czkajacy_czkalow
10.12.10, 07:39
Ja akurat nie przepadam za p. Komorowskim slynnym gledzacym gawedziarzem.
Nie przepadam za polska osobistoscia polityczna, ktora, jak dotad, ma na swoim koncie tak malostkowe widzenie swiata by sie klocic z reszta narodu o posmiertny wizerunek swego poprzednika - Prezydenta Polski, ktory zginal trakcie wypelniania obowiazkow glowy panstwa.
Malosc nad malosciami.
Ale, skoro wiekszoscia glosow zostal wybrany prezydentem to niechze tedy godnie reprezentuje za granica narod o starej tradycji, wielkich ludziach i dorownujacy najwiekszym narodom Europy.
Oto, ktos podlinkowal na tutejszym forum clip ze spotkania polskiego prezydenta z prezydentem U.S. - Barackiem Obama. I co ja tam widze?
Tlumaczka, sadzac po jej akcencie, pewnie urodzona w Anglii a wiec "native" w panowaniu nad jezykiem, tlumaczy to co mowi Komorowski ale w wersji angielsko-brytyjskiej!
Oczywiscie, ze prezydent Obama rozumial ja ale mial caly czas podniesione brwi tak jak maja podniesione wszyscy inni Amerykanie sluchajac brytyjskiej angielszczyzny.
Brytyjski angielski bowiem, choc o tym nikt mowiacy jezykiem "PC" (politically correct) czyli politycznie poprawnym, nie powie - brzmi nader "fancy"(tak dziwny, ze az smieszny).
I odrazu pojawil sie obraz Polski - biedniutkiego kraju, ktorego nie stac na tlumacza mowiacego albo American-English albo przynajmniej International-English a, ktory podczas odwiedzin prezydenta w Bialym Domu, musial sie ratowac kimkolwiek mowiacym po angielsku, kto byl tam na podoredziu.
P.S.
Ze tez nikt z entourage'u prezydenta Komorowskiego nie ruszyl byl "kiepala", by mu podpowiedziec, iz prezydent amerykanski poczynajac od 1-go grudnia, a juz napewno od poczatku kolejnego tygodnia przed Bozym Narodzeniem, zegnajac sie z przywodca panstwa chrzescijanskiego zawsze zyczy "Merry Christmas" (Wesolych Swiat).
Prezydent Komorowski, pewnie w najlepszej wierze, odpowiedzial Obamie - "Thank you".
Otoz, grzeczna odpowiedzia na zyczenie jest odpowiedz taka sama forma zyczenia - "Merry Christmas".
Skoro polski prezydent odpowiedzial "Thank you", to zachowal sie tak jakby sie zachowal np., dyktator komunistycznej Korei gdzie nie jest uznawana zadna inna religia poza oficjalna, gloryfikujaca ojca dyktatora - Kim Ir Sena. To akurat w jezyku dyplomatycznym zabrzmialo: "Ty Obama trzymaj sie ze swoimi zyczeniami swiatecznymi dla takich co to wierza w Twoje glupie zabobony, a mnie wyklucz z tego kregu".
Tak to odbiera kazdy odtracony Amerykanin. I tak to odebral Obama.
A wszystko przez to, iz znowu, cymbaly z polskiej prezydenckiej oprawy dyplomatycznej nie umieja przewidziec najprostszej sekwencji powitan badz rutynowych pozegnan w Bialym Domu, by podpowiedziec Komorowskiemu.