sowietolog1
10.09.13, 14:41
To jest jakaś komedyja... Właśnie na naszych oczach upada światowy porządek polityczny (także geopolityczny) zaistniały po '89r., a wywołany wygraną USA nad CCCP. Upada publicystyczna Pax Americana. I to nie przez gwałtowny rozwój Chin i Indii (czy w ogóle przez rozwój krajów BRICS), i to nie przez zapowiadany renesans Europy dzięki UE, a także nie przez widoczną restauracją imperialnej Rosji, dokonaną dzięki Putinowi i jego zapleczu pułkowników-czynowników, lecz przez... słabość dyplomatyczną (dyplomatyczno-propagandową) amerykańskich władz, tzn. prezydentury Obamy i jego zaplecza (Clinton, Kerry)...
Tak jak w XVIII wieku sąsiedzi Rzeczypospolitej wykorzystali jej słabość, korumpując doszczętnie elity RP, a pózniej rozbierając państwo polskie, tak dzisiaj globalni "sąsiedzi", z Rosją na czele, wykorzystują wewnątrzamerykańską patologię systemowej korupcji (z AIPAC na czele) oraz słabość Obamy i takich głupców, jak Kerry, odbierając Stanom rolę "światowego żandarma" i "arbitra elegancji", a przyprawiając gębę nowego "Imperium Zła" (sic!). Dziś to putinowska Rosja wychodzi propagandowo na światowego stabilizatora, mocarstwo rozdające karty i najumiejętniej prowadzące dyplomatyczną grę.
Oczywiście, to wszystko w ramach mojej interpretacji głupoty Kerry'ego i niezwykle sprawnego wykorzystania tegoż przez Rosję i Syrię, a nawet i Iran, hehe...
Powyższe coraz bardziej przypomina mi prezydenturę Cartera, który był i jest dobrym człowiekiem, jednak któremu większość spraw nie wychodziła, a który przyszedł do władzy na tożsamej potrzebie idealizmu połączonego z pacyfizmem. Potrzebie wywołanej traumą po wojnie wietnamskiej i wartościami wykreowanymi przez ruchy hippisowskie. Obama wychodzi na Cartera "naszych czasów", którego prezydentura zaistniała przez traumą bushowskich wojen i "walki z terroryzmem" (neo-Wietnam) i zjawiska demograficzne zachodzące w USA, tzn. znaczny przyrost ludności latynoskiej i afroamerykańskiej względem tzw. WASP-ów, a w konsekwencji, dominacja tych środowisk w amer. kulturze, a raczej popkulturze (neo-hippisizm). Jak widać, historia kołem się toczy... Pytanie, czy po Obamie Stany wybiorą nowego Reagana?