Dodaj do ulubionych

Opis egzaminu - Dla Apolki :-))

04.03.09, 09:17
Z Zielonki wyjechaliśmy o 17.50 patrzę a tu jakaś mgła. Zajechaliśmy
na stację po batona Liona ( Mówię do męża że czytałam że na Liona
się zdaje ;-0) Dojechawszy do Zachodniego jak zobaczyłam zakorkowane
ulice i tą straszną mgłę to się załamałam. Całe Hynka stało, wszyscy
na siebie trąbili. L z ośrodka były puszczane innaczej nie dało sie
wyjechać. Na egzamin czekałam 2 godz. najpierw przemarzłam przy tych
barierkach, przed 20.00 poszliśmy do sali przytuliłam się do
kaloryfera i stwierdziłam, że napewno baton stracił już swoją moc,
tabletek persen które miałam wziąść (koleżanka mi kazała) oczywiście
zapomniałam, mgła jak była tak była (przy barierkach nie było widac
prawie egzaminowanych samochodów)Zaczęłam sie smiac że znając moje
szczęście to kot mi przebiegnie na ulicy albo znajdę urwany palec i
będe musiała gdzieś szukać pojemnika z lodem :-))) Poinstrułowałam
męża gdzie ma mi opłacić następny egzamin i gdzie zapisać.
Wkońcu mnie wyczytali... poszłam bez emocji bo byłam już strasznie
zmęczona.
Egzaminator: straszny służbista, Maciek powiedział, że ci co z nim
stali juz mi dali krzyzyk na drogę że on wszystkich oblewa.
Kazał wsiąść, przedstawił jak zwykle, zaczeliśmy od świateł kazał
włączyc wszystkie po kolei po czym wyjść i sprawdzić czy sie palą.
Potem maska.
Następnie łuk: Nie pozwolił mi patrzec wogóle w lusterka wręcz darł
się "Głowa do tyłuuuuu"!! To ja chciałam zerknąć po cichu a ten mi
kurde chyba w oczy patrzył i "Mówię do tyłu głowa, obserwujemy
tylnią szybę"!!!!!!!!!!
Jakoś dobrze ustawiłam sobie samochód na prostych kołach udało mi
sie do końcawyjechać.
Górka: wjechałam znowu się czepnął. ZA PŁYTKO PANI STANEŁA!!!! (mimo
iz na ostatnim egzaminie tak własnie stanęłam) musiałam zjechać,
wjechałam jeszcze raz. Nie mogłam odblokowac ręcznego pierwszy raz
mi się zdarzyło. Ale sobie mysle Aga nie spesz się po pół minuty
odblokowałam górka zaliczona :-)
Cały plac zrobiłam bez świateł o to się nie czepnął. Mnie strasznie
oślepiał inny egzaminowany więc ja wyłączyłam. tu się nie czepnął

No to jedziemy na miasto. Oschły opis jak będzie mi dawał polecenia
jedziemy. Hynka spoko w radarowa tu parkowanie prostopadłe. obrze że
ćwiczyłam w niedzielę wyszło mi super. Miejsc do parkowania było
mało. Następnie w prawo i prosze sobie zawrócić ja pani chce. Myslę
sobie huraaa tam jest taki szeroki wjazd na osiedle. Zawracanie
super. Potem kot mi śmignął przed maską zachamowałam, egzaminator
chrząknął nieczule a ja pomyślałam "maciek nie uwierzy"
Później prosto na końcu w lewo i zawracanie na tym rondzie z
tramwajami. I tam się trochę zamotałam. Stanęłam między dwoma
sygnalizatorami na jednym było czerwone na drugim zielone. Myslę
huk "nie jadę" bo mi zachamuje stoje czekam. Po jakims czasie pyta
się mnie "Na co Pani czeka?" na co ja "Mam jechać" on 'tak" no to
podjechałam do tego następnego. Źle się ustawiłam na pasie, trochę
poprawiłam (na szczęście bez ciągłych) pojechałam :-)
A potem to już było mnóstwo ale to mnóswto równorzędnych, 100 chyba
lewoskrętów i co raz bardziej oschły egzaminator który stwierdził,
że chyba pojeździ jednak. Przeciągnął mnie ponad 60 min.
Ogólne wrażenie z jazdy: moim zdaniem po ciemku jest dorze pod tym
kątem, że jest mniej pieszych i mniejszy ruch ale widoczność nie
była prawie żadnej.
Często musiałam omijać zaparkowane samochody na chodniku wystające
na ulicę. wszystko z kierunkowskazami. Z podporządkowanych czekałam,
niespieszyłam sie. Często jechałam 30 bo naprawdę kiepsko było
widać. W pewnym momęcie to wogóle się pogubiłam gdzie ja jestem. A
ponieważ nie chciałam żeby pomyślał, ze jestem jakaś ślamazara na
Żwirki wrzuciłam 4 i czmychnęłam 60 :-) będąc pewna że oblałam bo na
kolanie zaczął bazgrolić na tej kartce.
Później wprawo i do Wordu. Wysiadłam z samochodu 21.40 nie było
żadnych gratulacji ani nic. "Trochę się pani pogubiła na tym rondzie
no ale wybrnęła! za 2 tygodnie proszę odebrać dokument w wydziale
komunikacji"!! No to ja aaaaa uśmiechnęłam się ON nic.
Mówię "dziękuję Panu bardzo i dobranoc" a on "proszę powiedziec
mężowi, żeby kupił samochód i nieodkładac dokumentu na półkę tylko
jeździć" myślę a skąd on wie że ja mam męża no tak z poczekalni :-)

A później to już był pisk, krzyk, radość i telefony do rodziców i
bliskich znajomych :-))) a splunęłam jeszcze na chodnik i krzyknełam
że NIGDY tu już zdawać nie będę !!!!

Apolka wiesz dlaczego mi się udało? Nie dałam się stresowi. Pierwszy
raz wyszłam pewna siebie a nie jak wcześniej trzęsąca sie osika.
Myślałam o tym co dzieje się w danej chwili. Robie łuk to skupiam
się na łuku a nad tym czy mi sie uda czy nie, czy na innych
rzeczach. Mówiłam sobie że nie pozwolę mu się wyprowadzić z
równowagi. Muszę pokazac mu że umiem jeździć bo innaczej to będę ten
egzamin zdawać do usranej śmierci.
Oczywiście na wypadek oblania miałam już plan w głowie :-)
Poprostu nie stawiałam że muszę zdać !!! nie nie muszę zdać muszę mu
pokazać że umiem jeździć.
I to skupianie się na tym co wykonujesz chyba jest istotne: skrecam
w prawo: patrze na piszych, czy jest zatoka autobusowa i czy po lewo
mam wolne. Wjeżdżam w uliczkę patrze jaka droga czy z pierszeństwem
czy nie itd.
Cały czas powoli jechałam tak zeby wrazie co zachamować.

No to chyba tyle. Jakbyś miała pytania ...to dawaj
Oczywiście jestem z tobą do końca ;-)
Obserwuj wątek
    • patrice7 Re: Opis egzaminu - Dla Apolki :-)) 04.03.09, 09:34
      Przyznaje sie od razu nie przeczytalam calego dlugie;))
      No i to nie bylo teoretycznie do mnie :)
      Ale wiesz co mnie zdziwilo?? Dlaczego nie pozwolil Ci patrzec w lusterka?
      Normalnie nie rozumiem
      • a.zaborowska1 Pati 04.03.09, 11:00
        Po zmianie przepisów w 2006r. i sposobie egzaminowania Egzaminatorzy
        zrobili sobie "prawo w prawie" że "jazda pasem ruchu" pospolicie łuk
        nalezy wykonać: jadąc do tyłu patrząc przez prawe ramie w tylną
        szybę. Tylko w ustawie (która zresztą przestudiowałam) jest na
        pisane że wyjeżdżając obserwujemy szybę tylną i lusterka.
        Ja spotkałam się z tym pierwszy raz. A że zdałam to mam to już
        gdzieś natomiast gdybym oblała na tym łuku odwołanie było by na 100%

        Nie wiem jak w innych miastach ale w Warszawie tak jest jakby WORD
        to było Państwo w Państwie
        przecież po co sa w samochodzie lusterka do jasnej cholery? Po to by
        pomagały kierowcy tak?
        • patrice7 Re: Pati 04.03.09, 11:54
          No ja pierwsze slysze, to po co bylyby lusterka :)
          No ale to juz jest NIEWAZNE :) Wazne ze juz po!:)
          • blanka0 Re: Pati 04.03.09, 14:17
            nie no extra opisane i super ze z glowy

            mam prawko 19 lat jezdze non stop i tak sie zastanawiam czy teraz
            bym zdala, czy na czyms by mnie uwalili hehe
            • malenkie7 Re: Pati 04.03.09, 14:43
              a teraz moja Droga mozesz sobie wjezdzac w koperte pol godziny,
              korygowac do woli, na luku gapic sie w lusterka - bo zdalas!!!
              gratuluję! pamietaj, zeby nie wjezdzac na skrzyzowania jesli nie
              masz pewnosci, ze je opuscisz przed zmianą swiatel:)
              szerokiej drogi!
    • ridibunda Re: Opis egzaminu - Dla Apolki :-)) 04.03.09, 20:06
      Pasjonujący opis:)
      Super, że zdałaś.
      A swoja droga, to ja się zastanawiam nad tym, co Blanka - mam prawo jazdy 18
      lat, jeżdżę codziennie śnieg nie śnieg, mgła nie mgła, w mieście, poza miastem,
      w Polsce, za granicą - i ciekawa jestem, czy zdałabym teraz ten egzamin.
      Trochę to szurnięte...
    • apolka73 Re: Opis egzaminu - Dla Apolki :-)) 04.03.09, 22:30
      Ale jestem teraz szczesliwa, co? Tez bym byla. Jutro w poludnie moj
      NM ma drugie podejscie. A swoja droga, to jakis psychol, jesli Ci
      zabronil spogladac w lusterka. Trzeba patrzec przez ramie ale nie
      przez caly czas przeciez. Mam jeden myk na lyk i do tego sa
      potrzebne lusterka! Obiecalam sobie, ze nastepnym razem zdam. Z moja
      szkola jazdy zalatwilam, place teraz, daja mi swistek, ide sie
      zapisac na egzamin, pewnie z przyszlym tygodniu i potem bede
      jezdzic. W maju mija mi pol roku od teoretycznego wiec czasu mam
      malo bo nie chce jeszcze raz zdawac teorii! I gratuluje raz
      jeszcze :)
      • a.zaborowska1 Apolka 06.03.09, 07:57
        Tak jestem przeszczęśliwa :-) Chociaż wiem że nie prędko będę mogła
        sobie pozwolić na "swój" samochód będę się starała jeździć tak
        często jak się da.
        Egzaminator tak jakis psychol. Powiem ci, ze z wszystki 6 ten
        przedostatni był chyba najbardziej do mnie przychylny. A ten
        zachowywał sie tak jakby był zły, ze zdałam. Ale mam go gdzieś :-))

        Powiedz jak poszło NM?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka