Gość: Przemek
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
15.04.04, 17:55
W Gazecie z 13 kwietnia 2004 na pierwszej stronie Michnik zamieścił artykuł
poświęcony śmierci Jacka Kaczmarskiego.
Biorąc pod uwagę opozycyjną przeszłość Michnika oraz rolę jaką twórczość jak
i sam Jacek Kaczmarski odegrał w tych latach - wszystko byłoby w porządku.
Wszystko - gdyby nie to, że Michnik w dość krótkim tekści nie omieszkał
poświęcić sporo miejsca by załatwić swoją prywatę. Cytuję:
"Ostatni raz rozmawialiśmy dłużej, gdy wybuchła sprawa Rywina i rozpoczęły
się jadowite ataki na "Gazetę". Jacek, bardzo już chory, zatelefonował i
powiedział: - Adam, pamiętajcie, że jestem z wami i po waszej stronie. Gdyby
trzeba było - dysponuj moim nazwiskiem. I powtórzył jeszcze: - Pamiętaj".
To ja mam pytanie do Michnika:
- czy pośmiertny tekst, który powinien być podsumowaniem blisko 30 letniego
dorobku Kaczmarskiego jest miejscem na takie wtręty?
- czy koniecznie A.M musiał wytrzeć sobie gębę nieboszczykiem i podpierać
swój chwiejny autorytet nazwiskiem Kaczmarskiego?
- czy A.M. nagrał może rozmowę z Jackiem Kaczmarskim, bo jakoś nie wierzę, by
Jacek Kaczmarski, który całe życie walczył z umieszczaniem jego nazwiska na
zmieniających się wraz z koniunkturą szyldach i sztandarach tak bezkrytycznie
podchodził do waszych gierek w przejęcie rządu dusz nad umysłami Polaków
(czytaj monopolizację rynku mediów poprzez zakup telewizji)?