giks
12.01.04, 15:00
tak sobie siedzę od jakiegoś czasu i myśle.... o tym, że dziadzieję ;) i
pasowało by coś zrobić ze sobą, jakaś siłowania bo na basen to mi za zimno,
albo aerobik czy coś. Aż tu znalazłam plakat, ze organizują kurs tańca. Hmmm
fajna spraw - nie żebym nie umiała tańczyć bo na to nie narzekam, ale zawsze
można się coś nowego nauczyć tym bardziej, że to jakies latynoskie rytmy
chyba. Cena za kurs coś koło 30 zł czyli nie dużo, ciekawy sposób na zabicie
czasu bo można się czegoś nauczyć, Trochę się poruszam czyli coś jak zajęcia
fitness, miłe towarzystwo co tu więcej chcieć.
.......... jest tylko jeden problem - partner. Chcciałąbym zawlec męża ale
on jest oporny choć taki kurs to by mu się moim zdaniem przydał ;) nie chce
ze mną nigdy tańczyć bo twierdzi, że nie potrafi, więc ja też nie bawię się
bo samej gupio a i kimś innym mi nie wolno :( Poza tym fajnie by było
chodzić z mężem no i jeszcze jedno. jak pójdziemy razem to z 35 zł robi się
70 a tyle to już dla mnie dużo jak na ten tydzień :( Jestem przed wypłatą i
nie prędko ją dostanę a decyzję trzeba podjąć do czwartku bu....... i co
robić? iść samej czy zmuszać męża i zaciskać pasa?