krzysztof.kulesza
04.09.11, 14:59
Jak zwykle ciekawy i barwnie napisany felieton. Szczerze gratuluję.
Cieszę się, że poruszyłeś ten mało popularny, ale niezwykle istotny dla technicznego funkcjonowania miasta problem. Swoją drogą przydałaby się pełna historia białostockiej kanalizacji. To co tu opisałeś powinno się też tam znaleźć.
Pozwól jedynie na małe sprostowanie. Napisałeś: „W 1935 roku Zarząd Miejski rozpoczął budowę "sposobem gospodarczym". (…) następnie przez Kilińskiego i Mickiewicza do Elektrycznej. To właśnie te fragmenty starej kanalizacji odkryto ostatnio przy budowie nowej nawierzchni na Kilińskiego”
Kanał, o którym piszesz wymurowano wzdłuż ul. Kilińskiego i jest on użytkowany jako przewód sanitarny do dziś. W trakcie jego budowy, którą opisujesz z dużą dozą humoru, natrafiono na przebiegający prostopadle tunel wychodzący spod budynku obecnego Muzeum Wojska. Był to przekryty w połowie XIX w. osiemnastowieczny kanał odwadniający (odprowadzał m. in. nadmiar wody ze stawów pałacowych). I to właśnie ten tunel, opisany wówczas przez Glinkę, został ponownie „odkryty” w ub. roku przy okazji przebudowy nawierzchni ulicy Kilińskiego.
Ponadto spacery białostockimi kanałami zbudowanymi w latach 30-tych ub. wieku nie należałyby do najprzyjemniejszych, choćby z powodów, o których piszesz w początkach felietonu, ale także i z takiego, że są one dość niskie (najwyższe tunele mają jedynie 150cm). Wszystkie one są nadal wykorzystywane jako miejska kanalizacja sanitarna lub deszczowa i nikt, nawet przez chwilę, nie rozważał możliwości udostępnienia ich turystom. Natomiast możliwość zobaczenia zachowanych fragmentów dziewiętnastowiecznego tunelu, nieczynnego już prawie 80 lat kanału odwadniającego, oraz wbudowanych weń osiemnastowiecznych elementów mostu Branickiego, mogłaby być dużą atrakcją turystyczną w naszym mieście.
– wierny, cotygodniowy czytelnik Twoich felietonów