narttu
13.11.08, 06:05
dzis jade na delegacje do helsinek. No bo mam sie udzielac i
pojawiac w firmie a nie siedziec w domu. No i poniewaz robota sie
sama nie zrobi to siedze od 30min przy kompie i pije kawe pilnie
pracujac (nawet zapomnialam o forum :/). No i w zwiazku z moim
udzielaniem sie teraz zaczyna sie akrobatyka. Ponizej przyklad 3
nastepnych dni pracujacych:
DZIS: ja z dziewczynami pracuje z domu 6-10( w tym tel zebranie
godzinne o 9-10 i dluga rozmowa tel o 8 w sprawie jednego projektu),
potem przychodzi maz (urywa sie z pracy) i idziemy pokazac sie do
zlobka (zeby o nas nie zapomnieli) i zapytac o miejsca, potem maz do
domu a ja w samochod kolegi z biura i do helsinek, o 12.30
przychodzi niania a maz do pracy, o 16.30 maz z pracy a niania do
domu, ok 19. powrot matki
JUTRO: maz do pracy 7.30,niania o 8, ja 8.30-10 uniwerek, niania o
10 na uniwerek z Ida, wymiana Idy na uniwerku, ja i Ida do domu (no
i pracuje oczywiscie), ok 12 niania przychodzi i zostaje do 16.30 a
ja do biura bo na 13 sie zaczynaja zebrania i trwaja az do 16. 16.30
ja i maz powrot do domu. PONIEDZIALEK: ja z Ida praca z domu az do
11-12, potem obie w autobus i do biura, w biurze przekazanie dziecka
ojcu, mama na zebranie o 12.30-16, tata z dzieckiem do domu i
pracuje z domu...
Niani nie ma w przyszlym tygodniu wiec przypuszczam ze akrobatyka
bedzie jeszze bardziej egzotyczna niz normalnie. Moi rodzice sie
wczoraj smiali zebysmy sie nie rozsynchronizaowali bo sie okaze ze
zostawimy Ide Manii (psu) i pojdziemy do roboty jak nam sie pomyli..
No nic.. no to tak to bedzie wygladac skoro mam sie pojawiac w
biurze. Trudno
Ale w sumie troche to zabawne..Napewno w kazdym razie bedzie co
wspominac za 10lat. No i dobrze ze meza mam z fajnym nastawieniem.
EE.. no dobra..sa wpadki: wczoraj wraca do domu a tu syf nieziemski
bo u gory Ida lazila i targala papier toaletowy na kawalki a na dole
Mania robila to samo z kartonem z mleka. Maz wchodzi i pierwsze to
narzeka ze nie sprzatam (!) ale ja jeszcze konczylam prace wiec mu
powiedzialam ze chyba na glowe upadl ze narzeka i ze ja sie chetnie
wymienie i pojde do biura. No to powiedzial ze nie i zaczal
sprzatac :)