dawna_panikara28
20.03.26, 11:56
Dziewczyny! Dziękuję za odpowiedzi pod moim ostatnim postem. Liczyłam, że opowiecie, jak Wam mijał czas między decyzją o rozwodzie a samym rozwodem, ale uzyskałam wiele cennych rad i przemyśleń, także tych krytycznych - pozwoliły mi inaczej spojrzeć na moje wybory życiowe i samą relację.
Postanowiłam skupić się na zbudowaniu poduszki finansowej, żeby móc coś wynająć. Odnośnie kotów - będę szukała mieszkania w którym właściciel zgodzi się na nieinwazyjne zabezpieczenie okien i być może balkonu.
Co do rozwodu to bez prania brudów i wskazywania winnych bo nie mam siły się w to bawić, ale nie wiem w sumie co będzie w samym pozwie.
Jak już zdążyłyście zauważyć, nie jestem 'wonską' specjalistką z bidetem. Nie mam zaplecza rodzinnego, oszczędności, biernego dochodu, super pracy. Dlatego trwałam w zawieszeniu.
Nie śmiejecie się, ale boli mnie to, że on po prostu nie chce ze mną być. Że nie znalazł sobie innej laski, po prostu ma mnie dość. Ja się bardzo starałam, dbałam o dom, troszczyłam o niego. On odmawiał mi wiecie czego niezależnie czy mialan rozmiar 36 czy 46 (teraz mam 40). Czuje się bardzo źle psychicznie, że on się we mnie odkochał. Wiem, że wina leży po obu stronach itp. ale mam wrażenie, że przegrałam życie.