villem0
27.08.09, 08:21
Pojeździłam w wakacje po Polsce i dostrzegłam naszą (białostocką) nędzę pod względem placów zabaw. Wszędzie te same sprzęty, ubogi wybór, brak ogrodzenia i mikra powierzchnia.
Z zazdrością patrzyłam w Gdyni na plac zabaw przy plaży, tak samo w Warszawie w zoo, na Polach Mokotowskich czy na te place z projektu "Syrenka".
Różnorodne sprzęty do zabawy, bardzo duży wybór, ciekawe aranżacje placów zabaw a co najważniejsze - OGRODZENIA.
Smutno mi się zrobiło, gdy pomyślałam o nas. Pół biedy spółdzielnie, ale nawet miasto nie dba o fajną zabawę naszych dzieci. Promują nasze miasto, wydają na to niesamowite pieniądze, i dobrze, ale dlaczego mamy taką nędzę??
Czy takiego miasta jak Białystok nie stać na przynajmniej jeden duży, fajny i ogrodzony plac zabaw??
Przecież jest tyle miejsca na Zwierzyńcu, można zrobić coś świetnego a tymczasem tamte place różnią się od osiedlowych liczbą huśtawek.
Chciałabym Was zmobilizować do działania, bo to leży w naszym wspólnym interesie.
Może macie jakieś pomysły jak nakłonić nasz magistrat do zrobienia czegoś porządnego w tym kierunku?
Może zacznijmy ich nękać w tej sprawie? Bo siedzimy cicho i oni myślą, że wszystko jest OK.
Piszmy maile, przy okazji spotkań z prezydentem, jego zastępcami itp. mówmy o tym głośno.
Spróbujmy zainteresować tym nasze lokalne media.
Proszę, piszcie pomysły, ale mam nadzieję, że nie skończy się na pisaniu tutaj a przejdziemy do działania :)