metanira
06.09.09, 20:47
Dzisiaj znowu puściłam Konrada w samych majtkach bez pieluchy. Dotąd płakał na
samą wzmiankę o majtkach, na nocnik siadać nie chciał, prężył się, a jak
nasikał na podłogę, to wpadał w taką histerię, że nie mógł się uspokoić.
Dzisiaj zaczęło się podobnie: najpierw krzyk "nie, majtki nie!", był
płaczliwy, ciągle chciał się przytulać, na rączki, cały czas wisiał na M lub
na mnie i jęczał. Potem bez problemu usiadł na nocniku i troszkę nasikał.
Potem znowu. Potem popuścił troszkę w majtki, przebrałam i znowu na nocnik i
tym razem wysikał się porządnie. Tak mu się spodobało, że co chwilę chciał na
nocnik i długo na nim przesiadywał, uśmiechnięty i zadowolony bawił się
traktorem ;)
Bilans dzisiejszych 4 godzin bez pieluchy:
- kilka mniejszych "siknięć" do nocnika
- 2 porządne "wysikania"
- jedno siknięcie na podłogę
- 5 par troszkę posikanych majtek (poprzednio 9 w 3 godziny)
Poza tym, po posikaniu majtek mówił "mamusiu, posikałem, zmień majtki", co
jest ogromnym postępem, zważywszy na to, że wcześniej nie chciał nawet słyszeć
o majtkach :)
Sam jeszcze nie wołał i parę razy mnie oszukał odpowiadając "nie" na moje
pytanie, czy nie chce siku, a 3 minuty później trochę się moczył, ale mam
nadzieję, że to i tak dobry początek :)