Gość: Łomża
IP: 213.184.31.*
14.03.07, 14:19
Naukowcy w obronie Doliny Rospudy
Dyrektor Instytutu Botaniki Uniwersytetu Warszawskiego i Kierownik Zakładu
Botaniki Środowiskowej prof. dr hab. Stanisław Kłosowski odcina się od
wypowiedzi prof. Henryka Tomaszewicza w sprawie doliny Rospudy. Jak twierdzi
prof. Stanisław Kłosowski profesor Tomaszewicz mówiąc, że przecięcie doliny
Rospudy estakadą nie zniszczy środowiska, wypowiadał tylko swoją opinię,
która jest odmienna od opinii pozostałych pracowników Instytutu, a jego
wnioski nie są poparte żadnymi badaniami naukowymi.
Oświadczenie w sprawie wypowiedzi prof. Henryka Tomaszewicza dotyczących
budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy
W ostatnich dniach zarówno w prasie ogólnopolskiej (Nasz Dziennik) jak i
regionalnej -podlaskiej (Gazeta Współczesna, Kurier Poranny) oraz w innych
środkach masowego przekazu ukazały się wywiady z prof. H. Tomaszewiczem,
pracownikiem Zakładu Botaniki Środowiskowej UW, dotyczące wpływu planowanej
estakady nad Rospudą na bagienną dolinę tej rzeki. Niezależnie od tych
wypowiedzi prof. Tomaszewicz przesłał swoje uwagi określane mianem ekspertyzy
do premiera, ministrów środowiska i transportu oraz lokalnych władz w
Augustowie.
W związku z powyższym, jako kierownik Zakładu Botaniki Środowiskowej i
dyrektor Instytutu Botaniki do którego należy powyższy Zakład pragnę
przekazać kilka uwag.
1. Wysyłając pisma do premiera, ministrów i władz lokalnych Augustowa prof.
Tomaszewicz ostemplował je pieczątką z nazwą Zakładu, co może sugerować, iż
wypowiada się w imieniu całego Zakładu. Oświadczam, iż wypowiadał się tylko
we własnym imieniu. Pozostali pracownicy naukowi oraz doktoranci Zakładu mają
zupełnie inne zdanie na temat budowy estakady przez dolinę Rospudy - zgodne z
uchwałą Rady Wydziału Biologii skierowaną do premiera i stanowiskiem PROP.
2. Ze zdziwieniem przeczytałem w mediach, że prof. Tomaszewicz przesłał do
władz ekspertyzę dotyczącą inwestycji w dolinie Rospudy. Prywatne zdanie
osoby, nawet posiadającej tytuł naukowy profesora to jeszcze nie ekspertyza.
Ekspertyza powinna wynikać z konkretnych badań! Z całą odpowiedzialnością
mogę stwierdzić, że prof. Tomaszewicz nie prowadził i nie prowadzi na
obszarze doliny Rospudy żadnych badań botanicznych i środowiskowych, żadnych
pomiarów, symulacji, itp., które by upoważniały do określenia jego prywatnej
opinii jako ekspertyzy.
3. Podobnie jak prof. Tomaszewicz od kilkudziesięciu lat zajmuję się badaniem
ekosystemów wodnych i bagiennych, m.in. w północno-wschodniej Polsce. Obecnie
wraz z doktorantami oraz współpracownikami prowadzę badania dotyczące
procesów zarastania, zależności między układami przestrzennymi roślinności a
siedliskiem oraz hydrologii w dolinie Rospudy. W związku z powyższym nie mogę
pozostawić wypowiedzi prof. Tomaszewicza bez komentarza:
Zupełnym nieporozumieniem jest stawianie znaku równości między zagrożeniem
doliny Rospudy nagłą drastyczną ingerencją człowieka (budowa estakady), a
naturalnymi procesami zarastania (sukcesja). Procesom tym podlegają
praktycznie wszystkie ekosystemy. Człowiek swoją działalnością może
przyczyniać się do przyspieszenia lub spowolnienia tych procesów.
Stwierdzenie, że dla zachowania różnorodności biologicznej istnieje potrzeba
prowadzenia na wielu obszarach czynnej ochrony przyrody jest dzisiaj
truizmem. Wyjątkowość doliny Rospudy polega jednak na tym, że dzięki
stosunkowo stabilnym warunkom wodnym, zapewniającym stałe uwilgotnienie
torfowego podłoża, proces sukcesji zachodzi na tym terenie powoli i krajobraz
torfowisk może zachować przez długi czas swój otwarty charakter nie wymagając
zabiegów ochrony czynnej. Poza tym, teoretycznie zakładając, że kiedyś może
zaistnieć potrzeba prowadzenia czynnej ochrony przyrody w dolinie Rospudy,
nie jest to w żadnym wypadku argumentem za budową na tym terenie estakady.
Kolejnym kuriozum jest argumentowanie, iż „spaliny nie będą miały żadnego
wpływu na roślinność doliny ponieważ w przeważającej większości (ponad 90%)
są to rośliny o bardzo szerokiej amplitudzie ekologicznej i bardzo
ekspansywne”. Pospolite rośliny szuwarowe mogą dokonać szybkiej ekspansji na
terenie doliny Rospudy na skutek wzrostu żyzności siedliska. Ekspansja tychże
roślin może z kolei doprowadzić do wyginięcie roślin mechowiskowych, które
obecnie budują rozlegle otwarte torfowiska w dolinie Rospudy i które (m.in.
ze względu na bardzo wąską amplitudę ekologiczną) należą do najbardziej
zagrożonych gatunków flory europejskiej.
Całkowicie niezrozumiałe jest stanowisko sugerujące wykorzystanie obszarów
leśnych a w szczególności tak unikalnego przyrodniczo obszaru jakim jest
dolina Rospudy wraz z otaczającymi ją lasami, jako dobrego miejsca do
kanalizowania spalin i innych zanieczyszczeń. Propozycja przenoszenia dróg na
tereny leśne, a więc często cenne przyrodniczo, jest niepoważna a przede
wszystkim stoi w sprzeczności koncepcją zrównoważonego rozwoju. Stworzenie
systemu obszarów, połączonych korytarzami ekologicznymi, które będą tworzyły
funkcjonalnie spójną sieć ekologiczną, to nie wymysł jakiegoś biurokraty z
Brukseli, ale cywilizacyjna konieczność. Demagogią jest twierdzenie, że
prowadzenie dróg przez pola, łąki i pastwiska to „zbrodnia przeciw ludziom”.
Czy zatem prof. Tomaszewicz jest przeciwny budowie jakichkolwiek dróg w
Polsce? Czy może proponuje, żeby odłożyć wszystkie budowy o dobrych
kilkadziesiąt lat, a w tym czasie obszary przeznaczone na drogi
zrenaturalizować i zalesić, tak, aby budowane następnie drogi mogły
przebiegać przez obszary leśne?
Zupełnym nieporozumieniem jest ciągłe przeciwstawianie dobra człowieka
(„najważniejszy jest człowiek”), działaniom związanym z ochroną doliny
Rospudy, co beztrosko powtarza też prof. Tomaszewicz. Przyrodę musimy chronić
i robimy to nie przeciw człowiekowi, ale dla człowieka. Od czasu Raportu U
Thanta o człowieku i jego środowisku (1969) zrozumiały to już liczne rządy,
parlamenty i tysiące tzw. zwyczajnych ludzi, szkoda że nie wszyscy
profesorowie biologii...
Dyrektor Instytutu Botaniki Uniwersytetu Warszawskiego i
Kierownik Zakładu Botaniki Środowiskowej
prof. dr hab. Stanisław Kłosowski