Dodaj do ulubionych

zakochałam się w księdzu...

24.02.05, 15:00
nic nie robię tylko ciagle o nim myśle... tak mnie zauroczyl od razu.... wiem
ze on do mnie tez cos czyje bo jak sie zwierzałam ze swoich problemow objal
mnie czule i wtedy czulam tak bardzo jego bliskość. Nie mialam do tej pory
chłopaka chociaż mam już wiecej niz 25 lat a on ma wiecej... nie wiem co mam
dalej robic z tym wszystkim bo wiem ze chce mnie tez kochac chociaz jeszcze
tego nie powiedzial. nie wim naprawde bo jestem katoliczka i on przeciez
tez...
Obserwuj wątek
    • Gość: piecyk gazowy Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.02.05, 15:13
      Nie to forum. Proponuję np. któreś z tych:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=343
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16

      Pozdrawiam.
      • Gość: Ala Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.one.pl / 195.177.196.* 24.02.05, 15:16
        Ty tu tylko sprzątasz, Piecyku? :)))

        PS

        A cóż to! W Białymstoku nie można się zakochać?
        • Gość: g-rat, kpiący w Białymstoku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:18
          w Białymstoku jak najbardziej, ale w księdzu? bez sensu...
          • Gość: Ala Re: w Białymstoku IP: *.one.pl / 195.177.196.* 24.02.05, 15:19
            Gość portalu: g-rat, kpiący napisał(a):

            > w Białymstoku jak najbardziej, ale w księdzu? bez sensu...

            Miłość ie wybiera. W Białymstoku w księdzu też można, tylko że to taki ostatnio
            medialny temat :)))
            • Gość: g-rat bardziej medialnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:21
              bardziej medialnie byłoby gdyby ksiądz się w kimś zakochał... ale gdy się nie
              ma co się lubi, trzeba lubić co się ma... tak czy inaczej post jest prowokacją
              i basta.
              • Gość: Ala Re: bardziej medialnie IP: *.one.pl / 195.177.196.* 24.02.05, 15:26
                Gość portalu: g-rat napisał(a):

                > bardziej medialnie byłoby gdyby ksiądz się w kimś zakochał... ale gdy się nie
                > ma co się lubi, trzeba lubić co się ma... tak czy inaczej post jest prowokacją
                > i basta.

                No nie mozna tak! Trzeba wspomóc kobietę!
                • Gość: g-rat, wątpiący jeżeli Koleżanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:31
                  jeżeli Koleżanka chce wspomagać, to proszę bardzo, tylko, żeby się Koleżanka
                  nie przejechała. Wg wszelkich znaków na niebie i ziemi post jest prowokacją
                  obliczoną na wywołanie fermentu. W każdym razie - powodzenia.
                  • Gość: mariusz Re: jeżeli Koleżanka IP: *.236.123.12.Dial1.NewYork1.Level3.net 09.03.05, 02:33
                    franciszo! Milosc miloscia, ale dac trzeba... na tace.
      • max39 Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 23:11
        Odpowiadasz na :

        Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

        > Nie to forum. Proponuję np. któreś z tych:
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=343
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16
        >
        > Pozdrawiam.


        Oraz erotica nova:)
    • Gość: Ala Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.one.pl / 195.177.196.* 24.02.05, 15:13
      Pisz Kochana, pisz! Koniecznie!

      To taki medialny temat, ostatnio.
    • Gość: g-rat post prowokujący... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 15:14
      "nie wim naprawde bo jestem katoliczka i on przeciez
      tez..." rozbrajająca wypowiedź, czyż nie? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że
      ktokolwiek mówi serio o "swojej miłości do księdza" na forum gazety wyborczej
      prosząc tym samym o opinię i pomoc współdyskutantów... :D Prowokacja szyta
      grubymi nićmi.
    • habitus Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 15:37
      No i co z tego?
      • francisza Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 18:33
        dlaczego sobie drwicie tylko? i nikt nie powie dobrego slowa...
        może byłyście w podobnej sytuacji? boje sie o tym rozmawiać normalnie bo
        jeszcze nikt nie wie ze znajomych..
        • fiat_lux Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 18:41
          francisza napisała:

          > dlaczego sobie drwicie tylko? i nikt nie powie dobrego slowa...
          > może byłyście w podobnej sytuacji? boje sie o tym rozmawiać normalnie bo
          > jeszcze nikt nie wie ze znajomych..

          niech ksiadz przejdzie na baptyzm , albo na prawoslawie i z bani.
          chyba nawet ten narodowy kosciol polski tez nie ma celibatu
          Bog ten sam, co mu zalezy (chyba ze wierzy w papieza)

          dla niego decyzja powazna, moze najpiew zobacz czy chodzi jedynie o potrzymanie
          sie za rece przez max 2 tygodnie
        • Gość: piecyk gazowy Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.02.05, 19:01
          francisza napisała:

          > dlaczego sobie drwicie tylko? i nikt nie powie dobrego slowa...

          Idź na odpowiednie forum. To jest forum Białystok (o Białymstoku). Tutaj jest
          lista dostępnych forów:
          forum.gazeta.pl/forum/0,46581,1901857.html?x=1270754
    • kazikkowalski Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 18:37
      a ja w zakonnicy:-)
    • gryzwold1 to moga byc urojenia 24.02.05, 19:00
      >objal mnie czule i wtedy czulam tak bardzo jego bliskość

      jak cie objal i przytulil to nic dziwnego ze czulas bliskosc - z reguly
      przeciez jak sie do kogos/czego zblizamy to czujemy bliskosc. ale czy to
      oznacza ze on cos czuje do ciebie? niekoniecznie - ksieza wiele osob przytulaja
      szczegolnie jak chca wspomoc je duchowo.
      tak wiec to moga byc tylko twoje urojenia, tym bardziej prawdopodobne ze od 25
      lat nie mialas chlopaka...
      • francisza Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 19:07
        gryzwold1 napisał:

        > >objal mnie czule i wtedy czulam tak bardzo jego bliskość
        >
        > jak cie objal i przytulil to nic dziwnego ze czulas bliskosc - z reguly
        > przeciez jak sie do kogos/czego zblizamy to czujemy bliskosc. ale czy to
        > oznacza ze on cos czuje do ciebie? niekoniecznie - ksieza wiele osob
        przytulaja
        >
        > szczegolnie jak chca wspomoc je duchowo.
        > tak wiec to moga byc tylko twoje urojenia, tym bardziej prawdopodobne ze od
        25
        > lat nie mialas chlopaka...

        ciezko mie jest o tym mowic ale tutaj chyba moge... jestem pewna ze on chce
        czegos wiecej bardziej sie zblizyc do mnie, I ja tez chyba tego chce...
        • Gość: Bos Re: to moga byc urojenia IP: 160.109.101.* 24.02.05, 19:13
          No to sie przespijcie ze soba i problem z bani.
        • gryzwold1 Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 19:15
          francisza napisała:
          > ciezko mie jest o tym mowic ale tutaj chyba moge...
          pewnie ze mozesz

          >jestem pewna ze on chce czegos wiecej
          ale skad masz ta pewnosc? przytulanie nic nie musi ozaczac.

          >I ja tez chyba tego chce...
          to akurat nikogo na tym forum nie dziwi - tyle lat bez chlopaka... to samo w
          sobie jest Cudem Bożym.
          • francisza Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 19:33
            ODpowiadacie tak jakbyście sie naśmiewli ze mnie
            a mi sie wydaje że w myślach nawet grzesze bo ciagle o nim myśle
            • Gość: piecyk gazowy Re: to moga byc urojenia IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.02.05, 19:38
              A ten ksiądz jest z Białegostoku?
              • francisza Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 19:47
                Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a):

                > A ten ksiądz jest z Białegostoku?

                Tak ale nie z mojej parafii, wiecej nie moge powiedziec
            • gryzwold1 Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 20:19
              francisza napisała:
              > ODpowiadacie tak jakbyście sie naśmiewli ze mnie
              wcale nie - podchodzimy po prostu do sprawy na trzeźwo

              > a mi sie wydaje że w myślach nawet grzesze bo ciagle o nim myśle
              no wlasnie - ciagle cos ci sie wydaje, cos ci sie marzy mimo ze nie ma do tego
              podstaw. w takim razie to na pewno urojenia - ty podkochujesz sie w ksiedzu, a
              ksiadz tak naprawde nic do ciebie nie ma.
              • francisza Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 20:59
                gryzwold1 napisał:

                > francisza napisała:
                > > ODpowiadacie tak jakbyście sie naśmiewli ze mnie
                > wcale nie - podchodzimy po prostu do sprawy na trzeźwo
                >
                > > a mi sie wydaje że w myślach nawet grzesze bo ciagle o nim myśle
                > no wlasnie - ciagle cos ci sie wydaje, cos ci sie marzy mimo ze nie ma do
                tego
                > podstaw. w takim razie to na pewno urojenia - ty podkochujesz sie w ksiedzu,
                a
                > ksiadz tak naprawde nic do ciebie nie ma.

                wy nic nie rozumiecie... ja nie wiem czy mam po prostu mu sie oddac!!!
                wiem ze on tego bardzo chce
                • gryzwold1 Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 21:38
                  francisza napisała:
                  > wiem ze on tego bardzo chce

                  A skad to wiesz?
                  • Gość: g-rat, kpiący bujna wyobraźnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 08:24
                    bujna wyobraźnia, zakładając, że koleżanka nie konfabuluje w 100%... pomijam tu
                    fakt, że koleżanka jest co najmniej niekonsenwentna w zeznaniach, najpierw
                    twierdzi, że ksiądz ją przytulił, z czego obecnie wysnuwa bezbłędny wniosek, iż
                    bardzo jej pragnie... :D :D :D
                    • fiat_lux Re: bujna wyobraźnia 28.02.05, 04:33
                      Gość portalu: g-rat, kpiący napisał(a):

                      > bujna wyobraźnia, zakładając, że koleżanka nie konfabuluje w 100%... pomijam tu
                      >
                      > fakt, że koleżanka jest co najmniej niekonsenwentna w zeznaniach, najpierw
                      > twierdzi, że ksiądz ją przytulił, z czego obecnie wysnuwa bezbłędny wniosek, iż
                      >
                      > bardzo jej pragnie... :D :D :D

                      nie widze tu niekonsekwencji
                      mozna sprobowac czynu lubieznego
                      a jak sie pomylila w rozeznaniu sytuacji to zawsze mozna podac do sadu o
                      molestowanie
                      jaki sad uwiezy mezczyznie a w dodatku ksiedzu?
                      • Gość: Z.P. Re: bujna wyobraźnia IP: *.elpos.net 28.02.05, 20:05
                        Powinno być "u wieży" a nie "uwieży"
                        • alex.4 Re: bujna wyobraźnia 28.02.05, 20:24
                          Gość portalu: Z.P. napisał(a):

                          > Powinno być "u wieży" a nie "uwieży"

                          alex: z cymbałem nie polemizuje
                          • Gość: g-rat i to jest dobra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 07:46
                            taktyka! Wasza linia jest słuszna!
                            • alex.4 Re: i to jest dobra 09.03.05, 08:51
                              bo co innego zostało jak nie dialektyka... skoro celibat jest u nas prawie
                              martwy, a księża to albo impotenci, albo mają romase na boku, albo
                              homoseksualiści...
            • fiat_lux Re: to moga byc urojenia 24.02.05, 20:28
              przeczytaj 1 list do tymoteusza rozdzial 3.
              Bog wcale nie wymaga celibatu od ksiezy, co wiecej mowi ze porzadny ksiadz
              (akurat tu jest o biskupie i diakonie) powinien miec rodzine, "Jeśli ktoś bowiem
              nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół
              Boży?" (1 list do Tym 3:5)

              problem taki ze ten ksiadz dal przyzeczenie drugiemu czlowiekowi, bo jakis facet
              2000 lat temu pomyslal sobie ze on z wlasnej woli bedzie czysty inaczej to i
              wszyscy ksieza przez nastepne 2000 lat z pewnoscia chca tego samego (ale na
              wszelkie wypadek kk to na wszystkich ksiezach to wymusza).

              swoja droga ta cala sprawa wyglada na podpuche. co to ksiadz nie czlowiek?
    • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 21:27
      Mój znajomy był księdzem, ale wyjechałna stypendium do UK i przeszedł na
      Anglikanizm. Ożenił się.
      Celibat jest niezgodny z NT:), początkowo kler nie onowiązywal celibat. W
      III/IV w. pojawił się ruch monastyczny. Poczatkowo istniał on poza strukturami
      kleru, ale po IV w. coraz wiecej osób w klerze zaczeło prowadzić życie
      monastyczne (również biskupowie zazceli narzucać ograniczenia życia seksualnego
      kapłanom). Celibat został wprowadzony jednak głeboko w średnowieczu (reforma
      gregoriańska) a wymuszono jego stosowanie dopiero pod koniec średniowiecza
    • Gość: fan Re: zakochałam się w księdzu... IP: 80.55.171.* 24.02.05, 23:04
      A PTAKA Z CIERNISTYCH KRZEWÓW JUŻ OGLĄDAŁAŚ?
      • fiat_lux Re: zakochałam się w księdzu... 25.02.05, 00:53
        Gość portalu: fan napisał(a):

        > A PTAKA Z CIERNISTYCH KRZEWÓW JUŻ OGLĄDAŁAŚ?

        przeciez pisze ze jeszcze nie ogladala
        ale mysli ze facet chce pokazac
    • max39 Re: zakochałam się w księdzu... 24.02.05, 23:09
      francisza napisała:

      > nic nie robię tylko ciagle o nim myśle... tak mnie zauroczyl od razu.... wiem
      > ze on do mnie tez cos czyje bo jak sie zwierzałam ze swoich problemow objal
      > mnie czule i wtedy czulam tak bardzo jego bliskość. Nie mialam do tej pory
      > chłopaka chociaż mam już wiecej niz 25 lat a on ma wiecej... nie wiem co mam
      > dalej robic z tym wszystkim bo wiem ze chce mnie tez kochac chociaz jeszcze
      > tego nie powiedzial. nie wim naprawde bo jestem katoliczka i on przeciez
      > tez...



      To nie moze byc prawda.
    • Gość: Gościu Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 24.02.05, 23:47
      To bierz go: "Kto ma księdza w rodzinie, ten nie zginie"
    • Gość: Fan Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 08:56
      Dramat bedyie, jak sie okaze, ze ksiadz woli ministrantow!
    • kurna_felek Re: zakochałam się w księdzu... 25.02.05, 10:58
      Rozumiem, że piszesz jakąś pracę/artykuł na ten temat. W tej chwili nie mogę
      tego znaleźć, ale na forum kobieta był identyczny wątek jakieś 2 tyg . temu.
      Pazdrawlaju.
      • zenon_smiglo Re: zakochałam się w księdzu... 26.02.05, 05:49
        Jezeli francisza ma ponad 25 lat i jest dziewica, to sa nastepujace mozliwosci:

        1/. Jest zakonnica.
        2/. Jest wyjatkowo brzydka.
        3/. Nie myje sie.
        4/. Nie myje zebow.
        • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 26.02.05, 12:47
          lub należy do tych bardzo, bardzo nielicznych katoliczek które powaznie traktuja
          katolicyzm:)
          • zenon_smiglo Re: zakochałam się w księdzu... 27.02.05, 03:14
            alex.4 napisał:

            > lub należy do tych bardzo, bardzo nielicznych katoliczek które powaznie
            traktuj
            > a
            > katolicyzm:)
            -----------------------------
            Czy to katolicyzm zabronil jej znalezc sobie dupcyngiera, wziac z nim slub i
            zyc dlugo, dlugo i szczesliwie?
            • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 27.02.05, 09:00
              wiesz wiele katoliczek zawiera slub z wyraźną ciążą, co nienajlepiej świadczy o
              ich katolickości:)
    • bogo2 Re: zakochałam się w księdzu... 26.02.05, 14:04
      francisza napisała:

      > nic nie robię tylko ciagle o nim myśle...

      ciagle myslisz ??




      • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 27.02.05, 16:14
        wielu księzy proawadzi życie seksualne, więc nie rać nadziei:)
        • zenon_smiglo Re: zakochałam się w księdzu... 28.02.05, 03:49
          Moze trafi na kogos niedowidzacego i z katarem.
          • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 28.02.05, 08:17
            a może jest ona prawdziwą katoliczką, która traktuje powaznie swoja wiarę????
            • zenon_smiglo Re: zakochałam się w księdzu... 28.02.05, 23:53
              Alex, zapetliles sie!
              • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 01.03.05, 08:31
                Nie. Katolicyzm nie uznaje seksu przed slubem. Prawdziwa katoliczka powinna
                więc być dziewicą. Zreszta prawdziwy katolik powinien być prawiczkiem. Można
                więc zadac pytanie ilu katolików forumowych było prawiczkami w dniu zawierania
                małżeństwa:)
                • zenon_smiglo Re: zakochałam się w księdzu... 02.03.05, 05:11
                  alex.4 napisał:

                  > Nie. Katolicyzm nie uznaje seksu przed slubem. Prawdziwa katoliczka powinna
                  > więc być dziewicą. Zreszta prawdziwy katolik powinien być prawiczkiem. Można
                  > więc zadac pytanie ilu katolików forumowych było prawiczkami w dniu
                  zawierania
                  > małżeństwa:)

                  --------------------------------------------------------

                  A czy znasz jakas religie chrzescijanska, ktora uznaje seks przed slubem?

                  A mnie z kolei ciekawi ilu prawoslawnych bylo prawiczkami w dniu malzenstwa.

                  Jeszcze bardziej ciekawi mnie ile lat ma najstarsza bialostocka dziewica i
                  jakiego jest ona wyznania? Czy ktos pobije francisze?
                  • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 02.03.05, 09:31
                    czyli potwierdzasz że katolicy lekceważą zasady swojej wiary.....
    • Gość: TomaszB Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.stnet.pl 06.03.05, 09:00
      Droga Franciszko.

      W tym, ze zakochalas sie w ksiedzu nie ma nic nadzwyczajnego. Pomijajac jego
      ograniczenia sluzbowe, jest facetem, a Ty kobieta. Zapewne ma w sobie cos, co
      sprawilo, ze czujesz do niego to co czujesz. Powinnas z nim o tym porozmawiac. W
      koncu kaplanstwo to zawod podobny do innych (poza opodatkowaniem) i on zawsze
      moze zmienic prace i mozecie zostac razem.

      Sytuacja jest trudna, zwlaszcza w Polsce, ale nie jest beznadziejna.
      Beznajdziene przypadki to dziewczyny zakochane w "legolasie" z LOTR. Ty masz
      jakies szanse, na to zeby byc z Nim.

      Pogadajcie i tyle. Powiedz mu co czujesz i zapytaj czy On jest gotow zrezygnowac
      z kaplanstwa dla Ciebie. Kto wie, moze poszedl do seminarium bo rodzina bardzo
      tego chciala itd.

      Pozdrawiam
      TomaszB
      • alex.4 Re: zakochałam się w księdzu... 06.03.05, 09:15
        Gość portalu: TomaszB napisał(a):

        > Droga Franciszko.
        >
        > > Sytuacja jest trudna, zwlaszcza w Polsce, ale nie jest beznadziejna.
        > Beznajdziene przypadki to dziewczyny zakochane w "legolasie" z LOTR. Ty masz
        > jakies szanse, na to zeby byc z Nim.

        alex: dobre:)))))))
        >
        >
    • Gość: XXX Re: zakochałam się w księdzu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:05
      Do tej pory nic Ci sie nie trafiło? To z braku laku - ksiądz też dobry. Z
      pewnością Cię rozgrzeszy. A tak poważnie daj sobie siana. Oni mają pokrzepiać
      ludzi to jest ich fach. Ujął Cię swoim taktownym zachowaniem , bo jest mało
      facetów którzy są wrażliwi. Większość z nich to wredne dranie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka