Absolut i technika revisited

19.05.07, 18:41
... przy czym nie chodzi mi o wódkę ani o pana z brodą na chmurce, tylko o
słuch.

W innym wątku apfelbaum napisał, że nie wierzy w "jakość LP, bo to porażka
dla każdego z absolutem"

Przypomniał mi się w tym kontekście techniczny problem wyświetlania filmów
kinowych w TV. Problem wynika z tego, że kino pracuje na 24 klatkach na
sekundę, zaś europejska TV na 25. Teraz są (zapewne) super techniki
komputerowego rozciągania, przekształcania i dopasowywania, ale dawniej, o
ile mi wiadomo, stosowano telekino, czyli coś w rodzaju projektora filmowego
sprzężonego z kamera TV. A niezgodność liczby klatek na sekundę rozwiązywano
puszczając film kinowy z prędkością 25 zamiast 24 klatek na sekundę. Czyli
film leciał mniej więcej o 4% szybciej. Również o 4% szybsze były dźwięki - i
automatycznie o 4% wyższe. Transpozycja o circa 2/3 półtonu w górę - jak to
znosili absolutni?

    • geesje Re: Absolut i technika revisited 19.05.07, 23:08
      Pytanie, co to jest absolut?

      Mnie nauczono (niestety) słyszeć w 440. Czyli bezbłędnie (absolut?) słyszę
      a'=440 Hz.

      Potem doszła muzyka dawna - i problem - wszystko brzmi w jakichś potwornych
      bemolach. Ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić, więc słyszę a'=440 i
      a'=415, klapka w mózgu się zmienia ;)

      Po kolejnych latach mózg nauczył się słyszeć a'=430 Hz. Hurra!

      Problem pozostał przy 465 i 392.

      No i - największy, najpotworniejszy problem... przy tych wszystkich 442, 446 i
      innych koszmarach, które obecnie filharmonie i inne orkiestry stosują.

      Tak więc - nie wiem, jak inni absolutni znoszą. Mnie boli.
      • dwakretki Re: Absolut i technika revisited 20.05.07, 02:01
        geesje napisała:

        > Mnie boli.

        a mnie nie :) mam relatywny, lata gry na skrzypcach wbiły mi do głowy "a", ale
        obce mi są problemy absolutów.
Pełna wersja