madohora Re: Koronawirus IV 26.10.20, 20:28 55 MIEJSC DLA CHORYCH NA COVID W SZPITALU W CZELADZI - www.tvp.pl - 26.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 26.10.20, 20:36 ZDALNE LEKCJE PO NOWEMU I PROBLEMY TECHNICZNE - Wyborcza - 26.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 26.10.20, 23:51 WHO MÓWI O MROCZNYCH KONSEKWENCJACH - Interia - 26.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 26.10.20, 23:55 PRZED NAMI BARDZO WAŻNY TYDZIEŃ, DWA - Interia - 26.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 12:45 KSIĄDZ PODCZAS KAZANIA ODEBRAŁ TELEFON. DOWEDZIAŁ SIĘ ŻE MA COVID 19 - Interia - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 12:47 ŁÓDŹ. BIŁ KIJEM ZA NOSZENIE MASECZKI - Interia - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 12:50 KORONAWIRUS W POLSCE. ILE WOLNYCH RESPIRATORÓW - Interia - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 12:53 PRACOWNICY ZAKAŻENI LUB NA KWARANTANNIE TO PROBLEM DLA HANDLU - Interia - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 13:45 KOLEJNE ZAKAŻENIA W REGIONIE - www.tvp.pl - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 14:31 PANDEMIA KORONAWIRUSA - Dziennik Zachodni - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 14:36 DUŻY WZROST LICZBY ZAKAŻEŃ I ZGONÓW - www.katowice24.info - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 14:39 MIESZKAŃCY KATOWIC POJECHALI NA NOCNĄ DYSKOTEKĘ DO LASU - www.infokatowice.pl - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 14:44 WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. CZY CMENTARZE BĘDĄ ZAMKNIĘTE - Nasze Miasto - 27.10.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 15:25 Paskudny wirus, któ-ry pojawił się na począt-ku tego roku i postraszył wszystkich od początku wiosennego przesilenia, a później dał nam nadzieję, że już od-szedł w trakcie ciepłych letnich dni, te-raz powrócił ze wzmożoną siłą.Chociaż władze nadal żyją nadzieją, że nie będzie konieczne ustanawianie kolejnego lockdownu, czyli przymuso-wej izolacji społeczeństwa, to wszyst-kie znaki wskazują, że jego ponowne wprowadzenie jest tylko kwestią czasu. I znowu po kieszeni dostaną wszelkie branże, które dotąd żyły z aktywności życia publicznego.Dla nikogo nie jest tajemnicą, że już zaczynają liczyć przyszłe straty wszelkiej maści biznesmeni związa-ni z branżą okołocmentarną: produ-cenci chryzantem, wytwórcy zniczy i innych ozdób masowo kupowanych w przycmentarnych sklepikach, dla któ-rych 1 listopada wyznacza okres co-rocznych żniw.Co prawda władze nadal za-przeczają plotkom, że w tym cza-sie miejsca wiecznego spoczynku zostaną zamknięte dla odwiedza-jących, ale jednak już od jakiegoś czasu prowadzą kampanię na rzecz powściągliwości w pielęgnowaniu zwyczaju wizyt przy grobach bliskich w tym dniu. Zamiast gremialnych pielgrzymek w tym czasie zalecają rozproszone odwiedziny i to nieko-niecznie realizowane w dniu Wszyst-kich Świętych. Takie zalecenie zno-wu dotknie wielu ludzi. Z pewnością głos niezadowolenia, choć może po cichu, wyrażą wszyscy ci, którzy przy okazji listopadowego spędu przy gro-bach dotąd realizowali swoisty kon-kurs na najlepiej przystrojoną mogi-łę, bo traci to sens, kiedy sąsiadka lub inny znajomy nie poczerwienie-je z zazdrości, bo zwyczajnie zabrak-nie ich przy konkurencyjnym grobie.Zalecane rozproszenie odwiedzin dotknie także i tych, dla których 1 li-stopada był ważny z innych powodów, czyli kapłanów sprawujących każde-go roku w cmentarnym plenerze po-lową liturgię. Co prawda odbędą się msze wśród grobów, ale to już nie bę-dzie to samo, bo liczba obecnych bę-dzie szczątkowa, i choć w tym roku przy wielu cmentarnych bramach pew-nie zabraknie konkurencji, czyli wolon-tariuszy zbierających do puszek datki na odnawianie zapuszczonych gro-bów, to jednak mszalna taca zbierana przez koś cielnych aktywistów i tak bę-dzie mizerna.Jeżeli do tego dołożyć kolejne ty-godnie, kiedy w niedzielnych nabo-żeństwach zajęte pozostają tylko ko-ścielne ławki (i to z zachowaniem bezpiecznego odstępu), to musi to bu-dzić frustrację przewodników parafial-nych trzódek.Jakby tego było mało, to oceniw-szy nieciekawą perspektywę rozwoju pandemicznej zarazy, szefowie diece-zjalnych struktur już zarządzili odwoła-nie corocznych odwiedzin duszpaster-skich kapłanów w domach wiernych, a nie jest żadną tajemnicą, że w księ-żowskich budżetach był to całkiem po-kaźny zastrzyk finansowy – taka swo-ista trzynastka.Polak jednak nie z takimi problema-mi potrafi sobie poradzić.Przy cmentarnych bramach wystarczy poustawiać skarbony, aby wierni przez kolejne dni mogli zadośćuczynić finan-sowej wrażliwości, a problem kolędowej daniny załatwią koperty, które można składać w trakcie niedzielnych nabo-żeństw bądź zwyczajnie przesłać na adres parafii za pośrednictwem poczty.I nie trzeba obawiać się tego, że bę-dą to „śmiertelne przesyłki”, bo prze-cież każdy wie, że apel Marszałka Se-natu przed majowymi wyborami był li tylko propagandowym chwytem mają-cym na celu przesunięcie terminu wy-borów.Można wprawdzie w tak prosty spo-sób wykiwać covidowy lockdown, ale mam obawy, jak to zostanie odebrane przez szeregowych wiernych. A może mój niepokój wcale nie musi być za-sadny, bo przecież od zawsze wszy-scy wiedzą, że coroczne duszpaster-skie odwiedziny winny kończyć się złożeniem daniny i to jest frustrujące doświadczenie dla obu stron.Może więc koperta bez odwiedzin załatwi tę niezręczność. Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 15:45 Sejm uchwalił tzw. ustawę covidową, która ma zwiększyć skuteczność w walce z pandemią. Przeciw głosowało tylko 11 posłów: 9 z Konfederacji i po jednym z PiS-u oraz PSL-Kukiz’15.W poniedziałek ustawa ma trafić do Senatu, a prezydencki minister Andrzej Dera już dawno oświadczył, że gdy tyl-ko znajdzie się ona na biurku Andrzeja Dudy, jak najszybciej ją podpisze.Ustawazawiera wiele pożytecznych regulacji, w tym między innymi:– kwestie dotyczące wynagrodzeń osób biorących udział w zwalczaniu pandemii (także gdy są na kwarantan-nie lub na zwolnieniu lekarskim)– kwarantanny i izolacji w warunkach domowych– świadczeń pieniężnych (w razie choroby) podczas kwarantanny– kar za nieprzestrzeganie obowią-zujących nakazów, zakazów i ograni-czeń związanych z bezpieczeństwem epidemicznym– kierowania do pracy osób przy zwalczaniu pandemii– zadań krajowego koordynatora ratownictwa medycznego– terminu realizacji recept.Jest w niej także niezwykle kontro-wersyjny art. 23:Nie popełnia przestępstwa, o któ-rym mowa w art. 155, art. 156 § 2, art. 157 § 3 lub art. 160 § 3 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny – ten, kto w okresie ogłoszenia stanu zagro-żenia epidemicznego albo stanu epide-mii, udzielając świadczeń zdrowotnych na podstawie ustawy o zawodach leka-rza i lekarza dentysty, ustawy o zawo-dzie felczera, ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej, ustawy o Pań-stwowym Ratownictwie Medycznym albo ustawy o zapobieganiu oraz zwal-czaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi w ramach rozpoznawania lub leczenia COVID-19 i działając w szcze-gólnych okolicznościach, dopuścił się czynu zabronionego, chyba że spowo-dowany skutek był wynikiem rażącego niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach.Rządy szamanów– Ta nowelizacja praktycznie jest niepotrzebna, gdyż tylko promil leka-rzy, którzy złamali prawo, wyko-nując swój zawód, zostaje ukara-ny zawodowo, cywilnie, nie mówiąc już o odpowiedzialności karnej – mówi dr Adam Sandauer, założy-ciel i honorowy przewodniczący Sto-warzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. – W stosunku do tej grupy zawodowej prawo po prostu nie dzia-ła. Przedstawiciele izb lekarskich cały czas mówią nam w mediach, jak cięż-ko pracują lekarze podczas epidemii i co im się należy. Tymczasem ktoś, kto wybiera zawód lekarza, wybie-ra służbę społeczną, tak jak żołnierz, policjant, strażak. Społeczeństwo jest oczywiście za to lekarzom wdzięczne i w większości zarabiają dziś oni (spe-cjaliści) naprawdę duże pieniądze. To jednak nie znaczy, że lekarze mogą stać ponad prawem. Ale stoją, i to już od dawna. Lekarz to zawód zaufa-nia publicznego. Dlatego na mocy art. 17 konstytucji powstał samorząd lekarski, który jest sam sobie „ste-rem, żeglarzem, okrętem”. Ale zaufa-nia nie zdobywa się za pomocą prze-pisów prawa, tylko codzienną pracą. Tymczasem przez nikogo niekontro-lowana korporacja ma gigantyczne, niczym nieuzasadnione uprawnienia (między innymi: własne sądownictwo, przyznawanie, pozbawianie i zawie-szanie prawa wykonywania zawodu, przewodniczenie komisjom przepro-wadzającym konkursy na stanowisko ordynatora i uczestnictwo w konkur-sach na inne stanowiska w ochronie zdrowia, prowadzenie rejestru leka-rzy). Wyłączenie odpowiedzialności lekarzy będzie skutkowało tym, że nie będą prowadzone postępowania, a jak nie będzie sprawcy, to nie będzie kary i obowiązku naprawienia szkody (teo-retycznie za naprawienie ewentualnej szkody solidarnie mają odpowiadać Skarb Państwa i tzw. pełnomocnik, czyli kierownik podmiotu lecznicze-go powołany przez ministra w miej-sce dotychczasowego szefa pla-cówki medycznej, ale ustawa milczy o odpowiedzialności szefów szpitali, w których nie powołano pełnomocnika – przyp. autora). W efekcie poszkodo-wany pacjent zostanie pozostawiony własnemu losowi. W przypadku popeł-nienia czynu zabronionego musi być orzeczona wina także z tego powo-du, żeby środowisko lekarskie wycią-gnęło naukę na przyszłość, żeby mia-ło to wymiar edukacyjny. Jeżeli lekarze będą bezkarni podczas pandemii, to wielu z nich może przyzwyczaić się do niebezpiecznych, ryzykownych i nie-starannych zachowań także po jej ustaniu. W niektórych przypadkach epidemia może być okolicznością łagodzącą, ale na pewno nie może eliminować winy i kary. Nim narodzi-ły się cywilizacje, w plemieniu szaman był drugą osobą po wodzu, a czasem stawał się nawet ważniejszy. I teraz wracamy do rządów szamanów, gdyż w okresie pandemii to lekarze faktycz-nie przejęli władzę nad krajem, więc się nie dziwmy, że starają się rozsze-rzyć swoje uprawnienia.– Epidemia jest oczywiście sytu-acją wyjątkową, ale to nie może zwolnić lekarzy z obowiązku sta-rannego i rzetelnego wykonywania świadczeń medycznych, które opła-camy z naszych podatków – twier-dzi dr Ryszard Frankowicz, założy-ciel i pierwszy prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjenta. – Nie można z góry stwierdzić, że wadliwe postępo-wanie lekarza jest zgodne z prawem. Dla mnie to jest bezprawie, a od oceny zdarzeń medycznych i czynów zabro-nionych jest sąd. Właśnie z powodu wyjątkowości stanu epidemicznego nie możemy pozwolić sobie na bezkarność. Nawet podczas wojny obowiązuje pra-wo i bardzo często jest ono bardziej restrykcyjne niż w czasie pokoju. Mogę wyobrazić sobie sytuację, gdy chirurg podczas zabiegu, czy to z niedbal-stwa, czy braku wiedzy, uszkodzi jakiś narząd pacjentowi, który jest zakażo-ny koronawirusem, co przecież jeszcze nie oznacza zachorowania na COVID. I taki lekarz będzie mógł uniknąć odpo-wiedzialności. Po wejściu w życie tego przepisu może się okazać, że bardzo wiele ofiar urazów jatrogennych (spo-wodowanych przez lekarzy w proce-sie leczenia) miało koronawirusa, a jak nawet nie miało, to przecież w doku-mentacjach medycznych widzieliśmy nie takie rzeczy (dr Frankowicz pod-czas swojej pracy zawodowej zapo-znał się z ponad 20 tys. dokumentacji medycznych i opiniami sporządzonymi przez biegłych lekarzy – przyp. autora).Towarzystwo wzajemnej asekuracjiWyłączenie odpowiedzialności kar-nej to dla samorządu lekarskiego zbyt mało. Prezes Naczelnej Rady Lekar-skiej Andrzej Matyja przekazał mini-strowi sprawiedliwości Zbigniewo-wi Ziobrze projekt regulacji firmowany przez NRL, przewidujący także ogra-niczenie odpowiedzialności cywilnej lekarzy za działania związane z udzie-laniem świadczeń w ramach zwalcza-nia COVID-19. Tak według NRL powi-nien brzmieć art. 15 ustawy covidowejodmiot wykonujący działalność leczniczą oraz osoba wykonująca zawód medyczny udzielające świad-czeń opieki zdrowotnej wykonywa-nych w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 nie ponoszą przewidzianej w ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. (Kodeks cywilny) odpowiedzialności za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia, a także za śmierć poszkodowanego wskutek uszkodze-nia ciała lub wywołania rozstroju zdro-wia w związku z udzielaniem świadczeń opieki zdrowotnej w ramach zapobie-gania, przeciwdziałania lub zwalcza-nia COVID-19, chyba że uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia nastąpiło w efekcie działania umyślne-go lub wskutek rażącego niedbalstwa osoby wykonującej zawód medycz-ny lub osób, za których działania pod-miot wykonujący działalność leczniczą ponosi odpowiedzialność na zasadach ogólnych.W uzasadnieniu dokumentu NRL czytamy...) Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej wskazuje, że biorąc aktywny udział w walce z nieznaną dotychczas chorobą, lekarze nie mieli od początku jasnych i jednoznacznych wytycznych co do przyjętych sposobów postępowa-nia medycznego i organi Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 15:53 W sklepie przy ul. Modlińskiej dwójka emerytów ukradła torebkę jednej z klientek. Rabunek nagra-ły kamery monitoringu. Policjanci szukają seniorów.Do kradzieży doszło w markecie Auchan. Poszkodowana kobieta przy-mierzała ubranie i odłożyła na chwilę swoją torebkę. Wtedy złodzieje wyko-rzystali okazję i ją ukradli. W torbie było 1400 zł plus telefon komórko-wy. Kiedy kobieta zorientowała się, że nie ma torebki, natychmiast zgło-siła sprawę kierownikowi sklepu. Ten na miejsce wezwał policję.Funkcjonariusze sprawdzili moni-toring sklepu. Niestety, jego jakość jest jednak bardzo marna. Mało tego. Złodzieje na twarzy mieli maseczki. Widać jednak, że są po sześćdzie-siątce. Policjanci zwracają się z proś-bą o pomoc w ich ujęciu.– Każdy, kto może coś wiedzieć w tej sprawie, proszony jest o kon-takt osobisty lub telefoniczny z dyżur-nym komisariatu przy Myśliborskiej 65 bądź pod całodobowym nume-rem telefonu 47 723-51-30 lub poli-cjantem prowadzącym sprawę, tel. 47 723-52-19, powołując się na numer L.dz. KP-D-II-4152/20. Infor-macje można przekazać także w for-mie elektronicznej, pisząc na adres: dyzurny.kp-bialoleka@ksp.policja.gov.pl. Gwarantujemy anonimowość – informuje Irmina Sulich z komendy na Białołęce Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 16:29 W szpitalu w Rostowie, w którym leżały osoby zarażone wirusem SARS--CoV-2, zmarło 13 pacjentów. Są przy-puszczenia, że bezpośrednią przyczy-ną ich śmierci nie było wywołane wirusem zapalenie płuc, a dwugodzin-ny brak tlenu do respiratorów. Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 16:33 Pradawne ludy, chcąc się uwolnić od epidemii, składały ofiary z rządzących. Tak tylko przypominam.. Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 18:04 Dzięki nowym przepisom antycovido-wym zostanę szpiegiem balkonowym. Będę tropił imprezy prywatne z udzia-łem ponad sześciu gości. Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 18:24 Dziesięcioletni Kieron Meade z Lincoln-shire w Anglii dostał reprymendę za nosze-nie maseczki w szkole i usłyszał od dyrekcji Friskney All Saints, że nie może jej używać w czasie lekcji. – To może mieć zły wpływ zarówno na uczenie się, jak i nauczanie – twierdzi Charles Daniels, dyrektor pla-cówki. Oburzeni rodzice chłopca natych-miast zwolnili go z dalszych zajęć i zapo-wiedzieli, że przejdą na nauczanie domowe. – Mam cukrzycę, przez co jestem szczegól-nie narażony na zakażenie. Mój syn chce chronić nie tylko siebie, ale też mnie (...). Nie nawołujemy, żeby każdy nosił maskę. Chcemy tylko, żeby nasze dziecko mogło jej używać – mówi Paul Meade.Dyrektor obstaje jednak przy swym stanowisku i zapowiada, że dalsze nie-obecności chłopca będą uznane za nie-usprawiedliwione, co może narazić jego rodziców na kłopoty z prawem. Odpowiedz Link
madohora Re: Koronawirus IV 27.10.20, 18:38 (16X)(16 X)Szpitale są pod coraz większą pre-sją. Nie wszędzie przyjmują chorych. Oddziały ratunkowe pękają w szwach. Zrekonstruowaliśmy kilka godzin pra-cy medyków z Warszawy.Karetki jeżdżą po całej Warszawie i odbijają się od szpitalnych drzwi. Jak w przypadku placówki przy ul. Stępiń-skiej. Często nawet interwencja poli-cji nie pomaga. Mamy nagrania, na któ-rych słychać, jak funkcjonuje pogotowie ratunkowe, gdy codziennie pojawia się kil-ka tysięcy nowych przypadków zachoro-wań na COVID-19. Posłuchaliśmy nagrań z pierwszej linii pandemicznego frontu. W tym artykule mogą Państwo poczuć atmosferę pracy ratowników i zrozumieć, jak wygląda prawda o gotowości syste-mu do zmierzenia się ze wzbierającą dru-gą falą pandemii. Chaos, przepychanki ze szpitalami i niepewność – przyjmą na oddział, czy trzeba będzie jeździć i szu-kać innego miejsca. Tak wygląda codzien-ność ratowników medycznych w dobie pandemii. Dzięki informatorowi, który przekazał nam kilkaset rozmów dyspozy-torów pogotowia z karetkami, wiemy, jak z tej perspektywy wygląda służba zdro-wia, która musi sobie radzić już z tysiąca-mi zakażonych koronawirusem dziennie, ale także innymi chorobami. Dzięki nagra-niom zrekonstruowaliśmy kilka godzin pracy medyków z Warszawy. Pochodzą z 13 października. To Dzień Ratownictwa Medycznego, ale czasu na świętowanie nie było (...).„Jak my mieliśmy problem z prze-kazaniem pacjenta na Orłowskim, to żeśmy się tam wbili na nielegal z transportem. Spróbujcie tam się wcisnąć, może się uda” – radzi kierow-ca karetki dyspozytorce z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Trans-portu Sanitarnego „Meditrans” w Warsza-wie. To największa na Mazowszu i jedna z największych w kraju jednostek ratow-nictwa medycznego. Rocznie wykonu-je ok. 200 tys. wyjazdów do stołecznych pacjentów i tych z okolicznych powiatów. „Orłowskim” ratownicy nazywają Samo-dzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego. Spokojny kobiecy głos rozwiewa nadzieję, że uda się zosta-wić pacjenta: „Czekają jeszcze transpor-ty z rana do realizacji, nie możemy tego pocisnąć, bo nie ma jak”.Doktor mówi „nie”, policja nie daje radyWłaściwie każdy kontakt z centra-lą zaczyna się od tego samego pyta-nia: gdzie możemy zawieźć pacjenta? „No i jaka decyzja? Bo cały czas cze-kam” – pyta załoga karetki. „Jestem na linii z panem doktorem, zostawiamy i odjeżdżamy” – słyszy w odpowiedzi. „Ale to mamy go rzucić pod drzwi czy gdzie, bo oni nie chcą otworzyć drzwi. Drzwi są zamknięte na izbę przyjęć” – sytuacja robi się coraz bardziej napięta. „Pocze-kaj chwilę, zaraz będzie policja” – to znów dyspozytor. „Policja już jest. Nawet dwa radiowozy” – melduje kierowca. „Interwe-niują, żeby pan doktor otworzył ci drzwi” – uspokaja centrala. „Niech wejście siłowe robią. Może doktorowi się coś popier...” – w karetce tracą cierpliwość. „Doktor na Orłowskim nie przyjmie pacjenta, odma-wia w ogóle wypełnienia jakichkolwiek dokumentów i oświadczenia, że pacjent może zostać gdzieś w krzakach, nie wiem gdzie, w obecności policji. Policja też mówi, że nie jest w stanie nic zrobić. Jaka decyzja dalsza?” – pytają.Pacjent w „stanie zagrożenia zdrowia”Utrzymanie wydolności służby zdrowia to teraz największe wyzwanie dla rządzą-cych. Historia z jednego tylko dnia, z kil-ku godzin pracy ratowników medycznych pokazuje, że sytuacja jest napięta. Szpi-tale mają swoje procedury, pogotowie tak-że. Dochodzi do napięć, pojawia się poli-cja. Dyspozytorka upewnia się jeszcze, czy funkcjonariusze podjęli interwencję i napisali notatkę o tym, że lekarz odma-wia przyjęcia pacjenta w „stanie zagroże-nia zdrowia”. Szpital im. prof. Orłowskie-go jest wyjątkowo asertywny. Musi więc w końcu interweniować wojewoda mazowiecki. Z satysfakcją odnotowuje to dyspozytorka pogotowia: „Nie zgad-niesz, jaki szpital został wybrany przez wojewodę, wskazany do przyjęcia twoje-go pacjenta”. „No, słuchamy z niecierpli-wością” – słychać z karetki. „Z uśmiechem na twarzy i dumą bardzo proszę jechać do Szpitala im. prof. Orłowskiego, Czernia-kowska 231. Decyzją wojewody mazo-wieckiego szpital musi przyjąć pacjenta”. „No dobra, to jedziemy, zobaczymy, pew-nie będą kolejne kłótnie”. „Żadnych kłót-ni, decyzja wojewody” – ucina centrala.Cztery szpitale odmawiają, ratownicy nie ustępująAle nie tylko szpital przy ul. Czernia-kowskiej odmawia przyjmowania pacjen-tów. Kolejna rozmowa. „Międzylesie nie chce przyjąć. Nie ma miejsc” – ratownicy opisują sytuację w Międzyleskim Szpita-lu Specjalistycznym w Warszawie.„Nikt nie ma miejsc. Tak więc, niestety, ale musimy pozostawić tam” – ucina dyspo-zytorka i w odpowiedzi słyszy, że nego-cjacje trwają, ale na razie bez pozytywne-go rozstrzygnięcia. Informacje o tym, że w stołecznych szpitalach brakuje łóżek dla chorych na COVID-19, pojawiają się od początku października. Tydzień temu wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej mówił, że sytuacja w szpitalach jest znacznie gorsza, niż była na począt-ku epidemii. Z wczorajszego komunika-tu Mazowieckiego Urzędu Wojewódz-kiego wynika, że w całym województwie w szpitalach hospitalizowanych jest 818 osób. To znaczy, że wolnych łóżek dla chorych na COVID-19 powinno być jeszcze 639. Są jednak szpitale, których moce są na wyczerpaniu. Taka sytu-acja miała miejsce w Szpitalu Grochow-skim przy ul. Grenadierów. „Zablokowa-ni są, bo COVID jest na SOR, czy tam na izbie przyjęć. Więc ja tylko przeka-zuję informację, że nie ma opcji, żeby tutaj pacjent został” – melduje karetka. Dyspozytorka traci cierpliwość: „Nie, no jest opcja. Zostawiasz pacjenta na Gre-nadierów. Nie ruszymy się już nigdzie indziej, czwarty szpital odmawia przyję-cia pacjenta”. Przy ul. Stępińskiej też nie jest łatwo. To z kolei Szpital Czerniakow-ski. Kolejna rozmowa, kolejny pacjent czekający w karetce. „Stępińska twier-dzi, że jest zamknięta, wysyłali pismo, nie mają personelu, nie przyjmują, oko-pali się, krokodyle są w fosie. Nie uma-wiajmy”. „Pacjenta z dusznością”. „Tak. Doktor przyszedł ostatecznie, wysłuchał wywiadu, to się odsunął i twierdzi, że na Wołoską powinniśmy jechać. Gdzie mogę pojechać?”. „Pacjent nie ma wyni-ku potwierdzonego i Wołoska jest zap-chana. Nie przyjmie bez potwierdzenia COVID”. „Zostawiamy pacjenta na Stę-pińskiej, zostawiamy pacjenta na Stępiń-skiej” – decyduje dyspozytorka. Przy ul. Wołoskiej jest znany Centralny Szpital Kliniczny Ministerstwa Spraw Wewnętrz-nych i Administracji. „Lekarz się rozpisał na karcie, powiedział, że kategorycznie nie, nie przyjmie i nie da łóżka, i koniec” – nie ma dobrych wiadomości załoga karetki. „Zostaje na Stępińskiej” – zapada decyzja. „Dobrze. To ja poproszę o tele-fon, żeby wydali łóżko i chętnie zosta-wię pacjenta”.Niestety, takich rozmów jest znacznie więcej. To obraz warszawskiego pogo-towia ratunkowego z doby, w której COVID-19 potwierdzono w stolicy u 350 pacjentów. Jeden zmarł. Angora Odpowiedz Link