Dodaj do ulubionych

Choroba Morska

06.06.06, 12:40
Czy znacie jakiś dobry lek na dolegliwość jak w temacie?
Obserwuj wątek
    • chaladia Re: Choroba Morska 07.06.06, 08:00
      1. Mało jeść.
      2. Pić mało jest niebezpiecznie, bo grozi odwodnienie (nawet na wodzie), za to
      pić powionno się małymi ilościami w regularnych odstępach czasu.
      3. Spać (jak da się spać) na podłużnej koi na śródokręciu. Koje dziobowe
      najbardziej "kiwają", a "łoża armatorskie" w kabinach rufowych, z reguły
      umieszczone poprzecznie do kila to wogóle jakaś pomyłka. Jak "armator" na co.ś
      takiego się decyduje, to znaczy, że będzie uzywał jacht do stania w porcie,
      albo żyeglugi przy wiatrach 1-2°B...
      4. Starać się cały czas cokolwiek robić.
    • jacenciak Re: Choroba Morska 07.06.06, 14:04
      Cześć!
      dodam tylko- jak najwięcej przebywac na pokładzie (chodzi o
      punkty "zaczepienia" dla wzroku). Choroba morska wywołana jest "szleństwem"
      błędnika - dla oczu nic się nie rusza (w kabinie) a błędnik wciąż odbiera
      sygnały o ruchu. Dlatego musimy dostarczyć wzrokowi jakies "ruchome cele"
      (czyli nieruchome w rzeczywistości).
      Eidentny przykład sytuacji w której "punkt widzenia zależy od punktu
      siedzenia" :)
    • skipper5 Re: Choroba Morska 19.06.06, 13:38
      jatu4 napisał:

      > Czy znacie jakiś dobry lek na dolegliwość jak w temacie?

      Z farmakologii - aviomarin, poza Polską np. dramina. Działanie to samo. Skutek
      uboczny senność, co zazwyczaj wyłącza z działania. No i należy brać na godzinę
      przed wystąpieniem choroby bo później ciężko utrzymać a o czopkach nie
      słyszałem:)
    • crax Re: Choroba Morska 25.06.06, 00:00
      "Lokomotiv" (nie wiem dokładnie jak się pisze - reklamują w radiu) Nie powoduje efektów ubocznych jak Aviomarin i mozna go wziąć w momencie, gdy ciebie bierze :)))
    • skipbulba Re: Choroba Morska 26.06.06, 10:07
      jatu4 napisał:

      > Czy znacie jakiś dobry lek na dolegliwość jak w temacie?


      Osobiście nie mam doświadczeń, bo nie choruję(przynajmniej dotychczas)ale
      chłopiaki testowali w tegorocznym rejsie imbir. Taki mielony, przyprawę. Ponoć
      działla. Jedna łyzeczka i jak ręką odjął. Spróbuj:))
      • aiki54 Re: Choroba Morska 26.06.06, 15:13
        skipbulba napisał:

        imbir. Taki mielony, przyprawę. Ponoć działa. Jedna łyzeczka i jak ręką odjął.
        Spróbuj:))

        Też słyszałem, że działa. Ale nie należy zapomnieć o gaśnicy.... Jedna łyżeczka
        to... piekło w gębie.

        pozdrawiam

        AIKI
          • jurmak1 Re: Choroba Morska 27.07.06, 11:50
            skipbulba napisał:

            > Bo ja wiem?? Chłopaki jakoś strasznie nie ganiali za popijaniem. A
            > amplikowalismy nawet siostrze apacza, tez zezarła i nie krzyczała.

            Bo była jeszcze "zneutralizowana" tequilą
            :-))))
    • grey100 Re: Choroba Morska 05.07.06, 10:56
      Miesiąc temu zszedłem na ląd po moim pierwszym morskim rejsie. Jestem więc tuż
      po przejściach. Chorowałem najbardziej z całej załogi. Jeżeli mogę ci doradzić,
      to odpuść sobie wszelkie środki farmakologiczne. Po prostu musisz się
      przyzwyczaić. Tablety opóźniają ten proces. Niektóre powodują senność i
      otępienie. A to na morzu niewskazane. Dużo pij i znajdź sobie robotę na
      pokładzie. Szóstego dnia rejsu poczułem, że już mnie nie bierze. Niestety rejs
      trwał siedem dni. Ne chorobę morską najlepiej jest zjadać na czczo sześć
      dojrzałych pomidorów. Co prawda nie pomaga ale fajnie na wodzie wygląda.
      • piotrgabry Re: Choroba Morska 12.07.06, 14:05
        Farmakologia:
        1. Imbir mozna juz kupic w aptece w tabletkach z powloczka wiec nie pali
        przynajmniej w usta :)
        2. Pomagaja (testowane na zonie) plasterki uciskowe na nadgarstek - medycyna
        alternatywna, ale dziala dobrze.
        3. Sa tez gumy do zucia do stosowania doraznego.

        Ogolnie:
        - Najlepiej miec odpowiedzialne zadania do zrobienia na pokladzie. Ewentualnie
        zaloga powinna ciagle miec o czym pogadac. Warto zorganizowac jakies zabawy,
        etc. by nie myslec o chorobie.
        - Mowienie glosno na ten temat i podziwianie zielonej twarzy kolegi tez nie pomaga.
        - Dbanie o temperature ciala. Pozornie wydaje sie ze jak wiaterek ochlodzi to
        daje to ulge, ale badania naukowe (i doswiadczenie) wykazuja ze jest na odwrot.
        Oczywiscie swieze powietrze bardzo pomaga, ale trzeba byc cieplo ubranym.
        Choroba morska wzmaga sie wraz z obnizeniem temperatury ciala.
        - Jesli juz dojdzie do najgorszego nie starac sie wymiotowac "bo to daje ulge".
        Ulga jest tylko chwilowa. Choroba morska to odruch organizmu na roznice w
        bodzcach dochodzacych z blednika i oczu. Takie sygnaly wywolywane sa czesto
        przez zatrucie pokarmowe, wiec organizm broni sie i wymusza wymioty. Daje to
        ulge na 10-15 minut a potem cykl sie powtarza. Wiec wymiotowanie nie pomaga...
        - No i chyba oczywiste, ale trudne do zrealizowania: wyspanie i brak kaca
        BARDZO pomaga na chorobe morska!:)

        Pozdrawiam,

        Piotr
        • amigo50 Re: Choroba Morska 17.07.06, 11:41
          Pisanie o chorobie morskiej z dużych liter to chyba przesada. Bywa, że
          niektórych męczy to bydlę okrutnie, ale to jeszcze nie powód żeby ją chołubić i
          podlizywać się jej. Mnie co prawda nie bierze, ale bywa - co prawda bardzo
          rzadko, że czasami czuję jakieś mulenie. Z reguły jest to wtedy kiedy siedzę
          bezczynnie i nie mam co robić albo wtedy, kiedy muszę posiedzieć dłużej w
          nawigacyjnej i to wcale nie z powodu czytania map a jedynie dlatego, że w
          kokpicie zrobiło się ciasno, bo okupuje go cała załoga wygoniona przeze mnie.
          Wyjście na górę, złapanie świeżego powietrza, popatrzenie na horyzont załatwia
          sprawę.
          Potwierdza to obserwacje poczynione przez Was, że najlepsze lekarstwa to:
          1. Znalezienie załodze zajęcia żeby się nie nudziła
          2. Obserwacja horyzontu albo innych w miarę stałych punktów
          3. Zadbanie o to aby nie przewiewało nas zbyt mocno, bo praktyka potwierdza
          teorię o gwałtowniejszej reakcji w wychłodzonego organizmu.

          Nie zgadzam się z tym, że należy powstrzymywać się przed wymiotowaniem. Jeżeli
          męczy, to należy "uwolnić tego pawia", obetrzeć gębę, przepłukać usta i pić.
          Duuuużo pić. (Byle nie kompoty z owoców z pestkami).
          Przestrzegam przed różnego rodzaju medykamentami, gumami do żucia, kropelkami i
          środkami do wąchania. One powodują przytępienie zmysłów i osobnik taki staje
          się niebezpieczny przede wszystkim dla samego siebie.

          I jeszcze coś. Pamiętacie:
          "Lord Nelson dobrze poznał choroby morskiej smak,
          wymyślił na nią sposób - jego sekret zdradzę wam,
          choremu żeglarzowi zawsze pomoc trzeba nieść,
          więc jeśli jesteż chory - to usiądź w cieniu drzew"

          ...nie, nie! Nie bierzcie tego dosłownie. Chorobę morską można przetrwać. Im
          większym luzem ją potraktujecie, tym będzie łatwiej :))
          • velvet_blue Re: Choroba Morska 17.07.06, 22:50
            Teraz już poczułąm sie lepiej.

            Tak właśnie założyłam - chorobę morskąma każdy ale aż 6 dni! Nie ma mowy, nei
            dam sobie tyle zabrać . Ale jaka byłą rzeczywistość opowiem po pierwszym rejsie
            morsko-oceanicznym.

            Prosze trzymajcie kciuki.
            • amigo50 Re: choroba morska 18.07.06, 00:35
              Byłem kiedyś na rejsie, na którym jeden z załogantów chorował przez cały
              miesiąc! Był wtedy młodym chłopakiem, dla którego był to pierwszy rejs w życiu.
              Przygotowania do tego rejsu rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo było to związane
              ze zrobieniem małego remontu na jachcie. Chłopak już w lutym założył, że w
              lipcu będzie chorował i tak skutecznie podtrzymywał się w tym przekonaniu, że
              rzeczywiście, kiedy przyszła pierwsza fala zza Helu już był Prezesem.
              Co to znaczy wiara we własne możliwośći ;))

              Inne moje spostrzeżenie dotyczy reakcji ludzi na zapach papierosowego dymu i na
              inne zapachy - szczególnie w początkowej fazie rejsu.
              Bardzo łatwo przekonacie się, że jeśli kogoś dolecą zapachy z kambuza, albo, co
              nie daj Boże, ze śmierdzącej zęzy to natychmiast taki delikwent staje w szeregu
              gotowych do oddania daniny (oby tylko zdążył dobiec do relingu!).
              Podobnie rzecz się ma z papierosowym dymem. Niektórzy z braci żeglarskiej
              pozostają uparcie w szponach tego zgubnego nałogu i niektórzy kaptainowie
              pozwalają na smrodzenie na pokładzie.
              U tych, którzy są skłonni do chorowania i zapalą powoduje to dość szybką
              reakcję i tych nie żałuję - sami sobie winni. Dym, który zaleci w nozdrza komuś
              niepalącemu powoduje taką reakcję także u niego. Dlatego u mnie na pokładzie
              się nie pali.
              Znam też sytuacje kiedy pod koniec drugiego tygodnia, po pogorszeniu się
              warunków na morzu zaczynali chorować ci, którzy w początkowej fazie rejsu nie
              chorowali. Poziom powstających zaburzeń w odbieraniu bodźców w początkowej
              fazie rejsu był na tyle niski, że reakcja taka nie powstawała. Gorzej było
              kiedy poziom bezpiecznego odbioru został przekroczony. Wtedy ci, którzy
              wcześniej reagowali zdążyli się już do warunków przyzwyczaić i ich organizm już
              tak mocno nie reagował a zaczynali chorować ci, którym wydawało się, że
              ich "nie bierze".

              Jaki z tego morał?
              1. Na chorobę morską wcale nie musicie chorować i nastawcie się, że chorować
              NIE BĘDZIECIE! Pozytywne myślenie potrafi czynić cuda!
              2. Porzućcie zgubny nałog palenia lub zawieście go przynajmniej na czas rejsu.
              Jeśli papierosowy dym Wam nie przeszkadza, to pamiętajcie, że na pokładzie są
              też inni.
              3. Jeżeli jest to Wasz pierwszy rejs i zobaczycie, że w początkowej jego fazie
              nie chorujecie, to nie cwaniakujcie, bo może zdarzyć się, że po kilku dniach
              przyjdą trudniejsze warunki i ci, którzy chorują w początkowej fazie rejsu już
              będą to mieli za sobą a choroba dopadnie Was!
              Morze uczy pokory!
              • nacelowniku Re: choroba morska 27.07.06, 11:29
                O ludzie!

                Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego kapitana, a na pewno jest to
                nauka, żeby dokładnie sie dopytać organizatora, czy nie ma takich pomysłów...
                niesamowite byłoby moje wk...nie, gdyby się okazało, że na wymarzonym rejsie za
                oszczedzony grosz ktoś broni mi palić!
                mam nadzieję, że nie praktykujesz takich niespodzianek dla załogi!

                nie rozumiem... jachty są duże, zawsze się znajdzie miejsce po zawietrznej,
                gdzie dym nie będzie nikomu przeszkadzał, poza tym pęd wiatru sprawia, że fajka
                wypala się 3 razy szybciej i dymu nie wisi w powietrzu...
                a w mrozna nocna wachte nie ma nic lepszego od relaksującego papieroska!

                troche tolerancji! a moze to nie tylko wyziewy z zezy przyprawiaja o mdlosci,
                moze twoje skarpetki dzialaja podobnie????
                piszesz: "morze uczy pokory", a Ciebie troche pokory i samokrytyzmu nie
                nauczylo za grosz

                ahoj
                • seaskipper Re: choroba morska 27.07.06, 14:20
                  nacelowniku napisała:

                  > O ludzie!
                  >
                  > Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego kapitana, a na pewno jest to
                  > nauka, żeby dokładnie sie dopytać organizatora, czy nie ma takich pomysłów...
                  > niesamowite byłoby moje wk...nie, gdyby się okazało, że na wymarzonym rejsie
                  za
                  >
                  > oszczedzony grosz ktoś broni mi palić!
                  > mam nadzieję, że nie praktykujesz takich niespodzianek dla załogi!
                  >
                  > nie rozumiem... jachty są duże, zawsze się znajdzie miejsce po zawietrznej,
                  > gdzie dym nie będzie nikomu przeszkadzał, poza tym pęd wiatru sprawia, że
                  fajka
                  >
                  > wypala się 3 razy szybciej i dymu nie wisi w powietrzu...
                  > a w mrozna nocna wachte nie ma nic lepszego od relaksującego papieroska!
                  >
                  > troche tolerancji! a moze to nie tylko wyziewy z zezy przyprawiaja o mdlosci,
                  > moze twoje skarpetki dzialaja podobnie????
                  > piszesz: "morze uczy pokory", a Ciebie troche pokory i samokrytyzmu nie
                  > nauczylo za grosz
                  >
                  > ahoj
                • amigo50 Re: choroba morska 27.07.06, 22:17
                  nacelowniku napisał:
                  > troche tolerancji! a moze to nie tylko wyziewy z zezy przyprawiaja o mdlosci,
                  > moze twoje skarpetki dzialaja podobnie????

                  Być może, że to moje skarpetki, ale może tak
                  > troche tolerancji!
                  ....
                  > piszesz: "morze uczy pokory", a Ciebie troche pokory i samokrytyzmu nie
                  > nauczylo za grosz

                  Wydaje mi się, że nauczyło mnie i pokory i samokrytycyzmu, ale jeśli
                  twierdzisz, że "ani za grosz", to pewnie masz rację. Co prawda nie wiem skąd to
                  wiesz, ale na pewno masz rację!

                  Nauczyło mnie morze również, że słabszym i tym, którzy mają chwile słabości
                  trzeba pomóc i staram się to robić, bo tak trzeba. Wiem też, że może zdarzyć
                  się również, że to ja będę ich pomocy potrzebował. No ale cóż, nie jestem
                  takim "Chojrakiem" jak Ty i pewnie jest to jeden z przejawów mojej słabości.

                  Jeżeli Twoje uwielbienie dla nałogu jest tak duże, że nie potrafisz się go
                  pozbyć, to rzeczywiście lepiej żebyś nie trafił na takiego kapitana. Powiem Ci
                  jeszcze, że paliłem kiedyś i to dużo. Od kilku lat nie palę. Oduczyłem się tego
                  między innymi na morzu, kiedy widziałem jak działa smród mojego papierocha na
                  innych. Twoja fajka śmierdzi dla innych tak samo, nawet jeśli palisz
                  najprzedniejsze tytonie. Jeśli masz dla nich trochę szacunku, to oszczędź im
                  tego...
                  ...a chcicę na papierocha mam ciągle okrutną.

                  Na szczęście nie pływam dla żadnego "organizatora". Pływam dla siebie i dla
                  tych, którzy mają ochotę ze mną popłynąć. Tak się składa, że do rzadkości
                  należą osoby palące. Tym bardziej więc nie pozwolę na to żeby jeden
                  osobnik "terroryzował" załogę. To też możesz zapisać po stronie moich słabości.
                  • beznerwow plywam mimo choroby 04.08.06, 22:09
                    plywalam, chorowalam, plywam nadal mimo, ze nadal choruje.coraz mniej choruje.w tym roku
                    obylam sie bez aviomarinu, bez chemii, no nie calkiem jesli zaliczyc do chemii witamine c forte.
                    duzo pilam, caly czas.zadnego alkoholu, szczegolnie wystrzegalam sie czerwonego wina.
                    ciesze sie, ze bywaja jeszcze kapitanowie, tacy jak Ty, nie pozwalajacy palic. jest w tym duzo
                    racji, ze palenie innych dziala wspomagajaco na wymioty.a nastawienie tez jest wazne
                    • skipbulba Re: plywam mimo choroby 25.08.06, 11:01
                      Dym/smrodek z papieroska faktycznie u niektórych pobudza odruchy wymiotne:))
                      nie mniej nie przesadzałbym. U mnie jesli sa niepalący i przeszkadza im dym
                      jest zakaz palenia pod pokładem, bo tam faktycznie działa to negatywnie. na
                      pokładzie w zasadzie pozwalam palic. Raczej z moich obserwcji wynika ze dymek
                      na pokladzie jest niezauwazalny i nie szkodzacy. Generalnie pozostawiam to
                      załodze do uzgodnienia, sobie pozostawiajac prawo ostatecznej decyzji:))
                  • chiton Re: choroba morska 08.02.07, 23:08
                    Amigo50, moja córka w sierpniu wybiera się na swój pierwszy morski rejs. Do tej
                    pory pływała tylko po jeziorach mazurskich. Obawiam się o jej bezpieczeństwo.
                    Chciałabym, aby popłynęła z kimś odpowiedzialnym. Czy masz jakis plany na
                    sierpień??
    • magda_p Re: Choroba Morska 04.08.06, 20:53
      ja jakie.ś dwa miesiące temu przezyłam swój pierwszy Rejs i choroba mnie
      dopadła niestety :(...drugiego dnia
      mnie pomagał sen, pobyt na pokładzie....i wiara że to kiedyś minie ;P
    • emka0007 Re: Choroba Morska 06.06.07, 11:17
      1. nie nastawiać się że cię złapie - to nie zaraza, że od powietrza złapiesz, a
      nie mnie ani moją siostrę nie łapie.. POZYTYWNE MYŚLENIE POMAGA
      2. pić
      3. nie siedzieć pod pokładem tylko na powietrzu
      4. podobno kisielki pomagają takie w kubku
      5. puścić pawia jak trzeba i tyle.
      6. chemii nie popieram, bo śpisz i na nogach sie słaniasz, krzywdę możesz sobie
      zrobić.. - widziałam jak chłopaki zmuleni chodzą

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka