Dodaj do ulubionych

Antysemityzm a natypolonizm ... .

05.10.05, 18:50
Antypolonizm jest powszechny wsród społecznosci zydowskiej - nawet liderzy
znani sa z antypolskich wyskoków .
Antysemityzm wystepuje tylko w marginalnych partyjkach , "elyty" znane sa
raczej z serwilizmu i filosemityzmu .
Antypolskie "dzieła" sa ponad miare nagradzane i promowane - np paszkwil
Grossa , pisma antysemickie maja zsięg podwórzowy .
Antysemityzm bywa chamski - raczej nie jest przewrotny , perfidny i plugawy.
Antysemityzm w pzreciwieństwie do antypolonizmu jest autonomiczny i nie
stanowi wstepu do złodziejstwa ...
Antysemici nie opluwaja np powstańców z getta - antypolacy - szczególnie
potomkowie zdziczałych zbrodniarzy typu morel permanentnie opluwaja AKowców,
którym do piet nawet nie dorastają .
I jeszcze jedno - porównajcie Drodzy Forumowicze chocby antypolaków z tego
forum i Polaków nie godzących sie na to antypolnizm ... .
Obserwuj wątek
    • remekk Cholirka - pomyłka - chodzi o ANTYPOLONIZM ... . 05.10.05, 19:00
      • polski_francuz Anty 05.10.05, 20:42
        to kanty. Sprobuj choc raz byc pro.

        PF

        • remekk Re: Anty 06.10.05, 11:02
          polski_francuz napisał:

          > to kanty. Sprobuj choc raz byc pro.
          >
          > PF
          Ja jestem pro- polski .
          Dlatego własnie nie godze sie na natypolonizm ... .
          • polski_francuz Re: Anty 06.10.05, 16:03
            Dobrze piszesz ale Wielka Polska to Polska otwarta i tolerancyjna. Taka jak za
            Jagiellonow.

            Wyciagnij z tego wnioski

            Pozdro

            PF
            • remekk Re: Anty 06.10.05, 17:21
              Dobrze rozumiana tolerancja nie wyklucza rozsądku ... .
              • polski_francuz Re: Anty 06.10.05, 20:09
                ani rozsadek tolerancji w polskim interesie.

                PF
                • remekk Re: Anty 07.10.05, 08:54
                  polski_francuz napisał:

                  > ani rozsadek tolerancji w polskim interesie.
                  >
                  > PF
                  Tolerancja nie wykluczjąca rozsądku to rzeczywiscie polski interes .
    • polani Re: Antysemityzm a natypolonizm ... . 05.10.05, 20:47
      Ja kocham polske i polek i uwazam sie nie na Antypolonizm nawet ze mnie polacy
      tlukli na podworku i wypedzili mnie do Erec Israel tam gdzie jordan jest maly
      kolo wisly albo odry
      • kot.behemot Fredzio? 05.10.05, 20:55
        • i-love-2-bike [...] 05.10.05, 20:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kot.behemot Mądry wie, co mówi; głupi mówi, co wie :) 05.10.05, 21:03
            Chlapnęło się, biedakowi, coś bardzo nie koszernego:

            "Ja kocham polske i polek i uwazam sie nie na Antypolonizm nawet ze mnie polacy
            tlukli na podworku i wypedzili mnie do Erec Israel"

            Fredziu: do wymarzonego Eretz trzeba jechać entuzjastycznie, z Hatikvą na ustach
            i flagą biało-niebieską wymachując. A nie z oporami i tylko dlatego, że Cię źli
            Polacy z podwórka wypędzali. Jak teraz przed Rodakami wyglądasz? Jeszcze Cię
            wypędzą z powrotem do Polski (witamy, gdyby do tego przyszło). :)

    • indris Antysemityzm a antypolonizm. 06.10.05, 09:51
      Specjalnościa antysemitów w POlsce jest wyszukiwanie żydowskich przodków
      (prawdziwych lub domniemanych) u znanych osobistości polskich i światowych.
      Analogiczne zjawisko nie występuje chyba u "antypolonistów".
      • remekk Re: Antysemityzm a antypolonizm. 06.10.05, 09:57
        indris napisał:

        > Specjalnościa antysemitów w POlsce jest wyszukiwanie żydowskich przodków
        > (prawdziwych lub domniemanych) u znanych osobistości polskich i światowych.
        > Analogiczne zjawisko nie występuje chyba u "antypolonistów".
        Specjalnoscią cwaniaczków jest fabrykowanie list "Żydów" .
        Ma to za zadnie osmieszyć tych , którzy domagaja się jawności i dodatkowo
        zamieszać . Niestety ten prosty zabieg jest skuteczny - równiez dzieki temu iz
        niekórzy antysemici sa na to podatni .
        Ja osobiści uważam , zę bardzo nieuczciwym zagraniem jest udawanie laka i
        dokładanie Polsce i Polakom w imie walki z "antysemityzmem" .
        Jednak w naszej cywilizacji kwestia pochodzenia nie była nigdy tak obsesyjnie
        traktowana jak w cywilizacji zydowskiej .
        Nawet narodowcy mieli często niepolskie pochodzenie ... .
        • 1ja Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:09
          <<<<<<<<<<< Re: Antysemityzm a antypolonizm.
          remekk 06.10.05, 09:57 + odpowiedz


          Jednak w naszej cywilizacji kwestia pochodzenia nie była nigdy tak obsesyjnie
          traktowana jak w cywilizacji zydowskiej .
          Nawet narodowcy mieli często niepolskie pochodzenie ... .>>>>>>>>>>>>>>>>>>

          Tzn. jakiej cywilizacji?
          1.Pitekantropusow?
          2.Europejskiej!?
          Zawsze!
          Chocizby sprawy rasowe w krajach europejskich,a szczegolnie okres IIW
          Swiatowej.
          Co do Zydow?
          Popelnili nawet wiele mezaliansow malzenskich,"uszczesliwiajac" niezydowskich
          wybranek i wybrancow.
          Przestan pieprzyc glodne kawaly.
          • remekk Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:15
            1ja napisał:

            > <<<<<<<<<<< Re: Antysemityzm a anty
            > polonizm.
            > remekk 06.10.05, 09:57 + odpowiedz
            >
            >
            > Jednak w naszej cywilizacji kwestia pochodzenia nie była nigdy tak obsesyjnie
            > traktowana jak w cywilizacji zydowskiej .
            > Nawet narodowcy mieli często niepolskie pochodzenie ... .>>>>&#
            > 62;>>>>>>>>>>>>>
            >
            > Tzn. jakiej cywilizacji?
            > 1.Pitekantropusow?
            > 2.Europejskiej!?
            > Zawsze!
            > Chocizby sprawy rasowe w krajach europejskich,a szczegolnie okres IIW
            > Swiatowej.
            > Co do Zydow?
            > Popelnili nawet wiele mezaliansow malzenskich,"uszczesliwiajac"
            niezydowskic
            > h
            > wybranek i wybrancow.
            > Przestan pieprzyc glodne kawaly.
            Tylko w waszej cywilizacji kwestia pochodzenia ma tak wielka rolę.
            W Polsce nie było większych problemów z asymilacja - równiez wasi porzucali
            patologiczna cywilizację i asymilowali się .
            Hitler zaczerpnął pełna garścią z zasad tej cywilizcaji - nie tylko biologizm -
            równiez podójna "etyka" - inna dla swoich , inna dla obcych oraz "wybraństwo"
            on to nazwał "nadczłowieczeństem" ... .
            Dziecko z "mezlainsu" - jka to określiłeś - jeśli jego matka nie jest Zydówka
            nie jest w.g waszych chorych zasad pełnoprawnym człowiekiem chocby jego ojciec
            był bohaterem narodowym - słynn asprawa oficera - czy nawet generała
            lotnictwa , który ożenił sie z Amerykanką ... .
            • 1ja Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:18
              A Sztolcman,niejaki,jest Zyd czy Polak.
              A kiedy Zyd z Polski moze byc Polakiem?
              Nie pierdziel!
              • remekk Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:23
                1ja napisał:

                > A Sztolcman,niejaki,jest Zyd czy Polak.
                > A kiedy Zyd z Polski moze byc Polakiem?
                > Nie pierdziel!
                Wyrażaj sie - to nie Nlewki przedwojenne ani erec Israel !
                Zyd z Polski nie raz był mało , ze Polakiem ale nawet narodowcem .
                Jednym z największych autorytetów wśró narodowców był niejaki Wasiutyński -
                wnuk rabina .
                A Sztolcman jest wyjatkowo perfidnym Zydem . Jako prezydent Polski dał się
                poznać jako uczestnik - jeden z "głównych" ob zyd liwej nagonki w Jedwabnem ,
                na zydowskich imprezkach jest trzeźwy a nawet przejety - na grobach polskich
                oficerów przewraca się nachlany jak swinka - CZYNY SWIADCZĄ O NIM !
                • 1ja Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:26
                  Nie wiem,czy mowimy o tym samym Sztolcmanie.
                  Czy on nie jest Polakiem?
                  Twierdzisz,ze jest Zydem.
                  A on chce byc Polakiem.
                  Nie wolno mu?
                  • remekk Re: Antysemityzm a antypolonizm.+ 06.10.05, 10:32
                    1ja napisał:

                    > Nie wiem,czy mowimy o tym samym Sztolcmanie.
                    > Czy on nie jest Polakiem?
                    > Twierdzisz,ze jest Zydem.
                    > A on chce byc Polakiem.
                    > Nie wolno mu?
                    Nie zrozumiałes biedaku ?
                    No dobra jeszcze raz ... .
                    Jeśli udaje "Polaka" tylko po to żeby popierac szowinistów żydowskich w ich
                    antypolskich akcjach to my za takich "Polaków" dziękujemy .
                  • antek_cukierman Do 1ja 06.10.05, 10:35
                    W jakim celu rozmawiasz z tym czubem, czy dlatego żeby dawał kolejny raz upust
                    swym chorym fobiom? Z nim rozmawia już tylko krystek, rachele i paru tutejszych
                    równie jak oni pokręconych przymułów.
                    Najlepszą receptą na forumowy niebyt czubków jest nierozmawianie z nimi.
                    Zresztą, jaka to rozmowa?
                    • remekk [...] 06.10.05, 10:39
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • 1ja Re: Do 1ja+ 06.10.05, 11:05
                        Szanowny,panie,moska nadwislanska,remekkem wyzywana.
                        Po raz kolejny:
                        Ja jestem czlowiekiem bezwyznaniowym.
                        Wiec religie wszystkich ludow dla mnie sa obojetne.
                        Uwazam to za sprawe prywatna.
                        Sa ludzie,zydzi,dla ktorych religia jest rzecza swieta,jak dla chrzescian lub
                        innych.
                        W zwiazku z tym prosilbym pana od koszernych sie odspolkowac.
                        W inym razie bede sie czul zmuszony,by wjechac panu w panskie sprawy
                        chrzesianskoseksualne.
                        Juz raz dyskutowalismy na temat cnot zydowskich prostytutek.
                        Pan dyskusje te zaczl wtedy.
                        Chce pan ja dalej kontynuowac?
    • eres2 Nie zapomnijcie - 07.10.05, 00:02
      przesiąknięci głębią miłości bliźniego - remekku, Komandosie, 1ja, i-love-2-
      bike - na koniec Waszej wzruszającej polemiki pełnej płomiennych i
      patriotycznych uniesień, z wrodzonym Wam patosem PRAWDZIWYCH Polaków rozedrzeć
      szaty i gniewnie rzucić pytanie: kto śmie bezpodstawnie zarzucać nam Polakom
      wrogość do Żydów?!
      • samsone [...] 07.10.05, 00:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • remekk Martw sie lepiej o to jak was oceniają - na całym 07.10.05, 07:36
        ...wiecie soraz więcej ludzi ocenia was za Plaestynę - my mamy co nieco do tej
        oceny do dodania ... .
      • 1ja Re: Nie zapomnijcie+ 07.10.05, 07:39
        1.Nie jestem prawdziwym Polakiem.
        2.Nie jestem Polakiem.
        3.Nie jestem wrogiem Polakow.
        4.Kocham blizniego-zone Polke.
        Nie dyskutuje-proboje z chamow-mosiek nadwislanskich chamstwo wywabic.
        Ciezka to robota,bo balwany.
      • marysia57 Re: Nie zapomnijcie -czescII 16.10.05, 08:24
        Żydowska partyzantka, podporządkowana komunistom, „biła reakcję, aż wióry
        leciały”. Krwawe wióry – Drzewica, Koniuchy, Naliboki... Kto to wszystko
        policzy? Kto, na dobrą sprawę, jeszcze o tym pamięta?
        Ojciec
        - Słowem – wy, Polacy, czujecie się bez winy – krzywi się z niesmakiem
        oskarżycielka. – Łatwo wybaczyliście sobie śmierć mojej rodziny. Rozgrzeszenie
        bez pokuty – jakież to przyjemne!
        - Droga pani! – podróżny pierwszy raz okazuje zniecierpliwienie. – Może pani
        zdradzi, dlaczego ten kapitan SMIERSZ-a kwaterował akurat u was? Czemu właśnie
        w waszym domu czuł się bezpiecznie?
        - Owszem, to żadna tajemnica – niewiasta wzrusza ramionami. – Ojciec był w
        NKWD. W istriebitielnym batalionie. Nie musi mi pan tłumaczyć, czym dla Polaków
        było NKWD. Ojciec wcale nie uważał się za komunistę. Przed wojną zaliczał się
        do zamożniejszych Żydów w miasteczku. Potem nie służył w sowieckiej, ani w
        żydowskiej partyzantce. Tylko, rozumie pan, dla nas, Żydów, Stalin był wybawcą.
        Stalin przegonił stąd Niemców. Nie Brytyjczycy, ani Amerykanie - to Stalin nas
        uratował! On – tyran, morderca, prawdziwy rzeźnik – był dla nas niczym mesjasz!
        - Są relacje, że pani ojciec uczestniczył w obławach. Również w doraźnych
        egzekucjach – ponure słowa wędrowca burzą sielski wizerunek Stalina-mesjasza i
        jego wiernych akolitów. –Stale zwozili trupy do miasteczka – niekiedy
        piętnaście, dwadzieścia dziennie. Wystawiali je na targowisku, na
        postrach „reakcjonistom”.
        - Tak było – przyznaje kobieta. – Jak raczył pan zauważyć, mieliśmy wtedy
        wojnę. Rewolucję, wojnę domową, pan pewnie nazwie to nową okupacją. Wiem jedno –
        ojciec nigdy nie strzelał do małych dzieci.
        Bracia
        - Widzi pani… - mężczyzna ostrożnie dobywa słowa. Czuje się parszywie, włażąc z
        butami w duszę tej starej Żydówki. Musi jednak zapytać. Przez wzgląd na małego
        Chaimka, poległego od, być może polskiej, kuli. – Był jeszcze brat.
        - Tak! – w oczach rozmówczyni widać gorączkę. – Mój pięciomiesięczny brat,
        zabity przez Polaków. Dlaczego?!
        - Nie ten – mężczyznę coś jakby ściskało za gardło. – Był jeszcze jeden.
        ***
        Płacz dziecka w ciasnym, leśnym bunkrze brzmi przeraźliwie głośno. Zwłaszcza,
        gdy zewsząd dobiegają głosy niemieckiej obławy. Słychać trzask łamanych gałęzi,
        niefrasobliwe rozmowy, brzęk oporządzenia - coraz bliżej, bliżej…
        - Niemcy byli już naprawdę blisko – mówi kobieta, bardziej do siebie samej. – A
        mały Szaul płakał. Rodzice próbowali go uciszyć. Byłam dzieckiem, miałam sześć
        lat. Ale przecież wiedziałam, że ten głośny płacz nas zgubi. Wie pan… Mój
        braciszek miał dopiero kilka miesięcy. Nawet nie wiem dokładnie, ile. Nie
        sposób wytłumaczyć niemowlęciu, że ma być cicho. Niemcy byli tuż, tuż… Coś
        trzeba było zrobić.
        - Zamknęłam oczy. Razem z nami w bunkrze ukrywali się inni Żydzi. Jednak chyba
        rodzice wzięli to na siebie… Płacz ustał… Niemcy nas nie znaleźli.
        - Pochowaliśmy małego w lesie. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Ale słyszałam po
        nocach, jak matka i ojciec płaczą. Ja też płakałam. Potem, może rok później,
        urodził się Chaimek. Dla rodziców był całym światem. Stale go dopieszczali,
        nosili na rękach.
        I ciągle płakali.
        Zemsta
        Podróżny milczy. To jedna z tych chwil, gdy nawet abstynent ma ochotę sięgnąć,
        drżącą ręką, po papierosa, albo grzmotnąć sobie kielicha. Żydówka zaczyna znów
        mówić. Jej głos jest spokojny, wiele razy rozgryzała w sobie ten dramat.
        - Potem przyszli Rosjanie. Istriebitielnyj batalion NKWD dał ojcu broń do ręki.
        Dał mu też władzę. Kiedyś ojciec poszedł na patrol wraz z przyjacielem, również
        Żydem. Złapali Litwina, dawnego szaulisa, który mordował Żydów w moim
        miasteczku. Ten Litwin to był sadysta, wyżywał się w egzekucjach. Nieważne –
        kobieta, staruszek, dziecko – on nigdy nie okazał litości. A wtedy, przed moim
        ojcem, padł na kolana na środku ulicy, i błagał o życie. Skomlał jak zwierzę.
        Ojciec i jego przyjaciel mieli każdy pepeszę z bębnem na 72 naboje. Wpakowali w
        tamtego 144 pociski. Wie pan, jak wygląda człowiek nafaszerowany z bliska dwoma
        pełnymi bębnami z pepeszy? To krwawy ochłap. A kiedyś był taki butny, pan życia
        i śmierci…
        - Innym razem ojciec przyuważył, że Rosjanie prowadzą niemieckich jeńców,
        pięciu czy sześciu, w tym oficera. Ojciec pogadał z konwojentami, dał im na
        wódkę… Razem zaprowadzili jeńców na żydowski cmentarz. I tam ich wystrzelali.
        Ten oficer też prosił o życie, wyciągnął zdjęcia żony i dzieci... Ojciec
        rozłupał mu czaszkę kolbą karabinu. Uderzał raz za razem, krzycząc: „- To za
        moich bliskich! To za mojego synka, którego musieliśmy udusić w leśnym
        bunkrze!” Pana to dziwi?
        - Nie! – kręci głową słuchacz. – Nie dziwię się. Chociaż… Jest jedna rzecz, dla
        mnie niepojęta. Czytałem relację polskiego świadka tej egzekucji. Podobno, gdy
        było już po wszystkim, pani ojciec zanurzał dłonie we krwi Niemców, smarował
        sobie tą posoką twarz i szyję. A potem stał nad trupami z rękami wzniesionymi
        do góry i recytował coś po hebrajsku. Wyglądało to tak, jakby składał komuś
        ofiarę. Jakby się modlił.
        - Modlił się? – kobieta zastanawia się głęboko. – Czy mój ojciec wierzył wtedy
        w Boga? Nie wiem…
        - Proszę pani – mówi cicho podróżny. – Ten polski świadek w ciągu zaledwie
        pięciu lat przeżył okupację sowiecką, litewską, potem znowu sowiecką, następnie
        niemiecką i jeszcze raz sowiecką. Po wojnie przeszedł przez bolszewicki Gułag.
        Widział piekło na ziemi. Ale najbardziej przeraził go – tak napisał –
        najbardziej nim wstrząsnął obraz pani ojca, umazanego we krwi, wykrzykującego
        coś w niebo nad trupami Niemców.
        Dzień Sądu
        Żydówka słucha obojętnie. Ma twarz z kamienia. Zbudowała wokół siebie mur,
        którego nie skruszą łatwo czyjeś słowa. Jej tragedia, potworny ból zawładnęły
        każdą cząstką duszy, spychając w cień dramaty i cierpienia innych ludzi. Teraz
        odwraca się powoli i odchodzi. Na jej rozmówcę także już pora. Oboje udają się
        do świata, w którym nie ma stalowych pszczół kąsających dorosłych i dzieci. Nie
        ma też upiornej ciszy, gęstej od niemego płaczu niemowlęcia, zdławionego przed
        chwilą morderczym chwytem. Nie ma czaszek zdruzgotanych kolbą, umazanych krwią
        dłoni, ani bluźnierczego dziękczynienia nad trupami wrogów.
        Kiedyś, przy końcu dziejów – tak nauczali mądrzy chasydzi – Bóg oddzieli łotrów
        od sprawiedliwych. Łajdaków wyśle tam, gdzie ich miejsce, zaś sprawiedliwych
        przygarnie do Swej ojcowskiej piersi. Popatrzą razem za siebie – na te
        udręczone ludzkie dzieje, na krew, łzy i znój, od czasów wygnania z raju – i
        wszyscy, Bóg i ludzie, wybuchną wielkim płaczem.



      • marysia57 Re: Nie zapomnijcie - 16.10.05, 08:26
        OPOWIADANIE
        Blizny
        Wyimaginowana rozmowa z profesor Yaffą Eliach
        - Przepraszam, pan z Polski? – na twarzy starszej kobiety widać smutny
        uśmiech. – Urodziłam się w Polsce, na waszych Kresach. Potem wyjechałam.
        Podróżny jest mile zaskoczony. Dokąd byś się, człowieku, nie ruszył, zawsze
        trafisz na rodaka. Jednak następne słowa rozmówczyni uderzają weń boleśnie,
        niczym bicz. Jej uśmiech znika bezpowrotnie.
        - Widzi pan, Polacy zabili mi matkę. I brata. Zabili ich za to, że byli Żydami.
        Chaimek miał tylko pięć miesięcy. Stale zadaję sobie pytanie: jak można było
        zabić pięciomiesięczne niemowlę? Można to jakoś wyjaśnić? Jakoś uzasadnić?
        Pogrom?
        - Przyszli nocą – mówi kobieta. – Chcieli wybić wszystkich Żydów w mieście.
        Ostrzelali nasz dom. Obrzucili go granatami. To był wrzesień czterdziestego
        czwartego, jakieś dwa miesiące po odejściu Niemców. Czy pan wie, że w moim
        miasteczku na 3000 Żydów niemiecką okupację przeżyło tylko trzydziestu? A
        pańscy rodacy postanowili wytłuc jeszcze i nas. „Polska dla Polaków”, co?
        - Jakimś cudem przeżyłam. Potem, przez te wszystkie lata, zbierałam informacje
        o moich stronach. Napisałam o tym książkę i sporo artykułów, na Zachodzie stały
        się nawet dość głośne.
        Podróżny wpatruje się w rozmówczynię. Jego mózg pracuje intensywnie. Zaczyna
        kojarzyć fakty.
        - Chyba czytałem tę książkę. Czyżby pani profesor...?
        Niewiasta unosi głowę. Każdy autor odczuwa dumę, napotykając ślad swej
        popularności.
        - A więc zna pan dzieje mojej rodziny. Przeżyłam, miałam to szczęście. Moja
        matka i brat go nie mieli.
        - Pani profesor... Czytałem sporo o pani miasteczku. Ta sprawa mocno mnie
        zaintrygowała. I muszę sprostować: tam nie było żadnego pogromu!
        - Nie było?! – gniew w głosie oskarżycielki zabarwiony jest ironią. – To matka
        i brat pewnie jeszcze żyją? Ich śmierć jest moim wymysłem, tak?
        - To była wojna! – próbuje tłumaczyć mężczyzna. – Pani bliscy zginęli od
        przypadkowych kul!
        W istocie sprawa przedstawiała się następująco: po odejściu Niemców w
        miasteczku i jego okolicy szalał terror NKWD. Polscy partyzanci z Armii
        Krajowej postanowili porwać kapitana SMIERSZ-a, sowieckiego kontrwywiadu, który
        montował tu właśnie siatkę szpicli. Kapitan i kilku innych Rosjan kwaterowali u
        żydowskiej rodziny. Gdy do budynku wkroczyli AK-owcy, wybuchła strzelanina.
        Jakaś seria, nie wiadomo nawet, przez kogo wystrzelona, dosięgła właścicielkę
        domu, tulącą w ramionach maleńkiego synka...
        Pszczoły
        Ernest Hemingway zachwycił się kiedyś morderczymi zaletami pistoletu
        maszynowego. Niekiedy, aby zabić człowieka, potrzeba bowiem większej ilości
        pocisków. Pojedyncze wystrzały z karabinu powtarzalnego są niczym ciosy topora –
        w każdy strzał wkładasz wysiłek z osobna. Celujesz, strzelasz, przeładowujesz,
        znowu celujesz, strzelasz… A w pistolecie maszynowym – tak teoretyzował sobie
        Hemingway – naciskasz spust tylko raz, a resztę wykonuje za ciebie sama broń.
        W rzeczywistości jednak pistolet maszynowy to bestia, która trudno okiełznać.
        Gdy walisz serią, coś podrywa lufę do góry; łatwo stracić kontrolę nad bronią.
        Dlatego instruktorzy powtarzają stale: „- Tylko ogień pojedynczy i krótkie
        serie!”. Jak jednak pilnować długości serii w zgiełku nocnej walki, wśród huku
        wystrzałów i eksplozji granatów? Żołnierz, zwłaszcza ten niedoświadczony,
        spanikowany, naciska spust i nie zdejmuje z niego palca, aż do wyczerpania
        amunicji w magazynku.
        Opuszczające lufę pociski są wtedy niczym rój stalowych pszczół, oszalałych,
        pędzących na oślep, gotowych kąsać każdego, kto stanie na ich drodze. Takie
        stalowe pszczoły, wypuszczone na wolność z broni Polaka lub Rosjanina (tego nie
        rozstrzygniemy nigdy, ale to najmniej istotne), dopadły w pewną wrześniową noc
        małego Chaimka i jego matkę.
        Zadry
        - Ach tak? – szyderczy ton kobiety godzi w słuchacza. – Tak łatwo pan sobie to
        wszystko wytłumaczył? Moi bliscy wprawdzie zginęli – ale to tylko przypadek? W
        powojennej Polsce zabito ponad dwa tysiące Żydów! To też był przypadek?
        Rzeczywiście, w komunistycznej Polsce nie brakło żydowskich trupów – było ich
        wprawdzie nie dwa tysiące, a może z siedemset. Z tego ze dwie setki
        mundurowych - ubeków, wojskowych i milicjantów, poległych w potyczkach z
        podziemiem; podczas walki nikt im metryki nie sprawdzał. Dalej – cywilni
        kapusie i czerwoni aktywiści, likwidowani wcale nie za pochodzenie, choć dziś
        kreowani na „ofiary polskiego antysemityzmu”. Następnie – zgładzeni przez
        pospolitych bandytów, a skwapliwie zapisani przez rządową propagandę na konto
        podziemia. I jeszcze – zabici w komunistycznych prowokacjach, vide „pogrom
        kielecki”, gdzie Izraelitów masakrowały KBW, milicja i ORMO. Również i
        przypadkowe ofiary, które znalazły się w niewłaściwym miejscu, w niestosownym
        czasie – takie, jak Chaimek i jego matka. No i zamordowani faktycznie przez
        jakichś żydożerców – ale ilu ich mogło być, wśród tych siedmiuset? Czy ktoś to
        policzył? Póki co – mamy tu co najmniej sześć kategorii ofiar, wrzucanych dziś
        do jednego worka z nadrukiem: „polska nienawiść”.
        Te argumenty jakoś nie trafiają do rozognionej niewiasty.
        Wyrzuca z siebie oskarżenia z szybkostrzelnością broni, która kiedyś zabrała
        życie jej bliskim. Wspomina przedwojenny pogrom w Przytyku, gdzie ogarnięty
        furią tłum zmasakrował trzech przedstawicieli Narodu Wybranego (- Nie trzech, a
        dwóch! – uściśla rozmówca. – Zlinczowanych po tym, jak wychowanek szkoły
        rabinackiej Szulim Chil Leska zastrzelił polskiego chłopa Stanisława
        Wieśniaka...).
        Mówi o pogromach Izraelitów u zarania II Rzeczypospolitej (- No, tu bywało
        rozmaicie – mruczy oponent. – Taki Jędruś Galica, baca „podhalańczyków”, płakał
        rzewnymi łzami, że mu polskie władze nie pozwoliły rozstrzelać 450 pojmanych z
        bronią w ręku żydowskich bojówkarzy!).
        Przywołany zostaje niegdysiejszy antysemityzm, szalejący ponoć w Wojsku
        Polskim, czego dowodem ucieczka 3 tysięcy żydowskich żołnierzy z armii Andersa,
        podczas przemarszu przez Palestynę (- Dezerterzy! – prycha z pogardą podróżny. –
        Mniej więcej tysiąc starozakonnych pozostało przecież wśród andersowców, i
        biło się potem dzielnie, ramię w ramię z Polakami. Dla pani pewnie byli
        zdrajcami...?).
        Sąsiedzi
        - Co mnie zadziwia najbardziej – szepce Żydówka. – To ta nienawiść. Jej
        odporność, jej trwałość. Jej niezniszczalność. Aż strach to powiedzieć – jej
        wieczność. Przyszedł Hitler, zabijał nas i was. Chciałoby się rzec – on nas
        pogodził. A przecież – nie pogodził nas wcale. Zaraz pan wspomni o Żegocie, o
        polskich zakonnicach, o drzewkach w Yad Vashem. I to mimo, podkreśli pan
        złośliwie, mimo żydowskich zdrajców, co strzelali w plecy obrońcom Grodna, a
        potem donosili na NKWD... No, a wasi szmalcownicy? W samej Warszawie było
        tysiąc szmalcowników, we Lwowie kilkuset. Nędzne kreatury, utrzymujące się z
        szantażowania Izraelitów, i ukrywających ich Polaków!
        Trudno dyskutować z faktami. Szmalcownicy – było trochę tego ścierwa, niemal
        wyłącznie pospolitych kryminalistów. Polskie Podziemie nie patyczkowało się z
        nimi – krótki wyrok, odczytany z kartki i kula w łeb. Skoro jednak mowa o
        kreaturach, to w tej samej Warszawie, wśród Żydów ukrywanych przez polskie
        rodziny, znalazło się i ośmiuset konfidentów Gestapo. Ci bez skrupułów wydawali
        okupantowi ludzi, gotowych spieszyć im z pomocą...
        Wojna generowała rozmaite postawy i sytuacje, których próżno szukać w
        ugrzecznionych podręcznikach. Zbrojne grupy uchodźców z gett, aby przeżyć,
        bywało, atakowały i grabiły polskie wioski. Potem były tępione przez Podziemie,
        jak zwykłe bandy rabunkowe. Bóg to osądzi...






        • remekk Re: Nie zapomnijcie - 20.10.05, 15:25
          O to włąsnie chodzi - Polacy rzoliczali zdrajców - począwszy juzo od wojny .
          Zdrajców tych procentowo było nieporównywalnie mniej niz u Zydów .
          Pomimo nierozliczenia przez nich masowego udziału swoich przodków w zdziczałych
          zbrodniach na Polakach - my wielkodusznie nie wypominalismy im tego .
          Jednak większośc z nich na te wielkodusznośc nie zasługuje - nasze milczenie
          wykorzystali do konstruowania plugawych nagonek na bohaterskie pokolenie .
          Jedyna skuteczna forma obrony przed plugawym antypolonizmem jest kontratak -
          skoro nas do tegop zmusili - będziemyu wypominac ich zbrodnie na Polakach i
          pilnowac tego zby swiat wystawoając im rachunek za Plaestyne nie zapomniał
          równiez o ich zbrodniach na Polakach ... .
    • puls.usa antypolonizm u zydow wiecznie zywy 08.10.05, 01:05
      u zdecydowanej wiekszosci
      chociaz trzeba przyznac uczciwie
      zdarzaja sie wyjatki

      ps. nie ciesz sie 1ja jo
      do tych wyjatkow nie nalezysz
    • eres2 Ważne dla chrześcijan. I nie tylko... 08.10.05, 20:59
      Z dokumentów Kościoła Katolickiego: „Jest rzeczą pilną, by chrześcijanie
      definitywnie przestali wyobrażać sobie Żydów wg schematów nacechowanych
      panującą przez wieki agresywnością; raz na zawsze wyeliminujmy i odważnie
      zwalczajmy w każdych okolicznościach niegodne człowieka, a tym bardziej
      chrześcijanina, karykaturalne przedstawiania, np. z nutą pogardy lub odrazy
      określające Żyda >>jako lichwiarza, człowieka o wybujałych ambicjach lub
      spiskowca<<, jako >>innego niż wszyscy<<, czy jeszcze gorzej, ze względu na
      możliwe konsekwencje – określające Żyda jako >>bogobójcę<<.”
      „[...] ...więzy duchowe i historyczne odniesienia, które łączą Kościół z
      judaizmem, każą potępić, jako przeciwne samemu duchowi chrześcijaństwa,
      antysemityzm i dyskryminację w jakiejkolwiek formie: sama zresztą godność osoby
      ludzkiej wystarczy, by je potępić.”
      I jeszcze Jan Paweł II: „[...] Skoro chrześcijanie uważają się za braci
      wszystkich ludzi i zobowiązani są zgodnie z tym postępować, to święte
      zobowiązanie ciąży na nas tym bardziej, gdy stajemy wobec członków narodu
      żydowskiego.”
      • remekk A oni dalej talmudyczne szowinizmy kultywują ... 09.10.05, 17:40
        ...inni poszli do przodu - oni pozostali na poziomie faryzeuszy ... .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka