Dodaj do ulubionych

Opera nie jest pasożytem

28.11.11, 11:11
Pan dyrektor ma rację. Białystok będzie się chwalił jaką to ma operę, jakie to wspaniałe rzeczy się tu dzieją, ale pomóc nie ma zamiaru. Uważam, że miasto powinno wesprzeć operę finansowo. Nie wiem jaką kwotą, być może w ogóle są do uwzględnienia rozwiązania, które pozwolą na rozwiązanie tej sprawy inaczej - wynajmowanie sal przez miasto na różne rzeczy, organizowanie tam imprez. Dzięki temu też opera będzie wspierana. Na pewno coś można wymyślić.
A tezy Pana Kochanowskiego już od jakiegoś czasu zaczynają mnie zastanawiać. Każdy jego tekst sprowadza się do tego, że jedynym gwarantem kultury w mieście jest Fabryka Bestsellerów. Ponad 100 tysięcy na dwa numery gazety??? Druk to jakieś 20-30 tysięcy maksymalnie. A na co pójdzie reszta??? To jakiś żart i przekręt!
Zróbcie najpierw jakiś numer zerowy, pokażcie o czym będzie ten wasz periodyk, jaki będzie mieć poziom i dopiero starajcie się o wsparcie - i podkreślam wsparcie. Miasto może się dorzucić do projektu, ale w całości utrzymywać? A dlaczego Fabryka Bestsellerów, a nie ktoś inny?
Jeśli pismo będzie dobre, to znajdzie się nabywca i sponsorzy, reklamodawcy. A jeśli nie to po co marnować 100 tysięcy.
Dyskusje o piśmie w Białymstoku mnie totalnie śmieszą. Każdy chce kasę. Ale nikt nawet nie pokaże projektu, zerowego numeru.
A czemu miasto ma finansować pismo o literaturze? A może pismo dla melomanów? A może dla miłośników muzyki też? A czemu nie sportowe - o białostockim sporcie? Miasto to jakieś wydawnictwo?
Obserwuj wątek
    • fabrykowiczka Re: Opera nie jest pasożytem 28.11.11, 12:58
      "Ka> żdy jego tekst sprowadza się do tego, że jedynym gwarantem kultury w mieście je
      > st Fabryka Bestsellerów."

      Gdzie w swojej polemice o Operze Kochanowski pisze o Fabryce?

      "Ponad 100 tysięcy na dwa numery gazety??? Druk to jaki
      > eś 20-30 tysięcy maksymalnie. A na co pójdzie reszta??? To jakiś żart i przekrę
      > t!"

      Na skład, redakcję, makietę, grafików, fotoedycję, korektę, honoraria autorów i fotografów. To tylko przykłady Urzad Miejski dofinansował projekt wielkoscią 25 tysięcy i nie miał zastrzeżeń. Porównaj stawki innych pism zanim zabierzesz głos.

      "A czemu miasto ma finansować pismo o literaturze? A może pismo dla melomanów? A
      > może dla miłośników muzyki też? A czemu nie sportowe - o białostockim sporcie?"

      Każdy może złożyć projekt na pismo na przykład dla melomanów czy o sporcie. Załóż stowarzyszenie złóż projekt, a nie wypalasz się na forum.

    • competer1 Opera nie jest pasożytem 28.11.11, 13:27
      Zaczyna się ssanie kasy przez olbrzyma. Ktoś się chyba mocno przeliczył, tyle ze nie swoimi pieniędzmi.
    • stefeggg Opera nie jest pasożytem 28.11.11, 14:45
      "oznacza płacenie za własne przyjemności pieniędzmi wyciąganymi z cudzego portfela"

      Powiedziała osoba, która za przyjemność bycia panemderektorem instytucji (odwiedzanej dla przyjemności przez garstkę ludzi + wycieczki szkolne) pensję będzie brała z kieszeni podatnika, którego te przyjemności co najwyżej irytują. Hahaha.

      I jest bez znaczenia, czy forsę przydzieli wojewoda, marszałek, czy prezydent. Wszyscy oni muszą ją najpierw komuś (wiadomo komu - "chamom bez kultury", co muszą za...dalać na "uduchowionych od kultury", trwale przyssanych do budżetowego cyca) zabrać...

      Opera jest pasożytem - przyjemnością, fundowaną garstce za pieniądze zabrane reszcie. Odroczenie płatności nie jest pociechą - kredyty trzeba będzie spłacić (razem z prowizją banksterów).

      Gdyby samorządy (jak np. w USA) same zbierały podatki - sprawa byłaby jasna - ludzie wiedzieliby: za tyle i tyle radny Zenek obiecuje zbudować największą Piramidę. Piramida będzie za...bista i będzie rocznie kosztowała trylion pln. Pokażą ją w Polsacie. I ok, głosujemy na radnego Zenka. Radny Zenek buduje, troszkę tam sobie ukradnie (ale nie za dużo, bo ludzie swojej forsy pilnują) i jest: "mamy" Piramidę.

      W naszym burdelu prawno-podatkowym spory "Kto ma płacić za coś wielkiego, drogiego i zbędnego?" są nieuniknione. Ale można się pochwalić "Skoro to kosztowało 500.000.000 jest na pewno fajne i potrzebne." A różne latokręciny biorą "swoje" 5-10% od całości.

      W mętnej wodzie pływają raczej śmieci niż niezłe sztuki. :) I prawie cała ta nasza, finansowana z budżetu pseudokultura to albo wysypisko śmieci albo luksus fundowany wąskiej elicie(?), którą byłoby stać na samodzielne płacenie...

      "Czy się stoi, czy się leży...", byle wyrobić normę osobo-wystaw rocznie. Konflikt z byłym dyrektorem opery był symptomatyczny (wygrał zespół, co to chciał w "komfortowym środowisku pracy" pobierać budżetową zapomogę za roboczo-dniówkę polerowania trąby).

      W efekcie w misyjnej publicznej produkuje się misyjny "Klan", w prywatnym HBO "Deadwood", czy "Rzym" lub innych Borgiów (żeby porównać tzw. sztukę b. popularną - durne seriale a mówią więcej o świecie niż cała działalność naszych Tfurców).

      Oraz "tfurczość" tego pokroju (prezentowane w Arsenale jako arcydzieło!):
      www.youtube.com/watch?v=9C6tHpDJeRg
      P.S. Ciekawe, czy np. Ci Białostoczanie też muszą żreć "1%PKB", żeby "robić w sztuce"?


      Więcej Partaczy kultury!

    • stach.konwa Re: Opera nie jest pasożytem 28.11.11, 21:10
      Nigdy nie bylem fanem opery w Bialymstoku, ale w swojej naiwności sądziłem, że będzie ona miała chociaż poważny repertuar. Disco polo sprawdza się na pijackich imprezach i weselach, a nie jako spektakl operowy. Czyżby widzowie mieli dostac pół litra w promocji jesli kupią bilet z konsumpcja koniecznie na miejscu? To trzeba bylo dom weselny postawić zamiast kosztownej opery. I ten musical o holocauście- rozumiem, że przedstawia dzieci idące do gazu z piesnią na ustach. mam wrażenie, że pan dyrektor zna sie na operze jak świnia na gwiazdach. Zresztą, za przeproszeniem, nawet zdjęcie szanownego pana dyrektora to samo sugeruje. zapatzrył się w XIX wieczne divy, pod którymi krzesła się zapadały czy co?
    • rafal.kosno11 Opera nie jest pasożytem 29.11.11, 03:48
      przez Operę dla 1000 osób już brakuje na dotację do regionalnej PKP dla 1 200 000 osób

      WWW. BSTOK.FORA.PL OPERA? www.zieloni.bo.pl.pl/opera-podlaska.htm 5 X DROZEJ NIZ NA POCZATKU to temat dla prokuratury "Opera" najpierw miała kosztowac 50 mln zl teraz już 250 mln zł, a do końca budowy...?


      "Jestem muzykiem pracujacym w zawodzie i od poczatku uwazam , ze jest to absurdalna inwestycja.Po pierwsze - koszmarnie droga (jakis pomyleniec chyba zakladal poczatkowy koszt budowy na poziomie 50 mln), po drugie - nie ma takiego zapotrzebowania kulturalnego by miala sie z czego utrzymac.Prawda jest taka, ze nawet w takim Gdansku opera ma z tym problemy, a mieszka tam 800tys.ludzi. A czy ktos byl ostatnio w filharmonii?Sa to zazwyczaj stali bywalcy, srednia wieku ok.55-60, mlodych ludzi garstka.Koncerty sa raz na tydzien,a rzadko bywa komplet widowni.Aby Opera mogla funkcjonowac i zarabiac ,spektakle beda musialy byc prawie codziennie - skad na to publicznosc?Gdyby chociaz znalazly tam swoja przystan takie formacje jak Wierszalin, Doomsday, czy galerie sztuki, ale z tego co mi wiadomo, dyr.filharmonii wcale nie chce do tego dopuscic i chce miec gmach na wylacznosc.Czy nas stac na to, aby budowac prywatny fowlark jednemu, przyjezdemu Panu?
      Projekt jest okropny, a roslinnosc wspinajaca sie do 10 pietra (taka wys.ma ten sarkofag) i zimozielona to jeszcze na naszej planecie nie powstala, wiec wyladujemy z taka betonowa trumna w srodku miasta.To wszystko to jakis jeden wielki przekret, w miescie, ktore ma zupelnie inne potrzeby inwestycyjne."

      "Po 1989 roku inwestycje prowadzono bez odpowiedzialności za finał. (...) W ostatnich 20 latach powstało wiele podobnych inwestycji, przeskalowanych, realizowanych bez odpowiedzialności i rozpoznania, jakie skutki finansowe wywoła ich uruchomienie. Takie molochy to m.in. Opera Podlaska..." Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski 2009-03-30
      wyborcza.pl/1,75475,6440326,Kultura_na_kryzys.html
      sztuczna sztuka wyciąga kasę podatnika nie drażniąc polityka nie ma nic ważnego do przekazania

      a kulturę zamiast wypychać z martwego centrum i deptaka na np. "węglówkę" trzeba realizować w oparciu o np. pusty Białostocki Ośrodek Kultury przy Legionowej z niewykorzystywaną salą widowiskowo - koncertowo - kinową, korytarzami na wystawy, kawiarnią FAMA itp. itd.

      Białostocki Ośrodek Kultury powinien wystawić scenę przy Ratuszu i codziennie dawać możliwości koncertów lokalnych zespołów które chętnie pokażą się nawet za darmo!

      Charakterystyczne, że dotychczas istniejące placówki kultury mają charakter zamknięty dla lokalnych inicjatywa twórców, zespołów, są nastawione na komercyjny zysk lub "profesjonalne: pozyskiwanie dotacji od lokalnych władz, posiadając horrendalne koszty utrzymania poprzez koszty utrzymywania lokali, wynagrodzenia z narzutami personelu (w tym niemerytorycznego jak stróże, sprzątaczki, administracja, księgowość). Np. Białostocki Ośrodek Kultury organizujący za 1 mln 200 tys. zł kilkudniowe obchody "Dni Miasta" z koncertem kilku tzw. "gwiazd" nie może poradzić sobie z wystawieniem sceny na pustym w wakacje miejskim deptaku na czas letnich wakacyjnych popołudni wiejących nudą i udostępnieniu sceny i nagłośnienia na darmowe koncerty lokalnych twórców i zespołów, wystawy, pokazy filmów, dyskusje, spotkania z ciekawymi ludźmi, debaty, degustacje, warsztaty, szkolenia, próby związane ze sztuka, muzyką, literaturą, teatrem by miasto w wakacje nie świeciło pustkami i by tacy lokalni twórcy/ zespoły mogły zaprezentować swoją twórczość.
    • jerzyk.eu Czy ktoś jeszcze pamięta ? 29.11.11, 09:20
      Kto był pomysłodawcą budowy opery w Białymstoku a przede wszystkim kto podjął decyzję o jej budowie ?
      • competer1 Re: Czy ktoś jeszcze pamięta ? 29.11.11, 10:21
        Zdaje się, że zaczął ambitny Tur o reszta pociągnęła temat. Kolejno wszyscy powinni płacić za realizację takich pomysłów. Zwolennicy opery często wspominają kłopoty z długiem publicznym. Jakaś paranoja.
    • andrzejte Opera nie jest pasożytem 29.11.11, 10:34
      Przeczytałem dokładnie oba teksty. Uważam, że to bardzo dobrze, że Marek Kochanowski wsadza palce między drzwi. Opera ma być chyba dla mieszkańców miasta i regionu (a nie dla polityków czy marszałka województwa), więc słusznie ci się odzywają. I należy taki głos uszanować. Nie znam w mieście człowieka, który by popierał ideę budowy opery w Białymstoku, ale nikt się publicznie na ten temat nie wypowiada. Skolmowski zaś odpisał z perspektywy wielkiego artysty, któremu się nacisnęło na odcisk. Jak do tej pory słuchałem pana Roberto w mediach, to miałem wrażenie wielkiego chaosu i braku pomysłu na budynek: wesela, konferencje, studio medialne, hale targowe.... Tylko, że wodzirej bierze za wesele 1000 zł, a jak chcę iść na wesele, to lubię się dobrze zabawić. A z tekstu Skolmowskiego powiało grozą - nie zaczepiajcie mnie bo potrafię przywalić. Nie zachęcił mnie do tego aby gościć w jego operze. Czy tam hali targowej, domu weselnym, jakkolwiek by on tego nie nazwał. Myślę, że Kochanowskiego też nie - a wobec kryzysu chyba każdy bilet się liczy.
      • omam_al_oman Gonitwa za marzeniem czy gonitwa za kasa? 29.11.11, 18:55
        Czytam ci-ja i tak czytam wszystkie te grozby i denuncjacje skierowane przeciw operze bialostockiej i w zapomnieniu chwilowym pomyslalem sobie, ze oto przybylem na miejsce zsylki za przestepstwa gdzie wiezniowie przenoszacy ciezkie kamienie, maja wszystko za zle.
        Bialystok - kolonia karna.
        Po cholere zsylkowiczom jakas kultura? Toz to burzuazyjna fanaberia!
        Zjesc tego sie nie da; nie to, jak na ten przyklad, kawalek schabu.
        A juz nie daj Boze Opera.
        Przeciez takie cos potem przewraca w glowie "normalnym ludziom" i wywoluje rozne takie schorzenia jak nie przymierzajac, idee, natchnienie tworcze, artystyczne inspiracje...
        Ktos powiedzial, ze dzieki miejscom inspiracji nabieramy umiejetnosci szerszego postrzegania rzeczywistosci, ba, stajemy sie bogatsi wewnetrznie, bardziej obyci z calym bogactwem kultury europejskiej, zaczynamy ostrzej widziec zjawisko "zbucowienia" i schamienia kulturowego u innych.
        Nieoceniona umiejetnosc!
        A gdzie sie uczyc wizji? Stojac w kolejce po lekko przysmiardle drobiowe podrobki?
        Pytasz, po cholere ci wizje? Bo to jakies burzuazyjne fantasmagorie roznych takich Francuzow jak Arthur Rimbaud piszacych o "Statku Pijanym"?
        A tu cie mam. Dzieki bogactwu podniet intelektualnych odczytywanych w "Statku Pijanym", Paryz i wiele innych francuskich metropolii jest dzis magnesem i dla najnowszej technologii i najlepszych naukowcow i ty i twoja rodzina chetnie bys tam pojechal "podladowac" swoj akumulator intelektualny.
        Bo zakladam, ze w ramach oszczednosci - bos taki raptem "ekonomiczny", nie wyrzuciles jeszcze swego "akumulatora intelektualnego".
        Opera moze byc inspiracja, moze fascynowac swoimi aranzacjami artystycznymi, to niezmierne bogactwo, ktore trafilo jak ziarno slepej kurze, Bialemustokowi.
        I nie dlatego, ze Bialostoczanie ta jakas tam "slepa kura"; sam sie czuje Bialostoczaninem.
        To raczej jako spory, przestrzenny artefakt na przekor chorowi wujow, ktorym "wszystko jest zle".
        I ja sie pytam calej tej ferajny mrukow bialostockich, ktora sie zaprezentowala powyzej, ktorym wszystko jest "nie po drodze", ktorzy probuja wykazac mi "pa drobnosti" jakim to finansowym fiaskiem mialaby-byc bialostocka Opera, a jaka zatem jest ich wizja?
        Wizja zachodnia?
        - Wizja wschodnia? (Spalic, ukrocic, wybic, zaorac).
        - Jaka?

        • competer1 Re: Gonitwa za marzeniem czy gonitwa za kasa? 29.11.11, 19:09
          Ziutek nie płaci, ale ziutek wymaga i ziutek marzy. Mógłby jakiś zacny datek wrzucić ziutek na utrzymanie opery, ale woli klepać farmazony.
        • stach.konwa Re: Gonitwa za marzeniem czy gonitwa za kasa? 29.11.11, 22:46
          marzeniem? jakim marzeniem? Opera disco- polo? A potem co- Doda jako operowa diva i Kenny G jako wirtuoz instrumentu? Gratuluję miastu, któremu udalo sie pozbyć tego jakże innowacyjnego dyrechtora...
        • stefeggg Re: Gonitwa za marzeniem czy gonitwa za kasa? 30.11.11, 12:12
          Tekst szanownego omam_al_oman jest tak kabotyńsko-pretensjonalny, że aż dziecinnie-dziewczęco* uroczy.

          Niech się każdy "przymierza do idei, natchnień twórczych i artystycznych inspiracji" ZA SWOJE.
          Dlaczego mam bulić (co miesiąc kilka tysięcy w ząbkach do US, między innymi na "ludziów kultury"), bo ktoś lubi grubasów pląsających ze śpiewem na scenie??? Wolałbym kilka książek więcej kupić! Książek, jakich JA OSOBIŚCIE PRAGNĘ (i się inspirować po swojemu). Mamałyga, spreparowana przez Partaczy kultury za podatkowy haracz jest mi całkowicie zbędna.

          Fanaberią jest owszem, marksistowską, żeby za przyjemności garstki bulili wszyscy.

          Powtórzę: samorządy miałyby prawo do realizowania wszelakich fanaberii, gdyby same decydowały o wysokości i sposobie zbierania podatków we własnych gminach (ludzie by sobie mogli swobodnie wybierać, gdzie chcą mieszkać - w tej chwili można tylko całkowicie wyemigrować, bo wszędzie golą tak samo... i wszędzie dają prawie tę samą breję - no może we Warszawie Sierakowski jest odrobinę aktywniejszy niż białostoccy spece od żarcia dotacji).

          Chopin, Leonardo, Velázquez, czy inny Mozart spożywali dobrowolną forsę bogaczy, ciągnąc "maluczkich" w górę (bo chcieli "mieć obrazki jak w kościele, czy u Jaśniepana" - stąd wziął się np. fenomen malarstwa holenderskiego, Szekspir, Molier, czy u nas Fredro, freski w Lublinie i kamienice w Kazimierzu).

          Produkt kulturopodobny, za jaki się nam każe przymusowo płacić (a przy użyciu obowiązkowych szkół również konsumować), podniecić intelektualnie może jedynie nawiedzonych genderstudentów, śniących o Nowym Lepszym Świecie Nowego Lepszego Człowieka.

          Inżynierowie dusz, k...a ich mać.

          Więcej Ełropy!

          * w czasach Pana Grodzkiego wszystko jest możliwe ;)

          omam_al_oman napisał:

          > Czytam ci-ja i tak czytam wszystkie te grozby i denuncjacje skierowane przeciw
          > operze bialostockiej i w zapomnieniu chwilowym pomyslalem sobie, ze oto przybyl
          > em na miejsce zsylki za przestepstwa gdzie wiezniowie przenoszacy ciezkie kamie
          > nie, maja wszystko za zle.
          > Bialystok - kolonia karna.
          > Po cholere zsylkowiczom jakas kultura? Toz to burzuazyjna fanaberia!
          > Zjesc tego sie nie da; nie to, jak na ten przyklad, kawalek schabu.
          > A juz nie daj Boze Opera.
          > Przeciez takie cos potem przewraca w glowie "normalnym ludziom" i wywoluje rozn
          > e takie schorzenia jak nie przymierzajac, idee, natchnienie tworcze, artystyczn
          > e inspiracje...
          > Ktos powiedzial, ze dzieki miejscom inspiracji nabieramy umiejetnosci szerszego
          > postrzegania rzeczywistosci, ba, stajemy sie bogatsi wewnetrznie, bardziej oby
          > ci z calym bogactwem kultury europejskiej, zaczynamy ostrzej widziec zjawisko "
          > zbucowienia" i schamienia kulturowego u innych.
          > Nieoceniona umiejetnosc!
          > A gdzie sie uczyc wizji? Stojac w kolejce po lekko przysmiardle drobiowe podrob
          > ki?
          > Pytasz, po cholere ci wizje? Bo to jakies burzuazyjne fantasmagorie roznych tak
          > ich Francuzow jak Arthur Rimbaud piszacych o "Statku Pijanym"?
          > A tu cie mam. Dzieki bogactwu podniet intelektualnych odczytywanych w "Statku P
          > ijanym", Paryz i wiele innych francuskich metropolii jest dzis magnesem i dla n
          > ajnowszej technologii i najlepszych naukowcow i ty i twoja rodzina chetnie bys
          > tam pojechal "podladowac" swoj akumulator intelektualny.
          > Bo zakladam, ze w ramach oszczednosci - bos taki raptem "ekonomiczny", nie wyrz
          > uciles jeszcze swego "akumulatora intelektualnego".
          > Opera moze byc inspiracja, moze fascynowac swoimi aranzacjami artystycznymi, to
          > niezmierne bogactwo, ktore trafilo jak ziarno slepej kurze, Bialemustokowi.
          > I nie dlatego, ze Bialostoczanie ta jakas tam "slepa kura"; sam sie czuje Bialo
          > stoczaninem.
          > To raczej jako spory, przestrzenny artefakt na przekor chorowi wujow, ktorym "w
          > szystko jest zle".
          > I ja sie pytam calej tej ferajny mrukow bialostockich, ktora sie zaprezentowala
          > powyzej, ktorym wszystko jest "nie po drodze", ktorzy probuja wykazac mi "pa d
          > robnosti" jakim to finansowym fiaskiem mialaby-byc bialostocka Opera, a jaka za
          > tem jest ich wizja?
          > Wizja zachodnia?
          > - Wizja wschodnia? (Spalic, ukrocic, wybic, zaorac).
          > - Jaka?

    • omam_al_oman Re: Opera nie jest pasożytem 29.11.11, 19:21

      Znanemu ekonomiscie co to wszystko widzi w wymiarach kasy, odpowiadam: Za kazdym pobytem w rodzinnym B. zostawiam naprawde dosc sporo kasy poczynajac od jedzenia (smacznego!), poprzez (...), poprzez (...), i poprzez (...), az po pigulki w aptece leczace potem rozpustne jedzenie...
      • competer1 Re: Opera nie jest pasożytem 29.11.11, 19:29
        Sam widzi ziutek, że to mało. Budżet niedopięty.....Podatkami z pigułek, widzi ziutek, pensji dyrektora nie opłacim. Za duża ta stodoła nam jakoś tak wyszła. A bogatsze somsiady nam gnuśnym gadali coby tak drogo nie budować.
        Coby nam tu na wschodzie mogło jeszcze prestiż podnieść?
        • competer1 Re: Opera nie jest pasożytem 29.11.11, 20:04
          Już wiem co! Bal sylwestrowy! Dawaj ziutek! www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111128/BIALYSTOK/413157236
    • przygranicy Opera nie jest pasożytem 30.11.11, 12:10
      Pierwszym problemem jest budżet opery, drugim ego Pana Dyrektora.
      Chciałem zobaczyć jak mieszkańcy Wrocławia, czytelnicy Gazety, żegnali pana Roberto i przejrzałem forum ich lokalnego wydania, wklejam wypowiedzi bez skrótów:

      Komentarze do artykułu
      Reżyser Roberto Skolmowski odchodzi z Wrocławia
      Roberto Skolmowski, dyrektor Wrocławskiego Teatru Lalek, obejmie stanowisko dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku. To najnowocześniejsza scena muzyczna i teatralna w kraju, zaprojektowana przez wybitnego architekta Marka Budzyńskiego.

      pleple.pl 26.05.11, 19:07 Odpowiedz cytującOdpowiedz Z ciekawości- czy i jak ma się ta informacja wobec ostatniego zadęcia i nadęcia nad przekształceniem "Lalek" w teatr Miejski?

      I drugie- skoro kontrakt kończy się za dobre parę miesięcy, to o co chodzi?
      wiewior3k 26.05.11, 19:14 Odpowiedz cytującOdpowiedz Prawda, ze Pan Skolmowski jest swietnym marketingowcem - zatroszczył się o promocję WTL i przyciągnął do teatru masy nowych ludzi. Czy raczej ludzików ;)
      I chwała mu za to!

      Gorzej, ze za sukcesem komercyjnym nie bardzo poszedł artystyczny i wiele wystawianych w teatrze spektakli to po prostu koszmarne, nie trzymające się kupy chały, grane przez tratowanych niczym chińska siła robocza aktorow pierdyliard razy miesięcznie (vide "Mikołajki"), byle tylko zarobić jak najwięcej.

      Może jego następny uda się połączyć sukces komercyjny z artystycznym?
      Re: Reżyser Roberto Skolmowski odchodzi z WrocławIP: *.dynamic.chello.pl
      Gość: Zauroczony 27.05.11, 13:36 Odpowiedz cytującOdpowiedz Podziwiam ten zachwyt autora Gazety, szkoda tylko że autor artykułu nie raczył zauwazyć
      że Pan Skolmowski dla swojej ambicji i prózności zrobił z pracowników teatru niewolników pozbawiając ich całkowicie życia prywatnego i rodzinnego i to za wynagrodzenie na poziomie minimalnej krajowej. Wielokrotnie bywałem na spektaklach i jakoś tych tłumów nie widziałem za to bardzo zmęczonych pracowników. Większośc pracowników złoży ręce do Boga i da Panu Skolmowskiemu błogosławieństwo na nową drogę życia i odetchną z ulgą mając nadzieję że nowy dyrektor oprócz ambicji artystycznych będzie widział w pracownikach LUDZI .

      I recenzje jednego ze spektakli pana Roberto:
      Pan Tadeusz Live - już po wielkim polonezie
      Gość: gość 12.05.08, 05:59 zarchiwizowany
      Skolmowski Roberto staje się powoli największym PAJACEM Wrocławia!W
      swoich umizgach pod adresem władz miasta zaczyna być
      bezkonkurencyjny!!!!To jaka tam następna imreza do "obsłużenia"?
      Czekam tylko,aż przebierze się za wrocławskiego krasnala!!!To będzie
      spektakularny widok!!!!!!!
      Pan Tadeusz Live - już po wielkim polonezieIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: tancerka 13.05.08, 11:58 zarchiwizowany
      Jaka Cracovia???!! W 100% wrocławscy ludzie!!!!! Zespoły pieśni i tańca z
      Wrocławia. Tancerzami przebranymi w stroje z epoki, byli członkowie zespołów:
      Wrocław, Jedliniok i Kalina.
      Pan Tadeusz Live czyli heca ala Skolmowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: teatroman 21.05.08, 00:16 zarchiwizowany
      Ten amatorski występek świetnego niegdyś zesołu teatru lalek był
      skandalem jaki rzadko można obejrzyć na scenach nawet
      trzeciorzędnych. Biedna pani Szczepkowska, którą oszukał
      pseudomenadżer Skolmowski i zaproponawał stworzenie spektaklu w
      ciągu jednego tygodnia (nota bene głupia baba nie wiedziała za co
      się bierze i z kim ma do czenienia) nie uratowała tego
      skandalicznego przedsięwzięcia. Smutni aktorzy snuli się po scenie z
      egzemplarzami i czytali, nawet w niektórych przypadkach nieźle
      tekst, ale oni do cholery nie są cudotwórcami. To nie była żadna
      premiera!!! Żadnen spektakl, tylko jakiś trochę lepszy dom kultuy!!!
      Pomijając to bezsensowne pseudowydarzenie, rozdmuchane przez gazetę
      wyborczą do niebotycznych rozmiarów, nieustannie przywodzi mi na
      myśl epokę propagandy sukcesu towarzysza Gierka. Dziś Gierkiem jest
      pan prezydent Dutkiewicz, który wszystkie najmarniejsze imprezki
      kulturalne zaszczyca i "uświetnia" swoją obecnością, co ma być
      dowodem na ich wyjątkowość.
      Pan Skolmowski z kolei jest gotów zrobić wszystko by dogodzić panu
      Dutkiewiczowi i tym sposobem z przyjaznego kiedyś dla dzieci i
      mającego w repertuarze wiele świetnych przedstawień lalkowych,
      zrobił tubę propagandową i główny ośrodek PR pana Dutkiewicza.
      Pan Tadeusz Live - już po wielkim polonezieIP: 78.8.138.*
      Gość: mietek 11.06.08, 00:16 zarchiwizowany
      Zgadzam sie z poprzednikiem, pan Skolmomski rozłoży ten teatr na łopatki jak
      wiele innych jego "cudownych przedsięwzięć". Ale skoro bez konkursu oddaje się
      taką znaczącą w kraju instytucję kulturalną, z ogromnym dorobkiem i nierzadko
      narzucającą trendy w środowisku lalkarskim, to czego się spodziewać???? Pan
      Skolmowski tworzy amatorską budę!!!! A może został tam posadzony aby wyprowadzić
      teatr z budynku, na którego pewnie chrapkę ma niejedna instytucja??? /
      oczywiście nie użyteczności publicznej tylko jakieś marne urzędasy /

    • przygranicy I dla obiektywizmu wywiad z dyrektorem 30.11.11, 12:47
      Podaję ze skrótami bo rozmiar postu nie pozwala, całość jest tutaj:buntownik-z-wyboru.blog.pl/opera-w-rytmie-disco-i-inne-wizje,15492710,n

      Dziennik Teatralny: Panie dyrektorze, jak zareagował Pan na propozycję objęcia placówki na Podlasiu?

      Roberto Skolmowski: Kiedy 30 marca zadzwonił do mnie minister Bogdan Zdrojewski, najzwyczajniej w świecie zaniemówiłemPan minister po prostu zakomunikował mi, że chce zgłosić mnie jako swojego kandydata na dyrektora Opery Podlaskiej. Następnie, na zaproszenie Marszałka Województwa Podlaskiego Jarosława Dworzańskiego, przyjechałem do Białegostoku, wciąż nie wiedząc, czy aby na pewno dobrze robię.
      Można śmiało powiedzieć, że na wschód od Berlina nie ma drugiego takiego miejsca, w którym można zrobić tak wiele różnorodnych przedsięwzięć, poczynając od teatru, koncertów i wystaw multimedialnych, na kinowych projekcjach kończąc. Muszlę koncertową wykona jedna z najlepszych, najsłynniejszych w branży, niemieckich firm. Poza tym będziemy posiadać jedne z najlepszych organów w Polsce, które właśnie są montowane. instrument znajdzie się na widowni, a organista będzie mógł siedzieć w pięciu różnych miejscach. Na moja prośbę zostaną zamontowane pewne interfejsy, które pozwolą nam na przykład zmienić salę koncertową w wielką salę kinową. To na potrzeby festiwalu dawnego niemego kina. Do tego mamy specjalny balkon dla chóru oraz możliwość zastosowania efektu Deus ex machina. W takiej przestrzeni jak amfiteatr, można zrobić właściwie wszystko. Tu wstawimy kabinę kinową i będzie, jak kiedyś, Kino Letnie. Na środku znajdzie się platforma, dzięki której można będzie podnieść lub opuścić podest. Mało tego! Pojawi się możliwość opuszczenia mikrokanału typowego dla opery barokowej, czyli muzycy będą mogli grać zatopieni do połowy. Oczywiście, prowadzimy poważne rozmowy o wyposażeniu Opery w multimedia i bardzo bym chciał, żeby w tym aspekcie była to instytucja absolutnie bezkonkurencyjna. Myślę na przykład o umieszczeniu pięciu projektorów na dużej scenie, dwóch na małej, wyposażonych w różnorodne oprogramowanie. Po to, żeby rejestrować wydarzenia, jakie będą miały miejsce na obu salach, w amfiteatrze i w tym cudownym, przeszklonym foyer. Zamierzamy także produkować płyty i nagrania. Mam nadzieję, że najdalej za półtora roku spełnię wreszcie swoje marzenie, którego nie udało mi się zrealizować we Wrocławiu (choć byłem blisko!) – marzenie o założeniu własnej telewizji internetowej, dokładniej internetowego kanału operowego. Będzie własne studio nagrań audio/video i choć już trochę późno, możemy pogrzebać w nowoczesnym oświetleniu i dźwięku.

      Aż się boję spytać (uśmiech), czy przewidział Pan miejsce choćby dla solistów i chóru, bez których chyba trudno wyobrazić sobie poważną operę.

      Po dwóch latach zrobimy ”Skrzypka na dachu”. Trudno nie zrobić tego spektaklu w takim mieście jak Białystok, w którym żyła ogromna liczba Żydów. W pewnym momencie było ich tutaj nawet więcej niż Polaków. W tutejszym getcie zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób, (o czym się nie wspomina, poprzestając na refleksjach dotyczących zbrodni w getcie warszawskim czy łódzkim). W 2013 mamy 70 rocznicę Zagłady Getta w Białymstoku, i to będzie bardzo specjalny Skrzypek. Niegdyś było tak, że niemal pół Podlasia wyjechało do Ameryki, a ludzie w Chicago w większości są z tego regionu. Dlatego akcja będzie rozgrywać się na transatlantyku, którym popłyną podlascy Żydzi. Innym spektaklem mocno zanurzonym w klimacie Podlasia i wielonarodowej szlachty podlaskiej: polskiej, białoruskiej, litewskiej i tatarskiej, będzie „Straszny dwór” i zrobimy go wraz z Pawłem Dobrzyckim na inaugurację. Pragnę zrobić z tej okazji wielką wystawę portretów sarmackich Wielkiego Księstwa i portretów trumiennych.

      Porozmawiajmy zatem o planach artystycznych, skoro już Pan o tym wspomniał. Krążą słuchy o wyjątkowym sezonie 2011/2012 w Filharmonii…

      Niewiele instytucji będzie mogło pochwalić się takim sezonem, ponieważ zaproszenie do współpracy przyjęli mistrzowie z ekstraklasy polskiej dyrygentury. Wszyscy Oni, Wielcy Polscy Dyrygenci zatroskali się smutnymi wypadkami w Białymstoku zimą i wczesną wiosną. Wystarczy tylko wymienić nazwiska: Strugała, Pijarowski, Chmura, Salwarowski, Kozłowski, Wojciechowski, Michniewski, Przytocki, Rajski… Przecież to jest crème de la crème dyrygentury! Oprócz tego pojawi się kilku młodych, bardzo zdolnych, trochę gości z zagranicy. Istnieje duża szansa, że w 2013 r. w Białymstoku wystąpi maestro Stanisław Skrowaczewski. Wstępną deklarację na rok 2013 złożył Antoni Witt.
      Czyżby dążył Pan do zmonopolizowania kultury w Białymstoku? Szefowie pozostałych instytucji mają się czego bać?

      Absolutnie nie. Zaprosiłem Dyrektora Piotra Tomaszuka z Teatru Wierszalin i wówczas przedstawiliśmy konkretny projekt. W okolicach Wszystkich Świętych 2012 zrobimy wspólnie „Widma” Stanisława Moniuszki. Obrzęd z drugiej części „Dziadów” zagrają aktorzy z Wierszalina, prowadzeni przez Tomaszuka. Ja zapewniam orkiestrę, chór, śpiewaków i pomogę w części widowiskowo-operowej. Zrobimy przedstawienie, którym udowodnimy, że łącząc siły malutkiego teatru i wielkiej Opery Podlaskiej, można stworzyć coś frapującego… Natomiast z Bartoszem Szydłowskim, szefem Łaźni Nowej, ustaliliśmy, że zrealizujemy „operę disco polo”. Tak się składa, że Podlasie jest zagłębiem disco polo, więc nie można lekceważyć tak ogromnej publiczności! To chcemy zrobić na stadionie. Chciałbym, żeby autorzy i właściciele praw do oryginalnego utworu zgodzili się na tytuł „Majteczki w kropeczki”, bo jest on przepiękny.
      Pamiętajmy o tym, że na Podlasiu nie ma nawyku chodzenia do opery. To trzeba zbudować i to będzie bardzo trudne. Po trzech latach urzędowania tutaj muszę mieć co najmniej 100 tysięcy widzów, w przeciwnym wypadku moja działalność okaże się porażką.
      W pierwszym rzędzie trzeba zadbać, żeby Opera nie została wyalienowana z tego społeczeństwa. Chcę się zaprzyjaźnić ze wszystkimi ludźmi, którzy parają się działalnością artystyczną na Podlasiu i zaprosić ich do współpracy. Istnieje na przykład grupa filmowa „Podlasie atakuje”, która skupia świetnych, młodych ludzi, dysponujących fachowym sprzętem i kręcących filmy na różne tematy. Wymyśliłem sobie, że poproszę Adama Wajraka, aby jeszcze w tym roku zrobić z nim „Karnawał zwierząt” Camille’a Saint-Saensa. I wiecie, Wajrak się zgodził. Filmowcy z „Podlasie atakuje” zrobią film o ZOO, o trudnych momentach dawnego Zwierzyńca Branickiego. W amfiteatrze zostanie zbudowana specjalna kabina, gdzie umieścimy projektor 35 mm i planuję zorganizować wielki festiwal starego filmu, filmu niemego, ponieważ kino letnie w Białymstoku niegdyś było szalenie popularne. Dlatego od przyszłego roku będę promował komercyjne kino letnie, a zarazem robił wspaniałe rzeczy dla miłośników kina.
      Jednym słowem: planuje Pan przypomnieć Podlasianom o ich własnych korzeniach?

      … Wraz z Anatolem Wapem, który jest dyrektorem Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego i poważnym historykiem z wykształcenia, a do tego pasjonatem tym ziem, zaczęliśmy dość mocno grzebać w przeszłości, aby dogrzebać się właśnie do tych biografii pierwszych artystów Opery Podlaskiej i oczywiście stworzyć miejsce poświęcone ich pamięci. Podobnie pragniemy służyć wszystkim mniejszościom narodowym.

      Podlasie to region, który w wymiarze historyczno-kulturowym zdaje się zdradzać szczególne predyspozycje, jeśli chodzi o muzykalność i śpiewność. Pewnie w tej dziedzinie również odkrył Pan jakąś perłę?

      A jakże i to nie tylko dla siebie. Dopiero co otrzymałem od Anatola Wapa nuty oraz nagrania utworów Jana Tarasiewicza – kompozytora białoruskiego, ucznia Aleksandra Głazunowa, przyjaciela Rachmaninowa. Już pochłonąłe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka