Dodaj do ulubionych

Idę na koncert...

20.01.06, 16:31
Właśnie wychodzę. Es-dur Liszta. Na próbach wychodziło różnie. Życzcie
powodzenia i proszę o wirtualne kopniaki (z góry nie dziękuję).
Pozdrowionka.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Idę na koncert... 20.01.06, 17:09
      Masz ode mnie kopniaka. Powiesisz na serwerze?
      Gdzie, jaka orkiestra, sala, publisia???
      • pafcio01 Re: Idę na koncert... 21.01.06, 09:17
        No, to po wszystkim.
        W sumie nie ustrzegłem się szycia w pewnych miejscach, ale ogólnie mówiąc com
        chciał pokazać tom pokazał.
        Rzecz się działa w toruńskim Dworze Artusa - copółroczny koncert uczniów ZSM z
        orkiestrą (my to mamy dobrze...).
        Toruńska Ork. Kameralna (choć właściwie na Liszcie już Symfoniczna) dyr. Łukasz
        Borowicz - jakiegokolwiek dyrygenta do TOKu nie wezmą orkiestra jednak wciąż ta
        sama...też trochę szyli...puzony...trójkąt...:) Ale dyrygent - klasa.
        kamertonet.republika.pl/borowicz.html
        Jeśli było nagrywane (a zapewne było) i jeśli spodoba mi się, to może ośmielę
        się upublicznić. Ale jeszcze nie jestem pewiem czy toto jest godne
        upublicznienia. Zobaczymy.
        Pani Profesor była zadowolona-to jest najwaważniejsze.
        Pozdrowienia.
        • a000000 Re: Idę na koncert... 21.01.06, 14:44
          pafcio01 napisał:

          >ale ogólnie mówiąc com chciał pokazać tom pokazał.

          I o to chodzi. Teraz pokaż nam i powieś na serwerze. Tylko niech się szybciej
          ściąga!!!
          • schaetzchen Re: Idę na koncert... 21.01.06, 21:08
            No, Pafciu, skoro Pani Profesor była zadowolona, to na pewno grałeś świetnie.
            Gratulacje. Oby tak dalej.
            A jak skończyła się sprawa fortepianu? Jeśli nadal szukasz, to napisz na priv,
            może będę mogła Ci pomóc.
            • pafcio01 Re: Idę na koncert... 22.01.06, 08:50
              Sprawa fortepianu wygląda tak, że kiedyś może sobie go kupie, ale to tylko
              marzenia.
              Mam sztuczne pianinko i nawet mi służy.
              Kawai za dobrą cenę 5500zł chyba stoi u mnie i co drugi,trzeci dzień gram sobie
              na nim.
              W gruncie rzeczy to jest całkiem fajna sprawa. Takie cyfrowe urządzenie potrafi
              obnażyć mnóstwo technicznych niedoskonałości, które giną zazwyczaj w
              skomplikowanym dźwięku prawdziwego fortepianu. Dlatego grając na nim potrafię
              się zmobilizować do bardzo wnikliwego dłubania "technicznych" miejsc, do czego
              często ochoty nie mam.
              Ponadto - ja nie cierpię ćwiczyć. Ja kocham grać.
              Wiadomo, że na tym elektronicznym nie będę się rozpływał nad pięknem dźwięku i
              frazy, także pozostaje mi po prostu ćwiczyć. I bardzo dobrze. Gram za to sobie
              na pianinie (które z resztą posiada piękny dźwięk).

              Pozdrowienia!

              PS.:
              Chciałem założyć osobny wątek, ale skoro mam już głos, to chciałbym poruszyć
              jeden mój problem, pt AM Bydgoszcz czy Gdańsk?
              Sprawa jest prosta - gdzie iść? Pani Profesor jest to obojętne (chce mnie
              uczyć:)) a ja się waham.
              Gdańsk podobnież ma lepsze warunki kwaterunkowe, no i w ogóle ładniejsze
              miasto... A Bydgoszcz urodą nie grzeszy, ale podobno łatwiej o ćwiczeniówki.
              Naprawdę nie wiem. Pomóżcie.

              Pozdrowienia
              • schaetzchen Re: Idę na koncert... 22.01.06, 09:13
                Ja Ci pewnie za bardzo nie pomogę, bo gańskiej AM nie znam, studiowałam w
                Bydgoszczy. Katedra fortepianu super. Miła atmosfera na egzaminach, profesorowie
                świetni. Natomiast reszta przedmiotów - różnie. Miło wspominam kształcenie
                słuchu, harmonię, historię muzyki, naukę akompaniamentu (p. Suchecka, cudowna
                osoba, chyba już niestety jest na emeryturze, ale ona jest z Gdańska). Reszta
                przedmiotów - w tym niestety kameralistyka - na dość kiepskim poziomie.
                Musiałbyś sobie porównać właśnie pod kątem tych innych przedmiotów - z
                uwzględnieniem zwłaszcza kameralistyki. Generalnie w Bydgoszczy jest tak, że
                sporo profesorów dojeżdża albo z Warszawy albo z Gdańska.

                Nie śmiej się, ale ważnym argumentem może być też to gdzie masz więcej
                znajomych. To jest naprawdę ważne!

                Gdybym miała wybierać miasta, to wybrałabym zdecydowanie Gdańsk. Chociaż
                Bydgoszcz w okolicach akademii jest też dość urokliwa. Nie musisz na Fordon
                okropny jeździć :) Z drugiej strony w Gdańsku - z Akademii na Starówkę blisko.

                Filharmonie, koncerty - sala na pewno w Bydgoszczy lepsza. Chociaż pan Perucki
                (szef gdańskiej) uważa, że jego sala ma super akustykę - są to wierutne bzdury.
                Jest to jedne z gorszych sal (akustycznie). Natomiast trzebaby porównać sobie
                ofertę koncertową.

                Ćwiczeniówki - za moich czasów było kiepsko. Teraz podobno dokupili parę
                fortepianów, powinno być lepiej. A Ty jesteś z Torunia? Chcesz mieszkać w domu
                (co ma tę zaletę, że masz swój instrument), czy przenieść się (co ma tę zaletę,
                że człowiek dorośleje a poza tym nie musi dojeżdżać :) chociaż z Torunia do
                Bydgoszczy blisko i pociągi jeżdżą bardzo często)

                No to się rozpisałam i pewnie wcale Ci nie pomogłam :)))) Ondine może coś
                doradzi, bo ona przecież z Gdańska rodem :)
                • ondine Re: Idę na koncert... 23.01.06, 13:01
                  nie kala sie wlasnego gniazda, wiec zachowam komentarze dla siebie.

                  jednakowoz ja w ogole nei skladalam tam papierow ( ba, nigdzie w koncu nie
                  zlozylam w polsce bo nigdzie nie moglam sie przekonac , hehe ) , a moi koledzy z
                  liceum..coz, albo zrzedza, albo staraja sie wyjechac.

                  wszedzie jest atmosferka, czy tu , czy w warszawce, czy w paryzu, i wszedzie
                  smierdzi z czasem. jednak w gdansku masz czasem calkowite przegiecia.

                  bydgoszcz moim zdaniem lepsza, bo i tak jedno i drugie to za pzreproszeniem
                  kulturalna prowincja ( tak, moj kochany gdansk i klutura, to jeden wielki
                  obciach, a takie to duze i sprawne miasto ) , a w pl liczy sie stolica i
                  przejsciowo wrocek lub krakow. w bydgoszczy i po bydgoszczy tez mam kolegow (
                  od twojej profesor ) , i to gdanszczan.

                  w gdansku neiktorzy profesorowie ucza wciaz z tych samych notatek, co moja mader
                  30 lat temu ! i wciaz mysla systemem sprzed 30 lat.

                  najlepszy dowod, jaki system jest do-sko-na-ly to moje ostatnie podrygu w celu
                  organizacji recitalu w ratuszu. niby pikus, ale jednak- okazalo sie ze wszystkie
                  zacne organa na to nei stac ( chcialam grac za friko oczywiscie, dla sentymentu
                  bardziej ) , sytuacja zaiste kafkowska. no a ze juz za mlodu nie chcialo misie
                  kadzic w strone akademii...no to mam za swoje. zagranica chca sami i jeszcze za
                  to placa, u siebie sie nie da...

                  no wiec moim zdaniem bydgoszcz!

                  no a akademiki.. co z tego ze ladne, jak juz ponoc atmosfera w nich nie ta..no i
                  nie najtansze. a sali i tak nie ma jak wszedzie, choc zasadniczo powinny byc.
                  • ondine i jeszcze 23.01.06, 13:03
                    zapomnialam dodac, ze jestem na IV roku , wiec gros moich znajomych to minimum
                    IV roczni-glownie juz absolwenci
                    • pafcio01 Re: i jeszcze 06.02.06, 21:49
                      Po pierwsze: Dziękuję za spostrzeżenia dot. AM. Na dobrą sprawę to i tak
                      wszystko zależy od terminów egzaminów wstępnych. Po prostu w czerwcu lecę
                      koncertować na Gwadelupę i niewykluczone, że nie zdążę gdzieś na egzaminy
                      (Bydgoszcz chyba ma później, więc raczej Bydgoszcz)

                      Po drugie: Mój Liszt wisi już na www.pawelwakarecy.mp3.wp.pl
                      Nie będę komentował szczegółowo, ale ogólnie rzecz biorąc to wiele bym zmienił
                      gdybym mógł (począwszy od oktaw wstępnych aż po ostatnie strony).
                      A wystarczyło się nagrać na próbie.

                      Pozdrowienia!
                      • a000000 Re: i jeszcze 07.02.06, 00:33
                        Pafcio! ostatnio słyszałam opinię na temat koncertu danego przez Studentów
                        Akademii Bydgoskiej. Podobno poziom mniej niż mikry. Rozeznaj więc, w której
                        uczelni więcej uzyskasz zawodowo.
                        Zaraz zabieram się za Liszta. Posłucham w dzień, bo sąsiedzi mało muzykalni po
                        północy.
                        • a000000 Re: i jeszcze 09.02.06, 15:46
                          Tym razem ściągnęło się błyskiem.

                          Stara bajka, technicznie nagranie do bani. Miejscami wogóle nie słychać solisty,
                          ale trąby ryczą dzielnie.
                          Podobasz mi się, miejscami nawet bardzo. Początek, powiedziałabym, za dużo
                          pedału i emocji, które zjadają.

                          Pafcio!! Wiesz co ja sobie myślę? Może lepiej wybierz sobie konkretnego pedagoga
                          i tam zdawaj, gdzie ten uczy? Ja nie wiem, czy Ty się nadajesz na zwykłego
                          studenta który do przypadkowego nauczyciela trafia.
                          • pafcio01 Re: i jeszcze 10.02.06, 09:39
                            To, że solista jest przykrywany to niestety wina lipnej akustyki i
                            niepełnowymiarowego (acz bardzo dobrego) steinwaya.

                            Ale ja wiem od dawna u kogo chcę się kształcić i kto chce mnie kształcić!
                            Po prostu będę kontynuował pracę z p.prof.Popową-Zydroń i i kwestia jest taka -
                            w Bydgoszczy czy w Gdańsku.
                            Lepszego profesora przecież nie znajdę...
                            • a000000 Re: i jeszcze 10.02.06, 10:14
                              Wybór miasta zależy od tego, czego chcesz. Do Bydgoszczy mógłbyś dojeżdżać. Do
                              Gdańska musisz się przeprowadzić.
                              Z tym, że ja u Popowej-Zydroń Cię widzę góra dwa latka, dalej zagranica. Bo
                              tylko tam znajdziesz sale koncertowe pełne słuchaczy. A więc miejsce pracy.
    • abacaba Re: Idę na koncert... 10.02.06, 09:54
      Powiem tak. Dawno już nie słyszałem tak ciekawego, zróżnicowanego nastrojowo i
      brzmieniowo wykonania Koncertu Es-dur Liszta. Chyba nie zdajesz sobie sprawy,
      ile potrafisz, że chcesz w tym kraju studiować. Wyjedź za granicę (na zachód od
      Odry), znajdź sobie jakiegoś Baszkirowa czy kogoś podobnego. Jeśli kochasz
      grać, to za granicą już na studiach będziesz mógł wejść na rynek. Tutaj nic po
      Tobie, tu nie ma odbiorców, Polska jest nadal robotniczo-chłopska.
      Pianistycznie jesteś ukształtowany. Poszukaj kogoś kto będzie wiedział o czym
      jest muzyka, którą chcesz grać i tę wiedzę ci przekaże. Sorry za szczerość, ale
      szkoda żebyś się zmarnował i skończył jako profesor na jakiejś akademii
      muzycznej. No i podrzucaj swoje nagrania komu się da, żeby Cie zauważyli. Do
      swojej pani profesor zawsze możesz podskoczyć na konsultacje.
      • aka10 Re: Idę na koncert... 12.02.06, 13:15
        Moje wyrazy uznania.Dolaczylam do "Ulubionych".Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka