l.o.r.t.e.a
30.07.06, 19:08
Przegrał, bo wywołał, a konkretnie USA, Anglia i Izrael wojne totalną. Wojne
w której jest się albo za albo przeciw. W efekcie nikt poza obywatelami
zaledwie kilku krajów nie jest bezpieczny. Można wszystko to co jest
zaprzeczeniem cywilizacji europejskiej: totrurować przypadkowe osoby, zabijać
bez umiaru cywilów, napadać na kreaje bez wyraźnego powodu, bombardowac
wybrane cele w wybranych krajach na zasadzie "widzo mi się".
Przy okazji każdy werzuca do wora z napiseł "islamski terroryzm" swoich
prywatnych wrogów, którzy z terroryzmem nie mają nic wspólnego. Chińczycy
Ujgurów, Rosjanie Czeczenów, Zydzi-wszystkich dookoła, skrajna prawica
wszystkich Arabów i Muzułmanów. A etykietka "terrorysta" uniemożliwia
jkąkolwiek obronę.
Irak. Walka z Husajnem doprowadziła do wojny domowej. 9000 zabitych cywilów w
jedno półrocze, brak stabilizacji.
Somalia. USA zbroiły i popierały koalicję pospolitych rzezimieszków żeby
tylko Unia Sądów Szariackich nie przejęła władzy. Pospolici bandyci i mordercy
byli zbrojeni przez USA, z ogromną szkodą dla Somalijczyków.
Afganistan. Tu się stosunkowo najbardziej powiodło, nie zaprzeczam. Ale dziś
ogień i tam się rozlewa.
Liban. Atak na cywilną ludność, tylko po to by sprowokować Iran.
Palestyna. Bezustanna rzeź cywilów, świat milczy bo niewielu się odważy bronić
"terrorystów", najczęściej kobiet i dzieci.
Narasta wrogość w świecie islamu do Zachodu, Europy, USA i Izraela. To nie
jest problem do rozwiązania bombami. Europa zdaje się to rozumieć, ale jest
słaba politycznie. USA znają tylko jeden język-język bombardowań właśnie.