Dodaj do ulubionych

Lang Lang recital - FN 20.02.2007

21.02.07, 00:47
Udało mi się dostać wejściówkę :) No i nieźle się ubawiłem :)

Kto jeszcze był? Jakie wrażenia?

Jedrek
Obserwuj wątek
    • arana Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 21.02.07, 05:02
      No to uchyl rąbka tajemnicy i pisz szybko!
      • jdrk Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 22.02.07, 03:00
        Dopiero teraz mam chwilkę, aby napisać coś więcej...

        To, co o Langu napisał 60jerzy w zasadzie by wystarczyło. A przezwisko "Bang
        Bang" rzeczywiście pasuje do niego idealnie :D

        A teraz szczegóły...

        Na początek Lang zagrał jedną z bardziej znanych Sonat Mozarta C-dur KV.330.
        Zagrał ją w sposób rzadko u nas wykonywany, czyli wesoło i radośnie, ale... z
        kolei przegiął w drugą stronę - Sonata była tak skoczna i wesoła, jakby to była
        wiejską przyśpiewką. Artysta przy tym kiwał się, a czasem podskakiwał sobie na
        stołeczku :)

        Po tej rozgrzewce na warsztat poszła Sonata h-moll Chopina. Myślę, że Lang
        wybrał Chopina tylko z jednego powodu - koncertu w Polsce. Może dodatkowym
        powodem była chęć popisania się... techniką ;) Romatycznej duszy Lang niestety
        nie pokazał, za to, aby nie było nazbyt nudno (Largo), artysta od czasu do czasu
        budził słuchaczy mocnym i dynamicznym akordem. No, dość nietypowa to była
        interpretacja ;)

        Po przerwie "na tapetę" poszły "Sceny dziecięce" Schumanna. Zagrane były dość
        klasycznie, wesoło, niektóre nawet nastrojowo - może nie rewelacyjnie, ale
        ciekawie ;)

        Preludia Rachmaninowa to utwory, w których Lang mógł wreszcie "zaszaleć" :) Już
        pierwszy akord wstrząsnął słuchaczami, a z upływem czasu emocje rosły... ;)
        Prawdziwym mocnym finałem był Liszt, a zwłaszcza "Rapsodia węgierska". Czegoś
        takiego jeszcze na żywo nie widziałem - oszałamiająca technika, szybkość
        (uderzeń w klawisze) karabinu maszynowego, przy dynamika sięgała ffff ;) To dla
        takich pianistów buduje się współczesne Steinwaye :D Tak sobie pomyślałem, że
        Lang z zasadzie mógłby grać wyłącznie Liszta, np. "Etiudy transcendentalne" -
        sala na pewno oszalałaby z radości :)

        Oczywiście po takim popisie owacjom nie było końca :) Pianista na bis zagrał dwa
        razy Chopina (uważam to za miły, polski akcent), oczywiście Liszta, a na koniec
        utwór z najnowszej "chińskiej" płyty - interesujący, przypominający utwory
        Debussyego.

        Przed recitalem nie nastawiałem się na głębokie przeżycia duchowe, więc... się
        nie zawiodłem :) Uważam, że była to bardzo dobra zabawa - w sam raz na "ostatki" :)

        P.S. Recital będzie retransmitowany, prawdopodobnie w najbliższą niedzielę w PR2.

        Jedrek
    • 60jerzy Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 21.02.07, 09:44
      CZy geniusz komiksu jest w stanie wykreować arcydzieło impresjonistyczne. Ocen
      a recitalu Langa sprowadza się chyba do odpowiedzi na to pytanie. Po tym
      recitalu wiem już, że złośliwa trawestacja jego nazwiska na "Bang Bang" nie
      jest złośliwością tylko diagnozą zastanej sytuacji. Olśniewająca - zaiste -
      jest sprawność techniczna, ale przez to samo w tej chwili Lang Lang wielkim
      pianistą nie jest. Pytanie czy stanie się nim w przyszłości, czy też jest to w
      ogóle kierunek, w którym będzie zmierzać pianistyka. Jeżeli tak, to pozostają
      nam na szczęście nagrania. Były podczas recitalu takie nieliczne chwile, że
      już, już zdawało się, że mamy do czynienia z oczarowaniem, ale zaraz byłem
      sprowadzany na ziemię. Natomiast II rapsodia - cóż, możliwości techniczne jak
      widać nie zostały jeszcze do końca dookreślone. W każdym razie instrument
      zniósł to dzielnie.
    • pafcio01 Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 21.02.07, 13:27
      Lang Lang nigdy nie był przeze mnie zbyt adorowany. Ot, taki pianistyczny
      ekshibicjonista. Nie mniej jednak wybieram się na koncert w sobotę.
      (bardziej jednak ze względów towarzyskich - zjeżdża się trochę pianistycznego
      "półświatka":))
    • arana Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 22.02.07, 04:40
      Dzięki, Jędrku, za relację. Dziękuję wszystkim - oszczędziliście mi stania po
      wejściówki. Nie mam ochoty na takiego Chopina czy Czajkowskiego, więc zadowolę
      się transmisją w Dwójce.

      Ale oczywiście będę czekać na wrażenia prosto z sali. Piszcie!
      • jdrk Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 22.02.07, 19:21
        arana napisała:
        > Dzięki, Jędrku, za relację. Dziękuję wszystkim - oszczędziliście mi stania po
        > wejściówki. Nie mam ochoty na takiego Chopina czy Czajkowskiego, więc zadowolę
        > się transmisją w Dwójce.

        Ale myślę, że dużo stracisz z widowiska nie oglądając go na scenie, zwłaszcza w
        koncercie Czajkowskiego (przypomina mi się Monty Python) ;) Warto choć raz
        zobaczyć te jego wirtuozerskie gesty: obszerne ruchy ciałem, odrzucanie rąk na
        boki i do tyłu, podskoki na stołku... :)

        Chociaż z drugiej strony bardzo jestem ciekaw jak Lang zabrzmi w radio - może
        wcale nie tak źle, jak się nam wydaje?
    • 60jerzy Re: Lang Lang recital - FN 20.02.2007 22.02.07, 20:09
      Byłem dwa razy na koncercie Lang Langa (raz na I Czajkowskiego z NYPhO oraz III
      Rachmaninowa z berlińczykami) i muszę przyznać, że za wiele baletu przy
      fortepianie nie było. I bynajmniej nie jestem członkiem fanklubu tego pianisty.
      W przypadku I kf Czajkowskiego w finale tak się zapędził, że nawet nowojorczycy
      zostali w tyle za ostatnim pasażem w finale. Dlatego z ciekawością posłucham
      jutrzejszej transmisji. Zresztą w ogóle tamten koncert (w Brunszwiku)
      zapamiętałem jako typowo rutyniarskią produkcję w ramach tournee - zwłaszcza
      oceniając nowojorczyków. W przypadku Filharmonii Berlińskiej sytuacja była
      inna. Za każdym razem, gdy jestem na ich koncercie, wychodzę w przekonaniu, że
      natłuczone w tym celu kilometry i spalone paliwo nie poszły na darmo. Nie
      inaczej było podczas ich koncertu z Langiem. I od początku miałem wrażenie, że
      orkiestra robi swoją świetną robotę, a solista swoją - ale osobno. Nie było tej
      symbiozy, która jest absolutna np. w nagraniu Volodosa. Myślę, że jest to
      kwestia pośpiechu w jakim żyje ten młody człowiek. Jak się spojrzy na jego
      kalendarz koncertowy to zdumiewa zagęszczeniem. Fakt, że antidotum jest
      zmienność granego repertuaru. Ale czy w tym zagonieniu jest czas na
      intelektualny namysł nad granym repertuarem? Dlatego wrócę do tego pianisty za
      parę ładnych lat (jak dożyję), by sprawdzić, czy pójdzie drogą choćby
      wspomnianego Volodosa (góra 50 koncertów w roku, inny stosunek do życia i
      fantastyczny efekt na estradzie), czy też dalej gnać będzie w tym kieracie.
      Pozdrawiam forumowiczów - chociaż jak widzę małoliczne to towarzystwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka