Dodaj do ulubionych

słuch absolutny

23.10.05, 18:17
tak się zastanawiam jak ta właściwość przydaje się w codziennym życiu muzyków?
Ilu z Was, waszych znajomych jest absolutami? Jak tak sobie czytam to okazuje
się że wszyscy najwięksi kompozytorzy mieli absoluta. Jak z instrumentalisami
- nie wiem. Wiem że Rubinstein już w wieku 7 lat był absolutem. Ciekaw jestem
jak nasz nowy champion pod tym względem się przedstawia.
Obserwuj wątek
    • callja Re: słuch absolutny 23.10.05, 18:29
      Hmmm, z tym słuchenm absolutnym to bywa różnie... bywa błogosławieństwem (np.
      przy wykonywaniu muzyki atonalnej - odczytanie tekstu nutowego nie sprawia
      problemu), bywa przekleństwem. Bo trudno wtedy np. wykonywać muzykę w strojach
      dawnych, a akordy w stroju nierównomiernie temperowanym bolą fizycznie. Mam
      wśród kolegów po fachu kilku "absolutów" , i wszyscy twierdzą, że jest to
      czesem bardzo przydatna właściwość, a czasem... balast. Za to
      posiadanie "słuchu kolorystycznego" oraz harmonicznego czyli "wertykalnego"
      (odróżnianego od częściej spotykanego "słuchu melodycznego" =
      "horyzontalnego") jest cechą bardzo, bardzo przydatną.

      Słuch absolutny to "przypadłość genetyczna", cecha wrodzona. Dobry słuch można
      wykształcić, udoskonalić - vide męczenie w szkołach i na uczelniach muzycznych
      przedmiotem pt. "kształcenie słuchu" - baaardzo przydatna sprawa!! Ale u nikogo
      nie da się "wyrobić" słuchu absolutnego, to po prostu fizycznie niemożliwe.

      A jak to jest z "absolutem" u konkretnych muzyków, to chyba należałoby ich o to
      spytać ;)
      • forresty Re: słuch absolutny 23.10.05, 18:41
        www.il.waw.pl/pianobook/sreading.htm
        Tu stoi wyraźnie że absoluta można się nauczyć. ja mam ten co go zowią
        relatywnym. Potrafię okreśłić wysokość dźwieku na podstawie liczenia sobie od
        "c" który mam gdzieś tam zakodowany , ale pomimo treningu to do absoluta mi
        daleko. No ale ja nie byłem w szkole.
        O wertykalnym nawet nie słyszałem, ale rzeczywiście - to bardzo przydatna
        sprawa. Jak rozumiem chodzi o rozpoznawanie dźwięków , tzn składu akordów?
        • iwa_ja Re: słuch absolutny 23.10.05, 18:44
          To ja się w takim razie zastanawiam... Bo kiedyś, kiedy miałam 5 lat, określono
          mnie jako absoluta. A teraz muszę liczyć, jak przedmówca, od "C".
          Czy słuch absolutny trzeba więc ćwiczyć, żeby nie wyjść z wprawy?
          • forresty Re: słuch absolutny 23.10.05, 18:53
            W ogóle to jak ze wszystkim - wszystkiego się idzie nauczyć. Jeśłi moja znajoma
            potrafiła przyswoić kunszt trzymania kierownicy i zmiany biegów to jestem zdania
            że nauczyć sie można wszystkiego. Można nauczyć się kilku kawałków
            rozpoczynających się od danego dźwieku i w ten sposób rozpoznawać nutki, ale
            jakkolwiek by nie powiedzieć z absolutem nie ma to nic wspólnego
    • pafcio01 Re: słuch absolutny 23.10.05, 20:04
      Co nieco właściwie mogę powiedzieć.
      Mam, powiedzmy, słuch "półabsolutny".
      Bez trudu bowiem od ok12 roku życia odgaduję i nazywam wysokości, tonacje i
      współbrzmienia fortepianu/pianina, nieco gorzej innych instrumentów solo
      (zwł.smyczkowych,z orkiestrą smyczkową nie mam kłopotu) natomiast mam pewne
      problemy z nazwaniem pojedynczego dźwięku np. zaśpiewanego przez kogoś.

      Myślę, że tego rodzaju słuch jest wynikiem przyzwyczajenia się ucha (mózgu) do
      pewnych barw i częstotliwości dźwięków, choć może też mieć pewne podłoże
      genetyczne.

      W każdym razie nie odczuwam, żeby mi to jakkolwiek przeszkadzało. Za to z głowy
      mam przynajmniej w szkole kształcenie słuchu i harmonię:)
    • mynia0 Re: słuch absolutny 24.10.05, 00:08
      ja jestem "absolutem". rozpoznaję dźwięki wszystkich instrumentów, choć
      oczywiście, najłatwiej z fortepianu / kwestia przyzwyczajenia - jestem
      pianistką/. mogę też w dowolnym momencie podać jakikolwiek dźwięk głosem -
      żaden problem. ale z perspektywy lat uważam, że każdy słuch - ten absolutny,
      należy trenować. był czas, że nauczyciel zwolnił mnie z zajęć kształcenia
      słuchu / trochę mi sie nudziło :)/, po roku wróciłam na lekcje - było znacznie
      gorzej. nadal słyszałam absolutnie, ale brakowało mi wprawy, biegłości. nad
      wszystkim zastanawiałam się dłużej.

      słuch absolutny jest "wadą" wrodzoną. nie można się go nauczyć - to bzdura.
      można słyszeć relatywnie - owszem - skrzypek bez zająknięcia rozpozna dźwięk
      a1, do którego się stroi. śpiewak wie, czy śpiewa taki lub inny dżwięk - to
      kewstia fizycznego napięcia strun głosowych - i tak dalej.

      dlaczego "wada"? wystarczy źle nastrojony instrument - np. ćwierć tonu niżej -
      i ja już nie umiem na nim niczego zagrać. w szkole i na studiach miałam ogromne
      problemy z rytmem - zapis dyktanda rytmicznego, a szczególnie takiego, które
      było grane na fort. lub aplikowane z płyty, graniczyło z cudem - bo zamiast
      rytmu, jak słyszałam wyłącznie wysokości. podobnie było z ćwiczeniami
      pamięciowymi. śpiewając w zespole, który intonuje - muszę zmieniać klucz, bo
      słyszę inne wysokości, niż są w nutach. także - jak wszystko - słuch absolutny
      ma swoje zalety, ale ma i wady.

      mam 2 znajomych absolutów - oboje z podobnymi problemami.
    • zamek Re: słuch absolutny 24.10.05, 00:17
      U mnie jest dość zabawnie. Przez lata nauki - tak w średniej szkole, jak i na
      akademii - byłem przekonany, że posiadam niezły słuch relatywny. Umiałem na
      przykład ustalić wysokość dźwięku granego na instrumencie smyczkowym
      (altowiolista się Państwu kłania, jakby kto nie wiedział), jeżeli nasłuchałem
      się danego dnia fortepianu, to też potrafiłem zlokalizować zagraną wysokość. I
      tyle. Nie przeszkadzały mi za nisko nastrojone pianina etc.
      Kiedy już pracowałem na Akademii, zjawił się u nas taki miły pan z Instytutu
      Medycyny Pracy, który robił badania tzw. otoemisji - są to dźwięki emitowane
      przez ślimak ucha ludzkiego pod wpływem odbieranych przezeń bodźców
      akustycznych. Przy okazji, dla poszerzenia materiału badawczego, królikom
      doświadczalnym zrobiono test na rozpoznawanie wysokości dźwięku. Ku mojemu
      kompletnemu zaskoczeniu (do rozpoznania były zarówno dźwięki różnych
      instrumentów, jak i tzw. tony proste) rozpoznałem wszystkie wysokości ;)
      Diagnoza - słuch absolutny! Odkryty dopiero w 27. roku życia!
      Zapewn właśnie dlatego, że tak długo nie zdawałem sobie sprawy, iż jestem
      "absolutniakiem", nie mam dziś typowych dla tej przypadłości problemów. Bez
      kłopotów przestawiam się na strój barokowy etc. Mało tego - zacząłem czerpać ze
      słuchu absolutnego korzyści. Na przykład często prowadzę zajęcia z kształcenia
      słuchu zupełnie bez użycia instrumentu, podając dzieciom dźwięki do powtórzenia
      bądź chociażby zaśpiewania gamy bezpośrednio z głowy :)
      • mynia0 Re: słuch absolutny 24.10.05, 00:26
        eh, szczęśliwcze.....:)

        pozdrawiam serdecznie - mój mąż jest altowiolistą ;)
    • przemkowa.b Re: słuch absolutny 24.10.05, 21:24
      Bardzo mi się przydaje. Zanim zacznę czytać utwór który mam grać, długo go
      słucham. Dzięki temu wiem, na jakie dźwięki mam "iść" palcami, później, w
      czasie grania.
      • iwa_ja Re: słuch absolutny 24.10.05, 21:58
        przemkowa.b napisała:

        > Bardzo mi się przydaje. Zanim zacznę czytać utwór który mam grać, długo go
        > słucham. Dzięki temu wiem, na jakie dźwięki mam "iść" palcami, później, w
        > czasie grania.

        hehehe, dziecko mi cos zaśpiewało, walnęłam to na klawiaturę.
        Dziecko się na mnie obraziło, bo niby znałam wczesniej motyw, a oszukiwałam, ze
        nie. Bo skąd nagle potrafiłam to zagrać?
        • forresty Re: słuch absolutny 25.10.05, 19:01
          Większoć przypadków które opisujecie to nie jest słuch absolutny tylko określany
          przez specjalistów mianem półabsolutnego. Słuch absolutny tak naprawdę nie jest
          tylko związany z muzyką (choć właścicieli owego jest tu najwięcej) tylko z
          biologią i fizyką. Ktoś kto rozpoznaje tylko dźwieki fortepianu nie przekonaniu
          absolutem tylko wyćwiczonym pianistą. Prawdziwy słuch absolutny polega na
          poznawaniu bezwzględnej wysokości dźwięku: piły, brzdęknięcia szklanki, kaszlu
          itp itd bez względu na barwę i pochodzenie owego.
          Po prostu słuch absolutny polega na rozpoznawaniu częstotliwości dźwięku i jeśłi
          ktoś potrafi poznać dźwiek fortepianu a nie potrafi innego to znaczy że on
          rozpoznaje barwę i "obraz" a nie częstotliwość dźwięku. I dlatego według muzyków
          70% japończyków studiujących w akademiach ma absoluta a wedle fizyków tylko 4%.
          Kwestia podejścia do badań.
          • przemkowa.b Re: słuch absolutny 25.10.05, 19:06
            forresty napisał:

            > absolutem tylko wyćwiczonym pianistą. Prawdziwy słuch absolutny polega na
            > poznawaniu bezwzględnej wysokości dźwięku: piły, brzdęknięcia szklanki, kaszlu
            > itp itd bez względu na barwę i pochodzenie owego.
            O! To ja tak mam! Dzwony kościoła Mariackiego w Kraku biją in D na przykład,
            kiedyś mi to wpadło do głowy przypadkiem, gdy byłam na Rynku:)))
            Mój słuch jest absolutnie absolutny, nie przechwalam się, tylko tak jest, to
            nawet czasem przeszkadza:))) Potrafię np. zwrócić mojej mamie uwagę że nuci pod
            nosem utwór nie w tej tonacji, w której on jest...nie daj Boże, gdy słucham
            nagrania, które jest "przekręcone" zbyt wysokimi obrotami lub zbyt
            niskimi...np. kiedyś słuchałam koncertu Dis-dur Czajkowskiego:)))) Usiedzieć
            nie mogłam:)))
          • zamek żeby nie było, że picuję i że nie mam absoluta ;) 25.10.05, 23:33
            wysokość zgrzytu skręcającego tramwaju czy nienasmarowanej furtki też jestem w
            stanie rozpoznać, ale nie chce mi się ;P
            • quasthoff Re: żeby nie było, że picuję i że nie mam absolut 25.10.05, 23:42
              A wysokość pisku, przesuwanego styropianu po szkle?
              • zamek Re: żeby nie było, że picuję i że nie mam absolut 25.10.05, 23:44
                ależ absolutnie!
                (tylko, że jeszcze bardziej mi się nie chce)
        • rumburakk1 Re: słuch absolutny 28.10.05, 15:23
          dla mnie słuch absolutny jest jednym tylko z rodzajów słuchów jaki można
          scharakteryzować u ludzi i wcale nie najważniejszy dla muzyka. Dla tego
          najważniejszy będzie słuch harmoniczny czy tez relatywny, choć nie zaszkodziłoby
          aby miał i absolutny co jak przyznajecie bardzo ułatwia życie. tyle tylko że tak
          naprawdę nikt chyba jednak nie wie gdzie zaczyna się absolutny i gdzie kończy.
          Jeśli ktoś mówi że rozpoznaje dźwieki fortepianu a cymbałów już nie to nie wiem
          czy można nazwać to słuchem absolutnym. Istnieją nawet spory w kwestii
          terminologii. Dla jednych słuch absolutny to właśnie ten kiedy słyszymy i
          poznajemy dźwieki własnego fortepianu a dla innych gdzy poznajemy wszystkie
          eliminując tembr instrumentu. Burge podaje że ten pierwszy typ to właśnie
          absolutny a ten drugi uniwersalny. Tyle tylko że on takie farmazony sadzi w
          swoich wydawnictwach że uszy bolą.
          Słuch absolutny owszem - ma coś wspólnego z częstotliwością ale tylko tyle że
          faktem jest iż częstotliwość wpływa na wysokość dźwięku a słuch absolutny nie
          polega na rozpoznawaniu odległości między dźwiękami tylko na rozpoznaniu
          konkretnego dźwięku na podstawie jego składowych. jeśli wierzyć publikacjom to
          słuchacz absolutny nie zastanawia się nad częstotliwością tylko nad "kolorem"
          czy też "obrazem" dźwięku
          Tylko jakich skladowych? Jesli wiadomo że dźwięk wydobyty klawiszem wzbudza
          rezonans innych strun to o jakiej my obiektywności wrażenia mówimy? Jeśli ktoś
          chce rzeczywiście zbadać czy ma słuch absolutnyy to musi się zbadać na
          generatorach czestotliwości dźwiekowych. I wtedy szybko zweryfikujemy swoje
          przekonania że dźwięk może być wibrujący, ciepły czy zimny jak to klasycy
          nauczania słuchu absolutnego podają. Po prostu z generatora popłynie czysty
          dźwięk nie zmącony drewnem czy innymi strunami. I niestety wtedy poznać dxwięk
          jest bardzo trudno, chyba ze rzeczywiście albo ma się słuch absolutny albo jeden
          zakodowany w podświadomości - no ale to nie jest już słuch absolutny
          Pozdrawiam
    • lilypons Re: słuch absolutny 08.11.05, 18:16
      A ja mam pytanko odnośnie słuchu w ogóle - czy jak ktoś potrafi odtworzyć
      fragment utworu jednego a innego nie, to czy jest to sprawa braku słuchu czy
      może aparatu głosowego i problemu z trafieniem w dźwięk? No bo ja tak sobie
      myślę że gdyby to był kompletny brak słuchu to byłyby problemy z każdym utworem
      a nie jakieś wybiórcze. Czy jest na tę przypadłość jakaś rada?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka