Gość: DSD
IP: 212.33.88.*
01.02.03, 17:14
Przed chwila zobaczylem te wiadomosc. Jedno z moich najwczesniejszych wspomnien zwiazanych z 'wielkim
swiatem' to pierwszy lot Columbii (1980? 1981?). No i Challenger. Smutno.
Dwa pytania dla fachowcow:
1) Czy wiek promu mogl miec cos do rzeczy? Pierwsze komentarze wspominaja tez o plytkach izolacji termicznej
ktore mialy odpasc wczesniej, o ile mnie pamiec nie myli dzialo sie to juz podczas I lotu bez tragicznych
konsekwencji.
2) FBI nie zaprzecza teoretycznej mozliwosc ataku terrorystycznego (izraelski kosmonauta, marzenie kazdego
terrorysty marzacego o publicity...). Czy rzeczywiscie moznaby czegos takiego dokonac? Wysokosc 200 tys
stop na ktorej miala rozegrac sie tragedia to ok. 60 km, Striela ani Stinger nie doleci, a walizka z bomba chyba tez
odpada. Sabotaz w Houston? Czy tylko komentarz rzucony dziennikarzom na odczepke ('nawet jak zaprzeczymy
to i tak beda wiedziec swoje i dalej nas meczyc')?