Dodaj do ulubionych

ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK

    • Gość: szczerze Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.05, 10:10
      Szczerze to jest to jeden z najlepszych - a może nawet najlepszy wątek na
      białostockim forum. Nareszcie coś dla ludzi, którzy niekoniecznie kochają
      spierać się bezproduktywnie na temat polityki...
      Gratuluję Panie Deser, to, co Pan tutaj wypisujesz to istny majstersztyk. Aż
      się człowiek od razu chce ładnie wypowiadać i kulturalniejszym być. Pan nas
      możesz kultury i obycia uczysz, bądź mi Mistrzem.
      • Gość: 123 Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.koba.pl 22.11.05, 17:25
        ja nalesnikow w aktowce nie woze, bo jadam je w cabarecie na kilinskiego ,
        najwieksyz wybor w miescie. lokal na biznes lunch nie wiem, czy najlepszy, ale
        jedzonko pierwsza klasa, za 8 zlotych mozna zjesc obiad, polecam goraco
        • Gość: Deser Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.aster.pl 26.11.05, 17:09
          I jeszcze do Pana 123: dziekuje, cena czyni cuda! Odwiedze ten lokal z
          pewnoscia (powtornie, ale umowmy sie, ze zapominam o niezbyt udanym pierwszym
          wrazeniu...). Pozdrawiam.
      • Gość: Deser Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.aster.pl 26.11.05, 17:07
        Polechtal Pan ma proznosc, nie ma co... Mile to slowa, prosze zatem poczytywac
        i opisywac - do tego rowniez zachecam.
        Uprzejmosci.
        • Gość: andrzejigor Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.csk.pl 08.12.05, 10:57
          Ubolewam wielce nad tym, iż tak ciekawy wątek umiera śmiercią naturalną...
    • Gość: Deser Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 14:38
      Reaktywacja! Drodzy Państwo, wypada mi najmocniej przeprosić wszystkich tych,
      którzy czekają na dalsze odcinki przygód starego Desera... Przepraszam, kładę
      się niemal pod obrus na restauracyjnym stole i nie oddycham przez czas jakiś w
      ramach pokuty...
      Najzupełniej poważnie, niestety koniec roku wiąże się z WIELKĄ ilością pracy w
      każdym biurze - u mnie nie jest inaczej. Takoż samo muszę się uporać ze
      wszelkimi aspektami prowadzenia działalności biznesowej.
      Jednak rzeczywiście żadna wymówka nie ima się czynu, jakim jest głodzenie ludu.
      Tak więc wracam przeszczęśliwy, że uprzytomnił mi Pan, że jest parę osób, które
      znoszą moje kaprysy.

      Odcinek... kolejny (oj, zacz nie spojrzałem, którą część warszawską otwieram,
      proszę wybaczyć - na pewno się poprawię!)

      Warszawa i wigilijne kolacje służbowe - część 1.
      "Kuźnia smaku" (ul. Mazowiecka)

      Tak... Zacznijmy od początku. Rezerwacji dokonywać należy z uprzedzeniem, jeśli
      planuje się większą imprezę, niż dwie skromne osoby. Maksymalnie jednak można
      tam zabrać do 10.osób - na więcej po prostu nie ma miejsca.
      Wystrój - niedorobiona secesja. Kolory bordowe, świąteczne, ciemno, do tego
      oświetlenie - ni to lampka nocna z PRL-u, ni to lampka nocna ze stolika przy
      łóżku starowatej kurtyzany... Na ścianach interesujące zdjęcia z lat. ok.20-
      tych, kinkiety i inne malowidła. Zastawa stołowa dyskusyjna. Kwiatowa,
      niekoniecznie pasująca do każdej potrawy.
      Jedzenie - naprawdę porządna zupa grzybowa (ilość - dla odchudzającej się
      młodej damy, osobiście pożarłem w 3 minuty i zachlapałem przy tym pół brody - a
      tu nagle... dno miseczuni). Kotleciki jagnięce - przereklamowane: kość z
      kawałkiem mięsa (za chińskie bombki choinkowe nie zgadnę, dlaczego nazywa się
      to "kotlecikami"...). Kurki zawijane w polędwicę - o zgrozo! Podeszwa z mięsa
      (nie proszę Państwa! polędwica nie tak wygląda!), w środku cztery sztuki
      grzybów - kurek, do tego jeden z najgorszych smaków, jakich zdarzyło mi się
      doświadczyć - kulki z puree ziemniaczanego zapieczone w płatkach migdałów...
      ani to wykwintne, ani ciekawe w smaku, no po prostu istna tragedia. Pasta ze
      szpinakiem (czyli makaron)- nie powala, naprawdę (jako wielbiciel tej mącznej
      potrawy) jadałem często z większym smakiem. Desery - i tu delikatny ukłon w
      stronę "Kuźni" (jeszcze czoła nie chylę, acz dygnąć jak ta panna na wydaniu na
      ten smak potrafię). Dosyć interesujący makowiec podany z gałką lodów i
      wyśmienitym sosem waniliowym. Duże lody z konfiturą wiśniową - świetny wygląd,
      dobry smak! Szarlotka - jak to jabłecznik - przesadzone ciasto (zbyt mączne) -
      ale niech mu tam, 5na8 punktów.
      Kelnerzy - zdarzył mi się profesjonalny - dyskretny, dopasowany, reagujący w
      porę i kulturalny. To się chwali. Aczkolwiek - jak zwykle w tym fachu - dam
      radę (choć prawo mam do tego żadne) - kuluarowe rozmowy między kelnerami mają
      to do siebie, że powinny mieć miejsce w kuluarach, nie zaś przy stoliku, który
      zajmują restauracyjni goście.
      Rachunek - za taką jakość potraw - absolutnie zawyżony. Niestety 80% menu nie
      zasługuje na wylądowanie na stole. Zdecydowanie nieumiejętnie przygotowuje się
      tam mięso. Poza tym - bardzo istotne - bardzo często doświadczam tu braku
      potraw, które widnieją w menu (można się spodziewać, że 40% potraw z karty nie
      jest osiągalna).

      Drodzy Państwo - piszę o "Kuźni" w ramach przestrogi. Nie zawsze to, co wygląda
      pięknie, dostojnie i drogo - jest swojej ceny rzeczywiście warte. Mało tego -
      przyjąć i smakować potrafi gorzej, niż wystandaryzowana Ikea lub MacDonald.

      Białystok ostatnim razem zaniedbałem - za radą niektórych z Państwa -
      zapakowałem w auto torbę croissantów ze wspaniałej Piekarni Karola Szlenkiera
      (dostępna m.in. na stacji Metra Politechnika) i termos goracej kawy z Coffe
      Heaven. Czekała mnie bowiem po kurtuazyjnych rozmowach z białostocką "elitą"
      (ech... o tym by mówić godzinami... ale niestety nie dane mi to będzie w tym
      miejscu), wyprawa na suwalszczyznę w celu poszukiwania atrakcji sylwestrowej.
      Ale o tym w kolejnym wydaniu mego dziennika - czyli bardzo niedługo (co
      obiecuję i raz jeszcze biję się w piersi - mea culpa...)
      Uszanowanie drodzy Państwo! Jak dobrze powrócić tu!!!
      • Gość: andrzejigor Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.csk.pl 09.12.05, 16:38
        Jak zwykle świetny poziom. Doskonale się czyta, a jednocześnie można się
        dowiedzieć gdzie za stołem NIE siedzieć.
        Pozdrawiam, w oczekiwaniu relacji z miejsca godnego przyzwoitej kolacji.
        • Gość: Deser Odkrycie sezonu - Dom Litewski w Sejnach IP: *.aster.pl 09.12.05, 19:55
          Dziekuje z uklonem! Przemilo mi, acz musi Pan zwazyc, ze stary Deser strasznie
          wybredny i rzeczywiscie nielatwo go uradowac. Czepia sie tam, gdzie inni nawet
          nie zagladaja... zawsze jednak z dobrymi intencjami i w obronie interesow
          (czyli zoladka i potfela) konsumenta!

          Dzis Mili Moi symbolicznie tylko o miejscu, ktore znajduje sie bardzo blisko
          Panstwa pieknego miasta, a byc moze czesc z Panstwa jeszcze nie mialo okazji
          zaspokoic tam glodu.
          Pragne Panstwa zaprosic do Restauracji w Domu Litewskim w Sejnach (ul. 22 Lipca
          9). Sejny - wedlug mego zmyslu geograficzno-orientacyjnego - calkiem niedaleko
          od Bialegostoku, mozna sie tam wybrac w niedzielny poranek - tak, by na 12.00
          (godzina otwarcia restauracji) - byc juz na miejscu.
          Dostojni Panowie, jesli sa w Waszym zasiegu Damy, ktore chcecie zachwycic
          dobrym jedzeniem i odciazyc na jeden dzien z obowiazku obierania ziemniakow, a
          rowniez chcecie im zrobic arcyciekawe tournee po osniezonej Suwalszczyznie - by
          nie tylko zoladek, ale tez oko Niewiasty ucieszyc - w te pedy zimowe opony i
          niedzielna wyprawa do Sejn! (jak zawsze - doradzam odszukanie numeru telefonu i
          upewnienie sie, ze restauracja w danym dniu zadziala i w odpowiednich dla
          Panstwa godzinach otworzy swe wrota).
          Poniewaz raczyc sie tu mozna kuchnia litewska, mniemam, ze nie dla wszystkich
          to az tak duza gratka, jak dla mnie, acz lokal nie gardzi tymi, ktorzy na
          tluszcz bardziej wrazliwi i podaje rowniez cokolwiek neutralne potrawy.
          Polecam skosztowac wszystkiego po trochu (lub po kolei - porcje przyzwoicie
          duze) - menu szerokie i bogate. Mnie urzekly potrawy o wysokiej zawartosci
          tluszczu - kartacze (wspaniale nadzienie miesne!), przewspaniale chlodniki
          (wysmienite!), bliny ziemniaczane, smaczne desery... Trudno cokolwiek wyroznic -
          wszystko (jak przypuszczam) warte jest sprobowania, przy czym cena za pyszny i
          bardzo syty obiad wrecz zabawna... Niestety kuleja standardowe napoje - kawa
          wylacznie dla niewybrednych.

          Mierzi nieco obsluga - sympatyczne przebrania litewskie nie pomagaja niestety w
          byciu milym. Kelner/-ka Drodzy Panstwo ma byc albo neutralny, albo przemily. Tu
          niestety pretensjonalne zachowania, gesty i pytania. O wystroju nie wspomne -
          nie jest to miejsce eleganckie, aspiruje do ludowej chaty, odrobine za ciemne,
          w wiejskiej stylizacji preferuje jasne drewno (sprawia czystsze wrazenie - co
          umila okolicznosci spozywania posilku). Przymykam jednak oko przez wzglad na
          smak, jakosc potraw i ich cene!

          Polecam Panstwu to miejsce z uwagi na urokliwy dojazd (zazdroszcze szczerze
          wszystkim tym, ktorzy wybiora sie tam, pokonujac sniegi i zawieruchy srogiej
          zimy), wspanialy smak i absolutnie promocyjne ceny! I ten zachwyt w oczach
          ucieszonej Niewiasty...

          Uszanowanie!
          • Gość: dorota Re: Odkrycie sezonu - Dom Litewski w Sejnach IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 10.12.05, 02:01
            Fajny jesteś, Deser, wiesz?
            • Gość: Deser Re: Odkrycie sezonu - Dom Litewski w Sejnach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 14:12
              Ach czerwienię się cały, rumienię... choć podstarzały już jestem, niezmiernie
              mnie cieszą słowa uznania... Zapraszam Panią zatem serdecznie do lektury, jak
              również do wpisów autorskich!
              Całuję Panią w dłoń powabną najpiękniej jak potrafię.
          • Gość: EB świetny wątek IP: 83.9.213.* 11.12.05, 12:27
            Naprawdę Panie Deser'ku (proszę mi wybaczyć niezbyt udane zdrobnienie) nie było
            tutaj wcześniej nic ciekawego do poczytania, a juz z pewnością nic na czemu
            można byłoby poświęcić dłuższą uwagę. Udało mi się przeczytać wszystkie posty,
            nawet sama się dopisałam, choć może powodem jest niedzielny późny poranek lub
            jak ktoś woli wczesne popołudnie. Popijam pyszną kawkę, z mojego genialnego
            ekspresu Lavazza i czytam o smakowitościach (moje Kochanie przebywa obecnie z
            dala ode mnie, stąd wolny czas w niedzielę). Sama uwielbiam dobre knajpki,
            których niestety w Białymstoku jest jak na lekarstwo. Osobiście wymieniłabym
            wyłącznie Sabatino, choć i tam parę razy obsługa pozostawiała odrobinę do
            życzenia. Gdzie indziej jest nędznie, bardzo rzadko smacznie, o obsłudze nie
            wspomnę, bo szkoda moich pięknych paluszków stukających w klawiaturę.

            Z przyjemnością czytam o warszawskich knajpkach, niektóre sama wspominam z
            ciepłym uśmiechem i burczeniem w żołądku (mam czekoladę Lindta z migdałami w
            szafce, więc wezmę kawałeczek do tej boskiej kawki).

            Pozdrawiam serdecznie i myślę, że będę wracała do tego wątku z własnymi
            opowieściami o jedzonku, którego doświadczyły moje zmysły tu i ówdzie
            • Gość: EB Re: świetny wątek IP: 83.9.213.* 11.12.05, 12:36
              w moim poprzednim poście omyłkowo pojawił się wyraz "na", przez który moje
              słowa brzmią nie do końca po polsku. cóż, rozmarzyłam się czytając. :)
              • makbrajd Re: świetny wątek 11.12.05, 14:32
                Gość portalu: EB napisał(a):

                > w moim poprzednim poście omyłkowo pojawił się wyraz "na", przez który moje
                > słowa brzmią nie do końca po polsku. cóż, rozmarzyłam się czytając. :)


                a o czym tak marzysz? o musztardzie delicjowej dodanej do białej kiełbasy
                podanej wraz z aromatyczną kawą Lavazza przez półnagiego Robina przy dżwiękach
                warszawskiej trendyhousemusic?
                a może widziałaś super kieckę w warszawskiej galerii na żoliborzu ale nie
                zaakacpetowali twej karty płatniczej wieć nie mozesz doczekać sie by uczynić to
                ponownie?

                ...tak głośno myślę...
            • Gość: nutopia Re: świetny wątek IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 11.12.05, 12:55
              biedna, biedna kobieta z ciebie....
              • Gość: EB Re: świetny wątek IP: 83.9.213.* 11.12.05, 13:41
                co za pech... załamię się i powieszę... hahaha
                • Gość: nutopia Re: świetny wątek IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 11.12.05, 14:23
                  zaczępisz się o swój "cudny ekspres ciśnieniowy firmy Lavazza" i zawiążesz
                  sznurek swoimi "pięknymi paluszkami"
                  idz juz idz bo m jak miłosc czeka;/
            • Gość: Deser Re: świetny wątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 14:21
              Miła Pani EB,
              bardzo dziękuję za ciepłe słowa, jestem po stokroć wzruszony! Mało jest
              współcześnie tak dzielnych czytelników, którzy pokonują niestrudzenie pola
              liter i przyznają się przy tym do pewnej przyjemności. Niezmiernie mi miło.
              Ekspres ma Pani fenomenalny - jak sądzę - zatem kawę zapewne również podaje
              Pani wyśmienitą i zawsze na własnych proporcjach!
              Zapraszam Panią z największą przyjemnością do naszego bufetu - są wolne
              miejsca, z przyjemnością wysłuchamy Pani opowieści - ta o truskawkach kazała mi
              się rozmarzyć czerwcowo... tak, ja za świeżutki, delikatny sos waniliowy
              również dałbym wiele...
              Pozdrawiam Panią, dziękuję i z przyjemnością czytam kolejne odsłony Pani
              kulinarnych doświadczeń!
              Całuję rączki!
      • Gość: EB Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: 83.9.213.* 11.12.05, 12:09
        Gdy ktoś wspomina o sosie waniliowym (takim prawdziwym, bardzo kremowym, z
        dobrze widocznymi czarnymi drobinkami świeżo wyłuskanej wanilii) od razu
        przychodzi mi na myśl pewna kolacja w restauracji Polska w Warszawie, gdzieś
        przy Nowym Świecie. Jadłam tam pyszne pierożki, móżdżek cielęcy, rybkę w sosie
        z kurkami, cynaderki... wszystko cód-miód, ale jest niczym w porównaniu z
        zamówionymi przeze mnie pewnego razu (spoza menu z karty) świeżymi truskawkami
        (był akurat sezon), do których pan kelner (jakże miło z jego strony) obiecał
        dołączyć coś specjalnego. Był to właśnie rzeczony sos waniliowy... dołączając
        to do miłego towarzystwa, w którym wówczas przebywałam, naprawdę niemożliwie
        pyszne.
    • Gość: Deser warszawska zupa - odcinek kolejny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 13:17
      O... drodzy Państwo... jestem iście poruszony... wczoraj zdarzyła mi się nie
      lada atrakcja w światowej niemal sławy centrum handlowym Arkadia, a rzecz miała
      miejsce dokładnie w restauracji o nazwie Street (na parterze, zaraz za głównym
      wejściem).

      Wystrój
      Całkiem przyjemnie, nowocześnie i wygodnie. Jest nawet kilka zaułków, w których
      skryć się mogą zakochani. Ładne świeczniki, dwa duże ekrany, na których
      oglądamy (jak niemal wszędzie) programy sportowe. Można palić na terenie całej
      restauracji, nie ma wyznaczonej ku temu części - to może przeszkadzać.
      Klimatyzacja jednak dosyć sprawna - ściąga szare mgły. Ale fakt faktem -
      siedząc blisko nałogowca - mamy gotową maseczkę z dymu na twarz i całe ciało.
      Ubranie po wyjściu - mimo tejże klimatyzacji - jednak "pośmierduje".
      Menu
      Interesujące, do wglądu również na stronie internetowej. Smaczne zupy, bardzo
      porządne sałaty, wyśmienicie przyprawione i podane kopytka ze szpinakiem w
      sosie parmezanowym (13PLN). Jedzenie naprawdę przyzwoite, ceny - nie powodują
      zgagi, zatem pod tym względem - śmiało!
      Obsługa
      Kelnerki i kelnerzy w uniformach. To już cieszy oko, bo obsługa staje się
      przezroczysta. ALE... byłem świadkiem,jak oto pewna sympatyczna Pani
      zdecydowała się na zmianę zamówienia. I tu całą historię przytoczę: owa Dama
      zamówiła zupę - krem z cukini. Po minucie - zapoznając się z menu świątecznym -
      podbiegła grzecznie do przydzielonej kelnerki, by zamienić cukinię na barszcz
      czerwony z uszkami. W menu papierowym funkcjonuje: krem z cukinii. W menu
      internetowym fukncjonuje: krem z cukinii serwowany z płatkami migdałów.
      Owa Pani, podchodząc do kelnerki usłyszała: "ale nie można już zmienić
      zamówienia, bo kucharz wlał już śmietanę do zupy..." ...
      ...
      O ZGROZO!!! Dama - przerażona wizją śmietany (widocznie na ścisłym
      poście/diecie przedświątecznej) - grzecznie powtórzyła prośbę i zapytała:
      dlaczego w pozycji "krem z cukinii" nie ma mowy o śmietanie, podczas gdy np. w
      kremie pomidorowym taka info-śmietana występuje...
      Jednoznacznej i jasnej odpowiedzi ze strony kelnerki nie uzyskała, zatem
      zaczęła intensywniej zabiegać o tenże barszcz. Kelnerka - jak głaz. W tymże
      momencie włączyła się pani manager (ach... kiedyś wszyscy marzyliśmy o
      stanowisku kierownika, później dyrektora, teraz-managera), która zaoferowała,
      że pójdzie i sprawdzi w kuchni stan zupy cukiniowej i stan kucharza (chyba w
      reakcji na zmianę zamówienia - czy nie padł tam trupem i nie leży pod piecem...)
      Poszła, powróciła, już do stolika owej Klientki i powiedziała, że nie zmienią
      zamówienia, bo kucharz wlał już śmietanę i zupa gotowa....
      Och, Drodzy Państwo - oto płachta na byka! Usłyszeliśmy jeszcze wszyscy wykład
      o transakcji zakupu i o pozycji Klienta w tym barze. Rozmowa przebiegała tak:
      Klientka rzekła, iż dla niej zupa jest gotowa wówczas, gdy stoi na stole i jest
      już podana (słusznie)
      managerka - że w sklepie z ubraniami, gdy się coś kupuje i płaci to się
      wychodzi i nie można tego zmienić (coż za opór na wiedzę...)
      Klienta - że pierwszy raz słyszy, ponieważ gdy coś kupuje i odchodzi od kasy,
      może to zwrócić minutę później oraz w ciągu trzech kolejnych dni (słusznie,
      prawo konsumenta, brawo!)
      managerka - że towar towarowi nierówny i ciuch da się sprzedać po raz drugi, a
      zupy nie (o trzymajcie mnie!...)
      Klientka - że nie sądzi, by wlanie śmietany do zupy kosztowało ich więcej, niż
      1,5 PLN, a klient musi za to płacić 10 pln, więc niechże to zamówienie zmieni i
      już jej nie męczy, albo ta zrezygnuje ze wszystkiego i po prostu wyjdzie
      managerka - że już trudno, zmieni, "ale następnym razem..."
      Klientka - "następnego razu na pewno nie będzie!"

      Brawo! Asertywna i inteligentna Klientka wywalczyła barszcz oraz zadbała o swój
      honor.
      Drodzy Państwo, przestrzegam przed taką niekompetencją... managerka zachowała
      się bardzo niegrzecznie. Nie wiedziała również, z kim ma do czynienia - a nóż
      zdarzyłaby się jakaś kontrola, dziennikarka lub tajna komisja tworząca (jak we
      wspaniałym filmie z Luis'em de Funes) raport/ranking polskich restauracji...
      Managerka poniosła totalną klęskę. I niechęciła co najmniej trzy stoliki
      naokoło... mnie - przyznam - również.

      Proszę zwracać uwagę na obsługę drodzy Państwo. Czas szkolić (jako klienci)
      kelnerów i sprzedawców. Nie wiedzą bowiem często, na czym polega ich praca. Nie
      znają również nowej zasady dzisiejszego rynku usług (której hołduję) - jeśli
      dany towar mogę dostać w pięciu różnych miejscach, wybieram to, w którym dobrze
      i miło mnie potraktują.
      Czasy kolejek i kartek już minęły.

      Uszanowanie Drodzy Państwo, uszanowanie.

      • Gość: andrzejigor Re: warszawska zupa - odcinek kolejny IP: *.csk.pl 14.12.05, 19:36
        Brawa dla asertywnej klientki- (choć do głowy mi przychodzą różne
        nieprzyjemności- ja już bym tego barszczu to nie miał ochoty smakować...)
        i taka refleksja- chyba nie ma co się spodziewać niczego dobrego po obsłudze w
        takim lokalu, skoro managerka takowy poziom reprezentuje.
      • Gość: dorota Re: warszawska zupa - odcinek kolejny IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 05.01.06, 15:54
        Pozdrawiam Pana Desera w Nowym Roku:)
        Zainspirowal mnie Pan do zwiedzania białostockich lokali. I tak od jakiegoś
        czasu chodzę i porównuję i szukam klimatycznego miejsca. I jak na razie to...
        chodze i szukam. i nic
    • Gość: Deser WESOŁYCH ŚWIĄT!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 11:04
      Drodzy Państwo, wesołych, smacznych, uroczych Świąt i wiele cierpliowści w
      nowym roku. Samej pomyślności!!!
      Deser
      www.hallmark.com/webapp/wcs/stores/servlet/product|10001|10051|143754|-2;-102001;11441;-102271;-102046||P1R10SO|
      • Gość: dorota Re: WESOŁYCH ŚWIĄT!!! IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 23.12.05, 21:46
        Panu, Panie Deser, także wszystiego najlepszego. I najsmaczniejszego:)
      • Gość: EB Re: WESOŁYCH ŚWIĄT!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 17:21
        Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Sz.P.Deserze oraz Wszystkim, którzy lubią
        ten wątek i smaczne jedzonko... Obyśmy wszyscy jak najczęściej mieli możliwość
        pysznie jadać i pić w pięknych miejscach z obsługą znającą się na swym fachu.
        Pozdrawiam waniliowo :)
    • zx60 Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK 30.12.05, 22:16
      wysoko sięgasz a poprostu napewno szpanujesz kilkoma nazwami z gazety
      Gołębiewski tudzież Cristal czy Kiermusy. Nieprzesadzaj chłopie (jak jesteś
      meżczyzną) idź jak normalny człek do Podlasia na Rynku Kościuszki i nie
      szpanuj. Jadła tobie starczy.
      • Gość: dorota Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 03.01.06, 17:15
        Najlepszych smaków w 2006m roku zyczę, Panie Deser:)
    • dr.mabuse.jr Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK 03.01.06, 17:22
      jestesmy z wami
      Jesteśmy
    • Gość: Deser Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.aster.pl 12.01.06, 09:22
      Witam serdecznie,
      w nowym roku życzę Państwu wielu szans i możliwości. Niech caly ten rok będzie
      dla Państwa pomyślny, jak z najbardziej optymistycznej wrożby. Milym Paniom
      róż, szampana, kawioru, Euro, poezji, a Panom przede wszystkim Euro.
      Tego zyczę wszystkim mnie odwiedzającym - każdej plci, religii, kazdych
      upodoban kulinarnych.

      Drodzy Panstwo, coraz dluzsze delegacje, coraz rzadziej do Panstwa zaglądam, z
      wiosną jednak powinno się to zmienić.
      Święta piękne i biale, a w okresie międzyswiątecznym wizyta w bialostockim
      Cabarecie. I moja subiektywna opinia:

      Wnętrze: ciemne, duszne, zadymione, jak ze starego karcianego klubu, bardzo
      niewygodne krzesla, niedokomponowane do charakteru lokalu. Wszystko
      to "nazbyt" - ciemne, zadymione, klubowe...

      Obsluga: wszedlem do lokalu niepostrzezony. Kabaretowa kelnerka stala przy
      barze i zabawiala pana barmana. Rozumiejąc poniekąd silę hormonów mlodzieńczych
      pozwolilem im odrobinę poflirtować, po 10 minutach jednak, siedząc wszakże przy
      stoliku postawionym vis a vis baru, nieco się zaniepokoilem. Porażka kelnerska
      największa: zdegustowany klient, ktory osobiście podchodzi do baru, by poprosić
      o menu. Kelnerka podala mi kartę bez slowa. Istna tragedia.
      Już zniesmaczony tym zachowaniem kelnereczki, przejrzalem jednak we względnym
      spokoju menu. W tej sekundzie otoczyla mnie chmura dymu z sąsiedniej części
      klubowej, w ktorej przebywalo dwoch znudzonych panow o powierzchowności
      gwalcicieli. Drodzy Panstwo, poruszony calą ową scenerią oraz kelnerką, ktora
      kazala na siebie czekać następne 10 minut, wyszedlem poruszony i skręcilem w
      kierunku baru mlecznego na Sklodowskiej...

      Bylo to moje drugie Cabaret-owe podejście. Drugie drodzy Państwo i ostatnie.

      Uszanowanie, caluje rączki.
      • nutopia Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK 12.01.06, 15:21
        Ha!
        Miałam bardzo podobną sytuację w Hokus Pokus na Kilińskiego. Ponieważ czekałam
        grzecznie przy stole aż ktos mnie obsłuży, po 10 minutach w końcu
        spytalam: "nie przeszkadzam Paniom"?
        Panienka z rozbrajającą szczeroscią odpowiedziała : "nieee..."
        :)
        • zewsi Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK 12.01.06, 17:17
          Może nie chciała być niekulturalna? ;-)
          • Gość: lubię smaczne Coś się zmieniło na Świętojańskiej! IP: 212.244.211.* 02.02.06, 11:23
            Na ul Świętojańskiej, tam gdzie kiedyś była kuchnia arabska (Oaza?) teraz jest
            pizzeria - myślałam, że coś zupełnie nowego, ale nie - pizza to jedynie
            rozszerzenie oferty w menu, ponieważ kuchnia arabska nadal jak najbardziej do
            owej oferty należy. Tyle, że raczej nikt z siedzących w środku na nią nie
            reflektuje - wszyscy jedzą pizzę. Muszę przyznać, że jest bardzo smaczna, ale
            jeśli nie macie za dużo czasu to nie polecam - pizza robiona jest na bieżąco -
            zaczynając od wałkowania ciasta. Zwiększa to niewątpliwie jej walory smakowe
            (potwierdzam z czystym sumieniem!), ale czas oczekiwania (muszę wspomnieć, że
            przed nami przyszła rodzina, która zamówiła 5 pizz (?)) znacznie przekracza
            możliwości mojej cierpliwości. Całe szczęście, że nerwy spowodowane długim
            oczekiwaniem kojone są niewątpliwie dobrą pizzą. Ceny w porządku - pizzeria
            nazywa się teraz Picco Bello. Pozdrawiam i życzę wszystkim smacznego!Panie
            Deser!Gdzie się Pan podział?!!!!!
            • nekroskop88 Re: Coś się zmieniło na Świętojańskiej! 02.02.06, 11:37
              A nie Pizza Italia? ;-)
              www.pizzaitalia.pl
              • zewsi Re: Coś się zmieniło na Świętojańskiej! 02.02.06, 16:58
                Pizza Italia to pizzeria koło filharmonii, a ta po Oazie, to obok Warszawskiej.
                • nekroskop88 Re: Coś się zmieniło na Świętojańskiej! 02.02.06, 17:00
                  Dziękuję:-)
                  • Gość: EB Re: Coś się zmieniło na Świętojańskiej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 22:14
                    tak... ul.Świętojańska i arabska knajpeczka to tuż obok mojego domu. Ostatnio
                    serwują pizzę - niestety nie jestem wielbicielką więc nic na ten temat nie
                    powiem. Byłam tam raz, za czasów wyłącznie "arabskich" i więcej nie
                    zamierzam... dlaczego? cóż... lepiej nie mówić, w każdym razie to miejsce nie
                    dla mnie. pozdrowienia i różne wyrazy :-)
      • Gość: kenzoo Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.koba.pl 02.02.06, 18:26
        ja mam inne wrażenie a propos cabaretu, krzesla moim zdaniem są świetne, to klub
        a nie restauracja, jesli chodzi o typowo restauracyjne jedzenie, to chyba
        najlepiej w sabatino albo club hausie, pozdrawiam
      • Gość: EB Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 22:24
        to prawda... tzw. kabaret, można rozpatrywać tylko w kategoriach satyryczno-
        humorystycznych, niestety w przypadku wielbicieli dobrego jedzonka przeważa
        humor wisielczy. Ciągle nie potrafię znaleźć właściwego miejsca w Bstoku, by
        zawsze, bez względu na porę i pracującą akurat na swej zmianie obsługę, zjeść
        coś dobrego. Może to zbytnia wybredność? Możliwe... jednak to ja jestem
        klientem, niestety...

        Ostatnio nie miałam wiele okazji na smakowanie delikatesów w knajpkach, ale
        świetnie pamiętam swoje kilkakrotne odwiedziny w restauracji Adler w Wawie.
        Knedel w sosie śmietanowym z kurkami, sałatka z szparagami i krabami (czy to z
        były kraby?), zasmażana kapusta, gicz cielęca, doskonała słodka ciemna
        musztarda, a nawet sernik z sosem wiśniowym były niezapomniane (mimo, iż ze
        słodyczy najbardziej lubię sałatkę z tuńczykiem). Polecam wszystkim, którzy
        lubią dobrze zjeść mając do czynienia ze słusznymi porcjami :-) mam nadzieję,
        że nic się tam nie zmieniło, chociaż ostatnio Adler dostał tylko cztery
        gwiazdki w rankingu Polityki
        • Gość: do eb do eb IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 10.03.06, 21:06
          EB powiedz ty tak durna to jesteś czy się zgrywasz?
      • Gość: Paulina [...] IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 12.02.06, 00:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: chwast Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK IP: *.cable.mindspring.com 03.02.06, 05:36
      A ja chciał bym tylko powiedzieć, że wszytskie wypowiedzi są bardzo ciekawe i
      gdyby nie to ze jestem "troszeczke" daleko od mojego rodzinnego miasta to
      chętnie wyruszył bym na "spróbowanie" wspomnianych lokali.. Pozdrawiam
    • nekroskop88 Re: ZJESC COS DOBREGO WE WSI B-STOK 11.02.06, 15:16
      Zapraszam na nowe forum białostockie restauracje. ;-)
      • onlyju Jaki mily wątek 10.03.06, 17:21
        Proszę jaki ciekawy wątek i wspanialy autor!
        Ale gdzie się wlaściwie podzial Pan Deser?
        Nie zauważylam oficjalnego pożegnania. Liczę więc na to, że wróci zachęcony
        odżyciem wątku i kolejną fanką!
    • Gość: madii1 Dawna Oaza - odradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 18:44
      Od dawnej Oazy radzę trzymać się wszystkim jak najdalej.
      Byłam tam w ostatnią sobotę we dwie głodne osoby. Samodzielnie znaleźliśmy
      stolik (na dwustolikowej antresoli), samodzielnie zaopatrzyliśmy się w menu.
      Minęło nieco czasu, przyszedł kelner, o którym wcześniej słyszałam od
      koleżanki, iż jest jednocześnie właścicielem/szefem przybytku. Zamówiliśmy 2
      pizze najmniejszego sortu, czyli raczej duże (fi 35 cm).

      Na pierwszą z nich czekaliśmy z 20 minut. Kiedy się pojawiła, stało się jasne,
      że nie bardzo jest jak ją jeść - średnica pizzy była o dobrych kilka
      centymetrów większa (!!!) od średnicy talerza, który dodatkowo na środku był
      mocno wklęsły. Wrażenie takie, jakby ktoś położył sztywny placek na talerzu do
      zupy.

      Popatrzyliśmy na gigaporcję i mikrotalerz z lekką paniką i zaczęliśmy czekać na
      pizzę nr 2. Na tym oczekiwaniu upłynęło nam - nie żartuję!!!! - kolejne 20
      minut. Po połowie tego czasu namówiony przeze mnie partner zaczął swoją pizzę
      jeść - był to ostatni moment przed jej kompletnym wystygnięciem. Kiedy ja
      dostałam placek, on swój kończył. Dzięki temu każde z nas mogło gapić się na
      jedzącego partnera, co, jak każdy wie, niezwykle zaostrza apetyt. Dodam, że
      początkowy zamysł był taki, że wymienimy się fragmentami dania, by każde z nas
      mogło spróbować dwóch różnych smaków pizzy. Nic z tego oczywiście nie wyszło.

      Pan przy stoliku obok miał nieco inną przygodę - zamówił 1 pizzę (dla siebie),
      ale kelner przyniósł mu ją przekrojoną na pół na 2 talerzach! Na nieśmiałe
      pytanie klienta, skąd taki pomysł, nie umiał odpowiedzieć. Zaznaczył jedynie,
      iż to chyba wszystko jedno, czy się je z jednego talerza, czy dwóch.

      Na dwa stoliki na antersoli był wspólny zestaw serwetek i przypraw. My mieliśmy
      przyprawy, sąsiad - serwetki. W razie potrzeby pożyczaliśmy sobie nawzajem.

      Jeśli ktoś twierdzi, że w tym lokalu jest dobra pizza, śmiem twierdzić, że
      dotąd jadł tylko pseudozapiekanki z paradiso posypane serem białostockim. Bo
      nawet w niesławnej Savonie karmią lepiej.
      Do Desera: polecam inną pizzerię przy Świętojańskiej, z drugiego końca ulicy,
      przy Filharmonii Białostockiej. To w miarę nowy lokal o nazwie Pizza Italia.
      Wcześniej otrzaskali się zdrowo z produkcją - przez kilka lat wyrabiali
      wyłącznie pizzę na telefon. Teraz dorobili się własnej knajpy. Nic wielkiego,
      ale jedzenie smaczne. Jednyna wada - nieistniejąca klimatyzacja. Zapach pizzy
      będzie się za Tobą ciągnął aż do stolicy.
      Pozdrawiam
      Madii


      Aha, jeszcze jedna ciekawostka. Próbowałam w eks-Oazie zamówić pizzę serową. W
      karcie występowała. Jednak klener+wlasciciel oynajmil mi, ze niemozliwe jest
      jej przygotowanie, bo w bialostockich sklepach nie sposob dostac jednego z
      niezbednych do tego serow. Opadla mi szczeka, bo te rzadkie sery to mozarella,
      parmezan, rokpol i gouda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka