Gość: proton?
IP: *.stroma.bial.pl
24.09.04, 02:43
Abp Gocłowski: Uporządkuję sytuację wokół ks. prałata
Metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski powiedział dziennikarzowi
PAP w czwartek, że zamierza "uporządkować" sytuację, jaka wytworzyła się w
parafii św. Brygidy w Gdańsku wokół osoby ks. prałata Henryka Jankowskiego.
Metropolita gdański podkreślił, że "służba kościoła jest przede wszystkim
służbą duszpasterską", a parafia powinna być miejscem, gdzie "sprawowana jest
Eucharystia i głoszone Słowo Boże". "Jeśli parafia zamienia się w środowisko
o charakterze polemiczno- publicystycznym czy politycznym, to taka sytuacja
nie służy wspólnocie parafialnej. Dlatego ten klimat, który wytworzył się w
parafii św. Brygidy w Gdańsku trzeba po prostu uporządkować" - dodał
Gocłowski, który przebywał w czwartek na Jasnej Górze.
Metropolita gdański, który uczestniczył w pogrzebie jednego z ojców paulinów,
nie chciał szerzej rozmawiać z dziennikarzami na temat osoby ks.
Jankowskiego. Dał jednak do zrozumienia, że wobec ks. prałata podejmie
stosowne kroki. "Biskup jest od tego, żeby uporządkować klimat w parafii" -
zakończył rozmowę abp Gocłowski.
W najbliższym czasie z ks. prałatem Henrykiem Jankowskim rozmawiać będą o
rozważeniu przez niego dobrowolnej rezygnacji z funkcji proboszcza parafii
św. Brygidy kapłani wskazani przez metropolitę gdańskiego arcybiskupa
Tadeusza Gocłowskiego - dowiedziała się nieoficjalnie w czwartek PAP ze
źródeł kościelnych.
Metropolita gdański rozpoczął przygotowanie procedury ewentualnego odsunięcia
ks. Jankowskiego z funkcji proboszcza - potwierdził PAP sekretarz prasowy
metropolity ks. Witold Bock.
Według czwartkowej "Gazety Wyborczej", przyczyną takiej decyzji metropolity
wobec prałata Jankowskiego jest demoralizacja młodzieży i infamia, czyli
utrata dobrego imienia.
Ks. Bock wyjaśnił, że metropolita Gocłowski wyłonił na razie z
kilkudziesięcioosobowej rady kapłańskiej diecezji gdańskiej czterech księży
do dalszych konsultacji w tej sprawie.
Ostatecznie radą będzie mu służyć dwóch z nich. To oni - według
nieoficjalnych informacji PAP - mają rozmawiać z ks. Jankowskim o rezygnacji.
"Teraz jest czas dany do refleksji księdzu Jankowskiemu. Można przewidywać,
że jeśli sam nie ustąpi, to wówczas abp Gocłowski będzie się konsultował z
kapłanami i może zdecydować o odwołaniu go z funkcji proboszcza" - dodał ks.
Bock.
Ksiądz Henryk Jankowski odmówił w czwartek dziennikarzom skomentowania
informacji o wszczęciu procedury odwołania go z funkcji proboszcza.
Zaprzeczył, by metropolita Gocłowski kontaktował się z nim w tej sprawie. Nie
odpowiedział też na pytanie PAP, czy ustąpi z funkcji proboszcza.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w
sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu
byłego ministranta Bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z
Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.
Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki
jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do
tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła
m.in. w organach ścigania. Śledztwo dotyczące molestowania trafiło
ostatecznie do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich
prokuratorów.
Ks. Bock w rozmowie z PAP nie chciał konkretyzować, z jakich powodów ks.
Jankowski miałby odejść z parafii św. Brygidy. "To mogłoby brzmieć jako
oskarżenie, a ja nie chcę tego robić. Metropolita ma określone argumenty
podawane przez matkę i inne osoby. Między nim a prałatem trwa wymiana
korespondencji w tej sprawie" - uzasadnił.
Według mediów, metropolita Gocłowski w liście do ks. Jankowskiego wysłanym w
sierpniu miał wezwać go do ustąpienia z funkcji proboszcza bazyliki św.
Brygidy. W liście arcybiskup miał napisać, że jeśli "prałat nie ustąpi sam,
to podejmie kroki zgodne z kodeksem prawa kanonicznego". Tymczasem podczas
nabożeństwa w Bazylice św. Brygidy 29 sierpnia ks. Jankowski oświadczył, że
nie ustąpi z funkcji proboszcza. Dodał, że jest tam od 1970 roku i nadal
pozostanie.
Ks. Bock dodał, że w myśl kodeksu kanonicznego do odwołania proboszcza z
danej parafii dochodzi w sytuacji, gdy działalność duchownego jest "szkodliwa
i bezowocna".