szabla.towarzysza.kiszczaka
30.08.14, 07:45
- Szczyt NATO w Walii nie zdecyduje o stworzeniu stałych baz Sojuszu w krajach bałtyckich czy w Polsce, bo byłoby to sprzeczne z umową z Rosją z 1997 r. - tłumaczył przedstawiciel Białego Domu. Zapewnił on jednak, że NATO wzmocni swą obecność w tym regionie. O tym, że kraje należące do NATO mają utworzyć nowe siły szybkiego reagowania poinformował też dziennik Financial Times.
Wygrał interes niemiecki i włoski. Bazy zostaną w tych krajach, pieniądze, szkolenia, technika i obecność żołnierzy amerykańskich dających poczucie bezpieczeństwa dotyczy ciągle Zachodu.
A co nam zostało? Nic. Nie będzie baz, nie będzie tarczy. Polska polityka zagraniczna leży i kwiczy.
Oczywiście zawsze można powiedzieć, że powstaną siły szybkiego reagowania. Kundelkowi rzuca się ochłapy, aby spał spokojnie i nie burczało mu w brzuchu, ale tak naprawdę nikt nie przejmuje się jego istnieniem.
W tej grze jesteśmy krajem frontowym i pionkami do poświęcenia.
Dobre jest to, że wysyłają nam jasną odpowiedź - liczcie tylko na siebie.
Zwiększone wydatki na armie, odpowiednie sojusze (realne, nie egzotyczne, czyli USA), odpowiednie szkolenie, więcej pozwoleń na broń wśród obywateli (np. członków Związku Strzeleckiego itp.).
Ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do roli Polski jako kraju frontowego w całej doktrynie NATO?