Już wyjaśniam w czym rzecz- za 3 tygodnie na kilka dni służbowo jadę do pensjonatu, w którym miałam wątpliwą przyjemność nocować w ub. roku. Coś mnie tam pożarło, nie wiem co, ale spuchłam strasznie, zyrteci, fenistile, wapna ledwo pomagały, miałam takie odczyny czerwone, gorące i podejrzewam że w tej noclegowni nic się nie zmieniło (biorąc pod uwagę właścicieli i ich podejście do wszystkiego-zlew totalny). Teraz ponownie tam będę nocować, nie ma możliwości zmiany miejsca pobytu, kontrahent liczy tylko kasę, jakby mógł toby spod siebie zjadł

I teraz pytanei do Was- co (do psikania, wieszania itd) kupić, coby wybić te niezidentyfikowane dziadostwa co mnie moga pożreć, a samej śmiertelnie nie zejść z powodu trucizny

. Doradżcie coś.