felusiak1
21.09.06, 04:09
Presidente Czawes dał koncert przed publicznością, tłumaczony (zręcznie) na
140 jezyków. Wiwatom nie było końca. Zabrakło jedynie kwiatów.
Koncert odbył się w siedzibie ONZ co nalezy uznać za sukces.
Wreszcie sala została uzyta stosownie. Od lat wszyscy komicy, z wyjatkiem
towarzysza Ch. mówili bardzo poważnie. Wialo nuda, polowa widowni spała.
Człowiek poczekał i ma. Nastapiło ożywienie. Spiacy przebudzili sie z letargu.
Powiało nowym. Ciekaw jestem kto za ten cyrk płaci?