jessi_a
06.06.08, 10:24
"Cammon, cammon, Lesek" - wołał Brazylijczyk. Ale on nie narzekał,
był przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Był z niego chłop jak tur i
miał przysłowiowe końskie zdrowie - mówi Piotr, kolega z hali nr 1.
Ludzka wytrzymałość ma jednak swoje granice, a Leszek właśnie je
przekroczył.
Od jakiegoś czasu już nam tak śrubę dokręcili, że nawet chcąc wyjść
do toalety, trzeba podbijać kartę zegarową. Efektem tego
powstrzymujemy się od wychodzenia za potrzebą. Przyjdzie nam
pieluchy wkrótce zakładać, jak te kasjerki w polskich
hipermarketach - dodaje Mietek.
Wina jest nadgorliwosc Polakow, sami sobie zgotowali taki los.
gazetapraca.pl/gazetapraca/1,67738,5281810,Irlandia__Polak_zmarl_z_przepracowania.html