czlowiek_ksiazka
18.03.11, 16:03
W przeddzień - jak donoszą "wolne" media - bohaterskiej obrony wolnego świata przed libijskim (rosyjskim? sowieckim?) teroryzmem, czyli rozpoczęciem bombardowań Muamara (na sajcie ONZ nie ma jeszcze tekstu rezolucji nr 1973 www.un.org/Docs/sc/unsc_resolutions11.htm , ale dlaczego wszyscy dookołą mówią o interwencji NATO?; czyżby w rezolucji był apel do państw członkowskich NATO o podjęcie działań?), warto zastanowić się n. różnicami między sytuacją w Libii i Bahrajnie.
Damaszek zawiesił działania wojskowe skierowane przeciwko rebeliantom - podają media. Może to coś zmieni?
W Libii - kraju, w którym jest chyba najwięcej ropy w Afryce - demokratyczni rebelianci zbuntowali się przeciwko reżimowi Muamara. Muamar zaczął ich militarnie zwalczać. Cały tzw. cywilizowany świat oburzył się! RB ONZ przyjęła rezolucję. Sarkozy groził, że zbombarduje! Rządy państwo rwą się do wojskowej interwencji.
W Bahrajnie rebelianci też zbuntowali się przeciwko rządom centrali. Nie tylko rząd Bahrajnu, ale i państwa ościenne wsparły dzielnych demokratów ze stołecznej Manamy przeciwko totalitarnym buntownikom. Zaczęto do nich strzelać.
Nikogo w ONZ nie obchodzi jednak los buntowników w Bahrajnie. Chyba? I nawet Sarko - porównywany przez niektórych do Napoleona, postać podobnego wymiaru - nie chce bombardować króla Bahrajnu.
Dlaczego? Czym różnią się bunty w tych dwóch państwach?
Oprócz tego, że w Bahrajnie buntuje się większość szyicka kojarzona z Iranem. Nieważne ile osób sympatyzuje z Iranem - niechby ich było 100%! Oni z definicji nie mają racji, bo są totalitarni - taka jest wykł. współczesnej demokracji.
Odpowiedzi na to pytanie udziela w swoim artykule inteligentny dyplomata z Indii - analityk Kumar.
Evy15 i mój ulubieniec :).
atimes.com/atimes/Middle_East/MC18Ak02.html
Dużo w tym tekście ciekawego, ale najważniejsze wg mnie jest to:
"the United States Fifth Fleet is berthed in Bahrain and among its vital tasks, it "spies" on Iran."
To trochę, może nawet sporo wyjaśnia. W takim newralgicznym i wysoce demokratycznym miejscu musi być spokój - z korzyścią dla pokoju na całym świecie.
Ciekawe, że podczas głosowania w RB ONZ do państw BRIC - Chiny, Rosja, Brazylia i Indie dołączyły Niemcy. BRIC + 1. Wstrzymali się od głosowania.
Piękna koalicja. :) Totalitarna, ale śliczna.