nikolinaa
28.06.09, 12:17
Witam
Jestem matka dwójki dzieci w wieku 7 i 2,5 roku . W Niemczech mieszkam od 5 lat. Strasznie denerwują mnie naciski ze strony Niemców (nauczycieli córki, mojego profesora ze Sprachkursu, także przygodnych osób)abym porozumiewała się w moim domu po niemiecku. Argumentację stanowi głownie fakt ze żyjemy w tym kraju, dzieci chodzą tu do szkoły, ja mam zamiar tu "zaocznie" studiować i opanowanie niemieckiego na wysokim poziomie jest w tej chwili ważniejsze zarówno dla mnie jak i dla dzieci niż wprawne posługiwanie polskim.
Nie mogę się z tym zgodzić. Bardzo zależy mi na tym aby opanowały polski w mowie i piśmie. Czuje się Polka, w domu mowie po polsku, z bólem patrze jak moja starsza córka ma czasem trudności w znalezieniu polskiego słowa kiedy coś opowiada, młodsza włada tak zwanym Ausländersprache czyli misz masz. Dręczy mnie pytanie, kim będą się czuły w przyszlosci moje pociechy? Moze to głupie ale robi mi się przykro ze one nie poznają twórczości Mickiewicza, Gombrowicza, Reymonta, nie zrozumieją "Samych swoich"...Bo nie ma się co oszukiwać, ze mieszkając tutaj kiedyś tego zapragną.
Oczywiście dla mnie byłoby korzystniej rozmawiać w domu po niemiecku, niemiecki znam, ale mimo wszystko braki jeszcze są, jednak mam obawy ze przy takim postępowaniu "zabije" w nich cala "polskość".
To takie moje dylematy, może ktoś ma podobne..