bieda

IP: vance* / 142.30.229.* 16.11.02, 23:28
Usmolony górnik z biedaszybu zaniósł się długim kaszlem. Trochę od pylicy,
trochę od dymu z papierosa. Widać, że przemawia przez niego wielkie
rozgoryczenie, bo nie żałuje ostrych słów: – Za komuny rządziły w mieście
trzy kopalnie: Thorez, Wałbrzych i Victoria. Pełną parą pracowały
elektrociepłownia, koksownia, liczne warsztaty; silna była odzieżówka. Do
czasu, jak, k...a mać, na własnych garbach wynieśliśmy do władzy takiego
jednego sk...a z Matką Boską w klapie. Miał mądrych pomagierów, to i naród
zbajerował, wywiódł na manowce. Tak z dnia na dzień dziadami nas zrobił, a
sam żyje jak król Na Polance! A my mamy drugą Japonię...
na „kopalince”!...

J. Szczerkowski
    • Gość: Krzysztof Re: bieda IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 23:36
      a tobie dobrze w Kanadzie pieprziny ubeku
    • soulless Re: bieda 17.11.02, 00:01
      Jest wieczór. Wróciłem do domu, byłem w mieście, lepiej lub gorzej ale jednak
      ludzie potrafią się bawić. Zaglądam na forum i przeglądam jakiś wątek, któremu
      początego dał niejaki Stan. Nędzny tekst, pełen sprzeczności, płytki,
      zawistny, a co dodatkowo razi - pełen błędów ortograficznych. Poczytałem kilka
      wypowiedzi innych osób i wróciłem do zestawienia tematów...

      ... po to żeby znaleźć kolejny post tego wstrętnego malkontenta. Co za
      człowiek. Ile ty masz lat? Czy ty pamietasz komunizm że go tak wychwalasz? Ty
      pacanie, w tamtych czasach wielu porządnych ludzi było nękanych przez
      cholernych aparatczyków, mój ojciec zmieniał się o piątej rano w kolejce z
      mamą po to żebym miał mięso na obiad. Gdy jako małe dziecko chorowałem to cała
      rodzina stawała na głowie żebym dostał choć jednego pomarańcza na filiżankę
      soku. To tylko moje doświadczenia z czasów, gdy dwa dolary na samochodzik w
      Peweksie dawały frajdę. Teraz mamy inne czasy, inną Polskę, jak z niej zwiałeś
      i siedzisz w Kanadzie to rozpamiętuj sobie przyznanie autonomii Eskimosom, o
      tym również nie masz pojęcia, więc teksty będą równie mądre jak ten o Wałęsie.

      Nie lubię czepialskich tekstów i sam takich staram się nie pisać ale Ty takie
      brednie tworzysz, że robi się niedobrze. Napisz coś o sobie przy okazji
      jakiejś wypowiedzi, bo chciałbym dowiedzieć się co tak bardzo skrzywiło cię w
      dieciństwie, że jesteś teraz takim sfrustrowanym marudą.

      Tfu! Prysnę sprayem na monitor i przetrę ściereczką żeby nie pamiętał twoich
      bredni. Weź pod uwagę fakt, że gdyby twój ukochany komunizm i stary system
      ciągle egzystował w tym kraju, to nie miałbyś gdzie wyrażać swoich opinii, bo
      forum które czytamy po prostu by nie istniało.
      • Gość: stan Re: bieda IP: vance* / 142.30.229.* 17.11.02, 00:52
        Agnieszka Pojałowska samotnie wychowuje sześcioletniego syna Olafa. Jest w
        szóstym miesiącu ciąży. Rodzina konkubenta wyrzuciła ją z domu. - Pracuję w
        sklepie z używaną odzieżą, to, co zarabiam, ledwo starcza na życie. Nie stać
        mnie na opłacanie komercyjnego czynszu - mówi załamana. Miasto odmówiło jej
        jednak pomocy mieszkaniowej. - W lokalówce tłumaczono mi, że na przydział
        mieszkania czekają osoby w trudniejszej sytuacji niż ja - mówi.

        - Mamy kłopoty z umieszczeniem jej w przepełnionych domach dla samotnych matek -
        mówił nam Marek Bogdanowicz, rzecznik osób bezdomnych.

        Zdesperowana kobieta w ubiegłą sobotę zajęła pustostan w zarządzanej przez
        miasto kamienicy przy ul. Lea 15. Chciała zwrócić uwagę władz miasta i mediów:
        w Krakowie jest wiele pustostanów, których nie ma w ewidencji. Tymczasem na
        pomoc oczekuje 1,6 tys. ludzi.

        Lokal, do którego się wprowadziła, nie był zamieszkany od dwóch lat. Nie
        interesowały się nim ani władze Krakowa, ani administrator budynku (firma
        ADM). - To była zwykła melina, noclegownia dla okolicznych pijaków - opowiadali
        nam sąsiedzi. Pojałowska poinformowała też policję i administrację kamienicy.

        Stanowisko urzędników jest jednak inne. - To bezprawne zajęcie lokalu. W
        najbliższych dniach miasto wystąpi do sądu o eksmisję dzikiego lokatora - mówi
        Waldemar Wiśniowski, dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych.

        Zgodnie z prawem administrator miał obowiązek poinformować o pustostanie urząd
        miasta, by mogli się tam wprowadzić kolejni lokatorzy. Tak jednak się nie
        stało. - Zleciłem postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Jeśli administrator
        dopuścił się zaniedbań, zostanie obciążony karą finansową - mówi Wiśniowski.

        Wczoraj do naszej redakcji zadzwonił poruszony losem kobiety administrator
        jednej z kamienic w pierwszej obwodnicy. - Ja rozumiem, że tej pani trzeba
        pomóc. Rozumiem jednak i to, dlaczego administratorzy nie informują miasta o
        komunalnych pustostanach. To dla nas bardzo kosztowne. Musimy wcześniej
        opróżnić taki lokal z wszelkiego sprzętu, a to czasem kosztuje nawet dwa, trzy
        tysiące złotych - twierdzi. W okolicy, w której mieszka, wskazał dwa pustostany.

        Krakowscy bezdomni, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że w Krakowie takich
        mieszkań jest wiele. - Znamy je, bo czasem w nich nocujemy - powiedział nam
        jeden z nich.

        Dotychczas nikt nie zbadał "szarej strefy" w gminnych budynkach.
        • soulless Re: bieda 17.11.02, 17:20
          A świstak siedzi i zawija. Nierówności zawsze były i będą. Kto jest Twoim
          zdaniem bardziej nie fair? Burżuj sprzed dwustu lat widzący przez okno karety
          umierające na ulicach dzieci czy może bogaty przedsiębiorca przejeżdżający
          Jaguarem obojętnie obok żebraka? To było, jest i będzie. Chyba nikt normalny
          nie jest obojętny na biedę i niedolę innych.

          Widziałem w aptece kobietę kupującą lekarstwa, mocno chora, to widać na
          pierwszy rzut oka. Kupowała lekarstwa dla siebie, z tego co chciała kupić
          wynikało że prawdopodobnie to cukrzyca, kupowała też lekarstwa dla dziecka,
          które miało jakieś przewlekłe choroby. Zabrakło jej pieniędzy, wzięła o wiele
          za mało, bo prawdopodobnie nie miała wiele więcej. Rezygnowała po kolei ze
          swoich lekarstw aby kupić dziecku to co było niezbędne. Aptekarka przekonywała
          ją, że skoro bierze akurat te leki to nie może przerwać kuracji, mówiła że to
          dla niej bardzo niebezpieczne. To nie skutkowało. To co było jej potrzebne
          zostawało na aptecznej ladzie. Wiesz Stańczyku jaki miała wyraz twarzy? To
          była wymalowana świadomość tego, że zaczyna składać podpis na swoim wyroku
          śmierci. Ale i to nie okazało się jej największym cierpieniem w ciągu tych
          kilku minut, bo w chwilę później okazało się, że leki dla dziecka są bardzo
          drogie i nie może kupić dla niego wszystkiego co niezbędne. Zaczęła się długa
          i trudna dyskusja ze sprzedającą co można odstawić aby nie przekreślać całej
          kuracji. W aptece byłem ja, aptekarka i ta kobieta, było bardzo cicho i w
          momencie gdy ta zupełnie obca mi osoba cicho zapłakała to mimo że nie jestem
          przesadnie wrażliwy poczułem jak boli serce i robi mi się niewypowiedzianie
          smutno. Nie mam dzieci ale chyba mam świadomość tego że największe cierpienie
          z możliwych jest wtedy gdy matka nie może pomóc swemu dziecku.

          Takich scen zdarza się mnóstwo w każdej minucie, jak nie w Polsce to w Afryce.
          Dramatów jest nieprzebrana ilość. Ale gdy się chce zmieniać taki właśnie świat
          to wydaje mi się, że warto jest zacząć od siebie. Co zrobiłeś ostatnio żeby
          pomóc? W swoim otoczeniu i wśród bliskich potrafisz tylko narzekać? Powiem ci
          dlaczego tak bardzo irytuje mnie twoja postać na tym forum. Piszesz marnie ale
          osób o marnym stylu jest tu wiele, masz jakieś swoje zboczenia polityczne ale
          i to nie jest najgorsze. Miałem dość trudne dzieciństwo, bo z powodu pewnych
          zdarzeń losowych było ciężko z pieniędzmi. Marna pensja jednej osoby na
          utrzymanie, kształcenie się i tak dalej. Byłem mały i myłem szyby na stacjach
          benzynowych, pracowałem na budowach bo nikt nie chciał legalnie zatrudniać
          szesnastolatka, studia, to było marzenie ściętej głowy. A ty mi tu pieprzysz
          smuty, które znasz pewnie z gazet! Potem było trochę lepiej, teraz praca jest
          stała i całkiem niezła jak na warunki w moim mieście, kończę spłacać stare
          długi. Nie miałem łatwo ale potrafię się cieszyć a tym co przeżywają dramaty
          na swój sposób pomagać. I jak myślisz co zrobiłem w aptece? Ściągnęło mi z
          karty prawie pół średniawej wypłaty ale ta kobiecina i dzieciak mieli
          wszystkie leki na miesiąc. Minęło trochę czasu a ja ciągle tak bardzo się z
          tego cieszę, że energii i chęci wystarczyłoby mi na dwa życia. A co ty byś
          zrobił? Opisał to najwyżej na forum głupi sfrustrowany zasrańcu!

          Zrób coś dobrego, byle to nie był drobiazg, bo ten tylko przelotnie ucieszy.
          Nawet ja choć prosty jestem wiem, że trzeba podzielić się czymś czego nam
          brakuje aby zrozumieć sens pomagania innym.

          Rozpisałem się, sorry.
    • Gość: rick Re: bieda IP: proxy / *.home.cgocable.net 17.11.02, 00:06
      Sobota wieczor,centrum Vancuwer.30 pietrowy piekny,nowoczesny biurowiec,szklo
      i aluminium z delikatnymi elementami szlachetnego drzewa.Eleganckim korytarzem
      na 25 pietrze idzie mezczyzna popychajac wozek z przyborami do
      sprzatania,cisza spokoj,biura puste,wszyscy rozjechali sie do domow.Kim jest
      ten osobnik,kogos mi przypomina,och wiem,to Stachu,syn soltysa ze
      studzianek,ktory wyjechal podbic Kanade.Jeden z pokoji jest otwarty,Stachu
      rozglonda sie po eleganckim gabinecie,siada za biurkiem.Och,co to,komputer
      wlonczony na stronie gazeta.pl forum bialystok,pewnie pracuje tu jakis polak z
      Bialegostoku,pieprzony kapitalista,a moze nawet katolik.Przeciez on zabral
      moje miejsce mysli Stacho,to moj tatko byl soltysem,a nie jego.Zachlipal
      biedak smentnie i przez lzy zaczol bezmyslnie pukac w klawiature
      komputera.Obudzmy Stacha bo zmiana sie skonczy i nie zdazy posprzatac,a ci
      cholerni kapitalisci wywala go z roboty,farbowani
      katolicy.
      Stacho na soltysa Vancuver,tylko on moze uratowac to miasto.Bezdomni i
      glodni za Stachem.
      • Gość: stan Re: bieda IP: 64.114.128.* 17.11.02, 06:51
        ha,ha,ha...very funny indeed
    • Gość: Jan P. Re: bieda IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 17.11.02, 10:25
      Jan P. właściciel sklepu z materiałami budowlanymi: za komuny pracowałem w
      Biazecie. Pieniądze były marne, na utrzymaniu miałem żonę i trójkę małych
      dzieci. Dlatego jak pojawiła się okazja wyjechałem do Włoch, do pracy.
      Charowałem ciężko, ale miałem cel i nie załamałem się. Wróciłem już po upadku
      komunizmu. Dzięki doświadczeniu zdobytym na Zachodzie mogłem otworzyć własną
      firmę, którą prowadzę do dziś. Jak ktoś mi mówi, że za komuny było lepiej to
      śmieję mu się w twarz. Lepiej było dla leni i aparatczyków. Na pewno nie dla
      zwykłego człowieka.
      • Gość: Warchoł Re: bieda IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 17.11.02, 11:00
        Mam 60 lat. Jestem człowiekiem nieżle sytuowanym. Mam kochankę 35 letnią
        mężatkę,która posiada troje dzieci. Ma wyższe studia,zna angielski od 5 lat nie
        może znależć pracy. Jej mąż ma na czysto 1700zł. Jak myślicie dlaczego ona ze
        mną sypia? Chyba nie z miłości. Ostatnio kupiłem kurtki dla jej dzieciaków.
        KOMUNY NIENAWIDZIŁEM I NIENAWIDZĘ.
        • Gość: stan Re: bieda IP: 64.114.128.* 18.11.02, 05:42
          Poszli po węgiel. Uciekali przed ochroniarzami, którzy ich gonili - mówił po
          pogrzebie jeden z ich kolegów.

          - Piszecie o nich, że kradli węgiel. A my nie możemy uwierzyć, że czterech
          chłopaków z naszej dzielnicy straciło życie w tak głupiej sytuacji - krzyczała
          na mnie starsza kobieta wpatrująca się w cztery klepsydry na przykościelnym
          murze.

          W czasie mszy żałobnej ksiądz prosił w kazaniu, żeby nie spieszyć się z
          odpowiedzią na pytanie o winę.

          - Czy winien maszynista, który profesjonalnie prowadził pociąg? Czy
          ochroniarze, którzy wypełniali swój obowiązek? - stawiał pytania ksiądz. -
          Jeżeli ktoś ma dobrze uformowane sumienie, odpowiedź w końcu przyjdzie - mówił.

          - W tym momencie wyszłyśmy z kościoła - mówią Ewa i Karolina. - Nie chcemy
          słuchać, jak nad trumnami wytyka się im złodziejstwo - dodały.

          - Ochroniarzy trzeba zniszczyć - łkającym głosem mówiły Ela, Aneta i Asia.
          Najlepiej znały Damiana. - On miał wszystko, nic nie kradł - dodały zalane
          łzami.

          - Nad tymi trumnami trzeba się zastanowić. Wiem, że oni chodzili kraść węgiel.
          Nie wiem, czy akurat tego wieczora kradli. Damian chodził z nimi, bo na Załężu
          trzeba trzymać się razem. Mam pretensję do dziennikarzy, że piszą i mówią o
          zbieraniu węgla. Nazwijcie rzecz po imieniu. Niech słowa i te trumny w końcu
          wstrząsną ludźmi - mówił jeden z księży.

          - Młodzież goni za powierzchownymi objawami dobrobytu. Przyznaję szczerze, że
          bardzo rzadko udaje mi się do nich dotrzeć. Hiob cierpiący to dla nich frajer,
          Magdalena im imponuje na początku swojej drogi życiowej, gdy była
          nierządnicą... Załęże jest dzielnicą ludzi pokrzywdzonych przez współczesne
          czasy. Bardzo biedną - mówił ksiądz Dariusz Nowakowski, katecheta chłopców.

          Przez ponad pół godziny rozchodził się tłum ludzi po zakończeniu uroczystości
          pogrzebowych. W tym czasie koło kościoła św. Józefa przy ul. Gliwickiej
          przejechało osiem wózków wypełnionych złomem. Pchali je brudni, zmęczeni
          mężczyźni.

          - Złom i węgiel to nasze źródło utrzymania. Nawet miałem przyjść na pogrzeb,
          ale robota się trafiła - usprawiedliwiającym tonem mówi brudny mężczyzna.

          - Ale słyszałem, że pogrzeby były bogate, z białymi trumnami - dodał i pchnął
          wózek załadowany przerdzewiałymi rynnami.
          • Gość: Akir Re: bieda IP: proxy / 212.160.130.* 18.11.02, 09:25
            Gość portalu: stan napisał(a):

            > Poszli po węgiel. Uciekali przed ochroniarzami, którzy ich gonili - mówił po
            > pogrzebie jeden z ich kolegów.
            >
            > - Piszecie o nich, że kradli węgiel. A my nie możemy uwierzyć, że czterech
            > chłopaków z naszej dzielnicy straciło życie w tak głupiej sytuacji -
            krzyczała
            > na mnie starsza kobieta wpatrująca się w cztery klepsydry na przykościelnym
            > murze.
            >
            > W czasie mszy żałobnej ksiądz prosił w kazaniu, żeby nie spieszyć się z
            > odpowiedzią na pytanie o winę.
            >
            > - Czy winien maszynista, który profesjonalnie prowadził pociąg? Czy
            > ochroniarze, którzy wypełniali swój obowiązek? - stawiał pytania ksiądz. -
            > Jeżeli ktoś ma dobrze uformowane sumienie, odpowiedź w końcu przyjdzie -
            mówił.
            >
            >
            > - W tym momencie wyszłyśmy z kościoła - mówią Ewa i Karolina. - Nie chcemy
            > słuchać, jak nad trumnami wytyka się im złodziejstwo - dodały.
            >
            > - Ochroniarzy trzeba zniszczyć - łkającym głosem mówiły Ela, Aneta i Asia.
            > Najlepiej znały Damiana. - On miał wszystko, nic nie kradł - dodały zalane
            > łzami.
            >
            > - Nad tymi trumnami trzeba się zastanowić. Wiem, że oni chodzili kraść
            węgiel.
            > Nie wiem, czy akurat tego wieczora kradli. Damian chodził z nimi, bo na
            Załężu
            > trzeba trzymać się razem. Mam pretensję do dziennikarzy, że piszą i mówią o
            > zbieraniu węgla. Nazwijcie rzecz po imieniu. Niech słowa i te trumny w końcu
            > wstrząsną ludźmi - mówił jeden z księży.
            >
            > - Młodzież goni za powierzchownymi objawami dobrobytu. Przyznaję szczerze, że
            > bardzo rzadko udaje mi się do nich dotrzeć. Hiob cierpiący to dla nich
            frajer,
            > Magdalena im imponuje na początku swojej drogi życiowej, gdy była
            > nierządnicą... Załęże jest dzielnicą ludzi pokrzywdzonych przez współczesne
            > czasy. Bardzo biedną - mówił ksiądz Dariusz Nowakowski, katecheta chłopców.
            >
            > Przez ponad pół godziny rozchodził się tłum ludzi po zakończeniu uroczystości
            > pogrzebowych. W tym czasie koło kościoła św. Józefa przy ul. Gliwickiej
            > przejechało osiem wózków wypełnionych złomem. Pchali je brudni, zmęczeni
            > mężczyźni.
            >
            > - Złom i węgiel to nasze źródło utrzymania. Nawet miałem przyjść na pogrzeb,
            > ale robota się trafiła - usprawiedliwiającym tonem mówi brudny mężczyzna.
            >
            > - Ale słyszałem, że pogrzeby były bogate, z białymi trumnami - dodał i pchnął
            > wózek załadowany przerdzewiałymi rynnami.

            Stan co proponujes w tej sytuacji (za komuny było mniej pociągów, a jak kogoś
            przejechały to gazetom nie wolno było o tym pisać i człowiek od razu był
            weselszy)
            • Gość: ................ Re: bieda IP: *.sympatico.ca 18.11.02, 19:13
              Za komuny raczej nikt zbytnio zlomem nie handlowal. Co do wegla?
              Mozna go bylo "legalnie" ukrasc, ale zdecydowana wiekszosc wolala
              go ledalnie kupowac. Czasy jak widzisz sie zmienily. Nie wszystkim
              na lepsze. W najgorszym przypadku, gdy sie chce dzisiaj poprawic
              swoj podstawowy i konieczny zarazem dobrobyt zycia codziennego,
              mozna stracic zycie. A wniosek z tego jest prosty. Ten wegiel
              juz do kogos nalezy. Ktos go pilnuje i to mocno.
Pełna wersja