bulczanka
30.06.11, 13:13
Czas ślubów trwa. Przy każdej takiej uroczystości osiedlowi towarzysze flaszki łączą siły, zrywają kwiatki z podbalkonowych ogródeczków i udają się hurtem pod kościół lub na drogę wyjazdową z takowego. Oprócz rośliny każdy z nich trzyma brudną reklamówkę z którą nigdy się nie rozstaje. Idą i czekają na swój napój od młodej pary.
Podziwiam ich determinację, zsynchronizowane współdziałanie, strategię i bezgraniczne poświęcenie dla butelki ze szlajfką.
Zawsze wiedzą kto bierze ślub, skąd młoda para wyruszy (niektórzy bowiem okupują okolice klatki) i o której zaczyna się uroczystość. Nie straszny im nawet obfity deszcz.
To jest życie:)