Dodaj do ulubionych

Odnaleziono wrak Karlsruhe

07.09.20, 16:06
www.rp.pl/Historia/200909562-U-wybrzezy-Norwegii-znaleziono-wrak-niemieckiego-krazownika.html
Krążowniki typu K to jedne z najdziwniejszych i najbardziej nieudanych okrętów tej klasy piorących udział w ww2.
Ciekawostką jest usytuowanie tylnich wież głównej artylerii. Były przesunięte względem osi okrętu. Niemcy chcieli tym sposobem polepszyć ich możliwości strzelania w stronę dziobu.
Inną ciekawostką był podwójny napęd. Dołożono silniki diesla w celu zwiększenia zasięgu. Wymagały one jednak innego paliwa niż kotły turbin. W efekcie w praktyce ich nie używano. Sama budowa kadłuba też była ciekawa. Jak na wyporność jednostek, był on bardzo długi. W czasie rejsu na Pacyfik prototypowego okrętu, kadłub o mało się nie przełamał. W czasie kampanii norweskiej utracono dwie z tych jednostek. Jedną od torped OP, drugą od bomb bombowców nurkujących.
Obserwuj wątek
    • speedy13 Re: Odnaleziono wrak Karlsruhe 08.09.20, 21:26
      Hej

      To może ja coś jeszcze podrzucę:

      stary_chinczyk napisał:

      > www.rp.pl/Historia/200909562-U-wybrzezy-Norwegii-znaleziono-wrak-niemieckiego-krazownika.html
      > Krążowniki typu K to jedne z najdziwniejszych i najbardziej nieudanych okrętów
      > tej klasy piorących udział w ww2.

      Być może to kwestia kilkuletniej luki w projektowaniu w Niemczech okrętów wojennych. Po Traktacie Wersalskim i rozbrojeniu Niemiec ludzie zajmujący się tym zapewne odeszli z pracy do innych zajęć, a następców nie miał kto wyszkolić. W efekcie większość niemieckich okrętów okresu międzywojnia to takie trochę dziwolągi, większe czy mniejsze.

      Tak było i z typem K. Trochę dziwoląg, ale np. brytyjska wiki ocenia pozytywnie zwrotność i ogólnie dzielność morską. Ja bym jeszcze zapisał na plus opancerzenie - 50 mm pas burtowy i 40 mm pokład. Może to się wydawać niedużo, ale wiele krążowników w tamtych czasach nie miało opancerzenia w ogóle.

      > Ciekawostką jest usytuowanie tylnich wież głównej artylerii. Były przesunięte w
      > zględem osi okrętu. Niemcy chcieli tym sposobem polepszyć ich możliwości strzel
      > ania w stronę dziobu.

      Dodajmy jeszcze, że były to nowoczesne, zamknięte wieże (kolejny plus). Natomiast pomysł z tym ich ukośnym ustawieniem był przekombinowany. W praktyce działań wojennych wyszło, że potrzeba strzelania w taki sposób w dziobowy sektor występuje niezmiernie rzadko, by nie rzec wcale. W dodatku przy strzelaniu z rufowych wież obróconych do przodu okazało się, że podmuch gazów wylotowych powoduje uszkodzenia nadbudówek, różnych instalacji itp.

      > Inną ciekawostką był podwójny napęd. Dołożono silniki diesla w celu zwiększenia
      > zasięgu. Wymagały one jednak innego paliwa niż kotły turbin. W efekcie w prakt
      > yce ich nie używano.

      Ale nie z powodu paliwa przecież!

      To chyba kolejny pomysł, którego inżynierowie nie skonsultowali z marynarzami. Diesle stosunkowo małej mocy (2 x 1800 KM; dla porównania turbinowa część siłowni miała razem 68.000 KM) zapewniały prędkość ekonomiczną 10,5 w. W przypadku marszu w zespole z okrętami z czysto turbinowym napędem (np. niszczycielami) to prędkość niewygodnie dla nich mała. Czyli w zasadzie w warunkach wojennych krążownik typu K i tak musiał iść na turbinach praktycznie cały czas, a diesli używano jedynie do manewrów w porcie, przy cumowaniu/odcumowaniu itp. W dodatku konstrukcja układu przeniesienia napędu była taka, że mogły go poruszać albo turbiny albo diesle, a przełączenie się z jednych na drugie wymagało zastopowania okrętu - kolejna rzecz, w warunkach bojowych niedopuszczalna.

      >Sama budowa kadłuba też była ciekawa. Jak na wyporność jed
      > nostek, był on bardzo długi. W czasie rejsu na Pacyfik prototypowego okrętu, ka
      > dłub o mało się nie przełamał.

      Warto jednak dodać, że Karlsruhe trafił wtedy na bardzo silny tropikalny sztorm/ tajfun, więc nic dziwnego, że ucierpiał. Ale masz rację co do specyfiki kadłuba. Przy budowie po raz pierwszy w Niemczech zastosowano spawanie i najwyraźniej nie do końca sobie stoczniowcy z tym poradzili. Tajfun tajfunem, ale pozostałe dwa krążowniki operujące głównie na wodach europejskich też zaczęły cierpieć na rozmaite pękania zmęczeniowe i trzeba było je poprawiać. W ogóle dosyć często wszystkie trzy były remontowane i modernizowane. Ale też po części dlatego, że trafiły na okres szybkiego rozwoju techniki wojskowej. Stopniowo dorabiano im coraz to nowe rzeczy, mocniejszą artylerię plot., katapultę i wodnosamoloty rozpoznawcze, tuż przed wojną zdaje się i radar dostały... Wszystkie te dodatki, instalowane w końcu głównie nad linią wodną, spowodowały podniesienie środka masy i coraz większe problemy ze statecznością. Kolejny remont zaplanowany w latach 30. zakładał poszerzenie kadłuba, jednak do wybuchu wojny tylko Karlsruhe zdążył go przejść.

      Dla porządku dodam, że zbudowano w sumie 3 okręty tego typu: Königsberg (wszedł do służby 17.IV.1929), Karlsruhe (6.XI.1929) i Köln (15.I.1930).

      W czasie kampanii norweskiej utracono dwie z tyc
      > h jednostek. Jedną od torped OP, drugą od bomb bombowców nurkujących.

      Tak jest. A dokładnie to było tak:

      - jako pierwszy poległ właśnie Karlsruhe. Był on okrętem flagowym zespołu floty Gruppe 4, w skład którego wchodziły jeszcze 3 torpedowce (Greif, Seeadler i Luchs), 7 kutrów torpedowych i kilka statków transportowych. Zespół ten miał za zadanie zaatakować i zająć desantem port Kristiansand. 9.IV.1940 w godzinach rannych Niemcy podeszli do celu i rozpoczęli wymianę ognia z bateriami nadbrzeżnymi. Nie przyniosła ona efektów, ale norweskim artylerzystom wkrótce przeszkodziła mgła a po niej ataki Luftwaffe i ostatecznie koło południa garnizon skapitulował. Tego samego dnia wieczorem Karlsruhe wyruszył w drogę powrotną do Niemiec. Szedł w eskorcie wszystkich trzech torpedowców, ale daleko nie zaszedł: krótko po wyjściu z fiordu natknął się na brytyjski okręt podwodny HMS Truant, który zaatakował go salwą 4 torped. Jedna z nich trafiła (jest też wersja o dwóch trafieniach) wprost w maszynownię, unieruchamiając okręt i pozbawiając go energii elektrycznej. Akcja ratunkowa nie przyniosła rezultatu, nie udało się powstrzymać napływu wody ani narastającego przechyłu i po dwóch godzinach dowódca zarządził opuszczenie okrętu przez załogę. Przejęły ją torpedowce, a jeden z nich (Greif) dobił krążownik 2 torpedami.

      - Königsberg nie przeżył o wiele dłużej. Wraz z bliźniaczym okrętem Köln stanowił on jądro zespołu Gruppe 3, mającego za zadanie zajęcie Bergen. Poza krążownikami zespół tworzyły: szkolny okręt artyleryjski Bremen, okręt-baza torpedowców Carl Peters, 2 torpedowce (Wolf i Leopard) oraz kilka kutrów torpedowych i jednostek pomocniczych. 9.IV. nad ranem Gruppe 3 natknęła się na norweski patrolowiec, który jednak Niemcy zdołali oszukać, podając się za okręty brytyjskie i zgodnie z planem weszli do fiordu. Tu także doszło do wymiany ognia z bateriami artylerii nadbrzeżnej w efekcie której Königsberg został trafiony 3 pociskami 210 mm. Jeden z nich eksplodował w kotłowni, powodując uszkodzenia w wyniku których ciśnienie pary spadło o połowę, co ograniczyło prędkość okrętu. Uszkodzeniu uległy też mechanizmy steru. Niemcy zdołali jednak dobić do nabrzeża i wysadzić desant, który wkrótce opanował miasto i port. Po wykonaniu zadania zgodnie z planem wieczorem zespół wyruszył w drogę powrotną do Niemiec, pozostawiając jednak w Bergen w celu naprawy uszkodzonego Königsberg -a, aby ten nie opóźniał innych okrętów. Do naprawy jednak już nie doszło. 10.IV.1940 rano Bergen zaatakowało 16 brytyjskich bombowców nurkujących Skua z 800. i 803. dywizjonu FAA (lotnictwa marynarki wojennej) z bazy Hatston na Orkadach. Königsberg został trafiony 5-6 bombami 227 kg (3 bezpośrednio, 2-3 w sąsiedztwie burty), które spowodowały rozległe zniszczenia i pożary. Okręt zaczął nabierać przechyłu i po 2 godzinach przewrócił się do góry dnem i zatonął przy nabrzeżu. W 1942 wrak został wydobyty i rozebrany na złom.

      CDN. bo liczba znaków została przekroczona :)
      • speedy13 Re: Odnaleziono wrak Karlsruhe 08.09.20, 21:27
        CD.

        - Köln przeżył z całej trójki najdłużej. Operował później m. in. na Bałtyku, biorąc udział w ataku na ZSRR, później działał głównie na wodach norweskich. Uczestniczył w akcjach przeciwko konwojom (ale bez skutków) oraz w operacjach minowych. Jakoś udawało mu się unikać poważniejszych ciosów. Dopiero w grudniu 1944 ucierpiał w wyniku brytyjskich ataków lotniczych na okręty w Oslofiordzie - 13.XII myśliwców bombardujących Beaufighter, 31.XII ciężkich bombowców Lancaster. Krążownik nie został trafiony bezpośrednio, ale wskutek bliskich eksplozji bomb odniósł uszkodzenia, których nie dało się usunąć na miejscu. W styczniu 1945 okręt przeszedł więc do Niemiec do Wilhelmshaven. 30.III. w czasie amerykańskiego tym razem nalotu bombowców Liberator Köln został trafiony bezpośrednio w śródokręcie i zatonął w basenie stoczni remontowej. Ponieważ osiadł na dnie bez przechyłu, a pokład i wieże artylerii pozostały nad wodą, po doprowadzeniu zasilania z lądu Köln służył jeszcze przez kilka tygodni jako stacjonarna bateria artyleryjska. 6.V.1945 na krótko przez kapitulacją i zajęciem bazy przez wojska polskie i kanadyjskie Niemcy wysadzili krążownik w powietrze. Od 1946 nadwodna część wraku była stopniowo rozbierana na złom. W 1956 kadłub został podniesiony z dna i także złomowany.

        --
        Pozdrawiam
        Speedy
      • stary_chinczyk Re: Odnaleziono wrak Karlsruhe 08.09.20, 22:42
        Dzięki za obszerne rozwinięcie tematu. Z tego co pamiętam, to w założeniach diesle miały poprawić słaby zasięg okrętów. Krążownik, to krążownik, jego zadaniem jest działanie na rozległych akwenach, ochrona własnych zamorskich interesów lub psucie interesów przeciwnikowi. Tym czasem brytyjskie krążowniki miały zasięg o wiele większy niż ten na który pozwalały turbiny okrętów typu K.
        Faktem jest że cały pomysł został pogrzebany przez czasochłonną konieczność przełączania napędów.
        Na korzyść tych okrętów można zaliczyć mocną artylerię. 9 sześciocalowych dział to więcej niż np brytyjskie leander
        • speedy13 Re: Odnaleziono wrak Karlsruhe 09.09.20, 18:12
          stary_chinczyk napisał:

          > Faktem jest że cały pomysł został pogrzebany przez czasochłonną konieczność prz
          > ełączania napędów.

          Powiedziałbym nieśmiało, że pomysł jest do kitu z uwagi na specyfikę napędu parowego (turboparowego w tym przypadku).

          Współcześnie owszem na okrętach spotyka się powiedzmy, że nieco podobne kombinowane siłownie. Nazywa się to CODAG lub CODOG (Combined Diesel And/Or Gas turbine) - w zależności od tego czy diesle i turbiny gazowe pracują jednocześnie czy zamiennie. Ale idea jest ogólnie taka, że w warunkach marszu z prędkością ekonomiczną okręt korzysta z oszczędnych silników Diesla. A kiedy zachodzi potrzeba rozwinięcia prędkości maksymalnej - w czasie walki, pościgu, ucieczki... - uruchamiane są turbiny gazowe, pracujące obok lub zamiast diesli.

          Różnica jest jednak dosyć zasadnicza. Specyfika turbiny gazowej jest taka, że uruchomienie jej z zimnego startu do mocy nominalnej zajmuje czas liczony dziesiątkami sekund. W przypadku napędu turboparowego nie ma tak dobrze. Rozruch ze stanu zimnego wymagałby wielogodzinnego rozgrzewania kotłów dla uzyskania odpowiedniego ciśnienia pary. Więc oczywiście kotłów się nie wygasza, stale utrzymuje się w nich pewne ciśnienie. Czyli trzeba pod nimi palić, nawet jak się z turbin nie korzysta, oczywiście paliwa zużywa się wtedy znacznie mniej, ale jednak. Więc ta oszczędność wychodzi nie taka wielka. A komplikacja techniczna owszem.

          Ale powiedzmy w tamtych czasach taki CODAS czy CODOS (Combined Diesel And/Or Steam turbine) nie był czysto niemiecką specyfiką. Okręty z taką kombinowaną siłownią budowano też w ZSRR i chyba też we Włoszech. Tyle że to nadal jest marny pomysł.

          No bo w sumie przypomnijmy, po co jest ta kombinacja: żeby dzięki oszczędnym dieslom uzyskać większy zasięg niż na samym napędzie turbinowym. A dzięki turbinom parowym uzyskać wysoką prędkość maksymalną, której diesle nie mogą zapewnić. Ale gdyby w ogóle wyeliminować turboparową część siłowni (w tym rozbudowane kotłownie) wykorzystując to miejsce na dodatkowe silniki Diesla, to założę się, że udałoby się uzyskać prędkość max. okrętu niewiele niższą niż przy tej siłowni kombinowanej, całkiem już zadowalającą. A gdyby przeciwnie, zlikwidować dieslowską część siłowni i przeznaczyć tę przestrzeń na dodatkowy zapas paliwa, to pewnie na samych turbinach udałoby się uzyskać zasięg niewiele mniejszy niż na siłowni kombinowanej. W obu wypadkach uniknęłoby się dodatkowych kosztów, komplikacji technicznych i problemów eksploatacyjnych.
          • stary_chinczyk Re: Odnaleziono wrak Karlsruhe 09.09.20, 22:26
            Siłownię opartą na dieslach Niemcy nawet wykorzystali w okrętach typu Deutschland.
            Dawała duży zasięg, ale prędkość 26 węzłów, była raczej niewystarczająca. Owszem, było to aż za dość żeby ścigać i atakować konwoje. Ale już w przypadku spotkania cięższych okrętów przeciwnika, mogło być różnie. Staremu pancernikowi dało się uciec. Nowemu już nie tak łatwo. A przy grubości pasa pancernego rzędu 80 do 100mm, zagrożeniem były również znacznie szybsze krążowniki.
            W przypadku krążowników typu K, chyba jednak przesadzili z uzbrojeniem. Przy tej wyporności trzeba było ograniczyć się do 6 dział, jak np na brytyjskim typie Arethusa, a zaoszczędzoną masę przeznaczyć na paliwo i mocniejszy pancerz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka