olcia.kaktus
18.02.09, 22:44
młoda co prawda nie dużo pije z butli - wieczorną i poranną kaszkę, ale jest
do tego mocno przyzwyczajona. Chcemy ją oduczyć od butelkowania. Dziś było
podejście pierwsze - po wieczornym myciu (na razie też po myciu zębów, po
sprzątaniu, tak, jak zawsze w tym momencie dostawała butle) zaprowadziłam ją
na jej miejsce w kuchni przy stole i dostała kubeczek z kaszką. Nie była
zainteresowana, więc odniosłam ją do łóżeczka, tłumacząc, że dziś jest
inaczej, że teraz jeść jest tylko z kubeczka, butli nie będzie. No i
oczywiście w łóżeczku ryyyyk, że chce jeść (tonem "żądam jeść!")
więc wzięłam ją z łóżeczka spowrotem do kuchni, do stołu, i znów tłumaczę, że
teraz tylko tak jemy. No i ona nadal nie zainteresowana, więc ponowna
wycieczka do łóżeczka... Tam ryyyk. W tym momencie mąż przejął zadanie - znów
do stołu. Trochę zjadła (właściwie cały kubeczek), wołała o jeszcze nawet więc
dorobiliśmy. Gdy mówiła, że starczy, pytaliśmy, czy już spać - ona "nieee,
jeść", więc jeszcze dojadała. Potem zaczęła się już trochę "faflić" bawić tym
jedzeniem, więc powiedzieliśmy, że to koniec jedzenia i idziemy spać. No i w
łóżeczku ryyyyk. "jeeeeść!!!" Ale jeść z kubeczka "nieeee".
No i z krzykiem po 10 minutach zasnęła.
Jutro drugie starcie.
Ciekawe kiedy przywyknie i zrozumie, że dojadania nie będzie, że od razu
trzeba jeść z kubeczka tyle, żeby się najeść.