Gość: ubies
IP: 209.130.141.*
11.05.06, 19:25
Gdzie tu jest problem? Wg dziennikarki w fakcie, ze pociag bedzie jechal
dluzej przez kilka tygodni. Wiec jak ona sobie wyobraza skrocenie czasu
podrozy? Jak maja wymieniac tory na odcinku Wolomin-Tluszcz i jednoczesnie
puszczac tam pociagi? Moze niech zaproponuje jakies rozwiazanie.
Jesli owa dziennikarka przejechalaby sie pociagiem z Warszawy, to zaraz by
pewnie pisala artykul, ze pociag na tym odcinku jedzie za wolno. Jak wzieli
sie za naprawe, to oczywiscie pisze, ze zle, ze jest remont i pociag jedzie
dluzej.
TYLKO 10-15 minut? A ile by Pani chciala zrobic w niecale dwa miesiace? 30
minut:) Fajne, pociag pospieszny jedzie caly ten odcinek okolo 25 minut, a
mila Pani chcialaby, aby jego remont skrocil podroz o 30 minut. Czyli
musialby jechac z Wolomina do Tluszcza -5 minut.
I dodam jeszcze, bo w artykule nie jest to jasno powiedziane, ze remontowany
jest jedynie tor z Warszawy. Czas podrozy do Warszawy raczej sie nie zmieni.
Wypadaloby raczej napisac, jak to mozliwe, ze nie dotrzymano 7 dniowego,
ustawowego obowiazku informowania o zmianach w rozkladzie jazdy. Ale coz, ten
problem, ktory moze dotknac wszystkich dojezdzajacych codziennie do
Bialegostoku do pracy, jakos przemilczano. Akurat w tym przypadku ewidentna
wina jest w Warszawie....