feelrecoil
22.09.05, 01:12
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2928506.html
Tomasz Bielecki, Moskwa
Według raportu Rosyjskiej Akademii Nauk Rosja wymiera w zawrotnym tempie. Od
stycznia do sierpnia 2005 r. dawne imperium skurczyło się o ponad 461 tys.
ludzi. Rosjan zabija wódka, nieleczone choroby i stres. - Będzie jeszcze
gorzej - ostrzegają eksperci
Rosja liczy obecnie 143 mln mieszkańców - to o 2,2 mln mniej niż w 2002 r. i
aż o 5,3 mln mniej niż przed dziesięciu laty. Choć spadek zaludnienia o 0,32
proc. tylko w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku zatrważa demografów,
to - ich zdaniem - tempo wymierania Rosjan dopiero zaczyna nabierać
przyspieszenia.
Wynik najnowszego badania Rosyjskiej Akademii Nauk ogłosiła wczoraj Federalna
Służba Statystyczna, czyli rosyjski GUS. Rosyjscy i ONZ-owscy eksperci kreślą
czarny obraz przyszłej Rosji, którą w 2050 r. będzie zamieszkiwać zaledwie
101 mln ludzi. To i tak dość optymistyczne szacunki - nie brakuje bowiem
naukowców wieszczących, że w połowie XXI w. Rosja będzie mieć 77 mln
mieszkańców.
Temat katastrofy demograficznej wszedł już na stałe do rosyjskiej polityki.
Nacjonaliści straszą inwazją nienarzekających na niską dzietność Chińczyków,
a rządowi stratedzy trwożą się na myśl, że kurczenie się Rosji pociągnie za
sobą utratę wpływów międzynarodowych. - Odbudowa rosyjskiej populacji to
jeden z naszych priorytetów - powtarza w corocznych orędziach prezydent
Władimir Putin.
Od obietnic i straszenia Rosjan jednak nie przybywa. Spadek zaludnienia
zaczął się po upadku Związku Radzieckiego w latach 90. i do dziś zdumiewa
lekarzy i demografów. Co się dzieje? - Pod względem wskaźników umieralności
cofnęliśmy się do lat 60. To społeczna tragedia - mówi prof. Jewgienij
Andriejew, demograf z Rosyjskiej Akademii Nauk. A lekarze zapewniają, że
współczesna Rosja przypomina w statystykach kraje Trzeciego Świata, a nie
europejskie mocarstwo. Rosjanki, podobnie jak kobiety na Zachodzie, nie chcą
rodzić dzieci. Eksperci szacują, że w 2005 roku urodzi się o 36 tys. mniej
dzieci niż przed rokiem.
Problem niskiej dzietności kobiet jest znany także na Zachodzie, ale Rosję
wyróżnia od reszty Europy postępujące skracanie się średniej długości życia.
Pomimo postępu medycyny i statystycznego wzrostu poziomu życia Rosjanie
umierają bowiem coraz częściej i szybciej. Przeciętna Rosjanka obecnie żyje
73 lata, a Rosjanin tylko 58,6 roku - czyli o pięć lat krócej niż w połowie
lat 90. I to właśnie krótkie życie mężczyzn pcha Rosję ku zapaści
demograficznej.
Co gorsza, w ostatniej dekadzie wzrosła przede wszystkim umieralność mężczyzn
młodych i w średnim wieku. Winy za dramatyczne wskaźniki nie można więc
zrzucić na głodowe emerytury czy renty oznaczające np. ograniczenie dostępu
do lekarstw. Mężczyźni, którzy zdołali dożyć wieku emerytalnego mają się
bowiem niewiele gorzej niż w czasach radzieckich.
Zdaniem części ekspertów, Rosjan zabija szok kulturowy i dlatego wielu z nich
zapewne zgodziłoby się z twierdzeniem Władimira Putina, że rozpad ZSRR był
największą katastrofą geopolityczną XX w. Przemiany gospodarcze po 1991 r.
przyniosły bowiem Rosjanom nie tyle masowe zamykanie zakładów pracy i
powszechny wyścig szczurów, ile wprowadziły m.in. praktykę nawet
wielomiesięcznego wstrzymywania wypłat. - Mężczyźni nie mogli zmienić pracy,
bo we wszystkich zakładach nie płacili. Dlatego coraz częściej pili. Teraz
zakłady płacą regularniej, ale alkoholizmu nie sposób zatrzymać. Alkoholicy
rzadziej też chodzą do lekarza. Dlatego na rosyjskiej prowincji spada m.in.
wykrywalność raka płuc - próbują tłumaczyć socjolodzy.
Każdego roku wskutek zatruć alkoholowych umiera ok. 40 tys. Rosjan. - Na 20
mln Rosjan w wieku produkcyjnym milion siedzi w więzieniach i łagrach, 4 mln
są w armii, policji, specsłużbach, 4 mln to alkoholicy, a 1 mln to narkomani -
tak na demograficzną degradację zwykł narzekać minister rozwoju regionalnego
Władimir Jakowlew. To jednak nie wszystko - na Rosję już spadła plaga
HIV/AIDS. Liczbę zakażonych HIV szacuje się tu na 1 mln, a według prognoz
Banku Światowego w 2020 r. będzie ich od 5,4 do 14,5 mln. O tej epidemii bez
ogródek podczas kilku międzynarodowych szczytów prezydentowi Putinowi
publicznie przypominał George Bush.
Jako ratunek rząd obiecuje finansowe wspomaganie kobiet, które zechcą rodzić
dzieci. Jednak jednocześnie urzędniczy niedowład i zatrważająca korupcja
unicestwiają programy socjalne, których celem jest ocalenie rosyjskich
alkoholików i narkomanów. - "Zawodowi społecznicy" wkładają pieniądze, które
powinny pójść na leczenie i prewencję we własne dacze i limuzyny. Nikt ich
nie kontroluje - mówi nam pracownik fundacji walczącej z AIDS.