tiffany_obolala
28.07.26, 08:18
Robię drugie podejście do HTZ - pierwsze (tabletki) musiałam zarzucić natychmiast po włączeniu tabletek z progesteronem, bo miałam nasilone myśli S. Ale wtedy to był jakiś taki kopniak dla organizmu, objawy perimeno zrobiły się mniej dokuczliwe.
Teraz mam plasterki z innym, też sztucznym, gestagenem. I o ile plasterek wyłączył, niemal magicznie, bolesne i nabrzmiałe piersi, to równie magicznie włączył potężny wkrów na cały świat. Dzień się jeszcze dobrze nie zaczął, a już oberwał mąż i pies.
To dopiero pierwszy dzień z dwuskładnikowym plasterkiem. Warto wytrzymać do końca? Jest szansa, że mi się nastrój unormuje w tym cyklu albo w następnych w tej fazie? Bo ja już wolę mieć czysto fizyczne objawy niedoboru progesteronu, niż wrzeszczeć na Bogu ducha winnych ludzi.
A progesteron podawany np. w mirenie ma działanie ogolnoustrojowe?