wiseacres
21.10.15, 12:05
Przyszła
zgarbiona, skulona.
Przed drzwiami stanęła
starość,
gość nieproszony, choć oczekiwany.
Zegar wieczności do tyłu tyka,
godziny wspomnień w sekundy zamienia,
jakby chciał z życia dać sprawozdanie.
Chwila za chwilą, klatka za klatką,
w obrazach zatrzymanych w kadrze.
Przyszła:
zmartwiona
nie zawsze swoimi troskami,
z pragnieniem miłości do wzięcia i do rozdania.
Często cierpiąca:
po cichu, w ukryciu,
jakby się wstydząc swojej słabości.
Stygnąca ręka, szuka ciepła drugiej:
to po omacku,
to znów rozkosznie przytulona do wnuka.
Ta najtrudniejsza:
bezdomna,
w domu pełnym ludzi,
gdzie miłość ucieka przez szpary w sercach,
to znów samotna,
na szpitalnym łóżku,
gdzie świat się zamyka, a nierzadko kończy.
Uczmy się kochać ludzi starych:
tak tego pragną,
a tak szybko, znienacka
wchodzą na drogę bez powrotu.
Może pozostać kolcem w sercu,
czas spraw przegapionych,
nie do naprawienia.
Marek Chyczewski