Dodaj do ulubionych

O frajerce panikarze raz jeszcze

20.03.26, 11:56
Dziewczyny! Dziękuję za odpowiedzi pod moim ostatnim postem. Liczyłam, że opowiecie, jak Wam mijał czas między decyzją o rozwodzie a samym rozwodem, ale uzyskałam wiele cennych rad i przemyśleń, także tych krytycznych - pozwoliły mi inaczej spojrzeć na moje wybory życiowe i samą relację.
Postanowiłam skupić się na zbudowaniu poduszki finansowej, żeby móc coś wynająć. Odnośnie kotów - będę szukała mieszkania w którym właściciel zgodzi się na nieinwazyjne zabezpieczenie okien i być może balkonu.
Co do rozwodu to bez prania brudów i wskazywania winnych bo nie mam siły się w to bawić, ale nie wiem w sumie co będzie w samym pozwie.
Jak już zdążyłyście zauważyć, nie jestem 'wonską' specjalistką z bidetem. Nie mam zaplecza rodzinnego, oszczędności, biernego dochodu, super pracy. Dlatego trwałam w zawieszeniu.
Nie śmiejecie się, ale boli mnie to, że on po prostu nie chce ze mną być. Że nie znalazł sobie innej laski, po prostu ma mnie dość. Ja się bardzo starałam, dbałam o dom, troszczyłam o niego. On odmawiał mi wiecie czego niezależnie czy mialan rozmiar 36 czy 46 (teraz mam 40). Czuje się bardzo źle psychicznie, że on się we mnie odkochał. Wiem, że wina leży po obu stronach itp. ale mam wrażenie, że przegrałam życie.
Obserwuj wątek
    • alexis1121 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:05
      Nie czytałam poprzedniego wątku i nie chcę cię dołować, ale po części przegrałaś swoje życie, trwając przy jakimś frajerze, a w tym czasie mogłaś pracować na bidet i zaplecze. Na szczęście nie wszystko stracone, jeżeli nie masz 85 lat, to spokojnie możesz zacząć wszystko od nowa razem z kotami. Trzymam kciuki, najważniejsze żebyś miała spokój w głowie, a uzyskasz to, kiedy się wyprowadzisz.
      • angazetka Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:07
        > trwając przy jakimś frajerze, a w tym czasie mogłaś pracować na bidet i zaplecze

        Uważasz, że nie pracowała w trakcie związku?
        • magnoliaa50_50 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 20:12
          angazetka napisała:

          > > trwając przy jakimś frajerze, a w tym czasie mogłaś pracować na bidet i z
          > aplecze
          >
          > Uważasz, że nie pracowała w trakcie związku?
          >

          Angazetko! Można pracować w trakcie związku i zarabiać tyle, żeby przeżyć od 1 do 1. Można też pracować w trakcie związku i zarabiać tyle, żeby starczyło na bidet w luksusowym apartamencie i dodatkowo odkładać co miesiąc dużą kwotę pieniędzy. Kumasz przyjaciółko przyjaciółki mecenasa nowej ery?
          • angazetka Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 10:16
            Goń się.
      • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:44
        Ale ja pracowałam i pracuję
      • eliszka25 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:55
        A ty dlaczego nie pracujesz na bidet i zaplecze tylko oczekujesz, że tatuś kupi?
        • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:09
          Jaki tatuś jak my bezdzietni lambadziarze jesteśmy? Pracowałam na bidet, ale ostatecznie starczyło na zwykły kibel
          • angazetka Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:12
            Nie Ty, Alexis. I jej tatuś.
          • eliszka25 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:43
            To było pytanie do Alexis, która skarżyła się na forum, że tatuś nie chce jej kupić nowego mieszkania.
      • afro.ninja Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:45
        A ty wygrałaś życie, będąc na sznurku?
      • raczek47 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:47
        Hahaha,twoje życie na garnuszku ojca jest wygrane? Zazdroszcząc matce torebki i obrażając się na ojca, bo mieszkania nie chce kupić? Bez ojca kasy byłabyś w stanie choć czynsz zapłacić?
      • aankaa Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 14:38
        w tym czasie mogłaś pracować na bidet i zaplecze

        napisała 40-letnia pańcia, która siedzi w kieszeni tatusia big_grin
        • wirlan Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 17:03
          aankaa napisała:

          > napisała 40-letnia pańcia, która siedzi w kieszeni tatusia big_grin

          Tego nie wiemy. Wiadomo, że Alexis ma studia i chyba jakąś pracę też ma..
          • alicia033 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 17:18
            wirlan napisała:

            > Wiadomo, że Alexis ma studia i chyba jakąś pracę też ma..

            No, ma. W firmie tatusia.
            • aankaa Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 18:14
              który, w zamian za mieszkanie, poprosił o zrobienie doktoratu big_grin
          • marta.graca Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 20:32
            U ojca, polegającą na nicnierobieniu.
            • alexis1121 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 12:12
              Chyba musisz zmienić antydepresanty, strasznie niemiła się zrobiłaś 🥲
              • marta.graca Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 13:03
                Zaczniesz coś robić od moich antydepresantów?
    • memphis90 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:15
      1) do miłości nie można się zmusić; czasem uczucie się kończy i nie jest to niczyja „wina” ani złośliwoś, ani zła wola. To nie te czasy, kiedy z miłością czy bez należało trwać w związku do grobu, bo rozstanie oznaczało pozostawienie kobiety bez środków do życia i jako społecznego pariasa.

      2) nieunwazyjne siatki na okna można założyć w każdym lokalu

      3) zakończenie związku to nie „przegranie życia”, chyba, że byle jakie męskie gacie są i były jedynym celem w tymże życiu. Mnóstwo rzeczy się w życiu zaczyna i potem kończy, etapy i fazy są naturalne i fajnie, jak się z nich coś wyciągnie dla siebie. Jeśli nadrzędnym celem jest tylko posiadanie gaci męskich w gospodarstwie, to chyba lepiej przeformułować swoje cele i oczekiwania, żeby właśnie nie tracić życia.
    • 35wcieniu Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:37
      Rozumiem naprawdę wszystkie rzeczy, które ludzie uważają za przegrane życie. Nieskończone studia, zła praca, brak kasy, brak perspektyw, źle wzorce, złe rodziny pochodzenia... Nie uważam tak, ale rozumiem jak ktoś tak myśli. Ale jak brak faceta albo koniec związku może być uważany za przegrane życie to mi się po prostu w głowie nie mieści. Wszystko, kur*a, ale to?
      • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:45
        Nie chodzi mi o brak faceta, ale o całokształt - myślałam, że to będzie coś do końca życia
        • 35wcieniu Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:53
          No ale nie jest. I to tylko koniec związku, nic więcej, zwykłe, najnormalniejsze w świecie zakończenie związku jakich setki tysięcy rocznie, a nie przegrane życie, no ludzie.
        • afro.ninja Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:48
          Może sama sobie to tylko wmawiałaś??
        • healios Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 15:00
          dawna_panikara28 napisała:

          > Nie chodzi mi o brak faceta, ale o całokształt - myślałam, że to będzie coś do
          > końca życia

          Moj ex tez tak myslal. Przykleil sie do mnie bo lepiej zarabialam, mialam perspektywy I energie zeby cos ze swoim zyciem zrobic. A on siedzial na dupie, nic poza minimum nie robil I czekal az ja mu jego zycie zoragnizuje. A, mowil ze mnie kocha i gotowal mi obiady. A jak przszlo wziac odpowiedzialnosc za cokolwiek to juz dla niego bylo za duzo. Nie mowie ze tak jest u ciebie, ale vibe czuje podobny jak cie czytam
          • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 15:09
            U mnie tak nie było. Pracowałam, rachunki na pół, wyjazdy na pół - nigdy na nikim nie wisiałam
            • healios Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 16:50
              No, ale mowisz tylko o materialnej stronie, a jak z reszta? Emocjonalnie, spolecznie, energetycznie tez bylas niezalezna? Nie musisz mi odpowiadac, tak sobie rozwaz co moglo spowodowac ze facet sie odkochal. A moze nigdy nie kochal tylko tolerowal i juz ma dosc? Nie mowie ze to jest latwe i przyjemne, ale pomoze ci uniknac podobnej sytuacji w przyszlosci.
        • helka.na.zakrecie Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 16:51
          dawna_panikara28 napisała:

          > Nie chodzi mi o brak faceta, ale o całokształt - myślałam, że to będzie coś do
          > końca życia

          Ale to jest iluzja.
          Nigdy nie masz gwarancji, że do końca życia.
          Nigdy. Taka niepewność trzeba uwzględnić
      • anek-dotka Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 17:09
        Po długim związku tak się to czuje. Mija, ale jest zupełnie naturalne.
      • marileskrzys Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 18:56
        Ale co w tym dziwnego? Wymienię przynajmniej 5 powodów:
        1. Obiektywne trudności ze znalezieniem nowego lub jakiegokolwiek innego (np. pani bardzo utyła, mieszna w wiosce itp)
        2. "Był miłością mojego życia"
        3. Zapewniał stabilność finansową, życie na świetnym poziomie itp.
        4. Wyręczał w obowiązkach domowych.
        5. Miał inne zalety - towarzyskie, erotyczne itp
    • majenkirr Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 12:58
      A on nie chciałby zatrzymać kotów u siebie?
      • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:11
        Nie interesuje mnie co by chciał - koty adoptowałam ja na siebie, są dla mnie bardzo ważne i ich nie zostawię!
        • afro.ninja Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:46
          To zacznij przeglądać ogłoszenia już dziś. Codziennie rób jakiś krok, by się rozwieść. Moim zdaniem, możesz bez problemu jeszcze kogoś znaleść i to z mieszkaniem. wink
          • dawna_panikara28 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 15:09
            No to ostatnie zdanie mogłaś sobie darować...
        • alexis1121 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 19:59
          Jesteś dobrym człowiekiem ❤️ Też bym zawsze zabrała zwierzaka ze sobą.
        • magnoliaa50_50 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 20:13
          dawna_panikara28 napisała:

          > Nie interesuje mnie co by chciał - koty adoptowałam ja na siebie, są dla mnie b
          > ardzo ważne i ich nie zostawię!


          ❤️
    • mava12 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 13:53
      >Ja się bardzo starałam, dbałam o dom, troszczyłam o niego.

      no i właśnie to był błąd, moim skromnym zdaniem.
      ja już jakiś czas temu zauważyłam, że im bardziej człowiek się stara, im bardziej próbuje spełnić oczekiwania innych, sprostać im potrzebom/zachciankom, tym bardziej mają cię w dudzie.
      Co prawda u mnie to dotyczyło spraw zawodowych (chociaż w domu też nie daję sobie po głowie jeździć) ale ja byłam nauczona, że ludzie współpracują, pomagają sobie, dla jakiegoś celu (wychowana przez żłobek, przedszkole i szkolną świetlicę). I zauważyłam, że jestem totalnie lekceważona. Kiedy się przelało, zaczęłam ludzi traktować tak samo. I wtedy nagle zaczęli mnie szanować, zauważać moje potrzeby, liczyć się z moim zdaniem.
      To dało mi do myślenia, chociaż wtedy nie traktowałam tego intencjonalnie (że coś osiągnę). Po prostu przelało się.
      Nie przegrałaś życia. Ono zmieniło się/zmienia po prostu. Teraz myśl o sobie przede wszystkim i o siebie się zatroszcz, pod każdym względem. Także tym, co finansowo wniosłaś do małżeństwa i jak to "odebrać".
      I może czeka cię lepsze życie, u boku kogoś innego? rozstanie to nie koniec świata. Szczególnie jak nie jest się w wieku emerytalnym, chociaż i wtedy ludzie się żenią.
    • yenna_m Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 20.03.26, 18:22
      Zaręczam Ci, że nadejdzie taki moment, że za każdym razem, gdy pomyslisz, że ten gość nie jest Twoim męzem, będziesz miała ochotę wyciągnąć szampana, aby oblać ten radosny fakt.
      Czasu potrzebujesz i dystansu.
      Wszystko się ułoży. Zobaczysz.
      • partytura2026 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 09:09
        Ty chyba często wyjmujesz…
        • marileskrzys Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 09:20
          W wariancie negatywnym może nikogo nie poznać do końca życia więc z szampanem to chyba przesada.
          • analoga_niet Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 09:55
            A dlaczego miałaby nie poznać?
            • marileskrzys Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 10:05
              Może sie tk zdarzyc przeciez.
              • partytura2026 Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 10:11
                I co wtedy?
              • analoga_niet Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 10:13
                Teoretycznie, w praktyce mnóstwo ludzi znajduje partnerów nawet w wieku bardzo dojrzałym
                • marileskrzys Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 10:32
                  Nie takie oczywiste. Można się nie zakochać, mieć pecha itp.
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 21.03.26, 07:27
      On nigdy nie był w Tobie zakochany, ani nie chciał z Tobą być. Przeczytaj swoje poprzednie wątki.
    • okruchlodu Re: O frajerce panikarze raz jeszcze 22.03.26, 09:02
      Masz jeszcze z 50% życia przed sobą, a i z tej pierwszej połówki na pewno coś pozytywnego można wyłapać. Dobrze kojarzę, że skończyłaś studia i masz pracę (od stycznia lepiej zarabiasz).

      Jeśli prześledzisz historie celebrytów, zobaczysz, że wiele pięknych, zgrabnych kobiet dostawało kosza/ było porzucanych/ zdradzanych. Zdecydowanie nie można powiedzieć, że to kwestia jakichś braków urodowych.

      Jedyne, co mogę doradzić na przyszłość, to to, że mężczyźni bardziej cenią kobiety, które mogą stracić. Jeśli kobieta godzi się na okazywanie jej braku szacunku, włącza się mechanizm: "że coś z nią jest nie tak, może na ten szacunek nie zasługuje?".

      Fajnie, że zdecydowałaś się na oszczędzanie. Ja też kiedyś podjęłam taką decyzję i teraz jestem w zupełnie innym miejscu w życiu.

      Niezależność finansowa daje kobiecie bezpieczeństwo, wolność wyboru i większą pewność siebie. Pozwala podejmować decyzje bez presji i wzmacnia szacunek do samej siebie.

      Dodam jeszcze, że z pokolenia moich rodziców kojarzę kilka koleżanek mojej mamy, które po 40, z dziećmi na stanie, zostawały same, często bez doświadczenia zawodowego, kasy, wsparcia rodziny. Każdą była przerażona ale dały radę. Często rozwód bywa momentem przełomowym, zmusza do działania i otwiera drogę do zupełnie nowego życia.

      Będę trzymać za Ciebie kciuki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka