madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 03.05.16, 14:46 Mama do Jasia: - Jasiu, czego uczyliście się dzisiaj w szkole? - Mówić pełnymi zdaniami - I nauczyłeś się? - No.... Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 04.06.16, 17:20 Pani pyta Kasię: - Kasiu co to jest litr? - To samo co kiligram tylko na mokro. Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów 09.06.16, 16:34 1. Proszę napisać, czym jest system operacyjny. Systemem operacyjnym jest Windows. Jest trzeci w hierarchii. Jest jądrem komputera. Graficzny system opiera się na fraktalach. Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 21.07.16, 16:36 Przychodzi syn ze szkoły: - Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać. - A co się stało? - Ona mnie pyta ile jest 7 razy 9. Odpowiadam, że 63. Ona mnie pyta ile jest 9 razy 7. Odpowiedziałem: Do ch*ja, co za różnica? - Rzeczywiście, co za różnica... Dobrze, zajdę do niej. Następnego dnia syn znowu wraca ze szkoły: - Tato, byłeś już w szkole? - Jeszcze nie. - Jak pójdziesz, zajrzyj jeszcze do WF-isty. - Po co? - W trakcie gimnastyki kazał mi podnieść lewą rękę. Podniosłem. Potem prawą. Podniosłem. Potem poprosił podnieść lewą nogę. Podniosłem. A teraz - mówi - podnieś i prawą nogę. Ja mu na to: Co, mam na chu*u stanąć? - No tak, rzeczywiście... Dobrze, zajdę i do niego. Kolejnego dnia syn znowu wraca ze szkoły: - Tato, byłeś już w szkole? - Jeszcze nie. - To już nie chodź. Wyrzucili mnie. - Co ty mówisz? Dlaczego? - Wezwali mnie do dyrektora, wchodzę do gabinetu, a tam siedzi nauczycielka matematyki, WF-ista i pani od polskiego... - Pani od polskiego? Na ch*j tam ona przyszła? - Właśnie tak zapytałem... Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 28.11.16, 11:10 Nauczyciel do ucznia: - Daj przykład na twierdzenie, że koty są fałszywe - Pewnego razu tatuś przyniósł do domu kotkę. A potem okazało się, że to kocur Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 19.01.17, 15:10 Wiadomo wam, moi kochani - odezwał się raz wiejski bakałarz do swych uczniów - że Pan Bóg nakazał Noemu zbudować arkę i pomieścić w niej wszystkie zwierzęta po parze. Otóż pytam się was, wiele też sztuk zwierząt było w arce? Z początku nikt nie odpowiedział. Skoro jednak nauczyciel powtórzył pytanie, mały chłopczyna, powstając z ławki, odpowiedział: - Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 28.07.17, 21:02 Karusek lubił suczki a najbardziej Anielkę. Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 15.08.17, 22:53 Pokorny uczeń z dwóch ściąg korzysta Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 22.08.17, 00:12 Szkoła jest jak kibel, chodzisz bo musisz. Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 22.08.17, 00:26 Słońce świeci, ptaszek śpiewa a mnie w szkole krew zalewa. Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 31.08.17, 22:44 "Szkoła to nie knajpa - nie trzeba do niej chodzić codziennie". Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 02.09.17, 11:19 Konrad ściągnął szaty i powiedział : oto grzechy mego żywota. Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 28.09.17, 14:08 Ledwie z pieluch wyrośniemy, Ledwie się stać, łazić zacznie, Paplać lepiej niźli niemy— Oto zwolna i nieznacznie Już chwytają nas w obcążki, I przynętą albo gwałtem "Wabią, pędzą nas do książki, By nas znaków, kroteł kształtem Męczyć, dręczyć niebożęta. Człek czy nie chce czyli chce Musi iść do A, B, 0, I od tegoż A, B, C, Zaczynają się lamenta, Piekło—lecz i raj studenta! Żegnajcież mi łątka moje! Me batożki i koniki, I szabolki, inne zbroje, Widziadełka1), powoziki, Me mozaiki i bąki, Wy żołnierze me cynowe! Farby, pędzle, skrzypki, dzwonki! Żegnam was, ach! bądźcie zdrowe! I ty strzelbko, trąbko kręta! Czas zabawek skończył się, Najpiękniejsze życia dnie Opuszczają odtąd mnie, Busza moja strachem zdjęta, T Awansuję na studenta Raz nauka rozpoczęta, — Choć się człowiek zżyma, krztusi Li z wyjątkiem niedziel, święta Godzien iść porządkiem musi. •Łowią nas bądź na łakótki! Obiecanki albo proźby; Lecz gdy płonne te pobudki, Szlą bateryę różnej groźby, A ustaje już przynęta! A gdy jeszcze upór, wstręt, Idą packi, dalej—pręt, Ten wypędza wreszcie wstręt. Jednak mimo gróźb i pręta Kio tak złym jest los studenta. Za kwandransik, za godzinkę Posłuszeństwa i pilności, Za nauki odrobinkę, Za uwagę, cień grzeczności: Ciastka sypią się i figi, I cykaty i karmelki, I obrazki, makagigi, Bawidełek wybór wielki. Czyjąż wolę nie opęta Obfitości rogu — czar?! ] nam więc od gróźb i kar Lepszym bodźcem bywa dar; I tak matka uśmiechnięta, Zmienia dziecko swe w studenta. Gdy się skończy abecadło, Zgłoskowania trud przełamie. Już czytanie w smak przypadło, Cedzi się bajeczki mamie. Poezem z rzeczy już porządku Następują i rachunki; Więć liezbówki od początku, Wnet pisanie i rachunki W coraz eięższe tłoczą pęta Biedny ten dziecięcy mózg, Przy pogróżce: postów, rózg: Z tych na oko wdzięcznych brzózk. Miłe jednak są momenta Obok cierpkich dni studenta. Ody się człowiek lekcyj zbędzie, Ody porobi swe zadania: Biega, lata wesół, wszędzie, Nikt mu zabaw nie przygania, I sumienie nie dokuczy; W domu radzi mu i w szkole, I im pilniej — lżej się uezy. Prędzej spocznie po mozole, I tein lepiej zapamięta. I sam z siebie wreszcie rad, Chwali ojciec, starszy brat, Że nie traci czasu, lat. I ta książka — zrazu klęta. Szczęściem staje się studenta. Po nauce w piłkę gramy, Używamy też przechadzki, Więc ruch wolny nie ma tamy. Gonim motyle jak gacki. A majówka'ż — zabaw czoło! To w balona, to w obręcze, Z kolegami się wesoło I ochoczo — za co ręczę — Zabawiamy pacholęta. Nerwy drgają gędźby grą, Serce taje, gniewy mrą. . . . Oko żaka błyszczy skrą; Dniem tym długo myśl zajęta, Oto życie jest studenta! W zimie zabaw też nielada! Są śniegówki i grędżoły, 'L śniegu lepim babę, dziada. Na ślizgawkach ruch wesoły. A gdy popis był szczęśliwy, A świadectwa to zatwierdzą, W czas wakacyj cuda, dziwy! Siostry już się tak nie sierdzą Na psotnika i natręta, Ojciec sprawia nowy strój, Matka pieści, głaszcze wuj, Pochwał zewsząd istny rój. Nawet ciotka mniej nadęta — Jakże miłym byt studenta Odpowiedz Link
madohora Re: Humor z zeszytów szkolnych 28.09.17, 14:33 Do przedmiotu bądź którego Pociąg masz, zamiłowanie. Trzymaj go się, dzierż kolego! On wyrocznią ci się stanie. Nie kuś się wraz wszystko umieć. Tb cię może lat pozbawić, Lepiej jedno wyrozumieć. Zgłębić do dna i przetrawić, Niż się wierzchem nauk pławić. Tam ci dano przedsmak wiedz... Lecz wszechnica—to ów piec. Zkąd ma czyste złoto ciec. Yi różnych beczek pić potroszę. Badań nie da ci rozkoszy. Dotąd byłeś jak turysta, Co to różne kraje zwiedza, I ze wszystkich dróg korzysta; Ale ścisła, głębsza wiedza. Ta ci tajnie swe otworzy, Wszystkie cienia, światła, farby, I zdobycze swe i skarby Przed umysłem twym rozłoży, I do badań ciebie wdroży. Dotąd okrucbami'ś żył. Wszystkiem wraz i niczem był. Tu — na prawdę probierz sił! Płyiiże! abyś dobił brzegu. Nie daj wstrzymać się w swym biegu! Tam — lingwistą być wypada, Przyrodnikiem, znawcą krajów, Dziejów świata; Kzym, Hellada Z błędów, cnót swych i zwyczajów Li półgębkiem się spowiada. Miar i liczby tajemnice. Rucliu, sił i ciał prawidła, Ich początki i granice, Prawd różnice od mamidła — Tam pobieżnie'ś tylko zbył. Abyś swych doświadczył sił. Poznał zdrój, zkąd będziesz pił. Abyś wiedział w którą stronę V Dążyć ci jest przeznaczone. Ho u schyłku szkół twych średnich, •luż się palec boży zdradzi, KtóryY- wybór odpowiednich Dróg wytyczy i poradzi, Wskaże wioseł ci kierunek, Prac właściwe wytknie pole; A twój własny obrachunek Z zdolnościami: w Wyższej szkole, Przyszłą ci przydzieli rolę. Z niemi zawsze w zgodzie chęć. A więc siebie, czasu szczędź, I nie zbaczaj ni na piędź Od tej-że wskazówki bożej, Ona'c szczęścia grunt założy. Licz się teraz już z siłami, Z swa, naturą, z skłonnościami, I bądź z planem w pogotowiu. Ale — pomnij i o zdrowiu! Wszak już z lat wyrosłeś trzpiota . . . Bacz na stan ci najwłaściwszy, Kędy ciągnie cię ochota? (idzie być możesz najszczęśliwszy? Choć i z mniejszym zyskiem złota. Nie w bogactwach szczęście tkwi, 0 tern, każdy bogacz wie; Inne drogi, inne drzwi... Wiodą pewniej tam człowieka, (idzie prawdziwe szczęście czeka. A gdyś przyszłość już wymarzył. Siły swe i siebie zbadał, Wszystkie pro i contra zważył. I kierunek wiosłom nadał — Steruj, kieruj-że już stale. Mężnie, śmiało i wytrwale; Mijaj skały, wiry, prądy... Tuż przed metą byś nie biadał. Resztę — zleć na bożo sądy. 1 nie zbaczaj z cnoty dróg, Bo sumienie — srogi wróg, Prawym bądź — a z tobą Bóg! Zpotężnione twe zalety, Zaprowadzą cię do mety Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 23.11.17, 16:24 Alchemik to taki człowiek, który chciał z igły zrobić widły. Odpowiedz Link
balzack Re: Humor z zeszytów szkolnych 23.11.17, 17:05 Przed egzaminem student pyta studenta: Powtarzałeś coś? Tak A co? Będzie dobrze, będzie dobrze.... Odpowiedz Link