Dodaj do ulubionych

Rayski czy Zając?

18.02.04, 17:32
Jak wiadomo obaj oficerowie mieli zdecydowanie różne wizje rozwoju polskiego
lotnictwa. Obie grzeszyły jednostronnością - Rayski nie doceniał jak się
wydaje lotnictwa myśliwskiego, Zając lekceważył funkcję ofensywną sił
powietrznych, szczegółów chyba nie trzeba przytaczać, w razie potrzeby są tu:

www.samoloty.ow.pl/str311.htm
Która wizja wedle szanownych dyskutantów miała w sumie mniej słabych stron?
Obserwuj wątek
    • Gość: BRvUngern-Sternber Obaj mieli racje:o))) IP: *.bg.am.lodz.pl 18.02.04, 19:22
      To smiesznie brzmi ale jest mozliwe.Rayski byl pilotem.Chcial stworzyc potezne
      lotnictwo bombowe,ktore bedzie w stanie sparalizowac przeciwnika poteznymi
      nalotami.Idea byla sluszna.Chociaz przypominala Douheta.Ale... kwestia
      pieniedzy.Wtedy jeszcze Polska nie byla w stanie miec silnego lotnictwa
      bombowego.Wiec mozna bylo zachowac te idee a tymczasem zrealizowac koncepcje
      Zajaca.Czyli silne lotrnictwo mysliwskie plus liniowe(lekkie
      bombowe).Oczywiscie z dzisiejszej perspektywy wydaje sie ze Polska powinna
      produkowac tylko dwa rodzaje samolotow-mysliwce i lekkie bobowe czyli
      liniowe.Oczywiscie tez szkolne.To by dalo nam maksymalna sile w 1939 i tu blizej
      byl Zajac.Ale znow koncepcja Wilka Rayskiego byla wspaniala tylko popelniono
      bledy organizacyjne nie oglaszajac konkursu.Gdyby w 38 oblatano trzy tego typu
      samoloty ktorys by wypalil.Itd.
      • dreaded88 Re: Obaj mieli racje:o))) 19.02.04, 18:22
        Jedna uwaga - płatowiec Wilka najprawdodpobniej wypalił. Problem był z
        silnikami Foka - ale w tym przypadku można było mniej zrobić. Może np. kazać
        równolegle z Foką rozwijać Morsa.
        • Gość: barnaba Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 23.02.04, 13:19
          Mam wątpliwości, czy nawet sukces "foki" uratowałby polskie lotnictwo
          myśliwskie. Dwusilnikowy myśliwiec IMHO nie byłby w stanie zastąpić P.11.
          Popełnilibyśmy taki sam błąd jak Niemcy rozwijające Me-110, który okazał się w
          porównaniu z myśliwcami jednosilnikowymi wolny i niezbyt zwrotny.

          Co prawda w 1941r. mielibyśmy doskonały myśliwiec nocny (po zamontowaniu na nim
          radaru) :)))

          pozdrawiam
          • dreaded88 Re: Obaj mieli racje:o))) 23.02.04, 18:30
            Należy jednak zaznaczyć, że przez wzgląd na swe małe wymiary Wilk byłby raczej
            bardziej manewrowy niż np. Bf-110.
            Z racji tychże wymiarów na żaden myśliwiec nocny by się nie nadał ;-)
            Pozdr.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 24.02.04, 15:36
              No tak brak bylo silnika.Niestety opracowanie technologii silnikowych wymaga
              tradycji.Tu niestety nie dalo sie odrobic aferalno szalenczych dzialan
              niejakiego Zagorskiego.Zanim zdolano po nim uporzadkowac po nim byl juz rok
              1927.Stracone 3 lata.Pomyslmy gdyby od 1924 dzialo sie to co od 1927 to poziom
              doswiadczen z 1939 osiagnelibysmy juz w 1936.Bo tu nie tyle chodzilo o plany co
              o tradycje konstrukcyjna.Poza tym jak mowie Rayski zawiodl jako organizator.Jak
              wiadomo w celu uzyskania najlepszego rozwiazania daje sie 3 ekipy
              konstrukcyjne.Jest to drozsze ale pewniejsze i szybsze.Dla oszczednosci a chyba
              i po to aby nie urazic odrzuconych ekip pracowano jedna ekipa...
              A plany mozna bylo bardzo szybko zmienic.Wyobrazmy sopbie ze mamy Losia,Karasia
              i Wilka.Przychodzi Zajac wstrzymuje Losia a zwieksza prosukcje Wilka.Mamy inna
              koncepcje ale nie mamy problemow z zakloceniami bo jest co produkowac.
              No i jeszcze jeden wielki zal.Dlaczego nie zamieniono P11 w dolnoplat?.W roku
              1937-38 bylby rewelacyjny.Z troche lepszym silnikiem dochodzilby do 500 km/h
              (skoro ociezale P24 mialy 430 km/h).Tak tylko ze teraz znamy doswiadczenia
              Rumunow.Cala ta historia swiadczy o tym ze nawet tak inteligentni ludzie jak
              przedwojenni woskowi popelniali bledy.Coz byli to mimo wszystko ludzie.Zreszta
              z kim sia mamy porownac.Ani lotnictwo Francji ani Anglii nie mialo nawet Losi.A
              sowieckie chociaz liczne tez poziomem technicznym nie przewyzszalo
              Polski.Jedynie Niemcy.Ale ci znali termin agresji.Poza tym malo kto wie ze oni
              przeznaczali na lotnictwo 35%budzetu(TAK!!!)10 mld marek czyli 20 mld
              zlotych.Polska przeznaczala w tym czasie NAJWYZEJ 200 milionow.100XRAZY mniej.A
              lotnictwo Polski bylo slabsze tylko okolo 7RAZY.Czyli efektywnosc wydatkow byla
              14KROTNIE WYZSZA.Mozna sobie teraz wyobrazic ile pieniedzy marnowal
              Goering,ktory byl praktycznie niekontrolowany.Wbrew pozorom Luftwaffe nie bylo
              potega w stosunku do nakladow.Akurat prawda jest taka ze Luftawaffe byla jedna
              z najslabszych stron armii Hitlera.Wyobrazmy sobie ze bylby tam ktos madrzejszy
              i kontrolowal by wydatki- Luftwaffe mila by w 39 nie 3500 a na przyklad 20000
              samolotow bojowych.To dopiero by bylo.Podsumowujac nie bylo lepszego lotnictwa
              niz Polskie.Tylko pod jednym wzgledem przewyszalo nas Niemieckie to jest pod
              wzgledem sprzetowym.Ale biorac pod uwage sumy jakie utopili Niemcy nie jest to
              powod do dumy dla nich ale do wstydu...
              • Gość: barnaba Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 24.02.04, 16:23
                > Tu niestety nie dalo sie odrobic aferalno szalenczych dzialan
                > niejakiego Zagorskiego.Zanim zdolano po nim uporzadkowac po nim byl juz rok
                > 1927.Stracone 3 lata.Pomyslmy gdyby od 1924 dzialo sie to co od 1927 to
                poziom
                > doswiadczen z 1939 osiagnelibysmy juz w 1936.Bo tu nie tyle chodzilo o plany
                co
                >
                > o tradycje konstrukcyjna

                Zagórski rzeczywiście spisał się fatalnie.
                Ale miał równie fatalnych poprzedników. Ktoś wie, dlaczego w 1920r (1919?)
                postanowiono zlecić produkcję samolotów ZM. Plage i Laśkiewicz znanym z
                produkcji... kotłów i sikawek? Ansaldo A-300 i "Balilla" tam budowane, miały
                tak fatalne wykonanie, że zyskały sobie zasłużoną sławę "latających trumien". W
                tym samym czasie istniały warsztaty remontowe w W-wie i Krakowie.

                > Jak
                >
                > wiadomo w celu uzyskania najlepszego rozwiazania daje sie 3 ekipy
                > konstrukcyjne.Jest to drozsze ale pewniejsze i szybsze.Dla oszczednosci a
                chyba
                >
                > i po to aby nie urazic odrzuconych ekip pracowano jedna ekipa...

                To nie było takie proste. Na obranie polskiego lotnictwa zaważyły decyzje
                podjęte w latach 1933-34. W tym czasie ZM Plage i Laśkiewicz splajtowały, PWS
                miała spore kłopoty finansowe, a DWL dopiero rozkręcał dzialalność.

                > Ani lotnictwo Francji ani Anglii nie mialo nawet Losi.A
                >
                > sowieckie chociaz liczne tez poziomem technicznym nie przewyzszalo
                > Polski.

                Anglia i ZSRR miały za to sporo obiecujących konstrukcji w ostatniej fazie prób.
                My- tylko nieudanego Jastrzębia i niezbyt potrzebnego Suma.

                pozdrawiam
                • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.bg.am.lodz.pl 25.02.04, 14:11
                  Nie no komus trzeba bylo zlecic.Nie jest to absurdalne zwazywszy ze USA w II
                  wojnie w ogole caly przemysl zbrojeniowy przestawili z cywilnego.Nie
                  przesadzajmy.A ze jakosc byla fatalna to dlatego ze byla gospodarka wojenna w
                  ktorej panstwo bierze co daja bez wybrzydzania a drugie ze nie bylo
                  doswiadczen.A co warsztatow remontowych to jednak co innego robic remont
                  wymieniajac sruby czy listwy a co innego sklecic samolot ale nie bede sie
                  klocil.Ale te bledy to nie mialy wplywu na mysl konstrukcyjna.
                  Co do zakladow.Problemem w l 30tych nie byla produkcja tylko opanowanie przez
                  inzynierow technologii produkcji i to nie platowcow a silnikow.
                  No stary jesli dla ciebie sum byl niepotrzebny to widze ze nie bardzo znasz sie
                  na rzeczy.Ponadto w ogole nie orientujesz sie nad czym pracowano piszac ze
                  tylko Sum i Jastrzab.Poczytaj...
                  • Gość: barnaba Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 25.02.04, 16:06
                    > A ze jakosc byla fatalna to dlatego ze byla gospodarka wojenna w
                    > ktorej panstwo bierze co daja bez wybrzydzania a drugie ze nie bylo
                    > doswiadczen.A co warsztatow remontowych to jednak co innego robic remont
                    > wymieniajac sruby czy listwy a co innego sklecic samolot ale nie bede sie
                    > klocil.

                    No własnie. Nie było w ZM P&L doświadczeń. Wątpię czy w Krakowie czy w W-wie
                    zamontowano by np. spaprane okucia skrzydłowe.

                    > No stary jesli dla ciebie sum byl niepotrzebny to widze ze nie bardzo znasz
                    sie
                    >
                    > na rzeczy.

                    Tak?
                    To napisz mi proszę, jakie sukcesy odniosło lotnictwo liniowe (wyposażone w
                    jednosilnikowe samoloty przystosowane do bombardowania z lotu poziomego) w II
                    WŚ.
                    "Karasie"- bez sukcesów, duże straty
                    Su-2 i dwusilnikowe Jak-2/4 - podobnie
                    Blenheim- podobnie...
                    Przyszłość należała do szturmowców i bombowców nurkujących.

                    >Ponadto w ogole nie orientujesz sie nad czym pracowano piszac ze
                    > tylko Sum i Jastrzab.Poczytaj...

                    Wtórny analfabetyzm?
                    "Anglia i ZSRR miały za to sporo obiecujących konstrukcji w ostatniej fazie
                    prób.
                    My- tylko nieudanego Jastrzębia i niezbyt potrzebnego Suma."

                    Jaki jeszcze samolot o wartości bojowej znajdował się w 1939r. W OSTATNIEJ
                    FAZIE PRÓB?
                    Projektów w różnym stadium zaawansowania i prototypów, do których oblotu było
                    daleko, było faktycznie sporo. Założenie, że mogły one wejść do eskadr na
                    większą skalę przed końcem 1941r. oceniam jako zbyt optymistyczne.

                    pozdrawiam
                    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.bg.am.lodz.pl 01.03.04, 13:57
                      Jakie sukcesy odnioslo lotnictwo bombardujace poziomo.Mam ci przepisywac
                      historie lotnictwa?Widze ze masz duze braki.A jak niby byla wyposazona
                      luftawaffe?Twoim zdaniem a szturmowce i nurkowce?Stary najpierw sie uczysz
                      pozniej zabierasz glos.
                      Poza tym w Polsce zaszla zmiana na stanowisku dowodcy lotnictwa.A w czym niby
                      taki zly byl Wilk?A jaki swietny samolot znajdowal sie w ostatniej fazie prob
                      gdzie indziej???Poza tym chyba nie chcesz porownywac Polski do ZSRR?Znow
                      niewiedza.Europa byla generalnie nieprzygotowana do wojny z wyjatkiem komuny.
                      • Gość: barnaba Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 02.03.04, 16:53
                        > Jakie sukcesy odnioslo lotnictwo bombardujace poziomo.Mam ci przepisywac
                        > historie lotnictwa?

                        Przykład złej woli czy wtórnego analfabetyzmu?
                        Napisałem: "To napisz mi proszę, jakie sukcesy odniosło lotnictwo liniowe
                        (wyposażone w jednosilnikowe samoloty przystosowane do bombardowania z lotu
                        poziomego) w II WŚ."
                        Czy naprawdę muszę przypominać czym było w założeniu lotnictwo liniowe?

                        > Widze ze masz duze braki.A jak niby byla wyposazona
                        > luftawaffe?Twoim zdaniem a szturmowce i nurkowce?

                        "Widzę słomkę w Twoim oku, barnabo. W swoję wolę nie zaglądać:" :)) Czy tak?
                        Czy Luftwaffe miała samolot klasy "Suma"?

                        > Stary najpierw sie uczysz
                        > pozniej zabierasz glos.

                        Właśnie. Dodam jeszcze: a potem czyatasz ze zrozumieniem to, co napisał
                        przedmówca. W innym przypadku wypisuje się takie głupoty, ze aż oczy bolą.

                        > Poza tym w Polsce zaszla zmiana na stanowisku dowodcy lotnictwa.

                        W 1939r. Powstawanie nowego samolotu w laatch 30 zajmowało minimum 3-4 lata.

                        > A w czym niby
                        > taki zly byl Wilk?

                        Miał o jakieś 10-15% przekroczoną masę własną w stosunku do projektu i nie miał
                        odpowiedniego silnika. Zrezygnowano z niego nie bez powodu. Lampart rokował
                        lepiej, ale jesienią 1939r. nie był nawet gotowy jego prototyp.

                        > A jaki swietny samolot znajdowal sie w ostatniej fazie prob
                        > gdzie indziej???

                        Spitfire Mk I- wszedł do produkcji seryjnej w 1938r.
                        Hawker Typhoon- trochę późniejszy, bo oblatany w lutym 1940r. Czyli
                        jesienią '39 jego prototyp był zapewne niemal ukończony.
                        Wymieniłeś Łosia- ale Łoś nie przesądzał o sile polskiego lotnictwa. Nasz
                        Jastrząb ustępował nawet niezbyt nowoczesnemu Hurricane!
                        Nawe Czesi mieli w 1938r.(!) całkiem niezłą Avię B-35

                        > Poza tym chyba nie chcesz porownywac Polski do ZSRR?

                        A dlaczego nie? Z powodów ideologicznych?

                        > Europa byla generalnie nieprzygotowana do wojny z wyjatkiem komuny

                        Odważne stwierdzenie.
                        Tak naprawdę w 1939r. do wojny przygotowane były tylko Niemcy. Anglia
                        znajdowała się na dobrej drodze, bo już w 1935r. zwiększyła budżet wojska.
                        Zresztą nieprzygotowanie do wojny to raczej argument dla krytyków Europy. W
                        momencie gdy agresywna polityka Hitlera stała się faktem- czyli po zajęciu
                        Austrii brak przygotowań do wojny świadczył jedynie o tzw. myśleniu życzeniowym.

                        co do "komuny".
                        Rozczaruję Cię. ZSRR do wojny absolutnie przygotowany nie był, co dobitnie
                        pokazała i wojna zimowa, i kampania roku 1941. Armia Czerwona była jedynie na
                        dobrej drodze do dominacji w Europie, ale mogla się o nią pokusić zapewne
                        dopiero w... 1942-43r.
                        Popatrz np. na lotnictwo w 1939r.: myśliwskie I-16 i I-153 - mniej więcej klasy
                        P.24 (I-16 w dodatku mało zwrotne). Szturmowe- R-5 z podwieszonymi rakietami.
                        Bombowce frontowe to SB-2- dwusilnikowe, ale na poziomie technicznym naszych
                        Karasi- trochę szybsze, ale również bez opancerzenia. Sukcesy zresztą odniosły
                        podobne, Bombowce strategiczne- tu było lepiej- całkiem niezłe DB-3.
                        Perspektywy natomiast b. dobre- w próbach znajdował się i Ił-2, i Jak-1,
                        przymierzno się do Pe-2, choć widzino w nim raczej dwusilnikowy myśliwiec.

                        pozdrawiam
              • kapitan.kirk Re: Obaj mieli racje:o))) 24.02.04, 16:30
                Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                > Akurat prawda jest taka ze Luftawaffe byla jedna
                > z najslabszych stron armii Hitlera.Wyobrazmy sobie ze bylby tam ktos
                madrzejszy
                >
                > i kontrolowal by wydatki- Luftwaffe mila by w 39 nie 3500 a na przyklad 20000
                > samolotow bojowych.To dopiero by bylo.

                Plany to oni mieli bardzo szeroko zakrojone i wykraczające nawet ponad
                przytoczone przez Ciebie 20 tys. Podstawową bolączką był tragiczny brak
                surowców, sięgający 80-90% zapotrzebowania (tak przynajmniej twierdzi J. Cynk).
                • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 26.02.04, 16:46
                  Za to nie brakowalo surowcow do budowy rezydencji Goeringa i jego licznych
                  kacykow i podkacykow.Nie przesadzajmy nie mowimy o latach wojny ale o latach 33-
                  39 przed wojna gdy Niemcy nie byli objeci blokada.Gdyby byl ktos madrzejszy i
                  poobcinal wydatki na rozne swity i niepotrzebne etaty Luftawaffe mialaby co
                  najmniej 2Xtyle samolotow.Polskie lotnictwo liczylo 10 tys ludzi.Gdy Luftawaffe
                  cos okolo 300 tys.A przeciez Niemcy nie mieli 30Xwiecej samolotow.10X razy to
                  jeszcze tak ale nie 30.A pamietajmy kazdy kolejny samolot jest tanszy.
                  • patmate Re: Obaj mieli racje:o))) 26.02.04, 22:14
                    Cyt.: "Nie przesadzajmy nie mowimy o latach wojny ale o latach 33
                    > > 39 przed wojna gdy Niemcy nie byli objeci blokada.Gdyby byl ktos madrzejszy
                    i > poobcinal wydatki na rozne swity i niepotrzebne etaty Luftawaffe mialaby co
                    > najmniej 2Xtyle samolotow."
                    Rzesza w 1933-1939 nie była objęta blokadą, ale surowce musieli kupować za
                    dewizy, których było coraz mniej bo rozkręcała sie produkcja zbrojeniowa
                    ("armaty zamiast masła"), malał export i wpływy zeń. Plan rozbudowy Luftwaffe
                    kilkakrotnie był redukowany aby go urealnić w stosunku do mozliwości
                    produkcyjnych przemysłu, czyli i wielkości dysponowanych rezerw surowcowych.
                    Poza tym aby zwiększać produkcję musiano inwestować w zakłady produkcyjne,
                    infrastrukturę, zaplecze szkoleniowe dla rozrastających się kadr. Budżet
                    Luftwaffe to było 40% całości wydatków zbrojeniowych Niemiec tak więc redukcje
                    najbardziej uderzały w lotnictwo.
                    Dużym zastrzykiem finansowym było zagarnięcie rezerw dewizowych Austrii po
                    anschlussie, czy wprzęgnięcie czeskiego przemysłu do produkcji zbrojeniowej.
                    W latach 1933-1939 Luftwaffe wprowadziło przynajnmiej dwie generacje
                    konstrukcji lotniczych. Przykładowo myśliwiec He 51 (z roku 1934) był
                    zastępowany przez Ar 68 (nieudany zresztą) a potem przez Me 109.
                    Jeszcze pytanie czy część "lotnicza" Legionu Condor ujęta była w budżecie
                    Luftwaffe? Tego nie sprawdzałem, ale pośrednio czytając wspomnienia lotników
                    (np. Gallanda) można odnieść wrażenie że tak. Tak więc nadal twierdzę, że
                    prosta arytmetyka przy porównywaniu lotnictwa Polski i Niemiec nie jest zbyt
                    trafna. Co do wydatków typu Karinhall i inne fanaberie to chyba raczej nie
                    zaważyły zbytnio na potencjale Luftwaffe.
                    Pozdroowka
                    • rispetto Re: Obaj mieli racje:o))) 02.03.04, 08:52
                      Mówiąc o wydatkach na lotnictwo nie można tuy zapomnieć o finansowaniu
                      najróżniejszych badań naukowych. W drugiej połowie lat trzydziestych zaczęły
                      się przecież badania nad silnikami rakietowymi i odrzutowymi. A przecież to
                      tylko jedna z niewielu dziedzin, w których prowadzono prace. Z resztą nie
                      dotyczy to tylko i wyłącznie lotnictwa. Czy w Polsce taki np. Wernher von Braun
                      miałby jakieś szanse na rozwój i finansowanie swoich zabaw (bo jak inaczej
                      określić jego wczesne prace ?) ???
                      • dreaded88 Silniki odrzutowe 02.03.04, 17:45
                        Nad tym akurat pracowano - Bernadzikiewicz, Olderfeld i Sachs wszak badali
                        problem i budowali nawet na niezbyt wielką skalę pewne urządzenia. Finanse też
                        się pojawiły w nieco większej niż wcześniej ilości około 1938. Efekty nie były
                        powalające, ale na tle państw odpowiadających Polsce poziomem ekonomicznym i
                        technicznym raczej nie ma się czego wstydzić. Że z Niemcami czy Wielką Brytanią
                        nie ma co porównywać - no cóż...
                    • Gość: BRvUngern-Sternber Surowce bez zartow.:o))) IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 02.03.04, 13:26
                      No bez glupstw.W czasie wojny Niemcy byli w stanie zwiekszyc kilkakrotnie
                      produkcje samolotow w czasie blokady a najwiecej w 1944 gdy juz sojusznicy
                      podchodzili pod terytorium Niemiec a nie potrafili by tego zrobic w czasie
                      pokoju bez blokady.:o))To juz sa nonsensy.Dewizy?Przeciez Marki byly dewizami
                      honorowanymi na calym swiecie.Gdyby tylko Niemcy zglosili zapotrzebowanie kazdy
                      chetnie by im sprzedal z Francja i Anglia na czele :o))).To byl Wielki Kryzys i
                      tuz po nim.Problemem bylo znalezc kupca a nie kupic.Glownym brakiem byl Goering
                      ktory budujac wlasne imperium podbieral niepotrzebne kontyngenty ludzkie dla
                      ktorych trzeba bylo budowac koszary zywic mundurowac.A kazdy zolnierz lotnictwa
                      kosztuje o wiele drozej rocznie niz piechoty.A do tego musi miec dowodcow
                      dowodcy sztaby,samochody i kwatery i tak dalej.Duzo kosztowaly tez nieudane
                      projekty i glupie decyzje.Za wszystko trzeba placic.Wystarczy glupca posadzic
                      na czele a zmarnuje kazde srodki.Luftawaffe to jeden z najgorszych
                      przykladow.Bo takich srodkow nie mial nikt zapewne nawet sowieci.A juz na pewno
                      w stosunku do liczby ludnosci.Efekty byly co najmniej niezadawalajace...
                      • kapitan.kirk Re: Surowce bez zartow.:o))) 02.03.04, 15:22
                        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                        > No bez glupstw.W czasie wojny Niemcy byli w stanie zwiekszyc kilkakrotnie
                        > produkcje samolotow w czasie blokady a najwiecej w 1944 gdy juz sojusznicy
                        > podchodzili pod terytorium Niemiec a nie potrafili by tego zrobic w czasie
                        > pokoju bez blokady.:o))To juz sa nonsensy.

                        Zapewne byliby w stanie, pod warunkiem pełnej militaryzacji gospodarki, tak jak
                        w czasie wojny. W czasie pokoju nawet w III Rzeszy było to jednak niemożliwe.

                        > Dewizy?Przeciez Marki byly dewizami
                        > honorowanymi na calym swiecie.

                        :-D Obawiam się, że Koledze pomyliły się epoki. Proponuję poczytać sobie coś o
                        polityce gospodarczej III Rzeszy, a zwłaszcza o parytecie złota i honorowaniu
                        DM jako środka płatniczego za granicą.

                        > Gdyby tylko Niemcy zglosili zapotrzebowanie kazdy
                        >
                        > chetnie by im sprzedal z Francja i Anglia na czele :o))).
                        To byl Wielki Kryzys i
                        >
                        > tuz po nim.

                        To były lata po wielkim kryzysie, który w USA i Europie Zachodniej skończył się
                        ok. 1933 r. Druga połowa lat trzydziestych była okresem wielkiego ozywienia
                        gospodarczego na prawie całym świecie. Co nie znaczy, że z Niemcami nie
                        handlowano - oczywiście masz rację, że handlowano, głównie surowcami, żarciem i
                        wyrobami przemysłu maszynowego (choć np. bronią na bardzo małą skalę).

                        > Glownym brakiem byl Goering
                        >
                        > ktory budujac wlasne imperium podbieral niepotrzebne kontyngenty ludzkie dla
                        > ktorych trzeba bylo budowac koszary zywic mundurowac.A kazdy zolnierz
                        lotnictwa
                        >
                        > kosztuje o wiele drozej rocznie niz piechoty.A do tego musi miec dowodcow
                        > dowodcy sztaby,samochody i kwatery i tak dalej.Duzo kosztowaly tez nieudane
                        > projekty i glupie decyzje.Za wszystko trzeba placic.Wystarczy glupca posadzic
                        > na czele a zmarnuje kazde srodki.Luftawaffe to jeden z najgorszych
                        > przykladow.Bo takich srodkow nie mial nikt zapewne nawet sowieci.A juz na
                        pewno
                        >
                        > w stosunku do liczby ludnosci.Efekty byly co najmniej niezadawalajace...

                        Tu nie ma co się sprzeczać - święta racja. No ale cóż, my możemy sie tylko z
                        tego cieszyć...
                      • patmate Re: Surowce i dewizy!!!!!!!! 02.03.04, 20:58
                        Można się koncentrować na Goringu i innych głupstwach, ale proszę łaskawie
                        zwrócić uwagę na pare faktów:
                        W 1939 Niemcy importowały 80% kauczuku, 65% cyny, 70% miedzi, 25% cynku.
                        Szwecja za niemiecki węgiel, a Francja za koks dostarczały rudy żelaza. Sowiety
                        dostarczały 600tys ton benzyny a w tym 100tys ton benzyny lotniczej w zamian
                        żądając niemieckich technologii. Produkcja aluminium w Rzeszy była niższa od
                        potrzeb i wyniosła w 1940 453tys ton (co i tak było o 1/3 więcej niż ówczesna
                        produkcja aluminium w USA). Niedobory w produkcji stali sięgały 75%, a niklu i
                        miedzi do 30%.
                        Ograniczenia spowodowane przygotowaniem do wojny z Polską spowodowały kolejną
                        korektę produkcji lotniczej, powstał plan nr 12 który redukował produkcję
                        lotnicza o 20%.
                        Część braków materiałowych łatano wymianą uzbrojenia i technologii za surowce
                        i półfabrykaty z Hiszpanią (firma ROWAK stworzona przez Goringa)
                        W trakcie wojny podboje Wehrmachtu i wasalizacja Bałkanów pozwalały na
                        eksploatację złóż surowcowych i infrastruktury przemysłowej całej Europy.
                        Wzrost produkcji w 1943-1944 zbiegł się z kilkoma czynnikami:
                        1 1940-42 szukanie rezerw materiałowych, co spowodowało spadek produkcji
                        wielkoseryjnej (szukanie „ersatzów”, ubogie rudy żelaza, zredukowanie w
                        konstrukcjach lotniczych lekkich stopów z 18% do 9%)
                        2 Zakończenie rozśrodkowania przemysłu mające przeciwdziałać bombardowaniom
                        3 Zmiana organizacji produkcji przez Speera: do końca 1942 utrzymywano 1-
                        zmianowy, 40 godzinny tydzień pracy, w 1943 wprowadzono 2-gą zmianę, a w 1944
                        wprowadzono trzecią włącznie z pracującymi niedzielami.
                        4 Chyba cała „filozofia” Hitlera do 1942, nie planowano długotrwałej wojny,
                        ciągła zmiana priorytetów między wszystkimi rodzajami broni.
                        5 Wzrost produkcji lotniczej odbił się na jakości (ograniczenie resursu
                        silników, drewno w konstrukcji itd.), poza tym dotyczył tylko myśliwców.

                        Czepianie się samego Goringa? Po co? Milch w czasie wojny był konkurentem o
                        względy Hitlera i z jego przyczyny niewielu fachowców miało wpływ na pracę RLM.
                        Co do tematu dewiz: przerabialiśmy ten temat skutecznie w PRL-u.
                        W Rzeszy intensywne zbrojenia i rozwój przemysłu zaowocował inflacją, która
                        jednak nie miała następstw, bo rozpoczęła się wojna i era reglamentacji.

                        Pozdroowka
                        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Surowce i dewizy!!!!!!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 03.03.04, 14:44
                          No wlasnie o to mi chodzilo.Jak widac Niemcy handlowali z kim sie dalo nie moze
                          byc gadem o rzekomej niemoznosci zdobycia surowcow.Zreszta o czym
                          mowa.Najciezsze bombowce wazyly 10 ton.10 000 najciezszych (NAJCIEZSZYCH!!!)
                          bombowcow to 100 000(sto tysiecy ton).Tymczasem produkcja samej stali wyniosla
                          20 000 000 ton(dwadziescia milionow ton).Ale przeciez nonsensem jest liczyc 10
                          ton na samolot.Maksymalnie 5.A wiec 50 000 ton roznych materialow potrzeba bylo
                          na samolot.I TO PRZEZ 6 lat.Czyli maksimum 10 tys ton rocznie.I teraz latwo
                          przeliczyc to na marki. 10 tonowy czolg 100 tys marek.W tym surowce 20 tys.
                          czyli.10 tonowy samolot 300 tys marek.Czyli surowce 60 tys.Przyjmijmy ponad 60%
                          importowanych jest to bzdura bo przeciez drewna zlomu szkla i wielu innych
                          Niemcy nie importowali.Ale juz. Czyli na 10 ton 40 tys marek. a na sredni 5
                          tonowy samolot 20 tys marek.X10 000 samolotow.200 milionow marek dzielac przez
                          6 lat 30 milionow marek.Tymczasem eksport niemiecki mial wartosc 3 MILIARDOW
                          rocznie.Czyli dodatkowy import surowcow pochlonal by 1% niemieckiego eksportu.A
                          lotnictwo mialo przeciez priorytet.Wiec bardzo prosze nie opowiadajcie juz o
                          sprawnej organizacji Luftwaffe i braku dewiz na import.
                          I jeszcze jedno.W NIEMCZECH W CZASIE RZADOW HITLERA NIE BYLO ZADNEJ
                          INFLACJI.Nie wiem skad czerpiecie takie informacje?Moze z Generalnej Guberni?
                          Ale keaje okupowane to byla inna polityka.Tak dla sprostowania faktow.
                          • kapitan.kirk Re: Surowce i dewizy!!!!!!!! 03.03.04, 16:33
                            Witam,
                            1 - Znaczna większość niemieckich samolotów budowana była z duraluminium, więc
                            akurat stali i drewna nie szło na nie najwięcej. Niemcy nie posiadali jednak
                            znaczących złóż ani rud żelaza ani glinu i blisko 90% zapotrzebowania pokrywać
                            musieli importem.
                            2 - Wskutek wprowadzenia gospodarki centralnie sterowanej, w dodatku
                            nakierowanej na wewnętrzne inwestycje nieproduktywne (jak eufemistycznie
                            okresla się zbrojenia), Niemcy straciły pozycję wiarygodnego kredytobiorcy i
                            kredytodawcy. W związku z tym nikt za reichsmarki sprzedawać im niczego nie
                            chciał, słusznie rozumując, że nic potem za nie nie kupi - import surowców
                            Niemcy zmuszeni byli finansować złotem lub na zasadach barterowych, przy czym w
                            tym drugim przypadku niewiele tak naprawdę mieli do zaoferowania (głównie
                            samochody i wyroby precyzyjne, rzadziej broń, której sami potrzebowali w
                            pierwszym rzędzie). Wskutek tego w latach 1933-1938 ich rezerwy złota stopniały
                            o 93% (!) i spadły do poziomu mniejszego niz w maleńkich Austrii i
                            Czechosłowacji, a niewiele wyższego niż w Polsce. Aneksja tych dwóch pierwszych
                            państw oddaliła katastrofę skarbową, jednak na niedługo. Gdyby nie wybuch wojny
                            Niemców czekałyby ogromne kłopoty gospodarcze, które w 1938/39 roku już się
                            zarysowywały.
                            3 - Oficjalna inflacja w III Rzeszy faktycznie była niewielka, ale to ze
                            względu na regulowane przez państwo ceny wszystkiego i stopniowo opanowującą
                            rynek reglamentację surowców i towarów; trochę jak u nas za śp. komuny.
                            • Gość: BRvUngern-Sternber No i po co ten wpis? IP: *.bg.am.lodz.pl 03.03.04, 17:07
                              Co on wniosl do sprawy?Potwierdza tylko fakt ze z Niemcami chetnie handlowano
                              chociaz zadano wiarygodnej zaplaty.Albo towar za towar albo zloto albo waluta
                              wymienialna na zloto.Na marki tez by sie zgodzili gdyby Niemcy zagwarantowali
                              ze sie wywiaza z zaplaty.Jak widac Niemcy mieli wiele sposobow na handel i
                              zdobycie surowcow nie stanowilo problemu tym bardziej ze byla to gospodarka
                              regulowana wiec wystarczyl rozkaz.Redukujemy import o tyle 1% w zamian
                              importujemy surowce.I tyle.Co do duraluminium to tlumaczylem.Z duraluminium
                              bylo tylko poszycie kadluba.Szyby byly ze szkla.Siedzenia z skory gabki i
                              drewna.Zegary ze szkla.Itd.Silnik ktory jest najciezszy byl z roznych
                              stopow.Czy ja musze oczywiste rzeczy pisac?Czy zacznieniecie sie zastanawiac co
                              piszecie.Bo naprawde szkoda czasu.Nie nadazamm prostowac glupstw ktore tu
                              leca...Dla kraju ktory imoprtowal w miliardach 30 milionow nie bylo problemem...
                              • patmate Re: No i po co ten wpis? 03.03.04, 19:31
                                BRvUngern-Sternber, co on wniosl do sprawy? Czy ja musze oczywiste rzeczy pisac?
                                Proponuję trochę przyjrzeć się ekonomii kapitalizmu, morze jakieś przepływy
                                międzygałęziowe, itd. Wrócę z kręglów to wiecej napiszę.Pa.
                                Pozdroowka
                                • patmate Re: No i po kręglach 04.03.04, 01:59
                                  Wróćmy do dewiz: zimą 1936-37 deficyt dewizowy przekroczył pół biliona marek,
                                  proponuję wyobrazić sobie takie przesunięcia w strukturze importu aby nie
                                  odbiło się to na kondycji całej gospodarki III Rzeszy. Próbą zaradzeniu tego
                                  był plan 4-letni (brzmi znajomo, jakbym czytał historię PRL-u) plan gospodarczy
                                  dążący do samowystarczalności ekonomicznej i surowcowej.
                                  Sam zakup surowców do produkcji zbrojeniowej, pomijając czynniki polityczne,
                                  musi podlegać pewnej grze rynkowej, przy dużym zapotrzebowaniu i kontraktach
                                  krótkoterminowych cena rośnie, co może ograniczyc przyrost popytu (i znów brak
                                  dewiz). Innym czynnikiem ograniczającym będzie wydolność przemysłu
                                  wydobywczego, który na zwiększony popyt będzie reagował z pewnym opóźnieniem ze
                                  względu na cykl inwestycyjny konieczny dla zintensyfikowania wydobycia.
                                  Czy wszyscy i wszystkim chcieli handlować z Rzeszą-chyba nie, USA nie zgodziła
                                  się na sprzedaż helu Niemcom. Jak to zakończyło się dla „Hindenburga” wiemy.
                                  Wrócę do tezy od której zacząłem się udzielać w tym temacie:
                                  Cytat:
                                  …”Poza tym malo kto wie ze oni
                                  przeznaczali na lotnictwo 35%budzetu(TAK!!!)10 mld marek czyli 20 mld
                                  zlotych.Polska przeznaczala w tym czasie NAJWYZEJ 200 milionow.100XRAZY mniej.A
                                  lotnictwo Polski bylo slabsze tylko okolo 7RAZY.Czyli efektywnosc wydatkow byla
                                  14KROTNIE WYZSZA.Mozna sobie teraz wyobrazic ile pieniedzy marnowal
                                  Goering,ktory byl praktycznie niekontrolowany.Wbrew pozorom Luftwaffe nie bylo
                                  potega w stosunku do nakladow.Akurat prawda jest taka ze Luftawaffe byla jedna
                                  z najslabszych stron armii Hitlera.Wyobrazmy sobie ze bylby tam ktos madrzejszy
                                  i kontrolowal by wydatki- Luftwaffe mila by w 39 nie 3500 a na przyklad 20000
                                  samolotow bojowych.To dopiero by bylo.Podsumowujac nie bylo lepszego lotnictwa
                                  niz Polskie.Tylko pod jednym wzgledem przewyszalo nas Niemieckie to jest pod
                                  wzgledem sprzetowym.Ale biorac pod uwage sumy jakie utopili Niemcy nie jest to
                                  powod do dumy dla nich ale do wstydu...”
                                  Podsumuję moje występy w tym temacie :
                                  1. Niemcy budowali lotnictwo od podstaw, a więc całą infrastrukturę,
                                  szkolnictwo, wprowadzali nowe generacje sprzętu
                                  2. Wprowadzano nowe jakościowo metody walki, zwiększano nasycenie techniką (np.
                                  wtrysk paliwa w silnikach DB).
                                  3. Luftwaffe uczestniczyło w wojnie domowej w Hiszpanii
                                  4. Rozrost ilościowy Luftwaffe powodował zwiekszenie wydatków wegetatywnych.
                                  5. Oczywiście szkolenie pilotów było drogie, ale we wszystkich rodzajach wojsk
                                  postępująca technicyzacja wymuszała zwiększenie kosztów szkolenia, no może
                                  oprócz kucharzy ;)
                                  Powyższe czynniki poważnie obciążały budżet Luftwaffe
                                  Ponadto przytoczona liczba samolotów (w rzeczywistości 3620 samolotów
                                  operacyjnych) dorównała w 1939 ilości bedących na wyposażeniu trzech
                                  przeciwników łącznie Francja+GB+IIRP 3899szt.
                                  Polski wątek:
                                  1. Wyeksploatowane i przestarzałe myśliwce
                                  2. Przestarzałe samoloty pola walki
                                  3. Brak sensownej koncepcji użycia lotnictwa
                                  4. Braki w wyposażeniu samolotów
                                  5. Źle lub niedostatecznie przygotowana infrastruktura naziemna
                                  Prosta arytmetyka w przytoczonym na wstępie cytacie delikatnie mówiąc jest
                                  demagogią.
                                  Pozdroowka
                                  • Gość: BRvUngern-Sternber No tak... IP: *.bg.am.lodz.pl 04.03.04, 14:29
                                    O ,,ekonomii politycznej kapitalizmu'' to ty juz nie czytaj bo skutki sa jak
                                    widac oplakane.W rodzaju deficytu dewizowego w wysokosci pol bliona marek zima
                                    1936/37.Naprawde nie rzucaj okresleniami ktorych nie rozumiesz.
                                    I jeszcze jedno NIEMCY NIE BUDOWALI LOTNICTWA OD PODSTAW.To wazne aby brednia
                                    ta nie utrwalila sie innych ktorzy to czytaja.Sily powietrzne Rzeszy w 1918
                                    byly w chwili kapitulacji najwieksze na swiecie i wynosily 20000
                                    samolotow.Przerwa w latach 1919-1933 w niczym Niemcom nie przeszkodzila z uwagi
                                    na to ze samoloty z tych lat a takze umiejetnosci lotnicze wtedy zdobyte przy
                                    konstrukcjach uzytych w 1939 to byla starozytnosc.A co najwazniejsze o czym
                                    najwyrazniej nie wiecie Niemcy omineli wszelkie zakazy dzieki komu.No.. Dzieki
                                    towarzyszowi Stalinowi ktory im pomagal.No i znowu sie rozpisalem.Nie chce mi
                                    sie prostowac reszty bzdur w tym glupot o lotnictwie polskim.Nie czytajcie
                                    wiecej ksiazek majacych kapitalistyczny w tytula juz o Polsce sanacyjnej w
                                    szczegolnosci...Tyle moge radzic...
                                    • patmate Re: No tak... 04.03.04, 17:19
                                      Z Kpt. Kirkiem próbujemy coś wytłumaczyć, ale nie trafia...
                                      O poligonach w ZSRS każdy wie, o biurach projektowych za granicą Rzeszy też.
                                      Że lotnictwo wojskowe w Rep. Waimarskiej było zakazane, że trzeba było wydać
                                      lub zniszczyć wszystkie D VII po I wojnie to nic.
                                      Że po 1933 trzeba było fizycznie zbudować parę samolotów dla Luftwaffe to
                                      pryszcz oczywiście :).
                                      Żałuję, że nie chcesz sprostować paru bzdur o lotnictwie polskim. Z
                                      przyjemnością poczytam, być może coś przeoczyłem o P-11, P-23, Czapli,
                                      Lublinach, lotnictwie morskim. I PISZ DUŻYMI LITERAMI BO NIEDOWIDZĘ!
                                      Co do czytania książek o lotnictwie wydaych za komuny: pamiętam że wspomnień
                                      Skalskiego, że w 1939 rozpoznawcze Do-17 były poza pułapem osiągalnym przez P-
                                      11, czy ostatnio coś się zmieniło, jakieś nowe badania, tajne raporty
                                      znaleźione w wannie :) ?
                                      Pozdroowka
                              • kapitan.kirk No i po co to chamstwo? 04.03.04, 09:57
                                Czy nie można normalnie podyskutować? No ale trudno się mówi...

                                Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                                > Co on wniosl do sprawy?Potwierdza tylko fakt ze z Niemcami chetnie handlowano
                                > chociaz zadano wiarygodnej zaplaty.Albo towar za towar albo zloto albo waluta
                                > wymienialna na zloto.Na marki tez by sie zgodzili gdyby Niemcy zagwarantowali
                                > ze sie wywiaza z zaplaty.

                                ?? Oczywiście, że by zagwarantowali i nawet - kto wie - z gwarancji sie
                                wywiązali. Tyle, że marki były wszystkim kontrahentom na przysłowiową plombę.
                                Przykro mi, że muszę tłumaczyć rzeczy oczywiste, ale handel międzynarodowy
                                polega na tym, że przyjmując w zamian za sprzedany towar obcą walutę musimy
                                później bezpośrednio lub pośrednio (przez wpuszczenie ją w obrót) wydać ją w
                                kraju pochodzenia, na zakupy lub na skredytowanie jakichś przedsięwzięć. III
                                Rzesza nie miała zaś tu wiele do zaoferowania, gdyż jej wiarygodność jako
                                kredytobiorcy była, delikatnie mówiąc, niewielka, zaś oferta eksportowa równie
                                mało ciekawa i obejmująca głównie towary objęte w innych krajach
                                protekcjonizmem państwowym.

                                > Jak widac Niemcy mieli wiele sposobow na handel i
                                > zdobycie surowcow nie stanowilo problemu tym bardziej ze byla to gospodarka
                                > regulowana wiec wystarczyl rozkaz.

                                :-D Oj, nadał byś się Ty na Hilarego Minca! Istniało ongis wiele państw, w
                                których rządzącym wydawało się, że aby np. zwiekszyć produktywność przemysłu
                                wystarczy wydać taki rozkaz, a opornych zaaresztować (sami ongiś byliśmy takim
                                krajem). Jak to się skończyło, to już wszyscy wiemy.

                                > Redukujemy import o tyle 1% w zamian
                                > importujemy surowce.I tyle.

                                Toć tłumaczę jak pastuch owcy, że ogromną większość importu Niemiec stanowiły
                                właśnie surowce i żywność. Z czego, na bogów, mieli rezygnować by sprowadzać
                                jeszcze więcej surowców? Po prostu w pewnym momencie zaczynało już nie być za
                                co kupować, że tak to ujmę.

                                > Co do duraluminium to tlumaczylem.Z duraluminium
                                > bylo tylko poszycie kadluba.Szyby byly ze szkla.Siedzenia z skory gabki i
                                > drewna.Zegary ze szkla.Itd.Silnik ktory jest najciezszy byl z roznych
                                > stopow.

                                Zrobienie samolotu ze szkła i gąbki mogłoby być ciekawym eksperymentem, choć
                                wątpie by rozwinął on dużą prędkość maksymalną. Większość samolotu o
                                konstrukcji metalowej stanowi ex definitione metal, czyli w ówczesnych
                                warunkach aluminium i stal, rudy których Niemcy musieli w ogromnej większości
                                sprowadzać z zagranicy. Notabene, gąbke robi się najczęściej (pośrednio
                                oczywiście)m z ropy naftowej, którą równiez musieli importować.

                                > Czy ja musze oczywiste rzeczy pisac?Czy zacznieniecie sie zastanawiac co
                                >
                                > piszecie.Bo naprawde szkoda czasu.Nie nadazamm prostowac glupstw ktore tu
                                > leca...

                                Współczuję i łączę się w bólu.
                                • Gość: BRvUngern-Sternber Jakie znowu chamstwo? IP: *.bg.am.lodz.pl 05.03.04, 15:28
                                  Nie dosc ze piszesz wyklady nie na temat przepisujac fragmenty o gospodarce
                                  Rzeszy to jeszcze masz pretensje.Byla prosta kwestia czy Rzeszy moglo brakowac
                                  surowcow lotniczych(UWAGA NIE SUROWCOW W OGOLE A SUROWCOW LOTNICZYCH) ze
                                  wzgledu na brak dewiz.Odpowiedzialem po prostu ze to bzdura.Po pierwsze
                                  lotnictwo dziedzina wysokich technologii produkty nie wymagaja wielu surowcow a
                                  sa strasznie drogie ze wzgledu na prztwarzanie.Po drugie import Niemiec byl tak
                                  potezny byla to przeciez DRUGA GOSPODARKA NA SWIECIE(przypominam) ze tak
                                  niewielka kwota nie robila problemu.I tyle.
                                  Nie mam nic do dodania.Nie w moim interesie jest prostowanie bledow bardzo
                                  rozpowszechnionych na swiecie i w Polsce tylko w waszym.Ja to wiem.
              • dreaded88 Re: Obaj mieli racje:o))) 24.02.04, 17:39
                1. Z trzema ekpipami konstrukcyjnymi - fajnie, ale przecież z kasą na prace
                było krucho, lotnictwo nie miało aż tak wysokiego priorytetu. Kiedy już
                decydowano się na podobne rozwiązanie - robiono to źle - jak w przypadku
                absurdalnie przestarzałego Żubra konstruowanego jako ubezpieczenie dla Łosia.
                Pewnie, że pieniądze można było znaleźć oszczędzając np. na marynarce, ale tu
                wychodzimy poza kompetencje naszych bohaterów.

                2. Przeróbka P-11 na dolnopłat nie byłaby aż tak prosta - skonstruowanoby w
                zasadzie nowy samolot, najwyżej używając iluś elementów starej konstrukcji,
                dość szczegółowa dyskusja o tym była w wątku o IARze.
                Powiedzmy sobie, że polski przemysł płatowcowy mógł dać bardzo dobre maszyny w
                każdej kategorii do średniego bombowca włącznie, czego dowodem Łoś, Wilk jako
                płatowiec, prototyp Suma itp. Nie trzeba było się uciekać do takich sztuczek
                jak Rumuni. Jastrząb konstruowany od 1935, jako rezerwa dla Wilka mógłby być w
                1938 już dojrzałym samolotem.
                Ale silnika i tak by brakowało :-(
                • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.bg.am.lodz.pl 27.02.04, 17:22
                  No bez przesady z trzema ekipami.Ile to moglo kosztowac jeden pokoj z kilkoma
                  praownikami.10 tys.zl rocznie.
                  • dreaded88 Re: Obaj mieli racje:o))) 27.02.04, 17:53
                    Aha, takie trzy ekipy...
                    Wydawało mi się, że myślisz o takim scenariuszu: ogłaszany jest konkurs,
                    zgłasza się kilka zespołów konstrukcyjnych, każdy realizuje program do momentu
                    zbudowania prototypu i później wybiera się ten, który najlepiej lata. W takim
                    razie każdy prototyp to setki tysięcy złotych.
                    Konkursy wewnętrzne na projekt do późniejszej realizacji w postaci prototypu to
                    w zasadzie były w jakiejś postaci.
                    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Obaj mieli racje:o))) IP: *.bg.am.lodz.pl 09.03.04, 14:33
                      Nie no oczywiscie ze prototypy.Jak sie okazalo oszczedzanie na prototypach
                      kosztuje drogo.Zauwazmy za czasow Marszalka ogloszono konkurs na samolot
                      towarzyszacy i WSZYSTKIE prototypy byly udane.To samo liniowy.Tak samo jeszcze
                      z Losiem i Zubrem.Gdy tylko podjeto probe oszczedzania na prototypach dwa pod
                      rzad nie wyszly Wilk i Jastrzab.Zaloze sie ze gdyby jednoczesnie rozpisano
                      konkursy i prototypy np dwa na typu wilk i dwa na typu jastrzab wszystkie
                      cztery by wyszly...Tak to jest...Zlosliwosc rzeczy martwych.
                      • kapitan.kirk Re: Obaj mieli racje:o))) 09.03.04, 15:31
                        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                        > Nie no oczywiscie ze prototypy.Jak sie okazalo oszczedzanie na prototypach
                        > kosztuje drogo.Zauwazmy za czasow Marszalka ogloszono konkurs na samolot
                        > towarzyszacy i WSZYSTKIE prototypy byly udane.

                        No, może nie całkiem. Lublin R-XIV i PZL Ł-2 faktycznie były w porzo, ale z PWS-
                        5 to jednak wyszła kicha, spełniająca zakładane osiągi zaledwie chyba w 2/3;
                        dopiero opracowany na jego podstawie PWS-6 spełniał wymagania, tyle że już za
                        późno. No i bardzo dobrze, bo do tego służą wszak konkursy, żeby wygrywali
                        lepsi.

                        > To samo liniowy.Tak samo jeszcze
                        > z Losiem i Zubrem.

                        Nie były to może konkursy sensu stricto, ale faktycznie starano się, żeby do
                        dyspozycji były przynajmniej 2 prototypy. Bardzo słusznie, bo wszak "Karaś"
                        okazał się zdecydowanie lepszy od PWS-19 i "Łoś" od "Żubra", a założę się, że
                        gdyby np. "Żubr" nie powstał w sensie fizycznym, to zaraz po pierwszych
                        katastrofach "Łosi" podniósłby się wrzask pod niebiosy, że wybrano nie
                        sprawdzony awangardowy prototyp zamiast świetnie zapowiadającego się,
                        solidnego "Żubra" (pierwszy Ciołkosz by krzyczał ;-)

                        > Gdy tylko podjeto probe oszczedzania na prototypach dwa pod
                        > rzad nie wyszly Wilk i Jastrzab.Zaloze sie ze gdyby jednoczesnie rozpisano
                        > konkursy i prototypy np dwa na typu wilk i dwa na typu jastrzab wszystkie
                        > cztery by wyszly...Tak to jest...Zlosliwosc rzeczy martwych.

                        Masz rację, że w imię fałszywie pojętych racji ekonomicznych skazano się na łut
                        szczęścia, które - jak to ze szczęściem bywa - nie dopisało. Trudno pojąć takie
                        decyzje, no bo ileż w końcu mogło kosztować wybudowanie i przetestowanie choćby
                        jednego samolotu konkurencyjnego wobec "Jastrzębia"? Kilkaset tysięcy? Milion?
                        A cóż to za dziadowskie oszczędności, kiedy w grę wchodzi przyszłość całego
                        lotnictwa myśliwskiego!
    • patmate Re: Rayski czy Zając?-Zając! 20.02.04, 21:56
      Koncepcja Zająca zdecydowanie bardziej realnie odnosiła się do rzeczywistości.
      III Rzesza rozpędzała się ze zbrojeniami, zaczęli w 1933 prawie od zera, w 1939
      Luftwaffe była najsprawniejszym lotnictwem wojskowym w Europie. Czy Polskę stać
      było na lotnictwo bombowe, które zgodnie z teorią Douthe’a mogłoby
      wybombardować Niemcy z wojny? Pytanie chyba retoryczne przy potencjale
      ekonomicznym naszego kraju (czytaj: budżet lotnictwa), zwłaszcza gdy przyjrzymy
      się w jakich bólach szła produkcja Łosi (do 100% wadliwych podzespołów w
      trakcie montażu, kłopoty z wyposażeniem w osprzęt).
      Lotnictwo bombowe jest bronią ofensywną, a myśliwskie defensywną co do tego
      chyba nie ma wątpliwości. Jednocześnie taniej wystawić eskadrę myśliwców lub
      samolotów liniowych niż eskadrę „Łosi”.
      Dla Niemców 500 bombowców bombowców linii pierwotnie miało odstraszyć ościenne
      państwa do czasu pełniejszej rozbudowy Luftwaffe. Koncepcja chyba się
      sprawdziła w 1938, gdy Hitler postraszył Czechów bombardowaniem Pragi.
      Nasza Brygada Bombowa we wrześniu 1939 wiadomo jak została użyta (interwencja
      na polu walki).
      Co do P-48 Lamparta to rozwój chyba szedł w kierunku dobrego samolotu pola
      walki (nie chcę nazywać go liniowym bo za bardzo kojarzy się z Karasiem),
      przystosowanie do lotu nurkowego, może za mały udźwig bomb, ale za to
      przyzwoita prędkość pomocna w obronie przed myśliwcami wroga, ale i maszyna
      pościgowa, choć w konfrontacji z Me 109 miałby podobne kłopoty jak Me 110 z
      Hurricanami czy Spitfire’ami.
      Pozdroowka
    • Gość: barnaba Re: Rayski czy Zając? IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 23.02.04, 13:15
      Mnie bardziej podoba się koncepcja gen. Zająca.
      Rozbudowa lotnictwa bombowego, tak by stało się ono liczącą siłą w starciu z
      ZSRR i Niemcami znajdowała się poza naszymi możliwościami budżetowymi. Zresztą
      koncepcja taka wymagała również sporych inwestycji w lotnictwo myśliwskie,
      służące w takim wypadku głównie do osłony własnych bombowców.

      Koncepcja Rayskiego bez wątpienia sprawdziłaby się w wojnie z Litwą, być może
      też z Czechosłowacją. W warunkach września 1939r. najbardziej dotkliwy okazał
      się brak dużej liczby myśliwców przechwytujących, mogących służyć również do
      osłony bombowców liniowych.

      Obie wizje miały jeden słaby punkt. Był nim faktyczny brak pomysłu na lotnictwo
      szturmowe. Jak się okazało, roli tej nie mogły wypełniać forsowane przez
      Rayskiego samoloty liniowe- po prostu dlatego, że celność bombardowania celów
      punktowych z lotu poziomego jest niewielka. Trochę lepiej było pod rządami
      Zająca, ale warto sobie zdać sprawę, że z Lamparta trudno byłoby zrobić dobry
      samolot szturmowy (ze względu na 2 silniki, co znacznie podnosiło by masę
      pancerza), a projekt Łososia ze wzgledu na silniki HS był mało realny.

      Podsumowując- stawiam na gen.Zająca. Jego plan był bardziej realny i
      dostosowany do naszych warunków.

      pozdrawiam
    • kapitan.kirk Re: Rayski czy Zając? 24.02.04, 12:58
      Prawdę rzekłszy, oba plany były raczej marne. Przede wszystkim oba utrwalały
      archaiczną koncepcję podziału lotnictwa pomiędzy armie polowe, co może miało
      jakis sens w pierwszej wojnie światowej (kiedy samoloty miały przelotową np.
      150 km/h i taktyczny pd 100 km), ale na pewno nie w 20 lat później, przy
      kilkakrotnie wyższych osiągach. Poza tym w obu zakładano wykorzystanie typów
      samolotów jeszcze nie produkowanych lub wręcz będących w projektowaniu co było
      założeniem bardzo ryzykownym i faktycznie okazało się błędem.

      Summa summarum, faktycznemu charakterowi przyszłej wojny bardziej odpowiadał
      plan gen. Zająca, przewidujący rozbudowę bardzo słabego dotąd lotnictwa
      myśliwskiego i wydzielenie wiekszej części lotnictwa do samodzielnych brygad.
      Zając psuje sobie jedak u mnie opinię swoimi nieprzemyślanymi i
      niekonsekwentnymi decyzjami podjętymi po powołaniu go na stanowisko
      (nieuzasadnione roszady personalne, sprawa bułgarskich PZL-43, wstrzymanie
      produkcji "Łosia" pomimo braku w tym momencie sensownego innego wykorzystania
      PZL itd.). No cóż, nie był on wprawdzie fachowcem od lotnictwa, ale to go
      przecież nie usprawiedliwia.

      -
    • patmate Re: Rayski czy Zając? 24.02.04, 22:22
      Parę luźnych uwag:
      *Lotnictwo towarzyszące to pomysł Piłsudskiego i Rayskiego nastawiony na
      wykorzystanie w wojnie domowej- na podstawie doświadczeń przewrotu majowego w
      1926.
      *Zamówienia nowych konstrukcji-chyba nigdy dokładnie konstruktorzy nie
      wiedzieli co jest potrzebne lotnictwu, za granicą powstawały specyfikacje znane
      wytwórniom i dzięki temu powstawało kilka konstrukcji z których można było
      wybierać. W Polsce przeciwnie-naciski na upaństwowienie zakładów i
      faworyzowanie już upaństwowionych. Permanentne niedocenianie rozwoju mocy
      silników.
      *PZL-43 zarekwirowano w marcu 1939 w czasie aneksji Kłajpedy i później
      zaważyły chyba względy ekonomiczne w postaci kar konwencjonalnych które
      trzebaby zapłacić Bułgarii. Pewnie też perspektywa produkcji „Suma”.
      * Wstrzymanie produkcji „Łosia” i zawieszenie produkcji „Suma” (dla
      produkcji „Kobuza”) mogło mieć przyczynę w skromnym budżecie, zapas materiałów
      konstrukcyjnych był niewielki (blachy duralowe) i trzeba było wybierać.
      *Porównywanie wydatków budżetowych lotnictwa wojskowego Niemiec i Polski na
      podstawie li tylko ilości wystawionych do walki samolotów nie jest fortunne.
      Lotnictwo wojskowe to także zaplecze i to z czasem coraz bardziej
      skomplikowane.
      *Wojna: jeżeli benzyny lotniczej zaczyna brakować prawie od początku wojny,
      myśliwcom po pierwszym tygodniu walki proponuje się ograniczenia w zużyciu
      amunicji z 500szt. na kaem do 300 ze względu na brak ogniwek do taśmowania
      amunicji, Łosie latają bez instalacji tlenowej czy radiowej, rozpoznanie
      praktycznie nie dysponuje sprawnymi aparatami fotograficznymi, niskie stany
      części zamiennych, to trudno mówić o rzeczywistej gotowości lotnictwa do wojny.
      Pozdroowka
      • Gość: virra Burdel czyli improwizacja IP: 64.235.180.* 24.02.04, 23:25
        patmate napisal:*Wojna: jeżeli benzyny lotniczej zaczyna brakować prawie od
        początku wojny,
        > myśliwcom po pierwszym tygodniu walki proponuje się ograniczenia w zużyciu
        > amunicji z 500szt. na kaem do 300 ze względu na brak ogniwek do taśmowania
        > amunicji, Łosie latają bez instalacji tlenowej czy radiowej, rozpoznanie
        > praktycznie nie dysponuje sprawnymi aparatami fotograficznymi, niskie stany
        > części zamiennych, to trudno mówić o rzeczywistej gotowości lotnictwa do wojny
        > .
        =====================================================================
        Z ksiazki J.Piekalkiewicza "Polski Wrzesien":
        Pod Krasnikiem dochodzi do znamiennego dla tej kampanii wydarzenia: gen.Piskor
        wydaje przed odwrotem rozkaz zniszczenia polozonego w poblizu Szastarki
        najwiekszego polskiego skladu paliwa sil powietrznych.Zbudowane krotko przed
        wojna nowoczesne zbiorniki sa po brzegi napelnione 30 milionami litrow benzyny
        lotniczej.Poniewaz Niemcy o nich nie wiedza,ominely Szastarke naloty bombowe.W
        drugim tygodniu walk niemal nie korzystano ze skladu,mimo,iz tuziny polskich
        samolotow nie mogly startowac z braku paliwa.Aby sklad nie wpadl w rece wroga
        nalezalo go zniszczyc.Alisci oddzial ewakuacyjny Warszawskiej Brygady Pancerno-
        Motorowej ogranicza sie jedynie do rozbicia mlotkiem niektorych licznikow i
        manometrow oraz do podpalenia kilku,w czesci oproznionych zbiornikow.
        Po zajeciu skladow Luftwaffe jeszcze przez dwa lata mogla czerpac z Szastarki
        benzyne dla swoich eskadr bojowych.
        • Gość: barnaba Re: Burdel czyli improwizacja IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 25.02.04, 16:17
          > Pod Krasnikiem dochodzi do znamiennego dla tej kampanii wydarzenia:
          gen.Piskor
          > wydaje przed odwrotem rozkaz zniszczenia polozonego w poblizu Szastarki
          > najwiekszego polskiego skladu paliwa sil powietrznych.Zbudowane krotko przed
          > wojna nowoczesne zbiorniki sa po brzegi napelnione 30 milionami litrow
          benzyny
          > lotniczej.Poniewaz Niemcy o nich nie wiedza,ominely Szastarke naloty
          bombowe.W
          > drugim tygodniu walk niemal nie korzystano ze skladu,mimo,iz tuziny polskich
          > samolotow nie mogly startowac z braku paliwa.

          To nic dziwnego. Nie było jak dostarczyć paliwa eskadrom- brak cystern, drogi
          bombardowane i zatłoczone uchodźcami.

          >Aby sklad nie wpadl w rece wroga
          > nalezalo go zniszczyc.Alisci oddzial ewakuacyjny Warszawskiej Brygady
          Pancerno-
          > Motorowej ogranicza sie jedynie do rozbicia mlotkiem niektorych licznikow i
          > manometrow oraz do podpalenia kilku,w czesci oproznionych zbiornikow.

          No cóż, do zniszczenia tak dużego zbiornika potrzebny był oddział saperów i
          odpowiednia ilość materiałów wybuchowych, lontów itp. Gdyby ktoś wpadł na
          świetny pomysł i np. rzucił zapałkę lub flarę diabli wzięliby nie tylko oddział
          ewakuacyjny, ale także wszystko w promieniu kilku kilometrów. Widocznie nie
          było żadnego kamikaze :))))

          pozdrawiam
        • patmate Re: Burdel czyli improwizacja 25.02.04, 18:56
          1 września Brygada Pościgowa posiadała w miejscu postoju rezerwę 2/3
          napełnienia zbiornika każdego P-11c. Czyli chyba brakowało infrastruktury
          (pewnie trywialnych beczek 200 litrowych)i transportu kołowego.
          Pozdroowka
          • rispetto Re: Burdel czyli improwizacja 03.03.04, 12:59
            I to powinno być komentarzem tej dyskusji :-)) Bez względu na to, czy koncepcje
            Zająca, czy Rayskiego były lepsze, to na koniec i tak było tak jak w tym
            przykładzie. Zbudowano nieźle zapowiadającego się Jastrzębia - dwa lata nie
            było do niego podwozia. Zbudowano nieźle zapowiadającego się Wilka - zapomniano
            o silnikach. Zbudowano wielkie i być może nowoczesne składy paliwa - ktoś
            niedopatrzył zamówienia odpowiedniego transportu. Zamówiono nowoczesnego Canta -
            odebrano go bez uzbrojenia. I tak dalej, i tak dalej ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka