Kto chce wyjechac ?

26.07.02, 07:20
W jednym z ostatnich numerow "Przegladu" (http://www.przeglad-tygodnik.pl/)
znalazlem ponizszy artykul, o ktorym warto chyba porozmawiac w szerszym
gronie. Warto chyba rowniez zapytac, czy to co ponizej, to proba opisania
polskiej rzeczywistosci, czy tylko przyslowiowe "letnie ogorki". A wiec : KTO
CHCE WYJECHAC ?
-------------------------------




Do widzenia Polsko


W ciągu ostatnich dwóch lat za granicę wyjechało ćwierć miliona młodych
Polaków. Do wyjazdu szykują się następni

Młodzi Polacy są rozczarowani i nie chcą czekać, aż kryzys w Polsce minie.
Chcą mieć wszystko to, co ich koledzy z Zachodu. - Niedawny sondaż
PricewaterhouseCoopers, według którego 40% młodych chce wyjechać z Polski,
pokazuje, jak bardzo sfrustrowane jest młode pokolenie.


JOANNA TAŃSKA



Młodzi ludzie coraz częściej postrzegają Polskę jako kraj zmarnowanych
szans. Im bardziej pogłębia się kryzys gospodarczy, tym chętniej myślą o
emigracji. Według badań Demoskopu, aż 43% młodzieży bez żalu opuściłoby kraj
i osiedliło się na stałe za granicą. W kraju nie trzymają ich ani wizja
ciekawej pracy, ani mieszkanie, ani rodzina. Według szacunkowych danych,
tylko w ciągu dwóch lat "za chlebem" wyjechało ok. 260 tys. osób, choć
zdecydowana większość z nich spędziła za granicą tylko kilka miesięcy.

Marzenia o wyjeździe są papierkiem lakmusowym nastrojów społecznych. Nie
przypadkiem więc to właśnie w ciągu ostatnich dwóch lat liczba osób
próbujących szczęścia za granicą znacznie wzrosła. W przeciwieństwie do
poprzednich lat, kiedy emigrowano także z powodów politycznych, teraz decyzja
o opuszczeniu kraju zależy głównie od sytuacji materialnej. I nic dziwnego,
skoro według danych GUS, bez pracy pozostaje 45,5% Polaków pomiędzy 18. a 22.
rokiem życia. W sondażu CBOS dotyczącym rynku pracy 40% ankietowanych
odpowiadało, że trudno znaleźć jakąś pracę, a 45%, że nie można znaleźć
jakiejkolwiek pracy. Ponadto - jak pokazują badania - coraz więcej Polaków
uważa, że aby osiągnąć sukces w życiu, trzeba mieć przede wszystkim układy i
znajomości. One są ważniejsze od pracowitości, zdolności i łutu szczęścia.
Konsekwencje takiego myślenia są oczywiste: nie mam znajomości, nie mam więc
szans, czyli trzeba szukać szczęścia za granicą...

Młodzi ludzie wykorzystują każdy sposób na wyjazd z Polski. Coraz
powszechniejsze stają się studia zagraniczne połączone z pracą. W niektórych
krajach dozwolone są nauka i jednocześnie praca na pół etatu (20 godzin
tygodniowo) - m.in. w Anglii, Irlandii i Australii. Trzeba tylko uczyć się w
wymiarze minimum 15 godzin tygodniowo, co najmniej przez pół roku. W praktyce
nikt nie sprawdza, czy ktoś spędza w biurze cztery godziny dziennie, czy
więcej. Ci, których nie stać na studia, którzy nie mają pieniędzy na drogie
kursy, po prostu wsiadają w autobus jadący na Zachód. I tam, na miejscu
próbują się jakoś zaczepić u bliższej lub dalszej rodziny czy znajomych.
Niektóre wsie i miasteczka niemal całkowicie przeniosły się za granicę.
Przykładem są 15-tysięczne Siemiatycze. To małe miasto w woj. podlaskim ma
stałe połączenie z Belgią; na trasie Siemiatycze-Bruksela autobus kursuje
siedem razy w tygodniu.

Aby się zaczepić

Ewa z Białegostoku jest w Londynie od dwóch lat. Ma wykupioną naukę w szkole
językowej i jednocześnie pracuje. Zaczynała od nalewania kawy, teraz pracuje
w biurze, nieźle zarabia, chce iść na studia. Ani myśli wracać do Polski.
Przyznaje, że tęskni, ale kiedy przyjeżdża w odwiedziny, po tygodniu ma dosyć
wszystkiego: szarzyzny, nieuprzejmych ludzi, załatwiania spraw w polskich
urzędach.

Iwona z południowej Polski wylosowała zieloną kartę do USA na loterii
wizowej. Była w klasie maturalnej i nie zdążyła zdać egzaminu dojrzałości.
Rodzice wysłali jej do USA kupione na lewo świadectwo. Złożyła papiery na
uniwersytet stanowy w Nowym Jorku i teraz studiuje zarządzanie. Przychodzi
jej to z łatwością, bo poziom polskich szkół średnich jest wyższy niż
amerykańskich. Osłupiała, gdy zobaczyła, że na egzaminie wstępnym mają być
działania na ułamkach, procenty i pierwiastki.

Inny młody człowiek, 23-letni Piotr, oświadczył, że nie widzi w Polsce
przyszłości. Wystąpił o urlop dziekański na Uniwersytecie Warszawskim (jest
na studiach dziennych) i wybiera się do Australii. - Polska nie jest
normalnym krajem. Widzi to każdy, kto choć trochę wyjeżdżał na Zachód. Nie
mam tutaj perspektyw. Nie mam szans na mieszkanie, o dobrej pracy można tylko
pomarzyć. Kariery nie zrobię, bo ścieżka awansu jest ograniczona. Wszystkie
stanowiska są zajęte przez tych, którzy dorwali się do koryta na początku lat
90. Tam skończę studia i nawet jeżeli będę pracował na stanowisku niskiego
szczebla, będę jakoś żyć - przekonuje.




- Mam znajomych w krajach Unii Europejskiej. Są w moim wieku i widzę, jak
żyją. Jeden jest Francuzem, informatykiem, ma 27 lat. Jeździ po świecie,
mieszkał już w Szwecji i Niemczech, bo miał taki kaprys i znalazł tam pracę.
W Paryżu ma mieszkanie i samochód. Dużo pracuje, ale praca zawodowa nie
zabiera mu całego czasu. Czyta książki, chodzi na koncerty nawet w środku
tygodnia, ma czas na szkolenia i naukę języków. Teraz chce zrobić doktorat.
Wszyscy są przed trzydziestką, dopiero rozwijają swoją karierę, ale stać ich,
żeby odwiedzić znajomych na innym kontynencie albo polecieć na Majorkę, bo
mają czas i pieniądze. Ja się szczypię z pieniędzmi na wszystko, nie stać
mnie na wakacje. Polscy pracodawcy są niczym wampiry, nie podoba im się, że
ktoś w weekend studiuje, że ma wieczorem kurs językowy. Nie mam na nic czasu
i stoję w miejscu. Za kilka lat ocknę się z ręką w nocniku i powiem sobie:
stary, w ogóle się nie rozwijasz. Ale jak się rozwijać, kiedy głowę zaprząta
ci pytanie, jak przeżyć do pierwszego. Oni nie mają takich problemów, więc
cały czas mogą myśleć o tym, jak pracować nad sobą, inwestować w siebie,
rozwijać się - opowiada Piotr.

- Mam już dosyć spoglądania w przyszłość na zasadzie "jakoś to będzie". Nie
będzie, bo nikt w tym kraju nie robi nic dla młodych ludzi. Po nocach śnią mi
się mieszkanie, zwyczajna kawalerka, i niedrogi samochód. Problem w tym, że
na to wszystko musiałbym pracować kilka lat, zakładając, że odkładałbym całą
pensję. A kredyty u nas to śmiech - dodaje Anna, która w tym roku po raz
pierwszy wyjeżdża do pracy sezonowej w Niemczech.

Biedni i bogaci

Na wyjazd decyduje się zarówno młodzież dobrze wykształcona, jak i ta, która
edukację skończyła na szkole zasadniczej. Bo perspektyw nie mają przed sobą
ani jedni, ani drudzy. - Większość emigrujących młodych ludzi to osoby bardzo
słabo wykształcone. Łudzą się, że na Zachodzie łatwiej znajdą pracę -
twierdzi dr Krystyna Iglicka z Instytutu Spraw Publicznych. - Sporą grupę
stanowią bezrobotni, którzy wstydzą się wykonywać pewne prace w kraju, np.
sprzątać czy opiekować się dziećmi, ale podejmują się ich tam, gdzie są
anonimowi, czyli poza Polską. - Na początku krępowałam się - ja, dziewczyna
po ogólniaku, jedna z najlepszych uczennic, mam komuś myć podłogi. Ale od
dwóch lat nie mogę znaleźć żadnej stałej pracy. Jak długo można siedzieć na
garnuszku u rodziców i prosić ich o pieniądze? Przełamałam się i chciałam
sprzątać w mojej rodzinnej miejscowości, ale i o to teraz bardzo ciężko, bo
kto weźmie do sprzątania, jak sam nie ma pieniędzy. Ci, których stać by było
na zapłacenie za mycie okien czy trzepanie dywanów, boją się, że taki
miejscowy ściągnie im na głowę złodziei. Koleżanka namówiła mnie do wyjazdu
do Włoch. Byłam już raz przez trzy miesiące, musiałam wrócić i teraz znowu
się wybieram. Czy wrócę? Jeśli uda mi się szczęśliwie zakochać, to na pewno
nie - przekonuje Mariola z podkieleckiej wsi.

Według danych Ośrodka Badań nad Migracjami UW, spośród osób spędzających za
granicą ponad dwa miesiące, jedna trzecia to mieszkańcy wsi.
    • bogo2 Re: Kto chce wyjechac ? (dokonczenie) 26.07.02, 07:30
      (dokonczenie)

      Według danych Ośrodka Badań nad Migracjami UW, spośród osób spędzających za
      granicą ponad dwa miesiące, jedna trzecia to mieszkańcy wsi. Są to przede
      wszystkim ludzie młodzi - 45% z nich nie przekroczyło 30. roku życia. Dla tej
      grupy osób problemem jest nieznajomość języka. Bariera językowa skazuje ich na
      podejmowanie pracy najgorszej, najsłabiej płatnej i w konsekwencji - na życie
      na bardzo niskim poziomie.

      - Jeśli ktoś jest dobrze wykształcony, to raczej wyjeżdża za granicę, aby
      zdobyć praktykę i podszkolić język - uważa dr Krystyna Iglicka.

      Młodzi zdają sobie sprawę, że to dobrze wygląda w cv, bo świadczy o
      przebojowości, otwartości na wyzwania, chęci zdobywania nowych doświadczeń i
      kształcenia się.

      Zdaniem socjologa Jacka Wodza z Uniwersytetu Śląskiego, wśród osób
      opuszczających kraj dominują właśnie młodzi ludzie z wielkich miast, nieźle
      sytuowani. - Teraz wyjeżdżają przede wszystkim dwudziestoparolatkowie, którzy
      myślą już w zupełnie innych kategoriach. Są świetnie wykształceni, zdolni,
      znają języki, więc z podniesioną głową wchodzą na międzynarodowy rynek pracy. I
      wygrywają. Interesujące jest to, że wielu z nich po kilku latach wraca. Sam
      znam ludzi, którzy po kilkuletnim pobycie za granicą wrócili, ponieważ dostali
      w Polsce ciekawą ofertę pracy. I tak będzie w dalszym ciągu, dopóki nie zmieni
      się polski rynek pracy i tutaj nie będzie im lepiej - twierdzi Jacek Wódz.




      W kolejce po wizę pod ambasadą amerykańską stoją głównie młode, dobrze ubrane
      osoby. Niepewne, czy nie zostaną załatwione odmownie, wolą nie snuć większych
      planów. - Właściwie w ogóle nie jestem przekonany, czy chcę jechać. Stoję po
      wizę, bo moja dziewczyna ma zamiar spędzić tam wakacje, a ja wolę nie puszczać
      jej samej - twierdzi 22-letni Paweł, student z Radomia.

      Ostrożnie podkreślają, że wyjeżdżają na trzy, cztery miesiące i nie mają
      zamiaru przedłużać swojego pobytu w USA. Często jadą w miejsca polecone przez
      znajomych. - W ub.r. większość z moich znajomych wyjechała na wakacje do Nowego
      Jorku. Szybko znaleźli pracę, mieszkali po kilka osób w jednym mieszkaniu, co
      było i tanie, i wesołe. Nie tylko się dobrze zabawili, poznali różnych ludzi,
      ale jeszcze zarobili. W tym roku postanowiłam też spróbować i jedziemy w kilka
      osób podbić Amerykę. Na dłużej nie zostanę, bo chcę skończyć studia. Teraz jest
      kiepsko z pracą, ale za jakiś czas to się zmieni i znów dyplom będzie
      przepustką do dobrej pracy. I co ja wtedy powiem, że spędziłem kilka lat na
      zmywaku? - przekonuje Joanna Sękowska, studentka administracji i zarządzania na
      Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

      Część osób zarzeka się, że chce tylko zwiedzić Stany, może Kanadę, i absolutnie
      nie iść do pracy. - Stać mnie na to, żeby nie pracować za granicą - mówi Michał
      Dudek, student I roku astronomii. Tylko jeden chłopak, absolwent historii,
      szczerze przyznał, że woli kelnerować w San Francisco, niż w Polsce uczyć
      dzieci w szkole, dlatego zrobi wszystko, żeby już nie wrócić. - Byłem już raz w
      Stanach, ale tylko trzy miesiące. Przekonałem się, jak jest w USA, i teraz
      wiem, że właśnie tam chcę spędzić życie. Nasz kraj nie jest wart, żeby tu
      mieszkać - twierdzi.

      Młodzi Polacy są rozczarowani i nie chcą czekać, aż kryzys w Polsce minie. Chcą
      mieć wszystko to, co ich koledzy z Zachodu. - Niedawny sondaż
      PricewaterhouseCoopers, według którego 40% młodych chce wyjechać z Polski,
      pokazuje, jak bardzo sfrustrowane jest młode pokolenie. W latach 90. część
      młodych - głównie z wielkich miast - dostała niemal natychmiast to wszystko, na
      co ich rodzice pracowali latami. Jeszcze niedawno wystarczało przecież skończyć
      studia i znać angielski, aby przebierać w ofertach pracy czy zostać dyrektorem
      w jakiejś prężnej, rozwijającej się firmie. Młodzi ludzie pobrali kredyty na
      mieszkania i samochody. Szybko przyzwyczaili się do wysokiego standardu życia.
      I nagle to się skończyło. Nadszedł kryzys i wiele firm zaczęło ich zwalniać, a
      w nowych nikt nie dawał już tak wysokich pensji - ocenia dr Krystyna Iglicka.

      Polska szansa

      Polska - dla jednych kraj straconych szans, drugim jawi się jako znakomite
      miejsce do zrobienia kariery. Instytut Spraw Publicznych prowadzi właśnie
      badania na temat powrotów do Polski dzieci emigrantów z lat 80. - Od pewnego
      czasu daje się zauważyć nowa tendencja w migracjach. Do Polski napływają
      tysiące młodych, świetnie wykształconych ludzi. To pokolenie, które urodziło
      się w Polsce, ale wraz z rodzicami wyemigrowało w latach 80. Dla nich przyjazd
      do Polski to znakomita okazja do zrobienia szybkiej kariery - przekonuje dr
      Iglicka.

      Trudno oszacować dokładnie skalę tego zjawiska. Oficjalne dane mówią o 3-4 tys.
      osób rocznie, ale część socjologów ocenia, że do kraju mogło przyjechać nawet
      200 tys. osób.

      Ci, którzy wracają, są zazwyczaj doskonale przygotowaną kadrą - skończyli
      renomowane uczelnie zagraniczne, znają świetnie języki obcy i polski, są
      nastawieni na sukces. Z pewnością stanowią zagrożenie dla absolwentów krajowych
      uczelni. Z drugiej strony podnosząc poprzeczkę, motywują do większej pracy.

      Kto tu jeszcze zostanie?

      Wiesław Łagodziński, rzecznik GUS, uspokaja, że nie można jeszcze mówić o
      żadnej fali emigracyjnej. - W zasadzie nic wielkiego się nie dzieje, bowiem o
      ile na początku lat 90. wyemigrowało 18 tys. osób, tak w roku 2000 było to
      niespełna 27 tys. Zatem nie są to jakieś oszałamiające liczby, tym bardziej że
      od 1995 r. prawie w ogóle się to nie zmienia - mówi. Przyznaje jednak, że
      perspektywy nie są optymistyczne, zwłaszcza że nadchodzi pokolenie wyżu
      demograficznego, a miejsc pracy nie przybywa. - Pewne zmiany mogą nastąpić już
      w drugiej połowie tego roku, a także na początku przyszłego. Związane jest to z
      tzw. wysypem absolwentów. Na rynek pracy wejdzie wyż demograficzny z lat 80.,
      czyli osoby, które w tej chwili mają 19-22 lata - przewiduje rzecznik GUS.

      Problemu narastającej fali wyjazdów zdaje się nie dostrzegać resort pracy.
      Wicedyrektor Teodozjusz Faleńczyk z Departamentu Współpracy z Zagranicą
      przekonuje, że nie ma żadnych formalnych sygnałów, które w jakiś sposób
      potwierdzałyby tezę świadczącą o nowej, masowej skali wyjazdów "za chlebem". -
      Nie wiem, skąd biorą się takie informacje. Co roku wprawdzie wyjeżdża do
      różnych krajów ok. 260 tys. osób, ale 90% to pracownicy sezonowi, których pobyt
      ogranicza się przeważnie do trzech miesięcy - twierdzi Faleńczyk.

      To optymistyczna opinia. Tymczasem według naszych rozmówców, wracają oni po
      trzech miesiącach do kraju nie z powodu nadziei, że szybko znajdą tu pracę i
      ułożą sobie życie, ale z bardziej prozaicznych przyczyn - bo nie udało im się
      zaczepić na Zachodzie.

      współpraca: Idalia Mirecka i Tomasz Sygut


    • inks Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 07:56
      Ja wyjechałem i...wróciłem. Bo tęskniłem za Polską, za Lipową, Warszawską, bo
      irytował mnie fakt,że do niczego nie przydałoby się 5 lat studiów...a teraz
      kiedy na to wszytko patrzę, na tą smutę, kolejne rządy, kolejne zarządy, kiedy
      widzę te zera-kolejnych Mozolewskich, Ciszwewskich, Kochanów i Czerniawskich
      które decydują o naszym życiu...Mam dość. Nie zajmuje się polityką, napawa mnie
      wstrętem..ale nie mogę o tym spokojnie pisać: kiedyś trochę jeźedziłem po
      świecie. Widziałem,że można inaczej,bez korupcji, na poziomie, z czystych
      pobudek. Zwłaszcza na poziomie lokalnym. I czasami -wyjechałbym stąd. Tylko
      dokąd i po co: nie chcę być wiecznie obcym.Nawet z perspektywą weekendó
      spędzanych na Majorce.
      Większość moich znajomych-kilkadziesiąt osób czmychnęło do Warszawy.Czułem się
      jak jakaś żywa skamienielina-poczytywano za dziwactwo,to że zostałem bo lubię
      miasto w którym się urodziłem. Wiem, to było jakieś wyjście...ale z drugiej
      strony-cała Polska nie może się przeprowadzić do stolicy. A tak poza tym...
      Małodzi narzekają na rządy starych..ale kiedy tylko mogą i mają okazję
      popełniają takie same grzechy. Polityka to tylko alternatywny sposób zrobienia
      szybkiej kasy, a nie zrealizowania własnych pomysłów na to,żeby coś zaczęło
      się zmieniać na lepsze.
    • chatka_ Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 10:23
      bogo2 napisał:
      > JOANNA TAŃSKA

      > - Mam znajomych w krajach Unii Europejskiej. Są w moim wieku i widzę, jak
      > żyją. Jeden jest Francuzem, informatykiem, ma 27 lat. Jeździ po świecie,
      > mieszkał już w Szwecji i Niemczech, bo miał taki kaprys i znalazł tam pracę.
      > W Paryżu ma mieszkanie i samochód. Dużo pracuje, ale praca zawodowa nie
      > zabiera mu całego czasu. Czyta książki, chodzi na koncerty nawet w środku
      > tygodnia, ma czas na szkolenia i naukę języków. Teraz chce zrobić doktorat.
      > Wszyscy są przed trzydziestką, dopiero rozwijają swoją karierę, ale stać ich,
      > żeby odwiedzić znajomych na innym kontynencie albo polecieć na Majorkę, bo
      > mają czas i pieniądze.

      Moglyby byc to moje slowa, pare nazw geograficznych zmienic i wiek (niewiele
      zreszta wiecej mam lat). Samochodu nie mam, bo nie chce. Musze jednak przyznac
      ze gdyby nie wyjazdy do Anglii to, posluze sie komunalem, nie bylabym tym kim
      dzisiaj jestem. Nie mowie tylko o korzysciach materialnych, bez tych na pewno
      nie jezdzialbym corocznie do Azji, ale fakcie ze moze nie mialabym szansy na
      prace w liceum w ktorym uczyczlam, w szkole wyzszej w ktorej ucze i jeszcze
      jednej propozycji pracy na ktora licze i moze mam szanse.
      Dwa lata spedzone dla kaprysu w Anglii ciagle owocuja.

      Nie zostalam bo tak jak Inks tesknilam za ta sama Lipowa i Warszawska i jeszcze
      kawaleczkiem Bojar. Bardzo duzo i sentymentalnie sie teskni za krajem, rodzina,
      znajomymi kątami i zapachami, widokiem z okna. itd, za tym co swoje. Za kazdym
      razem wytrzymywalam rok. Rok czasu to zdecydowanie za malo by poczuc sie u
      siebie, ale nie wiem czy w ogole bylaby na to szansa. Szanse na to by nie byc
      Obcym w bardzo kosmopolitycznym Londynie sa paradoksalnie niskie! Anglikom i
      nie tylko, nie obca jest ksenofobia. Ogolnie sa bardzi mili i kulturalni, ale
      do czasu gdy dowiedza sie skad pochodzisz. Pamietam pare dosc jaskrawych
      sytuacji:Are you French? No I.m not. I'm Polish, acctually. Oh... usmiech
      znikal i nastepowala cisza. Zreszta dlaczego ja sie dziwie, mieszkalam z
      Polakami, bynajmniej nie z wyboru...

      Nie dziwie sie tez ze w ciagu dwoch lat wyjechalo za granice tylu Polakow ile
      jest ludzi w Bialymstoku, jesli w pol roku mozna zarobic na dwa lata w Polsce.
      Jesli wyjechalo sie tylko po to by zarobic to mozna pracowac 24 h na dobe,
      mieszkac byle gdzie i jesc byle co, poczucie tymczasowosci pomaga wiele zniesc.
      Przykro jednak ze Polacy najczesciej takiego typu turystyke uprawiaja, nie ucza
      sie jezyka, nie zwiedzaja, chyba ze bylo im po drodze do pracy:
      "British Museum?
      Tak znam, robilem w knajpie obok"
      itd. itd

      • chatka_ Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 10:39
        "actually", actually. Sooooooorry :))))))
        • marat_ Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 10:40
          chatka_ napisała:

          > "actually", actually. Sooooooorry :))))))

          powiedziała Chatka-Perfekcjonistka, zrobiwszy wnikniwą korektę :)))
        • inks Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 11:18
          Chatka..no rtewelacyjnei,ze znasz język angielski, tyle,ze to już nie jest
          taka rewelacja. Really...
          • Gość: habitus Re: Kto chce wyjechac ? IP: *.zigzag.pl 26.07.02, 11:21
            Jak dla kogo. Ja nie znam angielskiego i coraz bardziej mi to przeszkadza.
            • chatka_ Re: Kto chce wyjechac ? 28.07.02, 15:15
              Habi nie ma sie czego wstydzic, ja z koleji zazdrosze Ci osobliwosci Twojego
              jezyka polskiego ...
          • chatka_ Re: Kto chce wyjechac ? 26.07.02, 11:24
            inks napisał:

            > Chatka..no rtewelacyjnei,ze znasz język angielski, tyle,ze to już nie jest
            > taka rewelacja. Really...

            Na mnie wrazenia to tez nie robi, i na nikm ja nie chce zrobic!
            Inksie nauczycielem ang.jestem nie wypada zebym literowki robila, ot i wszystko.


    • freewolf Re: Kto chce wyjechac ? 28.07.02, 15:39
      Mam dopiero naście lat i studia przed sobą, ale już teraz mogę powiedzieć, że
      chcę wyjechać z Polski i do tego będę dążył.
      Dlaczego?
      Mimo, iż dla osób o wykształceniu, które mam zamiar zdobyć, będzie jeszcze
      przez ładnych parę lat wiele wolnych miejsc pracy w Polsce, jednak na
      stanowiskach, które często nie dopuszczają żadnej formy awansu. Poza tym, w
      zawodzie, w którym mam nadzieję pracować, trzeba cały czas się dokształcać i
      być na bierząco, a w naszym kraju pracownik w swoją edukację musi najczęściej
      inwestować sam. Po trzecie pieniądze - w Polsce na dzień dobry mógłbym
      zarabiać nie więcej niż 750 - 1000 $ miesięcznie. Na zacodzie oferty pracy dla
      osób świeżo po studiach (bez stażu) zaczynają się już od 20 tys. $ rocznie, a
      spotkałem się nawet z ofertami mówiącymi o 120 tys. $ rocznie (w ogłoszeniu
      było napisane, że mile widziane są osoby tuż po studiach (trzeba być jednak
      cholernie dobrym w tym, co się robi, żeby na coś takiego się załapać)).
      • saunne Re: Kto chce wyjechac ? 28.07.02, 20:30
        freewolf napisał:

        > Mam dopiero naście lat i studia przed sobą, ale już teraz mogę powiedzieć, że
        > chcę wyjechać z Polski i do tego będę dążył.
        > Dlaczego?
        > Mimo, iż dla osób o wykształceniu, które mam zamiar zdobyć, będzie jeszcze
        > przez ładnych parę lat wiele wolnych miejsc pracy w Polsce, jednak na
        > stanowiskach, które często nie dopuszczają żadnej formy awansu. Poza tym, w
        > zawodzie, w którym mam nadzieję pracować, trzeba cały czas się dokształcać i
        > być na bierząco, a w naszym kraju pracownik w swoją edukację musi najczęściej
        > inwestować sam. Po trzecie pieniądze - w Polsce na dzień dobry mógłbym
        > zarabiać nie więcej niż 750 - 1000 $ miesięcznie. Na zacodzie oferty pracy
        dla
        > osób świeżo po studiach (bez stażu) zaczynają się już od 20 tys. $ rocznie, a
        > spotkałem się nawet z ofertami mówiącymi o 120 tys. $ rocznie (w ogłoszeniu
        > było napisane, że mile widziane są osoby tuż po studiach (trzeba być jednak
        > cholernie dobrym w tym, co się robi, żeby na coś takiego się załapać)).

        Free czy Ty będziesz studiował informatykę?
        • freewolf Re: Kto chce wyjechac ? 29.07.02, 10:36
          saunne napisała:

          > Free czy Ty będziesz studiował informatykę?

          Aż tak ciężko mnie wyobrazić na tym kierunku?
    • vxy Re: Kto chce wyjechac ? 28.07.02, 21:55
      1. trzeba miec 20-25 lat
      2. nie mieć dzieci
      3. czym innym jest chciec wyjechac, a czym innym rzeczywiscie wyjechac
      w takim badaniu faktycznie odsetek moze byc duzy
      • chatka_ Re: Kto chce wyjechac ? 28.07.02, 22:00
        1. trzeba nie miec pieniedzy!
        ALBO
        2. trzeba bardzo chciec np. uczyc sie jezyka, uciec stad, zrobic cos dla
        odmiany, dla przygody, dla kaprysu, dla siebie itd.
        nie ma zadnych innych warunkow!!!
        • Gość: Bob Re: Kto chce wyjechac ? IP: *.szeptel.net.pl 29.07.02, 01:53
          Obawiam sie,ze bez kasy mozesz wyjechac jedynie do pobliskiej Choroszczy a i
          tak zamoza Cie glodem. Niestety, prezentowana na poczatku watku statystyka jest
          prawdziwa. Mozna natomiast tylko snuc przypuszczenia, jak np. zareagowaliby
          mlodzi ludzie (czytaj: ci przed 30.), jesli USA, Kanada i Australia od jutra
          znioslyby obowiazek wizowy. No co? W latach 80. ( a szczegolnie w I polowie)
          modne bylo stwierdzenie "Ostatni gasi swiatlo". Oczywiscie mozna bawic sie w
          nostalgie, patriotyzm i nieklamane przywiazanie w stylu "Kocham Lipowa,
          Warszawska itp." No tak. Wszyscy kochaja! Ale czy one kochaja nas? Lub inaczej:
          Czy ich zarzadcy, reprezentanci, wlodarze. Tych wspanialych Al. Jerozolimskich,
          Piotrkowskiej, Krakowskiego Przedmieścia, Florianskiej, Dlugiego Targu i
          jeszcze setki pieknych polskich ulic. Czy reprezentanci tego Kraju chca, zeby
          mlodzi ludzie nie musieli podejmowac decyzji o jego opuszczeniu? Biorac pod
          uwage pewna przekore losu mozna przypuszczac, ze chca. I pewnie nie chodzi li
          tylko o zrodlo wyplaty pozniejszych emerytur. Jednak miedzy "chciec" a "moc" to
          jak stad do Chicago czy Sydney. Tymczasem niestety, te odlegle na pozor punkty,
          sa coraz blizsze, zarowno swiadomosci Mlodych Polakow, jak i stwarzanych dla
          nich mozliwosci.
    • Gość: TYP Re: Kto chce wyjechac ? IP: *.duna.pl / 192.168.4.* 29.07.02, 02:58
      bogo2 napisał:

      "Iwona z południowej Polski wylosowała zieloną kartę do USA na loterii
      wizowej. Była w klasie maturalnej i nie zdążyła zdać egzaminu dojrzałości.
      Rodzice wysłali jej do USA kupione na lewo świadectwo. Złożyła papiery na
      uniwersytet stanowy w Nowym Jorku i teraz studiuje zarządzanie. Przychodzi
      jej to z łatwością, bo poziom polskich szkół średnich jest wyższy niż
      amerykańskich. Osłupiała, gdy zobaczyła, że na egzaminie wstępnym mają być
      działania na ułamkach, procenty i pierwiastki."


      Zajelo mi dokladnie 72 sekundy zeby sie dowiedziec kim jest ta dziewczyna.
      Teraz moze mi zajac 2 minuty zeby napisac list do dziekana i po niej. Ludzka
      glupota mnie przeraza.
Pełna wersja