Gość: studentka
IP: *.aster.pl
13.11.05, 21:54
Kasa, siedziba i jedna wielka beznadzieja... Jestem studentka drugiego roku.
Dostac sie tu to byl pryszcz - wystarczylo zaplacic. Spotkac tu
inteligentniejszych od siebie (o z tym mi sie studia kojarzyly i o tym
marzylam - zeby uczyc sie od - i przebywac z - madrzejszymi ode mnie) - nie
realne. Zrobilam wywiad u absolwentow tej budy - zadnych perspektyw...
Wszystkim radze omijac... koncze ten semestr i przenosze papiery na
panstwowa - szkoda czasu i kasy. I tak rektorowa naciagana... wielkie halo
wokol wlasnej osi...