Dodaj do ulubionych

świadkowanie a życie w "grzechu"

17.07.09, 15:31
NM został poproszony przez naszego kumpla o świadkowanie. Tylko tak się
zastanawiam... my żyjemy bez ślubu, nasz syn jest nieochrzczony. Czy ksiądz
może robić jakieś problemy? NM ma bierzmowanie, ale nie praktykuje.

Czy w tym wypadku mogą być jakieś problemy? Czy NM będzie sie musiał przyznać
w jakim związku żyje i że ma nieochrzczone dziecko?
Obserwuj wątek
    • aga415 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 16:10
      myslę że ksiądz bedzie robił problemy.
      według prawa kanoniczne świadek powinien być wierzącym i
      praktykujacym parafianinem.
      • blanka0 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 16:15
        zalezy od ksiedza, leny chrzesta to 16 latka bez bierzmowania
        potrzebne bedzie zasw od waszego ksiedza a pewnie takiego nie
        dostaniecie
        • shemreolin Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 17:26
          z tego co wiemy to ślub będzie u Dominikanów, więc może ejst jakaś szansa, że
          nie będzie problemu. Oni są raczej przyjaźnie nastawieni do ludzi. ;)
    • delfina7 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 16:20
      U nas nikt jakoś nie pyta o praktykownie świadka na ślubie. Tyle ,
      że trzeba będzie się wyspowiadać i karteczkę przed ślubem podć , że
      się odbyła.
      • zorkaa Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 22:18
        ja świadkowałam przyjaciółce żyjąc w związku małżeńskim
        nieuświęconym i nie będąc z przekonania katoliczką, jednak
        bierzmowanie mam. ksiądz nawet nie pytał mnie o spowiedź.
        przyjaciółce mojej to nie przeszkadzało, cóż, niestety większość
        ślubów kościelnych to tylko ładne przedstawienia:P
        • aga415 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 17.07.09, 23:49
          dlatego też jest tak dużo "rozwodów" koscielnych.
          • lilka.k Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 18.07.09, 07:57
            U nas nikt nie pytał czy praktykuje. Wystarczyło zaświadczenie ze spowiedzi.
            • dmgr Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 18.07.09, 11:04
              Wiecie to się trochę mija z celem bo przecież biorąc kogoś na "świadka" w jakiś
              sposób bierze się człowieka, który powinien być wierzący, gdyż zaświadcza przed
              Bogiem i Kościołem o zawarciu tego związku. U nas trzeba było mieć zaświadczenie
              od swojego proboszcza o tym, że Świadek jest wierzący i praktykujący no i kartkę
              ze spowiedzi. No tak czy siak Twój NM będzie musiał się wyspowiadać no i ten
              spowiednik będzie musiał mu ta kartkę podpisać.
              • badowimo Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 18.07.09, 13:47
                zgadzam sie z dmgr, to jakas totalna fikcja:) jedno mija sie z
                drugim...ech, jak ja nie cierpie obludy:(
                • shemreolin Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 18.07.09, 16:53
                  hmm, jak dla mnie to akurat tutaj obłudy za bardzo nie ma, a ja jestem na tym
                  punkcie wyczulona, wierzcie mi.

                  Po prostu NM jest najlepszym przyjacielem tego kolegi i znają się od lat. Nic
                  dziwnego, że go poprosił o świadkowanie. To będzie ślub konkordatowy, wiec także
                  świecki.

                  A NMakurat chciał ochrzcić dziecko, to ja się nie zgodziłam. Także ja nie
                  chciałam ślubu kościelnego, a teraz to juz w ogóle żadnego nie chcę, więc to
                  także nie jest do końca decyzja NM.

                  Nie wiem, ale jak dla mnie to normalne, że sie zgodził. W końcu to przyajciele i
                  moim zdaniem przyjaźń jest ważniejsza w tym wypadku.
                  • 27agnes72 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 20.07.09, 21:12
                    Masz rację-przyjaźń jest bardzo ważna i super że Twój mąż ma swojego
                    przyjaciela. Ale Kościół to też jest w jakimś sensie instytucja i ma
                    swoje przepisy.NM powinien mieć kartkę od spowiedzi ale nie powinien
                    na spowiedzi dostać rozgrzeszenia.Twój NM według Kościoła żyje w
                    związku bez sakramentu, jest to grzechem.Nie obiecuje przecież
                    poprawy tego, że ślub weźmie.Ja nie mówię że to wszystko jest OK,
                    przedstawiam Ci tylko stanowisko Kościoła.Moja koleżanka ma rozwód i
                    nie uczestniczy w życiu Kościoła i nikogo nie interesuje że Ona tego
                    rozwodu NIE CHCIAŁA!!!Twój NM nie jest w świetle nauki Kościoła bez
                    winy - o sprawach ślubu, dzieci i chrztu dwoje młodych powinno
                    rozmawiać już na początku wspólnego życia i znał Twoje poglądy na te
                    sprawy...
                    • shemreolin Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 20.07.09, 21:59
                      Pytałam ostatnio kilka znajomych małżeństw o to czy ich świadkowie musieli się
                      spowiadać, ale podobno nie było takiego problemu. Ponoć wedle praw kościelnych
                      świadkami na ślubie cywilnym są ludzie obecni w kościele w czasie ceremonii.
                      Jeśli ślub jest konkordatowy, to świadek może być świecki, no bo to tylko podpis
                      na państwowym dokumencie. U jednych znajomych świadek nawet nie szedł do komunii
                      w czasie ślubu. Także nie sądzę żeby to było coś złego akurat w tym przypadku.

                      Tzn. np. rozumiem, że jak się wybiera ojca czy matkę chrzestną to zdecydowanie
                      się powinno wybrać kogoś praktykującego, no ale skoro to młodzi biorą sakrament
                      i są dorośli to nikt dodatkowy nie jest im potrzebny do pielęgnowania wiary.

                      Zresztą to chyba tez zależy od zwyczajów w danym kościele. Akurat znajomi będą
                      brać ślub o dominikanów, zdaje się, że nawet jeden z tych braciszków to jest ich
                      kolega z liceum, który przywdział szaty, więc chyba nie będzie żadnego problemu.
                      Fajnie by było jakby ten ich kolega dał im ślub. :)
                      • shemreolin poprawka 20.07.09, 22:00
                        chodziło o to, że na ślubie kościelnym świadkami są ludzie będący w kościele w
                        czasie ceremonii.
                      • dagi.ww Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 20.07.09, 22:09
                        shemreolin napisała:

                        >
                        > Tzn. np. rozumiem, że jak się wybiera ojca czy matkę chrzestną to zdecydowanie
                        > się powinno wybrać kogoś praktykującego, no ale skoro to młodzi biorą sakrament
                        > i są dorośli to nikt dodatkowy nie jest im potrzebny do pielęgnowania wiary.
                        >

                        Dokładnie jestem tego samego zdania ;))
    • dagi.ww Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 20.07.09, 22:04
      Ja brałam ślub miesiąc temu i mój ksiądz nie wymagał żadnego zaświadczenia od
      świadków. Mało tego, powiedział mi, że świadkowie wcale nie muszą iść do
      spowiedzi, ale głupio będzie wyglądało, jak nie pójdą do Komunii, więc spowiedź
      jednak byłaby na miejscu... A jak świadek poszedł do spowiedzi (powiedzieliśmy
      mu, że jednak karteczka jest potrzebna, żeby na pewno poszedł ;D), to jego
      ksiądz stwierdził, że nie może mu dać żadnej kartki, bo takie wydaje się tylko
      dla chrzestnych, a nie dla świadków.
      A co do strony duchowej samego świadkowania, to ja wychodzę z założenia, że
      jeśli Twój NM jest prawdziwym, szczerym przyjacielem i życzy mu jak najlepiej,
      to w oczach Boga jest dużo lepszym i wartościowszym świadkiem tego
      najważniejszego dla niego momentu w życiu niż praktykujący, wierzący katolik,
      który chodzi do Kościoła do niedzielę, a obrobi Panu Młodemu tyłek na weselu, bo
      będzie zazdrosny o to, jaką ma ładną żonę np...
      • 27agnes72 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 20.07.09, 23:35
        Dagi, wszystko to prawda. Ja może jestem w ogóle trochę uczulona na
        punkcie ślubów niby kościelnych i na pokaz.Bo jak wiesz to czasami
        nie tylko świadkowie ale i młodzi z chęcią do spowiedzi i komunii by
        nie poszli ;-(
        Wg mnie do Kościoła w ogóle powinni wchodzić tylko praktykujący no
        chyba, że ktoś chce pobyć z kimś na uroczystości albo zwiedzić
        kościół...Myślę że wyraziłam się jasno i to nie jest sprawa
        dysryminacji ale wyboru.Nie chodzę do miejsc które mnie nie
        dotyczą.Ostatnio w sprawie religii to ludzie najchetniej sami by
        sobie ustalali przepisy tzw kościół " zrób to sam".Nikt nie ma
        takiego wrażenia jak ja że często ciągle czegoś żądamy od księży?
        Żeby z tym nie przesadzali i z tym nie przesadzali i z tym się
        nagięli i tamto zmienili?
        • shemreolin Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 21.07.09, 00:29
          Agnes, ja mam takie samo zdanie jak ty, a jestem niewierząca. Uważam, że to
          jest religia jaka jest i trzeba się dostosować. To nie jest cukiernia gdzie
          można sobie wybrać najlepsze ciasteczka. Fakt faktem, że Kościół troszkę jednak
          mógłby się zreformować, ale np. rozumiem ich stanowisko w sprawie aborcji albo
          seksu przedmałżeńskiego. Tzn. ogólne zasady są dla mnie jasne, czasami to po
          prosty klechy (specjalnie używam tego słowa w odniesieniu to tego typu księży)
          dają ludziom popalić, są bezwzględni, bez empatii i zbyt kategoryczni. Sama
          religia jako zbiór zasad wcale nie jest taka zła, to ludzie czynią z religii zło.

          Co do naszych znajomych, nie wiem dokładnie jaki jest ich stosunek do wiary, w
          sumie nie rozmawiałam o tym z nimi. Mam natomiast innych znajomych, którzy
          wzięli ślub kościelny wbrew swoim osobistym przekonaniom. Do tej pory źle
          wspominają np. nauki przedmałżeńskie. Jest to jednak jedyna para, której wybór
          rozumiem i nie potępiam. Otóż oboje mieli bardzo chore babcie, takich na
          granicy, że tak powiem. Jedynym marzeniem starszych pań było zobaczyć wnuczków
          przed ołtarzem. I w tym akurat wypadku rozumiem ich decyzję. Zrobili to żeby dać
          radość swoim bliskim. Nie wyobrażam sobie tego, że babci prawie na łożu śmierci
          zrobić wykład na temat własnych filozofii życiowych. Tutaj nie pochwalam z
          punktu widzenia Kościoła, ale rozumiem tak po ludzku.
          • patrice7 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 22.07.09, 11:07
            Dla mnie świadkowanie osób niewierzących to brak szacunku dla tych co wierzą
            niestety.
            • shemreolin Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 22.07.09, 15:34
              Ale chodzi ci o ślub tylko kościelny czy konkordatowy? Bo konkordatowy to także
              ślub cywilny, a na ślubie cywilnym nie trzeba mieć wierzących świadków.

              Moja koleżanka miała dwa śluby w odstępie roku. Pierwszy to był cywilny, po roku
              miała kościelny. Miała różnych świadków na obu ślubach.

              No ale skoro samo prawo kościelne mówi o tym, że w czasie ślubu świadkami są
              wszyscy zgromadzeni w kościele (a nie tylko świadkowie) to znaczy, że to wcale
              nie jest żaden przymus, że świadkowie mają być wierzący. A w końcu konkrodat to
              ślub cywilny również i wydaje mi się, ze w tym wypadku to nie jest nic złego.
    • madziszka Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 21.07.09, 14:29
      jak braliśmy ślub, konkordat, jeden z naszych świadków nie był u komunii. Nie
      było żadnego problemu. Podobnie jak u Was był to najlepszy przyjaciel mojego M.
      Ksiądz nie wymagał żadnych karteczek.
      co innego jest przy chrzcie.
    • becik_l79 Re: świadkowanie a życie w "grzechu" 22.07.09, 13:57
      na naszym ślubie świadkiem był kumpel męża - ateista, po ślubie
      cywilnym
      to chyba kwestia sumienia młodych a nie świadków jako takich...
      • gapix Może - według prawa prawa kościelnego 23.07.09, 20:44
        Wiecie co dziewczynki, Wasze powyższe wypowiedzi najlepiej pokazują jak to prawo kościelne znane jest członkom kościoła...

        Cytuję za książką pt.: 'Nie taki proboszcz straszny praktyczny przewodnik prawa kościelnego' wyd. w drodze 2003

        "Świadkowie mają być obecni i mają świadczyć o wszystkim co się wydarzyło podczas ceremonii. Muszą potwierdzić, że małżeństwo zostało zawarte, albo że strony nie wyraziły zgody małżeńskiej i tym samym nie zawarły małżeństwa. Świadkowie muszą oczywiście znać język, w którym jest zawierane małżeństwo. No i wreszcie muszą być w odpowiednim wieku. Natomiast mogą być osobami -to jest bardzo ważne-nie wierzącymi, nieochrzczonymi, ponieważ maja tylko świadczyć. Dotyczy to zwłaszcza małżeństw mieszanych"
        • dagi.ww Re: Może - według prawa prawa kościelnego 23.07.09, 21:34
          gapix napisała:

          > Wiecie co dziewczynki, Wasze powyższe wypowiedzi najlepiej pokazują jak to praw
          > o kościelne znane jest członkom kościoła...
          >

          Wiesz, a ja uważam, że prawo kanoniczne powinni znać przede wszystkim księża, a
          nie zwykły, prosty człowiek. Od tego są kilku, a nawet kilkunastoletnie studia
          kanoniczne i praktyka. A poza tym z powyższych wypowiedzi doskonale wynika, jak
          to prawo znają jego przedstawiciele, czyli księża, skoro niektórzy stawiają
          swoje własne wymagania...
          Zresztą dobrze wiemy, że kompetencje księży to temat-rzeka, ale błagam - nie
          wymagajmy od każdego, nawet praktykującego katolika znajomości całego prawa
          kanonicznego!
          • gapix Re: Może - według prawa prawa kościelnego 24.07.09, 11:22
            mój kąśliwy komentarz właśnie dlatego, że takie "niedouczenie" prezentują książa, a jeśli chodzi o praktykujących katolików to właśnie większość z Was miała ślub kościelny, a jednak wiele wypowiedzi opiera się na własnych odczuciach, a nie wiedzy.
            I o to chodzi, że jest protokół, że są spotkania przedmałżeńskie, poradnie małżeńskie itd... Więc nie widzę powodów żeby na tych tematycznych spotkaniach nie poruszyć kwestii ważności małżeństwa, przeszkód małżeńskich, czy np. wiary/niewiary świadków.
            Uważam, że księża niewiele robią w tym celu, żeby taką podstawową wiedzę wiernym przekazać.
            Nie wszyscy muszą wszystko wiedzieć i nie twierdzę, że każdy katolik powinien prawo kanoniczne znać, ale młodzi wstępujący w związek małżeński takie PODSTAWOWE rzeczy powinni wiedzieć!

            Mam wrażenie, że wiele osób katolików, tak naprawdę nie wie jaka jest doktryna kościoła. Moja koleżanka (wykształcona, praktykująca) rozbroiła mnie zupełnie jak mi powiedziała, że ona nie wiedziała, że stosowanie prezerwatywy jest grzechem w oczach kościoła rzymskokatolickiego i że ona się z tego nie spowiadała, do czasu kursu przedmałżeńskiego, bo wcześniej ani w kościele ani na religii tych zagadnień nikt nie poruszył... Już pominę kwestię współżycia przed ślubem ;)

            • matizka Agnes 25.07.09, 22:36
              o ile w wielu sytuacjach widzę i popieram Twoją wiarę o tyle tutaj
              zwliłaś mnie z nóg pisząc, że nie praktykujący nie powinni nawet
              wchodzić do kościoła. No to nie mają szans zostać praktykującymi.

              jeśli taki byłby rzeczywiście Kościół to od 200o lat powinien byc
              pusty!

              A dodatkowo piszesz, że koleżanka choć nie chciała rozwodu to skoro
              go ma to nie uczestniczy w życiu Kościoła.

              To po co istnieją duszpasterstwa związków niesakramentalnych? Ludzie
              żyjący w powtórnym małżeństwie mogą zdecydować się na biały związek
              i przystępować do komunii. Tym bardziej koleżanka, którą mąż
              porzucił! No chyba, że ona ma nowego męża.
        • delfina7 Re: Może - według prawa prawa kościelnego 25.07.09, 22:55
          To co zacytowne księżna ie borą chyba pod uwagę.:)Świdkownie ,
          spowiedzi , wymogi to wymyslil tylko człowiek . I teraz zależy an
          jakiego człeka trafisz :D , jak to w życiu . W sklepie powie ci , że
          mięch świerze , a tu guzik|:D . Ksiądz to tylko człek. Może ustala i
          za duże wymagania , ale kto tak nie robi? Każdy ma rozumek ,
          sumienie i potrafi ocenić sytuacje.
          • 27agnes72 Re: Może - według prawa prawa kościelnego 25.07.09, 23:13
            A więc wczoraj byłam na takim ślubie gdzie siostra młodego była
            świadkiem. Dziewczyna nie chodzi do kościoła i nie żyje w związku
            sakramentalnym...Poza tym jest moją dobrą i przesympatyczną
            kuzynką.I mogę napisać że jednak czułam niesmak- osoba niewierząca,
            która zajmuje honorowe jakby nie nazwać miejsce na środku świątyni
            razem z młodymi, przed ołtarzem...Wszystko rozumiem , prawo też ale
            nie tylko ja miałam takie odczucia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka