Witajcie!

Już jestem z coreczką w Irlandii.Pracę zaczynam od przyszłego
tygodnia.3 dni będę pracowac.Mam nadzieję,że uda Mi się pogodzić pracę i
opiekę nad małą.Rodzice mowili,że nie dam rady i wrocę szybciej niż myslę,ale
wierzę w siebie że dam radę i wszystko będzie dobrze

Wiele już przeszłam
,moglam dawniej sie poddać a nie poddalam.Marcin też tu jest ciągle

Jeszcze
Go nie widziałam,ale boję się spotkania z Nim,szybciej czy pozniej i tak Go
spotkam gdziekolwiek.Ciągle jest z tą dziewczyną z ktorą też ma dziecko
.|Matkę swoję teraz sprowadził.\Mam wielką ochotę porozmawiać z Nią o naszej
córce,jestem ciekawa Jej reakcji.A druga sprawa ciekawi mnie jak On zareaguje
jak Mnie zobaczy po roku niewidzenia ani Mnie ani Julki.Będzie w szoku na
pewno,myśląc że mial mnie już z głowy a tu Suprice.Boję się jednak że tak
naprawdę wcale o Nim nie zapomniałam i w głębi gdzieś tam ciągle Go kocham
mimo tego,że mnie skrzywdzil i dziecko.Co On wlasciwie do Mnie czuje?