Dodaj do ulubionych

Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!!

11.11.08, 13:00
No więc jest długi weeekend, rodziny spedzają czas razem itd. A oto jak
wygląda długi weekend w naszym domu.

Sobota
Rano na cały dzień NM pojechał z mamą do Wrocławia na groby i do rodziny. Ja
cały dzień sprzątałam w chacie i zrobiłam gar zupy na kilka dni. NM wrócił ok.
20, wykąpał Oskara i poszedł do kolegów. Grali na Xbox i wrócił o 3 w nocy.

Niedziela
NM śpi do 12, ja od 8 rano na nogach z dzieckiem. Około południa kładę spać
dziecko i wyjeżdżam, bo umówiłam się z koleżanką, że pojedziemy do IKEA. Jak
wychodzę to on się zwleka z łózka. W IKEA nam się zeszło bo były tłumy.
Poszłyśmy do KFC coś zjeść, bo umierałyśmy z głodu. Jest ok. 16... dzwoni
telefon i słyszę wrzaski, gdzie ja się szwendam, że go zostawiłam z cała
robotą (przypominam, że miał obiad i było posprzątane) i o której ja w ogóle
zamierzam wrócić do domu. Zszokowana byłam, ale spoko, olewam go i mówię, że
nie wiem kiedy i jak zrobię co mam zrobić to przyjadę. Dzwonię do jego mamy
żeby go może do siebie zabrała, bo facet ma jakieś chimery. No i on do niej
idzie z Oskarem, a ja wracam do domu ok. 19. Kąpiemy Oskara i... NM wychodzi
do kolegów, bo mają sesję RPG. Wraca znowu w środku nocy, chociaż na 9 rano
musi być w poniedziałek w pracy.

Poniedziałek
NM idzie do pracy na 9 i wraca przed 15. Po drodze robi zakupy. Wraca do domu
i oczywiście zasypia, a ja szykuję się wyjścia, bo pierwszy raz od 4-5 lat to
ja idę na sesje RPG (znalazłam swoją drużynę!). Wychodzę ok. 17.

Wyjaśnienie* "Jego koledzy po raz trzeci się umówili, tym razem na chlanie i
on koniecznie i absolutnie chciał tez tam być i mi wiercił dziurę w brzuchu że
ja mam wrócić jak najwcześniej żeby on jeszcze zdążył do nich pójść. "

Wyszłam z domu, gramy sobie w RPG z fajnymi ludźmi, jest wesoło itd. Godzina
21, dzwoni telefon i pytanie "to kiedy będziesz?". Oczywiście mówię, że będę
kiedy będę, bo się dobrze bawię. Mówię, że do niego zadzwonię jak się skoczy
gra i będziemy się zbierać. Ok. 22:30 gra się kończy, dzwonie do niego. Odwożę
jeszcze dwie koleżanki i wracam do domu. Jestem ok. 23:45. Wchodzę do domu, a
on juz siedzi w butach na łóżku. Wychodzi a ja mu mówię żeby nocował u kolegi
i wrócił jak się wyśpi i wytrzeźwieje, bo nie mam zamiaru na niego patrzeć pół
dnia jak leży w łóżku. On wychodzi.

Noc... przebudziłam się, bo on wrócił do domu, nie mam pojęcia o której, bo
zaraz zasnęłam.

Stan obecny: godzina 13, a on nadal śpi.

Mój stan: ciężko określić, bo to wszystko na raz, ale nawet nie chce mi się z
nim kłócić... ale zachował się jak ostatni kutas.
Obserwuj wątek
    • blanka0 Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 13:09
      no rzeczywiscie iscie rodzinna sielanka
      jak Ty to wytrzymujesz?
      • shemreolin Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 13:17
        Szczerze to jest mi to coraz bardziej obojętne, ale tak patrze na to i aż mi się
        wierzyć nie chce czasami... Kiedyś strasznie się szarpałam, denerwowałam i mi
        zależało, a teraz myśle sobie "wdech, wydech, wdech, wydech" i olewam to. Tak
        czy siak, ten weekend jak sobie podsumowałam to naprawdę aż mi szczęka opada na
        to jak on się zachowuje. Nawet pal licho, że wychodził sobie 3 razy pod rząd,
        ale najbardziej mnie wkurzył że jak ja wyszłam to on na mnie z ryjem startuje, ż
        eza długo mnie nie ma, albo każe mi wracać, bo chce się iść upić. No beznadzieja. :/
        • pati_poznan Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 13:20
          Beznadzieja to delikatnie powiedziane :( Bardzo Ci współczuje... aż
          niewiem co Ci napisać :/
        • kurdkowa Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 13:26
          Niestety szara rzeczywistość.
          Ja to każde wyjście muszę zaplanować, nie ma spontanów bo książę
          psychicznie nienastawiony....Sam wychodzi kiedy dusza zapragnie, ale
          on to typ sportowy więc piłka nozna, jakies tam bieganie, no i
          oczywiście motorek, a że pogoda dopisuje to zawsze znajdzie chwilkę
          na swoje przyjemności(jaki dobrze zorganizowany;( W domu jak ma cos
          zrobić, to tylko dyspozycje musze wydawać bo sam na nic nie wpadnie,
          potknię się o obsranego pampka, ale nie zajarzy- dopiero jak jasno i
          wyraźnie powiem" wyrzuć tego pampersa- obsranego"(jak nie dodam
          jakiego to sie biedaczke pogubi)to wykona- ot taka małpa na
          baterie.....i co mam z nim zrobic...wkurzam się, ryczę , wrzeszczę,
          łykam persen, obrażam się....po kłótni niby się stara, ale na
          krótko....także nie jestes sama kochana- jest nas więcej także
          proponuję akcję" FACET TO SKARB WIĘC ZAKOP GO W OGRÓDKU"- mam spory
          także miejsce się znajdzie dla kilku ...
          • shemreolin Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 14:06
            Ja nie mam ogródka, ale kołop bloku jest niezły skwer... tylko zeby go psy nie
            wykopały. :P

            On oczywiście nadal śpi...

            A co do prac domowych, to on czasami sam z siebie umyje naczynia, ale potem w
            czasie jakiś sprzeczek o obowiązki, zaczyna wygadywać, że przecież on ciągle
            zmywa. Ja oczywiście nie będę zapisywać co on zrobił a czego nie, nie chce mi
            się i to jest trochę śmieszne. W ogóle u nas szło o obowiązki domowe cały czas i
            o to kto robi więcej. On oczywiście uważa, że ja jestem z nim dla pieniędzy. To
            trochę śmieszne, bo ja nie wydaję dużo pieniędzy na siebie. Muszę kupić stałe
            rzeczy jak np. szkła kontaktowe, lekarstwa lub podpaski. Jakos nie szaleje na
            zakupach, a większość ubrań mam od jego mamy, która mi lubi czasami kupić coś
            ładnego.

            Ciągle wysłuchuję jakiś pretensji, najczęściej on mi wypomina różne sprawy i
            potem mówi, że teraz mam za swoje, tak jakby mnie chciał ukarać. Tylko wiecie,
            już mi zaczyna być wszystko jedno. O prace w domu też nie będę się kłócić.
            Stwierdziłam, że będę robić tak jakbym mieszkała sama. Tzn. będę sprzątać, prać,
            gotować itd, ale nie będę myślała o tym, że go obsługuję tylko będę to robić dla
            siebie. A jak znajdę pracę i on będzie nadal tak się zachowywał względem mnie to
            po prostu wyjdę i nie wrócę. Będę wiedziała, że robiłam wszystko co do mnie
            należało, a nawet więcej i nic z tego nie wyszło. Zacznę nowe życie, choćby jako
            samotna mama, ale przynajmniej szczęśliwa i samodzielna.
            • gosiunia1981 Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 12.11.08, 17:02
              shemreolin napisała:

              >A jak znajdę pracę i on będzie nadal tak się zachowywał względem mnie t
              > o
              > po prostu wyjdę i nie wrócę.

              No to z tego co napisalas to wynika, ze naprawde jestes z nim tylko dla kasy. Bo jak juz bedziesz miala swoja to facet Ci nie bedzie potrzebny. A z tego co napisalas jak dla mnie wcale nie wynika, ze jestes taka biedna - jak Ci tak zalezalo na rodzinnym weekendzie to po co jechalas na pol dnia na zakupy do Ikei z kolezanka? Trzeba bylo z facetem pojechac, albo zjesc rodzinny zamiast w KFC. on wychodzi wieczorami - Ciebie nie ma w ciagu dnia.


              • shemreolin Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 13.11.08, 00:27
                Nie jechałam dla swoich zakupów tylko z koleżanką, która ma dwoje dzieci, w tym
                jedne półroczne i ciężko jej samej było jechać pod nieobecność męża. Umawiałyśmy
                się już chyba ze trzy tygodnie i w końcu miałam czas pojechać.

                A co do kasy to nie bardzo rozumiem, owszem potrzebuję kasy na jedzenie, na
                podstawowe rzeczy, ale nie wiszę mu ciągle na portfelu żeby mi kupował
                kosmetyki, fundował rozrywki i nowe ciuchy. Kiedy szłam na wychowawczy to był
                taki układ, że ja jestem w domu z dzieckiem, a on chodzi do pracy i nie widzę
                nic złego w tym, że po prostu jem czy mam okres i potrzebuje podpasek.
              • shemreolin P.S. 13.11.08, 00:32
                A poza tym nie napisałam, że na pewno odejdę i tylko na to czekam, tylko po
                prostu wszystko na niebie i ziemi wskazuje na to, że nasz związek to już martw
                twór. Jeśli mój NM nada będzie mnie traktował tak jak traktuje to nie będę tego
                znosić całe życie. Zresztą on tez może poznać kogoś kogo będzie bardziej
                szanował i z kim będzie chciał spędzać czas.
                • patrice7 gosiunia 13.11.08, 10:43
                  Zabieraj głos w temacie ,jak będziesz miała choć najmniejsze pojęcie o sytuacji
                  shemreolin.
                  • gosiunia1981 Re: gosiunia 13.11.08, 20:38
                    zabieram glos w temacie, w ktorym sytuacja zostala tak, a nie inaczej przedstawiona. Mysle, ze kazdy ma prawo do wyrazenia wlasnej opini, dopoki jego post nie wykracza poza temat.
                    Shem, skoro uwazasz, ze Wasz zwiazek umiera to po co czekasz do momentu pojscia do pracy? Nie lepiej teraz zawinac manatki? Nie uwazam, ze to, ze on placi za rzeczy konieczne dla Ciebie i dziecka jest zle, poniewaz Ty zajmujesz sie synem. Ale po co tkwic w zwiazku, ktory uwazasz za przegrany i czujesz sie w nim nieszanowana?
                    Co do rodzinnego weekendu - nadal uwazam, ze oboje sie przyczyniliscie do tego, ze wygladal on tak a nie inaczej. Ty mowis ze sie umowilas z kolezanka od dlugiego czasu - on poszedl pic, bo tez sie dlugo ze znajomymi umawial.
                    • shemreolin Re: gosiunia 13.11.08, 21:59
                      gosiunia, nawet jeśli wrócę do pracy to i tak nie zarobie tyle by się utrzymać.
                      Nie wiem czy jesteś z Warszawy, ale tutaj wynajęcie kawalerki to koszt od 1000
                      do 1800 zł. Ja zarabiam 1800 zł na rękę. W tej chwili szukam innej pracy i
                      zobaczymy. Nie wiem jeszcze co będzie ze mną i NM i nie chcę podejmować żadnych
                      decyzji. Zostaje nam jeszcze terapia, ale nie wiem czy on w ogóle się zgodzi.

                      A co do tego, że ja się przyczyniłam. Wiesz, ja naprawdę bardzo rzadko wychodzę.
                      Kiedyś razem graliśmy w RPG, ale od 4 lat ani razu nie zagrałam, bo moja drużyna
                      była stricte męska i widocznie tam nie pasowałam. To było moje hobby od
                      podstawówki, a potem nie miałam z kim grać. Po tych kilku latach nadarzyła się
                      okazja, poznałam dziewczynę przez internet, która od niedawna mieszka w Wawie i
                      też chciała grać. Znalazłyśmy ekipę i w końcu po tylu latach umówiłam się na
                      grę. Dlatego nie czuję wyrzutów sumienia, że poszłam, bo NM gra w RPG co tydzień
                      z moja dawną drużyną. A wypad z przyjaciółką do IKEA miał trwać 3-4 godziny, ale
                      były takie tłumy, że po prostu utknęłyśmy, a potem musiałyśmy coś zjeść, bo nam
                      aż słabo było.

                      Zresztą ja napisałam w moim pierwszym poście, że nie pasowało mi jego późne
                      wracanie, bo potem on pół dnia spał. Mamy dwa pokoje, w tym duży pokój jest
                      naszą sypialnią, pokojem dziennym. Tutaj stoi komputer i tv. Po prostu nie
                      znoszę przez pół dnia gapić się jak on się przewala w wyrze albo nie daj boże
                      chrapie. Nie można nic zrobić, ani tv obejrzeć normalnie, ani łózka pościelić.

                      A tak poza tym to on dzisiaj znowu wyszedł spotkać się z jednym z tych kolegów,
                      z którymi spędził każdy wieczór weekendu. :/
    • shemreolin obudził się o 14:15... 11.11.08, 14:27
      ... i włączył sobie tv. Ogląda jakiś program o myśliwcach. Super...

      Ja potem idę do mich dziadków z Oskarem, ciekawa jestem co księciunio będzie
      robił cały dzień. Ja zdążyłam jeszcze w łazience posprzątać.
    • lilka.k Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 14:39
      Nawet nie wiem co poradzic, bo nie znam takich sytuacji. Przykro mi, ze
      zachowuje się jak szczeniak.
    • magda7717 Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 14:51
      ożesz po co Ci taki facet- uciekaj ::D:D:D:D szkoda zycia ;-)
      nie wiem czy moglabym tak zyc... wspolczuje i moja rada- nie godz sie na to co
      masz , bo szkoda zycia
    • klarysa007 Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 11.11.08, 22:15
      Szczerze współczuję!
      Faceci bardzo chętnie dostosowują się do stereotypów. Bo przecież to my,
      kobiety, MAMY dzieci. Na rozmowie kwalifikacyjnej nikt faceta o ilość i wiek
      dzieci nie pyta. Więc oni często i chętnie bywają "obok". I wtedy logiczne jest
      dla nich, że oni mogą wyjść kiedy chcą; a my musimy to z nimi wcześniej ustalić
      i zaplanować...
      Niestety BARDZO często winne są ich matki i to czego ich nie nauczyły. Ostatnio
      dokładnie wyłożyłam to mojej czepiającej się wychowania starszaka teściowej.
      Chyba ją wreszcie zamknęłam na dłużej ;)
    • venita Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 12.11.08, 17:31
      jaki ja mam skarb w domu.......Moja sytuacja była podobna gdy nie
      mieliśmy jeszcze dziecka,póżniej wszystko sie musiało
      zmienić,oczywiście cały czas musiałam go przekonywać że sama nie
      daje rady w niczym i jego pomoc jest mi niezbędna gdy tylko jest w
      domu.....to u mnie skutkuje,oczywiście czasem zdarzy sie coś co
      spędzi mi sen z powiek,ale raczej rzadziej niż częsciej...a tobie??
      szczerze współczuje........
      • 27agnes72 Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 13.11.08, 22:32
        Shem- wiem, że to straszne nie móc się dogadać (mam co nieco za
        sobą).Cały czas się zastanawiam dlaczego tyle aż jest ostatnio
        takich związków wokół mnie.Bo to że ludzie mają problemy, kłócą się-
        to dla mnie norma. Ale nie rozumiem tego, że ze sobą nie rozmawiają
        codziennie, na bieżąco.....Bardzo trudno jest żyć w domu gdzie
        partner pokazuje, że się nie liczysz w tych zawodach :-(
    • olcia.kaktus Re: Nasz wspaniały długi weekend... #$^$%&%#5!!!! 14.11.08, 08:47
      Z tego co piszesz tu, a także w innych wątkach, między wami jest zupełnie
      kiepsko i jakiegokolwiek porozumienia brak. Ale co gorsza widzę, że chęci
      porozumienia i rozmowy rownież brak i to niestety kochana z obydwu stron.
      Facetowi ewidentnie nie zależy na byciu z rodziną, trochę zachowuje się jak
      nastolatek szalejąc z kumplami co noc. Ale twoja postawa też wygląda na bardzo
      roszczeniową, choć sama chcesz korzystać z przywileju wychodzenia z domu.
      Rozumiem, że wychodzisz rzadko, ale z tego co opisałaś, to w weekend ciebie w
      domu tez sporo nie było, wyszłaś dla swojej przyjemności (tak rozumiem spotkanie
      z koleżanką i grę) Więc również weekend spędzony oddzielnie jest twoją zasługą -
      wtedy, gdy m był w domu ciebie wywiało.
      W sumie moim celem nie jest ocenianie, czy wytykanie, tylko wyrażenie mojego
      odczucia o tej sytuacji - niestety wygląda na to, że oboje uciekacie od siebie.
      A to nie świadczy o dobrej perspektywie i naprawie w sumie niezbyt dobrego (tak
      wynikało z innych postów) związku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka