Będzie o lekcjach, jak zwykle.
Dzisiaj od samego rana znowu dopadły mnie niewesołe myśli, spowodowane ciemnymi chmurami, które ostatnio przetoczyły się przez nasze forum.
A idzie mi o to, że
–na forum pojawiają się coraz to nowe osoby, które dopiero zaczynaja swoją podróż z tarotem. Nie zawsze gotowe do posługiwania się tak silnym energetycznie narzędziem, jakim są karty tarota. Nie słyszały o rozwoju duchowym, prawach rządzących Wszechświatem, przepływie energii, matrycach energetycznych, biopolu, kodach, karmie itp. Itd. Po Tarota sięgają, jak po zwykłe narzędzie - nożyczki, telefon, grę planszową…Przeczytały kilka książek, pooglądały kolorowe obrazki różnych talii. I dobrze, taka jest kolej rzeczy.
Trafiają do Szkółki, chcąc uczyć się , rozkładania kart, interpretacji. Często wykazują spory talent, są zafascynowane możliwościami tarota.
Ale popełniaja też swoje pierwsze błędy, żeby nie przywoływać znowu demonów, powiem, że różnej natury, w interpretacjach też . Ale błędy interpretacyjne najłatwiej jest bezboleśnie skorygować…Inne wywołują sprzeciw, rodzą bunt.
I tu mój dylemat ( mając na uwadze własną omylność), jak przekazać informację o np. niewłaściwym rozumieniu roli tarota, czy w ogóle ingerować w ten proces. Czy bez komentarza zdawkowo informować np. ja nie stawiam tego typu pytań bo …., ja pilnuję przepływu energii i wymagam zapłaty bo…,. A Ty rób co chcesz i tak jak czujesz…
Czy widząć, że ktoś naprawdę błądzi pozwolić mu spokojnie w to brnąć….
Czego spodziewacie się po nas, po mnie i Królowej ? jak reagować, nie narażając się na obrazę, gniew, poczucie niezrozumienia, wysadzania, mądrzenia itp A zwłaszcza, że nie jesteśmy tu na etacie nauczycielek, mentorów, mediatorów oraz wielokrotnie- chłopców
( dziewczynek) do bicia. Uczymy się od siebie wzajemnie, jesteśmy cały czas na początku drogi. Jak widzicie, Wy forumowicze, naszą rolę tutaj. Naszą i osób, które trochę już siedzą w tarocie i widzą nieprawidłowości w postępowaniu z kartami.
Proszę o szczere wypowiedzi….
M