Dodaj do ulubionych

Jaki kierunek wyznacza tarot?

31.01.11, 16:36
Czy ktoś z Was poznał kierunek, ,,intencje" tarota? Skoro pozwala poznać sytuację i daje rady to jakie to są rady?, rady które pozwolą osiągnąć subiektywne szczęście pytającego czy rady które pozwolą osiągnąć szczęście w/g przepisu tarota?
Obserwuj wątek
    • misboaa Re: Jaki kierunek wyznacza tarot? 01.02.11, 12:24
      Dostrzegam, że kieruje się wyważonym porządkiem świata, prawdą uniwersalną. Momentami odbiega jednak od chrześcijańśkiej filozofii i to może być mylące lub trudne do zaakceptowania komuś kto wychowany jest na nauce nadstawiania policzka.
      Na szczęście mamy wolna wolę i sami możemy decydować czy podjąć rękawicę czy nie.
      • zainteresowany1977 Re: 01.02.11, 13:12
        No ale np w Rider Waite jest karta kapłana, który ma na sobie szaty z symbolami krzyża, więc jest i coś z chrześciaństwa, zatem i z poświęcenia, taki kapłan radzi nadstawić policzek dla wyższej idei ... no a kapłan z talii której autor pokazał go jako przewodnika innego kultu może np z założenia pochwalać czynienie zła, butę, działanie wet za wet - więc duch konkretnej talii będzie zależał od zamysłu autora. Może ktoś jeszcze coś dopisze, dla mnie to nie jest łatwy temat ale ciekawy smile
        • misboaa Re: 01.02.11, 14:46
          zainteresowany1977 napisał:

          > No ale np w Rider Waite jest karta kapłana, który ma na sobie szaty z symbolami
          > krzyża, więc jest i coś z chrześciaństwa, zatem i z poświęcenia, taki kapłan r
          > adzi nadstawić policzek dla wyższej idei ... no a kapłan z talii której autor p
          > okazał go jako przewodnika innego kultu może np z założenia pochwalać czynienie
          > zła, butę, działanie wet za wet - więc duch konkretnej talii będzie zależał od
          > zamysłu autora. Może ktoś jeszcze coś dopisze, dla mnie to nie jest łatwy tema
          > t ale ciekawy smile
          >

          Po pierwsze i najważniejsze: takie rozważania mają sens jedynie w przypadku talii opracowanych i przemyślanych w sposób dogłębny bo tylko te oddają prawdziwą istotę tarota, a nie takich gdzie ktoś coś narysowała bo mu tak pasowało. Tarot to przede wszystkim myśl a nie grafika.
          Papież musiał się tam znaleźć bo jest jednym z symboli prawdy uniwersalnej, częścią świata, ale nie światem. Tarot ma nieco inną filozofię. Są sytuacje kiedy uczciwiej czy korzystniej jest mimo wszystko ustąpić, nie odpłacać pięknym za nadobne i ten element obejmuje tarot, tak czasami komuś radzi/ Jezus wiadomo nie dopuszcza w ogóle innej możliwości. Obok Papieża znalazła się też Kapłanka i Wisielec, a to już zupelnie inna bajka.
          • zainteresowany1977 Re: 01.02.11, 15:23
            Czy możesz w takim razie dokończyć rozpoczętą bajkę o kapłance i wisielcu? smile
    • krolowa.mieczy Re: Jaki kierunek wyznacza tarot? 01.02.11, 16:29
      Odpowiedź nie jest jednoznaczna.
      Bo załóżmy, ze socjopata zapyta czy kolejne morderstwo da mu wreszcie pełnie szczęścia i jestem pewna, że tarot wyłoży całą litanię rad od zgłoszenia sie do psychiatry przez oddanie sie w ręce policji po szukanie spokoju duszy w np wierze lub medytacji.
      To jest skrajny przykład, ale ileż razy widzimy w kartach, nawet tu na forum, że tarot odpowiada zapętlonej osobie w jakiś zwiazek, zeby odpuściła, bo to jest dla niej samej złe. To jest obiektywna rada, którą najlepszy przyjaciel lub matka może dać. Gdyby tarot mówił zawsze co jest najlepsze subiektywnie dla kogoś, to wtedy prowadziłby człowieka na manowce. Przykladowa zafiksowana osoba na punkcie partnera będzie brnęła bagno; dla niej będzie super przecież, bo tak powiedziały karty; ale nie dostanie szansy (jeśli sama ma w danym momencie klapki na oczach) na pokazanie drugiej strony medalu ani szansy na zastanowienie się i WYBOREM: zostać w bagnie czy sie wyrwać. Może oczywiście wybrać pozostanie, ale jakaś świadomość "że coś nie gra" pozostanie. Moze wykiełkuje, a może uschnie.

      Prawda leży gdzieś pośrodku i raczej nie ma: czarne - białe.
      • zainteresowany1977 Re: 01.02.11, 17:01
        Oo faktycznie. Rada z kart tarota jest radą wypowiedzianą przez wróżkę ale wywodzącą się jednak z tego opisywanej istoty\ducha\bytu tarota, jest niezależna względem tego co sobie myśli pytający i tak jakby optymalna względem jego problemu.
        • tomasz_fortunat Re: 02.02.11, 15:55
          zainteresowany1977 napisał:

          > Oo faktycznie. Rada z kart tarota jest radą wypowiedzianą przez wróżkę ale wywo
          > dzącą się jednak z tego opisywanej istoty\ducha\bytu tarota, jest niezależna wz
          > ględem tego co sobie myśli pytający i tak jakby optymalna względem jego problem
          > u.

          Niestety jest inaczej. Byłoby fajnie, gdyby tak było, ale to by oznaczało, że każdy jednakowo dobrze wróży, jednakowo dobrze potrafi odczytać tarota. Tak jednak nie jest. Emocje bardzo wpływają na wyciągane karty oraz na interpretację, wystarczy powróżyć samemu sobie i przekonać się na własnej skórze. Ważne są założenia, z którymi wróżymy. Ważne jest nasze nastawienie do pytającego. Ludzie tutaj na forum sprawdzają w kartach czy będą mieli udany seks - jaka tutaj może być obiektywna rada, odpowiedź? Rada zależy od tego co wróżący sobą reprezentuje, przecież nie wyjdzie mu nic, czego nie będzie on potrafił zrozumieć. To, że tak jest w praktyce wynika z czego innego. Bywa więc, że jednemu wróżącemu wyjdzie, że seks będzie świetny, a drugiemu wyjdzie, że lepiej dać sobie spokój, bo ten seks nie przełoży się na nic dla tej osoby dobrego. Nie może być inaczej.
          • zainteresowany1977 Re: 02.02.11, 16:45
            Ja nie napisałem, że każdy kto się weźmie za karty dobrze powróży.
            Tomku, rozumiem że Twoja wypowiedź to krytyka naszych wpisów, jeśli tak to dysponując wyższymi umiejętnościami może mógłbyś nas częściej odwiedzać i pokazać dziewczynom i chłopakom jak to się robi żeby się nie męczyli? smile, dawno Cię tu nie było, wpadasz jak po ogień, jeden wpis z adresem ładnej www w stopce i Cię nie ma smile
            • lilka107 Re: 02.02.11, 16:52
              Tomaszu, gdybyś widział z jakimi problemami do kart zwracaja się dziewuchy na innych forach, to dopiero by Ci szczęka opadła wink
              na szkółce w porównaniu z innymi tematy są całkiem poważne smile
              • mrgodot To ja wrócę do głównego wątku 02.02.11, 19:14
                żeby się bałągan nie robił smile
                Nie wiem jak widzą to inni, ale dla mnie Tarot jest narzędziem służącym do poznania (bardziej siebie niż przyszłości, ale to też) więc uważam, że jako taki on nie może mieć swojego własnego przepisu na szczęście. Jeśli nam coś podpowiada, udziela rady to jest to skierowane tylko do nas i nie musi mieścić się w kanonie powszechnej moralności, obowiązujących praw, itd. Po prostu mówi co by było najlepsze lub możliwe do osiągnięcia w danej chwili, w konkretnej sprawie i pokazuje na co w tym konkretnym momencie nie możemy liczyć. W końcu nasze życie nie jest pasmem bezgrzeszności i cnotliwości. Każdy czasem w tzw "dobrej wierze" kłamie, naciąga, udaje, manipuluje. A Tarot opowiada o życiu zwykłych ludzi, a nie o istnieniu jakiejś super istoty, która nie ulega pokusom, jest zawsze wierna, cnotliwa i miłosierna i nadstawia drugi policzek jak jej przyłożą w pierwszy.
                A radę łatwiej jest zrozumieć jak się ja czyta samemu i przede wszystkim kiedy jest się świadomym swoich wad i ograniczeń.
                • tomasz_fortunat Re: To ja wrócę do głównego wątku 02.02.11, 22:47
                  Myślę, że jest w tym sporo racji, ale jednak uprę się, by napisać, że jeśli dobrym wyjściem z sytuacji byłoby ukradzenie czegoś, to jednak tarot tego nie pokaże tylko dlatego, że Pytający jest złodziejem. Zawsze można napisać, że nie aż tak, że tylko do pewnego stopnia, ale wtedy musi paść pytanie: gdzie leży ta granica zgadzania się na ludzką ułomność poza którą tarot nie wykroczy? Myślę, że będąc narzędziem patrzącym z szerokiej perspektywy na życie człowieka, będzie on raczej szukał rozwiązań, które na dłuższą metę okażą się dla tego człowieka dobre. Tzn. będzie on radził coś, co nie będzie doraźne, ale co będzie miało przełożenie na dalsze życie tego człowieka, na ciąg dalszy jego istnienia. Musi to być coś, co przyniesie korzyść tej osobie i innym. Zawsze coś takiego się znajdzie, zawsze. Czasem tym czymś bywa akceptacja, ale i do niej należy wzywać, jeśli nie widać szans na zmianę sytuacji. Niby nic, ale akceptacja wiele zmienia, transformuje...

                  Sądzę więc, że tarot proponując Pytającemu wykonalne dla niego porady będzie jednak ograniczony prawami godności - istnienia, człowieka.
                  • mrgodot Re: To ja wrócę do głównego wątku 03.02.11, 15:26
                    tomasz_fortunat napisał:

                    > Myślę, że jest w tym sporo racji, ale jednak uprę się, by napisać, że jeśli dob
                    > rym wyjściem z sytuacji byłoby ukradzenie czegoś, to jednak tarot tego nie poka
                    > że tylko dlatego, że Pytający jest złodziejem.
                    Nie sądzę, żeby Tarot namawiał człowieka do wykonania tego typu czynności - pójść i ukraść bo ktoś np nie ma pieniędzy. Choćby nawet cel i intencje były super szlachetne.
                    Tarot pokazuje konsekwencje naszych czynów i sposoby wyjścia z tego, co już zrobiliśmy lub w co zostaliśmy (chąc lub nie chcąc) wplątani. Czasem po prostu lepszym wyjściem jest zaniechanie czegoś co może przynieść kolejną lawinę negatywnych konsekwencji, a przy okazji musimy stanąć twarzą w twarz z własnym sumieniem. Myślę, że Tarot pokazuje najbardziej optymalne, dostępne i możliwe do wykonania dla Pytającego rozwiązanie sytuacji. I wcale to rozwiązanie nie musi być łatwe.
                    A poza tym rzadko się zdarza, żeby zatwardziały złodziej, morderca lub inny przestępca pytał Tarota o radę. Jeśli pyta, to znaczy, że chce coś zmienić i widzi swoje błędy, nie czuje się komfortowo w tej konkretnej sytuacji. Wyrzuty sumienia, poczucie wyrządzania krzywdy często samo w sobie jest już najlepszą karą.


                    • nielaik Re: To ja wrócę do głównego wątku 04.02.11, 01:31
                      Nie sądzę aby tarot nie pokazał w jaki sposób obrabować bank. Jest masa organizacji rządowychi i pozarządowych, których działanie ma niewiele wspólnego z szlechetnością. Wykorzystują specjalistów z parapsychologi, w tym wróżki, media po m.in aby namierzyć cel, zlokalizować kryjówkę wroga i spóścić tam bombę-zabić ludzi. Zadałam pytanie w jaki sposób mogłabym obrabować bank i widzę, że karty opowiedziały na moje pytanie bez moralizowania, czy naprowadzania na właściwą ścieżkę. Najśmieszniejsza jest karta środkowa, pokazany pirat z worekiem na plecach, wynoszący skarby przez okono, ciemną nocą, cichaczem. Dla mnie narzędzie, które zamiast opowiedzieć na pytaie np na jakie zajęcia się zapisać, żeby wyrzeźbić sylwetkę, mówi idź na kurs księgowości, nie ma sensu. Do czegoś jest mi ta informacja potrzebna.Zadję pytanie i oczekuję odpowiedzi. A to czy jest coś dobre i właściwe, w pewnych przypadkach jest rzeczą względną. Aktor, który musi zrzucić do roli kilka kilo, bo gra wychudzonego piętaszaka, może wcale nie potrzebować diety, tak jak jest jest dobrze. Ale musi zrzucić i pyta kart jaka droga, w jaki sposób najbezpieczniej to zrzucić. Ludzie wykorzystują intuicję przy zakupach, przy sposobie komunikowania się, tylko po to aby wydostać jakieś informacje, dla poplotkowania, dla dobra lub niekorzyści publicznej.
            • tomasz_fortunat Re: 02.02.11, 22:39
              zainteresowany1977 napisał:

              > Ja nie napisałem, że każdy kto się weźmie za karty dobrze powróży.
              > Tomku, rozumiem że Twoja wypowiedź to krytyka naszych wpisów, jeśli tak to dysp
              > onując wyższymi umiejętnościami może mógłbyś nas częściej odwiedzać i pokazać d
              > ziewczynom i chłopakom jak to się robi żeby się nie męczyli? smile, dawno Cię tu n
              > ie było, wpadasz jak po ogień, jeden wpis z adresem ładnej www w stopce i Cię n
              > ie ma smile

              Rzadko zaglądam, bo jestem zajętym człowiekiem. Wcale nie uważam, by pokazywanie innym czegokolwiek mogło czegoś nauczyć. Prawda jest taka, że człowiek uczy się na własnych błędach i doświadczeniach, warto jednak od czasu do czasu wspomnieć (przypomnieć) o regułach rządzących wróżeniem. Pewnie, że nie mam monopolu na prawdę, ale wróżenie naprawdę wypływa z głębi człowieka, jest z nim ściśle powiązana. Karty są emanacją tej głębi, a głębię każdy ma inną.

              Nie jest prawdą, że tarot abstrahuje od wnętrza wróżącej osoby. Jak mógłby? Przecież to jego ręka wyciąga karty. Stan wewnętrzny jest w tym kontekście absolutnie ważny, to nie jest takie hop, że sobie ktoś wyciągnie karty i od razu będzie mistrzem. Nikomu mistrzostwa nie odmawiam, wręcz namawiam do niego, ale to są wszystko połączone rzeczy, nic nie jest wyabstrahowane od niczego. To nie jest tak jak w normalnym życiu, że trzepot skrzydełek motyla nie powoduje huraganu po drugiej stronie globu. W świecie energii, głębi, a o takim rozmawiamy, takie wpływy są możliwe. Wnętrze wróżącej osoby wpływa więc na karty. Jej nastawienie, jej wewnętrzna gotowość i czystość. Ba! Nawet nastawienie pytającego wpływa na to, bo nie zawsze chce on sobie naprawdę pomóc, czasem przychodzi, by potwierdzić z góry powzięte założenia. I to jest ok, ale z wróżby taka osoba rzadko bywa zadowolona. Chodzi bowiem o coś więcej, niż proste przepowiadanie przyszłości. To naiwne sądzić, że to o to chodzi. Wcale nie, cele są dużo ważniejsze, a rozmowa o przyszłości - jak wiele innych rzeczy - to tylko pretekst do czegoś ważniejszego. W tym sensie wróżenie nie jest niczym wyjątkowym, jest jednym z wielu źródeł punktów odniesienia dla człowieka. Ważne jest wiedzieć to zanim się karty postawi, zanim człowiek postawi się "ponad" Pytającym.

              Napiszę jeszcze tak: rozkładamy komuś karty i w nich widzimy sytuację, o której wiemy, że wypowiedziana na głos mogłaby tego człowieka załamać, złamać. Czy należy o niej opowiedzieć? Szkoły są różne, jedni powiedzą, bo prawda jest najważniejsza, inni nawet nie wpadną na to, że tam taką sytuację widać, bo skoncentrują się pozytywnych aspektach sprawy. Lub tylko negatywnych. Jeszcze inni być może niczego nie powiedzą?
              Jaka jest prawda, gdzie leży złoty środek? Na pewno nie wolno wróżbami łamać nikogo. Internet jest trudnym środowiskiem do wyczucia, czy kogoś coś złamie, czy nie. Nie widzimy bowiem tego człowieka, mamy mniejsze szanse trafnie to ocenić. A kto potem za taką "bombę" ma wziąć odpowiedzialność? Zawsze jednak można to wyczuć.
              Gdzieś wyczytałem fajną definicję dobrego wróżbity, chyba gdzieś ją już tu wpisałem: "dobry wróżbita to ktoś, kto wiele widząc wie, że nie wszystko może powiedzieć". Ta zwięzła definicja pokazuje, że nie o przyszłość chodzi, że chodzi o coś o wiele delikatniejszego. Pewnie, że można rzucać bomby, wielokrotnie widziałem, słyszałem, jak wróżki bez ceremonii obchodzą się ze swoimi klientami, dając wyraz temu, co one mają we wnętrzu, a nie co tego człowieka naprawdę spotka. Naprawdę, aby dobrze stawiać karty trzeba utrzymać stan zerowy: myśli i uczuć. Wówczas człowiek wchodzi w stan otwartej ciszy i kreatywności, a zarazem łączności ze źródłem, które dostarczy potrzebnych informacji. Jak we wszystkim, tak i we wróżbiarstwie należy to czynić mądrze. Nie łamiemy ludzi, pomagamy im stanąć na własnych nogach z własnym problemem, oferując wgląd z zewnątrz poparty rozmową na temat możliwych scenariuszy wypadków.
              • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 00:32
                Ja uważam, że pokazanie tego co się wyłuszczy na drodze nabytych doświadczeń i przemyśleń jest pedagogiczne, pozostaje tylko kwestia czy ktoś chce się podzielić wiedzą czy nie np. młoda osoba dobrze zna tarota a mało tego umie wróżyć, sama do tego doszła?, nie, miała przewodnika, to najczęstszy scenariusz.
                Samo wyciągniecie kart naturalnie nie czyni mistrzem, nie ma podstaw żeby tak myśleć.
                Przeczytaliśmy już milion książek, wiemy co wolno a czego nie wolno wróżącemu smile
                • tomasz_fortunat Re: 03.02.11, 09:54
                  zainteresowany1977 napisał:

                  > Ja uważam, że pokazanie tego co się wyłuszczy na drodze nabytych doświadczeń i
                  > przemyśleń jest pedagogiczne, pozostaje tylko kwestia czy ktoś chce się podziel
                  > ić wiedzą czy nie np. młoda osoba dobrze zna tarota a mało tego umie wróżyć, sa
                  > ma do tego doszła?, nie, miała przewodnika, to najczęstszy scenariusz.
                  > Samo wyciągniecie kart naturalnie nie czyni mistrzem, nie ma podstaw żeby tak m
                  > yśleć.
                  > Przeczytaliśmy już milion książek, wiemy co wolno a czego nie wolno wróżącemu :
                  > )
                  >

                  No, różnie z tym bywa. To o czym ja chcę powiedzieć zawiera się w stwierdzeniu, że sama wiedza co wolno, a czego nie wolno nie wystarczy. Trzeba ją jeszcze stosować. Co to oznacza w praktyce? Są reguły rządzące wróżeniem, ale jak się im przyjrzeć, to one w ogóle zakładają zachowania, nazwijmy to, moralne. Bywa, iż zdaje się, że wystarczy na czas wróżenia być taką moralną osobą, a potem, w normalnym życiu, mieć te reguły gdzieś. A to nie jest tak, prawda przebije z nas i ukaże się w kartach, wpłynie na nie. Nie wystarczy się mocno skupić na chwilę i będzie wszystko super. W trakcie wróżenia, z racji wyciszenia, człowiek wróżący jest wręcz najbardziej sobą, bardziej niż w życiu, jeśli te dwa stany się od siebie różnią. O to mi chodzi, żeby nakłaniać do tego, żeby się nie różniły, żeby to był jeden człowiek, jedna historia. Ktoś u kogo tak nie jest może zapomnieć o dobrym wróżeniu, bo nawet nie będzie wiedział, miał świadomości, że On w całej swej istocie (uświadomionej i nieuświadomionej) wpływa na wyciągane karty. W ogóle czasem zastanawiam się co ludzie sądzą o tym, że co powoduje, iż wyciągane są takie, a nie inne karty? A skoro już wiedzą, że podświadomość, głębia energetyczna człowieka, to musi za tym przyjść uświadomienie, że jej WYGLĄD, jej STAN wewnętrzny, jej OBRAZ w całości będzie wpływał na wyciągane karty. Wątpliwości co do tego jak ten obraz wygląda lub nieświadomość tego jak on wygląda będą powodowały błędy wróżbiarskie.

                  W praktyce jednak nie trzeba być tak super wyczyszczonym, uświadomionym jak ja to nakreśliłem. Czasem wystarczy "ledwo" się załapywać. Można spróbować nakreślić co to "ledwo" w praktyce oznacza (np. przyjęte założenia: pomagam, nie szkodzę; jestem dobrym człowiekiem; daję z siebie wszystko podczas wróżenia; ważniejszy od sprawdzalności wróżb jest fakt wywołania efektu, pozytywnego skutku, bo rozumiem, że chodzi o rozwój tej osoby itd.). Bez tego "ledwo" trudno mówić o jakimkolwiek wróżeniu, wówczas to są przypadkowo wyjęte karty.
                  Być może tym co napisałem kogoś oburzę, ale to oburzenie będzie próbą obrony ułomności tego kogoś. Pewnie, że fajnie by było niczego ze sobą nie robić, mieć gdzieś te reguły moralne i mieć przekonanie, że dobrze się wróży. Niestety nie da się tych dwóch stanów pogodzić. To nie jest jazda na rowerze, że i dobry człowiek i drań nauczy się tego tak samo dobrze. Tarot to emanacja nas samych, a więc naszej osobowości, naszych przekonań, również ułomności. W przypadku więc jazdy na rowerze ja nie zgłaszałbym takich zastrzeżeń np. na forum rowerowym. Ale mowa jest o instrumencie dalece bardziej czułym, który dosięga istoty człowieka i z niej wypływa. Jeśli więc człowieku zdajesz sobie sprawę ze swoich ułomności, to coś z nimi rób. Nad tą istotą trzeba stale pracować, a to przełoży się w ogóle na duchowość, a więc tarota, inne ezoteryczne dziedziny oraz w ogóle życie.
                  • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 10:54
                    To oczywiste, że żeby coś dać to trzeba to mieć, co do reszty też się zgadzam.
                    Tomaszu, kim jesteś?, teologiem?, filozofem?, można wiedzieć od jak dawna poznajesz tarota?
                    • tomasz_fortunat Re: 03.02.11, 18:34
                      zainteresowany1977 napisał:

                      > To oczywiste, że żeby coś dać to trzeba to mieć, co do reszty też się zgadzam.
                      > Tomaszu, kim jesteś?, teologiem?, filozofem?, można wiedzieć od jak dawna pozna
                      > jesz tarota?
                      >

                      Te informacje niczego o mnie sensownego nie powiedzą, więc nie widzę powodu, żeby je tu podawać. To nie jest jakaś wielka tajemnica, bez przesady, ale z drugiej strony wolę być doceniany, oceniany za treść tego, co sobie wypracowałem niż za moją historię (która nie tylko nie powie niczego o mnie, ale też niczego o Tobie, jeśli zechciałbyś przyrównać ją do siebie).
                      Nie mam w rodzinie tradycji wróżbiarskich, tak naprawdę wszystko oparło się o moje własne poszukiwania. Pisałeś o mistrzach, czytaniu książek, a ja te kwestie potraktowałem bardzo swobodnie, wybiórczo. Raz sięgałem do książek, raz ktoś na chwilę stał się moim mistrzem. I tak to sobie płynęło, płynie zresztą nadal i będzie płynęło, póki żyję, żyjemy. Myślę, że trzeba dać sobie dużą dozę swobody i przyznać, że nie ma jedynej słusznej drogi, którą jak się pójdzie, to dojdzie się do celu. Nie można narysować komuś mapy, dać ją mu i powiedzieć: idź! Moja historia nie byłaby więc żadną mapą, do żadnego celu. Skąd przekonanie, że ja już tam doszedłem? Ja mam przekonanie, że ciągle idę.
                      • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 19:38
                        Momentami to gadasz jak siwy mnich z klasztoru Shaolin albo jaki prorok smile
                  • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 11:06
                    Jeszcze w odniesieniu do tego co napisałeś, jest wiele wróżek które tak naprawdę mają gdzieś losy klientów, zdarza się że kpią z ludzi którzy mają problem i zgłaszają się z prośbą o pomoc, Ci sami wróżący bywają w swoim fachu bardzo dobrzy, zatem ktoś kto kładzie karty nie musi być super czysty, przeźroczysty i dobry a wystarczy że umie się przełączyć na neutralny tryb i wie jaki on jest. Prawda to?
                    • 2bieguny Re: 03.02.11, 11:24
                      Jak oglądam Ezo TV to mi czasem słabo, to nie ma nic wspólnego z dobra wrózbą, ale rzeczywiscie czasem są tak dobre wrózki. Akord tez mnie smieszy smile takie wrózby to ja tez potrafie.
                      Mysle, ze ogromna rolę jak w kazdej dziedzinie zycia odgrywa intuicja i w czytaniu kart i w obserwacji klienta i w przekazywaniu informacji, tak sobie mysle, ze dlatego wrózby przez tel, sms lub net sa mniej wartosciowe z powdu braku interakcji.
                      Czasem mysle o Tym co sama dla siebie wyczytuje, słuchajcie w 90% ja o tym wiem, jest to jakby potwierdzenie mojej wiedzy o sobie, ciagle mam kłopot z odczytaniem przyszłosci, albo jest ona tak brutalna, ze nic się nie zmieni, zastanawiam się czasedm, wydaje mi się, ze karty mówią o stagnacji, poniewaz wewnętrzenie buntuje się przeciw temu, to wydaje mi sie ze tej przyszłosci nie widze, bo po prostu chciałabym zobaczyc inna, ale niestety faktem jest, ze nic się nie zmienia. Teraz rzadziej robie rozkłady dal siebie, chyba ze na nieistotne rzeczy.
                      • mrgodot Re: 03.02.11, 15:33
                        2bieguny napisała:

                        > Czasem mysle o Tym co sama dla siebie wyczytuje, słuchajcie w 90% ja o tym wiem
                        > , jest to jakby potwierdzenie mojej wiedzy o sobie, ciagle mam kłopot z odczyta
                        > niem przyszłosci, albo jest ona tak brutalna, ze nic się nie zmieni, zastanawia
                        > m się czasedm, wydaje mi się, ze karty mówią o stagnacji, poniewaz wewnętrzenie
                        > buntuje się przeciw temu, to wydaje mi sie ze tej przyszłosci nie widze, bo po
                        > prostu chciałabym zobaczyc inna, ale niestety faktem jest, ze nic się nie zmie
                        > nia. Teraz rzadziej robie rozkłady dal siebie, chyba ze na nieistotne rzeczy.
                        Może twój Tarot daje ci odpowiedzi takie, które w danym momencie jestes w stanie przyjąć. A przy okazji widzisz w kartach odbicie swojego stanu aktualnego. Czasem karty pokazując nasze wewnętrze rozterki i lęki chcą zwrócić naszą uwagę na nas samych, bo problemy są często w głowie i rozwiązanie wielu z nich tkwi w nas samych.
                        A przy okazji wróżek/wróżbitów i ich odpowiedzi to zasadniczo zagadzam się z tym co napisaliście powyżej. Ale trzeba jeszcze pamiętać, że skoro mamy odwagę pytać, to musimy tez mieć odwagę zmierzyć się z odpowiedzią kart. Inaczej to nie ma sensu.

                        A przy okazji jest jednak ważne w jaki sposób tę odpowiedź przekażemu drugiej osobie. Jestem jednocześnie wielką przeciwniczką "przesłodzenia", o którym często pisała tu Królowa Mieczy i za co była (jest) atakowana. Jeśli chcemy komuś pomóc to mówmy prawdę, to co widzimy a nie to co chcielibyśmy dla tej osoby zobaczyć. Szlachetne intencje bardzo często rozmijają się z prawdą. Jak ktoś się boi prawdy, niech nie pyta i pozostanie w błogiej ignorancji. Wówczas jego życie będzie jedną wielką bajką.
                        • 2bieguny Re: 03.02.11, 17:35
                          nie mam wielkiego doswidczenia,bo wróze tylko sobie, albo tutaj na forum, tutaj niestety nie ma informacji zwrotnej, bardzo mi tego brakuje w rozwijaniu umiejestnosci interpretowania kart.
                          Co się tyczy mojej osoby, wrózka, która mi wrózyłam wywrózyła bardzo fajną przyszłosc, taką jakiej mogłabym sobie tylko zyczyc, w moich wrózbach nigdy tak fajnie nie było.
                          Tez uwazam, ze trzeba stawic czoła prawdzie, nie oczekiwałam od wrózki słodzenia. A tutaj na forum czasem są interpretacje zyczeniowe, ale powiedziałabym ze bardziej tendencyjne, jak czytam niektóre wątki, to mam wrazenie, ze ludzie dopuszczają do głowu tylko skrajne uczuciai ablo ktos z kims się rozstaje, albo ktos za kims szaleje, a przeciez w zyciu jest miejsce na wiele innych emocji posrednich, wiec nie wszystko interpretuje jako wybuch miłosci, tylko czasem jest to dla mnie zwykła znajomosc.
                    • tomasz_fortunat Re: 03.02.11, 18:27
                      Każdy wróżący wróżąc, a więc wykonując bardzo "delikatną" czynność jak to określiłem, wnosi w nią siebie. Nie jest to czynność mechaniczna. Jeśli coś nie mieści się w głowie wróżącego, to nie zobaczy on tego w kartach. Jedną sprawą jest bycie otwartym, włączenie tego neutralnego trybu. On jest absolutnie konieczny. Inną sprawą jest jednak właśnie ten zbiór cech, wartości, przekonań - tego, co nam się w głowie potrafi "zmieścić". Tutaj wystarczy się "ledwo" załapywać tzn. nie ma oczekiwania, że ten horyzont myślowy będzie nieskończenie wielki. Jego nabywa się z wiekiem, ale nie tylko. Intensywność przeżyć i przemyśleń też wiele spraw przyspiesza, powoduje, że ten horyzont się powiększa i nasze spojrzenie jest bogatsze.

                      Jeśli dla kogoś coś nie istnieje, to nie tylko w kartach tego nie zobaczy, ale też i w życiu będzie to przez niego pomijane. To się wszystko ze sobą łączy. Próbuję teraz wymyślić jakiś przykład.

                      Jeśli wróżący odnajdzie podobieństwo w sytuacji Pytającego do czegoś, co on sam przeżył, to może on mieć tendencję do odczytywania przyszłości przez to krzywe zwierciadło i przewidywać podobny koniec sytuacji, jaki stał się jego udziałem. Mogą to być np. urazy do płci przeciwnej, pewne przekonania dotyczące określonych grup zawodowych itd. Zacząłbym od faktu uznania, że istnieje w życiu człowieka wymiar transcendentalny. Utożsamianie się z nim daje wróżącemu odpowiednio dużą perspektywę spojrzenia na życie Pytającego. Bez przekonania o jego istnieniu nie wiem jak można efektywnie wróżyć i wytłumaczyć sobie sam fakt, że to działa.

                      Innym jeszcze przykładem może być nastawienie wróżącego do przeznaczenia - to jest również fundamentalne. Np. numerologia pokazuje, że zestaw liczb mamy taki sam przez całe życie, ale jednak numerolodzy rakiem wycofują się ze stwierdzeń deterministycznych, że te liczby są absolutne w stosunku do nas. Jest to słuszniejsze tzn. fakt niezakładania, że tak jest. Ale teoria przeznaczenia narzucanego z zewnątrz trzyma się mocno.

                      Jeszcze inne przykłady: jak wróżący zapatruje się na szczęście, pecha? Czy one istnieją, a może jakaś niewidzialna siła wszystkim prowadzi? Jaka? Czy można mieć na nią jednak wpływ? Takich pytań jest mnóstwo i wydaje mi się, osobiście, że do bycia dobrym wróżącym trzeba sobie na nie odpowiedzieć. Poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. Natura czasu? Czym on jest i jak działa? Czym jest miłość?
                      • mrgodot Re: 03.02.11, 19:11
                        tomasz_fortunat napisał:

                        > Każdy wróżący wróżąc, a więc wykonując bardzo "delikatną" czynność jak to okreś
                        > liłem, wnosi w nią siebie.
                        Dlatego tzw obiektywizm jest ciągle subiektywną próbą całościowej analizy sytuacji i zbadania obu końców kija. A ciągle jednak pozostaje sybiektywny bo nasze wnioski i postrzeganie zostaje przefiltorwane przez nasz własny, osobisty mózg. I zgadzam się, z tobą, że najbardziej pomocne może być tu doświadcznie, mądrość życiowa, która po prostu wzbogaca nasze postrzeganie rzeczywistości. Ale żeby to mieć (a raczej mieć sznse zdobyć) to trzeba sporo przeżyć i niekoniecznie w sensie czasu.
                        Jeśli ktoś nie ma pojęcia na czym polega partnerstwo (czy to w relacjach sosobistych czy zawodowych) bo całe życie spędził/a albo na podporządkowywaniu sobie innych albo na próbach odwrócenia tej sytuacji, to widząc np 6 Denarów uzna, że to zachęta do łapówkarstwa lub forsowania swoich racji, 6 Pucharów za totalną nudę a 10 Pucharów może nawet nie zrozumieć bo nigdy nie doświadczył/a bycia z kimś na partnerskich zasadach i w harmonijnych relacjach, gdzie już nie trzeba o nic walczyć i niczego udowadniać.
                        Przykład może nie perfekcyjny, ale mam nadzieję, że zrozumiały.

                        > Innym jeszcze przykładem może być nastawienie wróżącego do przeznaczenia - to j
                        > est również fundamentalne. Np. numerologia pokazuje, że zestaw liczb mamy taki
                        > sam przez całe życie, ale jednak numerolodzy rakiem wycofują się ze stwierdzeń
                        > deterministycznych, że te liczby są absolutne w stosunku do nas. Jest to słuszn
                        > iejsze tzn. fakt niezakładania, że tak jest. Ale teoria przeznaczenia narzucane
                        > go z zewnątrz trzyma się mocno.
                        A ja przy okazji wspomnę o astrologii, gdzie w natalnym radiksie mamy już zaznaczony potencjał na życie. Pewnie są tacy, którzy się z tym nie zgodzą, ale ja jestem przekonana, że tak jest. I po pierwsze los nie jest "sprawiedliwy" i nie daje po równo. Jedni mają potocznie mówiąc "ładne" aspekty, a inni trudne. Tacy się rodzimy i pretensje można mieć do Boga, bogów, losu, przeznaczenia itp - w zależności w co kto wierzy. Ale jedno jest pewne - można spieprzyć najpiękniejszy i najbardziej harmonijny kosmogram, można szczyty zdobywać z bardzo trudnym. Tyle, że w tym drugim przypadku nie będzie łatwo. No i jeszcze pytanie: co dla kogo znaczy "szczyty zdobywać", co znaczy rozwalić sobie życie.

                        Te ostatnie słowa kieruję oszywiście do osób myślących racjonalnie, bo jak ktoś ma zapędy zostać prezydentem USA albo królową brytyjską to raczej sugerowałabym wizytę u odpowiedniego specjalisty smile

                        2Bieguny, nie chcę się bawić w psychologa ale wydaje mi się, że jednak powinnaś bardziej uwierzyć w siebie i przede wszystkim wyobrazić sobie, że to co ci wróżka wywróżyła, i to co ty sama chciałabyś zdobyć, jest możliwe. Jeśli ty sobie tego nie wyobrażasz, nie widzisz tego i siebie w takiej roli, to najlepsza wróżba ci tego nie spełni. Spełnienie jest w nas, trzeba być na to gotowym.
                        • ma_ewa01 Re: 03.02.11, 19:38
                          Nie do końca sie zgodzę z tym spełnieniem w nas...

                          Ale chcę o czymś innym- o nie oceniającym umyśle wróżącego. Chyba nie musimy przeżyć wszystkich doświadczeń świata ani posiadać umiejętności wyobrazenia sobie pewnych sytuacji, nie musimy nawet ( !!!) być empatyczni . Sądzę, ze sprawę w bardzo prosty i skuteczny sposób rozwiązuje nie oceniajacy umysł wróżącego i przezwycięzenie chęci przyklejania etykietek, nazywania i szufladkowania oraz umiejętnośc patrzenia na człowieka jako części wszechświata, realizującej swoje zadanie na tej planecie w taki a nie inny sposób.
                          Nie wystarczy odczytać karty, powiedzieć mniej lub bardziej brutalną prawdę . To nie o to chodzi. Istotne jest, z czym wyjdzie człowiek, czy zapalimy mu jasna lampkę w tunelu, czy podając jakąś zakamuflowaną półprawdę pozostawimy go samemu sobie.
                          Chciałabym tak - przeszłość , jako źródło problemu, sam problem - jako tu i teraz oraz warianty jego rozwiązania z możliwością zobaczenia skutków...
                          Chciałabym umieć zapalić światło... i dać je sobie i ludziom, którzy poproszą mnie o pomoc...
                          Msmile
                          • 2bieguny Re: 03.02.11, 19:49
                            Mrgodot - myslę, ze to nie kwestia wiary w siebie, tylko poprzeczek smile ale ja o tym doskonale wiem i nie wszystkie warianty mnie interesują, dodam , ze im dalej tym trudniej smile Ale radze sobie z tym, to moje wybory, to tez wiem.
                            Jak czytam o waszym podejsci wrózki do wrózenia, to znaou wpadamy mam wrazenie ze skrajnosci w skrajnosc.
                            Wrózka, to TYLKO czlowiek, ma swoje zycie, swoje emocje, swoje nastroje, przezyła swoje zycie i od tego sie nie uwalni a tez nie sposób, zeby przezła wszystko.
                            Nadal uwazam, ze wrózka to w duzej mierze dobry psycholog.
                            To jak odbieramy drugą osobe zalezy i od wrózki i od tej drugiej osoby, do ludzi czyjemy empatie lub antypatie i czasem nie widomo do konca dlaczego i nie wierze, ze ktos potrafi to wszystko wyłączyc, nie wierze!
                            Pisac i gadac mozna wszystko!
                            • mrgodot Re: 03.02.11, 19:59
                              2bieguny napisała:

                              > nie wierze, ze ktos potrafi to wszystko wyłączyc, nie wierze!

                              Ja też. Dlatego z wróżką jak z lekarzem - każdy musi trafić na tego "swojego", z którym się rozumie i który mu pomaga pomóc samemu sobie. Niestety metodą prób i błędów.
                            • krolowa.mieczy Re: 03.02.11, 20:08
                              Każdy znajduje własną drogę przekazu czy odczytu tarota, drogę do bycia pośrednikiem.
                              Jeden stanie się uduchowiony i jakby przezroczysty (np. Kapłan w Osho), drugi stanie się sługą (w pozytywnym znaczeniu) osoby pytającej, trzeci będzie pośrednikiem, czwarty nie wyrzeknie się krążącej w jego żyłąch krwi czyli będzie człowiekiem jakim był, a przy okazji dzięki kartom bardziej zrozumie siebie i swiat. Żadna z tych dróg nie jest ani lepsza ani gorsza.
                              I 2bieguny ma rację, że napisać i powiedzieć to można wszystko; dzielić włos na czworo i zagłębiać się w filozofię. Oczywiście, ze odmówienie wróżby osobie, która była nie fair w przeszłosci wobec wróżki lub do której wróżka czuje niechęć jest normalne - człowiecze. A tarot natychmiast to by wyłapał. I tu 2bieguny masz całkowitą rację smile
                              Prawdę mówiąc wszyscy oprócz tarota mamy inne zajęcia, problemy takie same jak ludzie, którzy chcą wróżby i czasem tak jak oni - sobie nie radzimy. Ważniejsze moim zdaniem jest jedno: chęć pomocy. Taka prawdziwa chęć, szczera, płynąca z głębi serca czy duszy.
                              • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 20:23
                                Grzebanie w tej wiedzy absolutnie nie pozbawia nas problemów, to fakt, możemy niby łatwiej akceptować to co się z nami i wokół nas dzieje, nauczyć się lepiej rozumieć innych, ale problemy zawsze będą.
                                Cudze problemy bolą nas znacznie mniej niż nasze, nie jestem pewny czy wróżenie wynika z chęci pomocy, w końcu co wróżkę obchodzi jakość życia człowieka z drugiego końca kraju który opisał swój problem i prosi o wróżbę - wróżka nie będzie chciała brać się za jego przypadek ot tak, nie ma co się czarować, wróżka chodzi w ubraniach a nawet je. Może i są wróżki które wróżą za jeden grosz, ale najczęściej w fazie nauki, te rozwinięte to raczej jednostki.
                                • krolowa.mieczy Re: 03.02.11, 20:49
                                  zainteresowany1977 napisał:

                                  > Cudze problemy bolą nas znacznie mniej niż nasze, nie jestem pewny czy wróżenie
                                  > wynika z chęci pomocy, w końcu co wróżkę obchodzi jakość życia człowieka z dru
                                  > giego końca kraju który opisał swój problem i prosi o wróżbę
                                  Tutaj dotykasz kwestii należytej usługi czy jak to sie nazywa w prawniczym języku. Jeśli ktoś zwraca sie z problemem do wróżki, to na dany czas i daną chwile myśli krążą wokół kłopotów tego czlowieka. Dlaczego twierdzisz, ze wróżka ma gdzieś?

                                  - wróżka nie będzi
                                  > e chciała brać się za jego przypadek ot tak, nie ma co się czarować, wróżka cho
                                  > dzi w ubraniach a nawet je. Może i są wróżki które wróżą za jeden grosz, ale na
                                  > jczęściej w fazie nauki, te rozwinięte to raczej jednostki.
                                  >
                                  Powiem jak zwykle do bólu szczerze: nie byłoby głodnych gdyby chleba nie trzeba było kupować. Dlaczego piekarze nie rozdają go za darmo? Dlaczego czyjaś praca, poświęcony czas, skupiona uwaga mają być darmowe? Już byli tacy, co mówili o Idealnym Społeczeństwie a skończyło się wiadomo jak.
                                  • zainteresowany1977 Re: 04.02.11, 00:05
                                    Uważam, że o tyle ma gdzieś, że nie łka po kliencie, zwłaszcza gdy to u niej klient nr 200.
                                    Piekarze muszą kupić mąkę i inne materiały, rozgrzać piece, wstać pewnie koło 4-tej rano, są realne niemałe koszty na każdym kroku. Żebym nie był gołosłowny, gdy zajmowałem się hobbystycznym projektowaniem kolumn głośnikowych to dzieliłem się na forach swoją wiedzą za friko bez oglądania się, była to wiedza którą zdobyłem przedzierając się przez masę materiału i poświęcając masę czasu na wypracowanie narzędzi itp., niejednokrotnie dawałem pełne wsparcie intelektualne komuś kto wchodził w temat, od początku do realizacji projektu, za friko, tak jak sam chciałbym dostać, wystarczyło że ktoś miał zapał a reszta była od ręki i bez owijania.
                                    • krolowa.mieczy Re: 04.02.11, 10:59
                                      zainteresowany1977 napisał:

                                      > Uważam, że o tyle ma gdzieś, że nie łka po kliencie, zwłaszcza gdy to u niej kl
                                      > ient nr 200.

                                      To dobrze. To jest BHP tarocisty, wróżki, runisty, psychologa, psychiatry, lekarza itd mozna wymieniać. Nie wyobrażam sobie pomagać i jednocześnie nieść na plecach wszystkie usłyszane problemy świata i nie móc się z nich uwolnić dla własnego zdrowia psychicznego.

                                      > Piekarze muszą kupić mąkę i inne materiały, rozgrzać piece, wstać pewnie koło 4
                                      > -tej rano, są realne niemałe koszty na każdym kroku. Żebym nie był gołosłowny,
                                      > gdy zajmowałem się hobbystycznym projektowaniem kolumn głośnikowych to dzieliłe
                                      > m się na forach swoją wiedzą za friko bez oglądania się, była to wiedza którą z
                                      > dobyłem przedzierając się przez masę materiału i poświęcając masę czasu na wypr
                                      > acowanie narzędzi itp., niejednokrotnie dawałem pełne wsparcie intelektualne ko
                                      > muś kto wchodził w temat, od początku do realizacji projektu, za friko, tak jak
                                      > sam chciałbym dostać, wystarczyło że ktoś miał zapał a reszta była od ręki i b
                                      > ez owijania.
                                      >
                                      Oni kupują produkty, ty kupujesz ksiażki, poświęcasz czas na zgłębienie tematu, niekiedy lata. Można to porównać do nauki na studiach. Też inwestujesz.
                                      A co do przykładu, to chwalebne.
                            • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 20:15
                              O właśnie, jak to mawiają papier wszystko przyjmie smile
                          • mrgodot Re: 03.02.11, 19:56
                            ma_ewa01 napisała:

                            > Chciałabym umieć zapalić światło... i dać je sobie i ludziom, którzy poproszą m
                            > nie o pomoc...
                            Ma_Ewo - pięknie i idealistyczne. Pewnie każdy początkujący tego chce. Ja nadal chce. A rzeczywistość to brutalnie weryfikuje. Jest wiele, wiele osób, które proszą o wróżbę bo one już mają w głowie odpowiedź na swoje pytanie i chcą ją jedynie usłyszeć. I możesz im zapalać najjaśniejsze lampki, pokazywać najpiękniejsze wizje przyszłości a one i tak wyjdą niezadowolone, bo im nie obiecałaś tego, po co przyszły. Przyszły usłyszeć to co chcą usłyszeć i nic w zamian, nic zamiast tego.

                            A wracając do spełnienia - można komuś dać największe szczęście a on tego nie doceni bo wiecznie będzie widział, że jednak szklanka jest do połowy pusta, trawa u sąsiada bardziej zielona i ciągle w rankingu ktoś jest wyżej niż on/ona. Chodzi o to czy naprawdę potrafimy się cieszyć tym co mamy, czy tylko kolekcjonować zdobycze i pielęgnować w sobie wieczny niedosyt. Ale niedosyt w tym negatywnym sensie, nie w tym który nas pobudza do rozwoju.
                            • zainteresowany1977 Re: 04.02.11, 00:10
                              Dziewczyny, jeśli tak myślicie to pięknie myślicie, szacuneczek smile

                              Jeśli chodzi o pytających którzy chcą potwierdzenia to widać którzy to są, nie są zaskoczeni pytaniem, pytania nie mają dużej wagi itd.
                            • nielaik Re: 04.02.11, 01:43
                              Piękne i prawdziwe. Jak to wszystko zależy od indywidualnych przekonań. Znam doświadczone wróżki, tarocistki, które zapalają światło i wskazują drogę do tego w jaki sposób osiągnąć cel.
                              Znam też osoby, które, nie są związani z wrózbiarstwem, a bardziej magią, pytają jakie masz marzenia, co chciał byś aby się zrealiowało. Pytasz o przyszłość? Ale po co. Będzie to na co jesteś gotowywink Nie ma przekonywania klienta do bruneta wieczorową porą, kiedy chciałby robić karierę. Ale panu się szykuje wspaniały związek, jak ma być klient zadowolony skoro tego nie chce. A co go to obchodzi, że wróżka jest zadowolona, że może przekazać według niej "wspaniałą wiadomość" nie rozumiejąc, że nie tego oczekuje.
                        • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 20:12
                          Mrgodot dobrze prawisz smile Żeby zrozumieć karty trzeba doświadczyć tego co sobą reprezentują, trzeba być już w jakimś stopniu rozwiniętym by je rozumieć i trzeba się stale rozwijać by się stawać lepszym co niewątpliwie jest jednym z celów.
                          Dla ludzi którzy lubią poznawać ludzką duszę bo wiedzą, że to oprócz czysto fizycznej egzystencji (materia jest ale nadchodzi moment gdy ulega zniszczeniu) jest czymś bardzo ważnym (to o nas) niekorzystny w pojęciu większości ludzi może być czymś bardzo cennym, szansą stykania się z naszą istotą, myślę, że mało jest cenniejszych rzeczy.
                          Chcę być Napoleonem 21-go wieku wink)
                          Co do wróżby zrobionej dla 2bieguny to była to prawdopodobnie czysto optymistyczna wizja wróżki, raczej nie ma tak, żeby życie szło bez problemów, których Ci oczywiście 2bieguny nie życzę, życzę Ci oczywiście optymizmu smile, mi też pewna pani powróżyła, że będę szczęśliwy, no i jestem, choć na razie bez rodziny, bez przez siebie kupionych czterech ścian, jej banalne stwierdzenie było niczym cukierek na ladzie recepcji stomatologa, na odchodne, na poprawę humoru smile Są tacy którzy mają wszystko i nadal nie są szczęśliwi więc wiesz.
                      • zainteresowany1977 Re: 03.02.11, 19:50
                        Muszę Ci Tomasz przyznać, że dobrze prawisz i chyba znasz się na tych sprawach. Czy mógłbyś podjąć jakiś rozkład, który idzie lub już poszedł na tym forum?, ciekawe jak Ty czytasz rozkład smile
                        • tomasz_fortunat Re: 05.02.11, 20:48
                          Tu poczytaj:

                          klik!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka