polski_francuz
19.11.05, 12:22
Przedmiescia sie wreszcie uspokoily. Wystarczylo troche "silnej reki" pokazac
i zapadl spokoj.
Zaczyna sie analiza na zimno (doslownie - mamy 4°C w okolicach Paryza i w
przenosni). Kilka jej elementow.
Sarkozy: powiekszony, w popularnosci wsrod ludzi, stal sie Sarko. Le Point
przypisal mu 63% akceptacji w spoleczenstwie (wzrost o 11% od pazdziernika).
Mimo tego, ze klasa polityczna chciala mu przypisac wybuch przedmiesci. Nie
udalo sie i Chirac musi dalej pracowac, zeby pomniejszyc naszego malego
karakana. W koncu liczyla sie szczerosc "pojedynczy" jezyk, czyli nazywanie
rzeczy po imieniu. No i sukces w uspokojeniu przedmiesci.
Rasizm: powoli staje sie w zrozumieniu wielu obserwatorow glownym powodem
zamieszek. Nie moze tak byc, ze emigranci w pierwszym pokoleniu byli lepiej
zasymilowani niz ci w trzecim. A jesli tak jest to dlatego, jak slusznie
pisze Der Spiegel, ze jak sie nazywasz Samir lub Mohammed, to masz gorsza
szkole, gorszy uniwerek, i gorsza (lub najczesciej zadna) prace. To w glowie
bylych kolonialistow tkwi i trzeba to sprobowac mlotem parowym z tych glow
usunac.
Blacks et beures: powoli wina za wybuch przedmiesci pada na czarnych. 30 OOO
rodzin poligamicznych nie zajmuje sie wystarczajaco dziecmi. Arabowi,
szczegolnie ci islamski (czytaj Marcus!) maja silne rodziny i opieka jest
nieco lepsza.
Kobiety: moga stac sie jednymi z wygranych wydarzen. Zasilki bede byc moze
przyznawane rodzinom a nie tylko jej glowie. I trzeba bedzie sie zajmowac
dziecmi, sprawdzac ich obecnosc w szkole, itd. Czyli zaczac gowniarzerie w
domu wychowywac. Do roboty dziadow wreszcie zagnac.
PF