maggpie 16.02.06, 16:47 "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na duchu, gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko stukasz w cegłę, jak w ścianę więzienia?" Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą" Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maggpie krawędź świata?.. 16.02.06, 20:40 "Ogródki przedmiejskie stoją jakby na krawędzi świata i patrzą poprzez parkany w nieskończoność anonimowej równiny. Tuż za rogatkami mapa kraju staje się bezimienna i kosmiczna, jak Kanaan. Nad tym skrawiem ziemi wąskim i straconym otworzyło się raz jeszcze niebo głębsze i rozleglejsze niż gdzie indziej, niebo ogromne, jak kopuła, wielopiętrowe i chłonące, pełne niedokończonych fresków i improwizacyj, lecących draperyj i gwałtownych wniebowstąpień." Bruno Schulz "Republika marzeń" Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie lepiej. 16.02.06, 23:59 "Tu na warszawskim bruku, w te dni zgiełkliwe, płomienne i oszałamiające, przenoszę się myślą do dalekiego miasta mych marzeń, wzbijam się wzrokiem ponad ten kraj niski, rozległy i fałdzisty, jak płaszcz Boga zrzucony kolorową płachtą u progów nieba. Bo kraj ten cały podkłada się niebu, trzyma je na sobie, kolorowo sklepione, wielokrotne, pełne krużganków, triforiów, różyc i okien na wieczność. Kraj ten wrasta rok za rokiem w niebo, wstępuje w zorze, przeaniela się cały w refleksach wielkiej atmosfery." BS "Republika.." Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie "Do Tadeusza Berezy" 17.02.06, 16:43 „Potrzebny mi jest towarzysz. Potrzebna mi jest bliskość pokrewnego człowieka. Pragnę jakiejś poręki świata wewnętrznego, którego istnienie postuluję. Wciąż tylko trzymać go na własnej wierze, dźwigać go wbrew wszystkiemu siłą swej przekory – jest trudem i udręką Atlasa. Czasem zdaje mi się, że tym wytężonym gestem dźwigania trzymam nic na swoich barkach. Chciałbym móc na chwilę złożyć ten ciężar na czyichś ramionach, rozprostować kark i spojrzeć na to, co dźwigałem. Potrzeba mi wspólnika do przedsięwzięć odkrywczych. To, co dla jednego człowieka jest ryzykiem, niemożliwością, na głowie postawionym kaprysem – odbite w czterech oczach staje się rzeczywistością. Świat jak gdyby czekał na tę spółkę: zamknięty dotychczas, ciasny, bez dalszych planów – dojrzewać zaczyna kolorami dali, pękać i otwierać się w głąb. Malowane prospekty pogłębiają się i rozstępują w rzeczywiste perspektywy, ściana przepuszcza nas w dymensje przedtem nieosiągalne, freski malowane nanieboskłonie ożywają jak w pantomimie.” BS Odpowiedz Link Zgłoś
ela0508 smutno 17.02.06, 17:09 maggpie napisała: > "Cóż można począć w takim świecie? Jak nie zwątpić, jak nie upaść na duchu, > gdy wszystko zamurowane nad swoim sensem i wszędzie tylko stukasz w cegłę, jak > w ścianę więzienia?" > Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą" > właśnie jak? Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie Re: smutno 17.02.06, 17:13 ela0508 napisała: > > Bruno Schulz "Sanatorium pod klepsydrą" > właśnie jak? nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie Re: smutno 17.02.06, 17:45 ela0508 napisała: > u Ciebie też tak jak u mnie? może ale Schulz pomaga;) Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie wtedy zrozumiałam, co mam czynić. 20.02.06, 13:37 „Wtedy zrozumiałem, co mam czynić, i pełen zapału zacząłem z szaf wyciągać stare foliały, wypisane i rozsypujące się księgi handlowe ojca i rzucałem je na podłogę pod ten słup ognisty, który leżał na powietrzu i pałał. Nie można mi było nastarczyć papieru. Brat i matka przybiegali wciąż z nowymi naręczami starych gazet i dzienników i rzucali je stosami na ziemię. A ja siedziałem wśród tych papierów, oślepiony blaskiem, z oczami pełnymi eksplozyj, rakiet i kolorów, i rysowałem. Rysowałem w pośpiechu, w panice, na poprzek, na ukos, poprzez zadrukowane i zapisane stronice. Moje kolorowe ołówki latały w natchnieniu przez kolumny nieczytelnych tekstów, biegły w genialnych gryzmołach, w karkołomnych zygzakach, zwęźlając się raptownie w anagramy wizyj, w rebusy świetlistych objawień, i znów rozwiązując się w puste i ślepe błyskawice, szukające tropu natchnienia.” BS "Genialna epoka" Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie smutek, co się tu zdarza. 21.02.06, 21:24 "Jak to wyrazić? Gdy inne miasta rozwinęły się w ekonomikę, wyrosły w cyfry statystyczne, w liczebność – miasto nasze zstąpiło w esencjonalność. Tu nie dzieje się nic na darmo, nic nie zdarza się bez głębokiego sensu i bez premedytacji. Tu zdarzenia nie są efemerycznym fantomem na powierzchni, tu mają one korzenie w głąb rzeczy i sięgają istoty. Tu rozstrzyga się coś każdej chwili, egzemplarycznie i po wszystkie czasy. Tu dzieją się wszystkie sprawy raz jeden tylko i nieodwołalnie. Dlatego jest tak wielka powaga, głęboki akcent, smutek na tym, co się tu zdarza." BS "Republika.." Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie mniej. 23.02.06, 23:45 bo w końcu skończyłam "Solaris", a to dlatego że się w nim utopiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie słowo. 24.02.06, 15:25 "Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste. Każdy fragment rzeczywistości żyje dzięki temu, że ma udział w jakimś sensie uniwersalnym. Stare kosmogonie wyrażały to sentencją, że na początku było słowo. Nienazwane nie istnieje dla nas. Nazwać coś – znaczy włączyć to w jakiś sens uniwersalny. Izolowane, mozaikowe słowo jest wytworem późnym, jest już rezultatem techniki. Pierwotne słowo było majaczeniem, krążącym dookoła sensu światła, było wielką uniwersalną całością. Słowo w potocznym dzisiejszym znaczeniu jest już tylko fragmentem, rudymentem jakiejś dawnej wszechobejmującej, integralnej mitologii. Dlatego jest w nim dążność do odrastania, do regeneracji, do uzupełniania się w pełny sens." BS "Mityzacja rzeczywistości" Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie pokój. 27.02.06, 15:14 "Od kiedy mogę wychodzić na miasto, jest to dla mnie znaczną ulgą. Ale jakże długo nie opuszczałem mego pokoju! Były to gorzkie miesiące i lata." BS "Samotność" Odpowiedz Link Zgłoś
maggpie jasna, bezksiężycowa. 28.02.06, 21:30 "Nie potrafię wytłumaczyć faktu, że jest to dawny mój pokój z dzieciństwa, ostatnia izba od ganku już za owych czasów rzadko odwiedzana, wciąż zapominana, jakby nie należąca do mieszkania. Nie pamiętam już, jak tam zaszedłem. Zdaje mi się, że była noc jasna, wodnistobiała noc bezksiężycowa. Widziałem każdy szczegół w szarej poświacie. Łóżko było rozesłane, jakby dopiero co kto je opuścił, nasłuchiwałem w ciszy, czy nie dosłyszę oddechu śpiących. Któż mógł tu oddychać?" BS "Samotność" Odpowiedz Link Zgłoś