ignorant11
27.07.06, 03:56
Sława!
Siedem śmierci Szamila
Tygodnik "Wprost", Nr 1232 (23 lipca 2006)
Dla rosyjskich władz Basajew był idealnym przeciwnikiem
Grzegorz Ślubowski
Dziennikarz Polskiego Radia
Rosjanie informowali o śmierci Szamila Basajewa przy każdej okazji. Miał
zginąć w Budionnowsku w 1995 r., później podczas oblężenia Groznego w 2000
r., gdy stracił nogę. Wychodził cało z Nalczyka i Stawropola, gdy żenił się z
miejscową Kozaczką. Był nieśmiertelny. Jedni mówili o jego nadprzyrodzonych
zdolnościach, inni - o przyjaciołach na szczytach władzy w Moskwie. Tym razem
zginął naprawdę. Wyleciał w powietrze z ciężarówką trotylu, którą szykował do
kolejnego zamachu terrorystycznego. Zabrał do grobu wiele tajemnic Kaukazu i
dzisiejszej Rosji.
Uchodził w Rosji za terrorystę numer jeden, ale jego śmierć była przypadkowa.
Nie zginął w wyniku operacji sił specjalnych, jak poinformowała rosyjska
telewizja. - Stał się ofiarą rosyjskiego państwa w takim znaczeniu, że
ciężarówka wybuchła po wjechaniu w koleinę. A koleina była, bo ukradli
pieniądze i nie skończyli remontu drogi - mówi z ironią Julia Łatynina,
dziennikarka i autorka książek o Kaukazie. Dodaje, że taki sposób walki z
terroryzmem jest mało efektywny.
Kreml obwieścił śmierć Basajewa jako swój sukces. Szef Federalnej Służby
Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew meldował o tym prezydentowi ze
wzruszeniem. "Lepszego prezentu wyobrazić sobie nie mogłem" - stwierdził
Patruszew, który właśnie obchodził 55. urodziny. Władimir Putin obiecał
wcześniej 10 mln dolarów każdemu, kto przyczyni się do schwytania Basajewa
lub dostarczy dowodów na to, że nie żyje. Putin potrzebował takiego sukcesu,
by potwierdzić, że Rosja prowadzi skuteczną walkę z terroryzmem. Tym bardziej
że - jak twierdził Nikołaj Patruszew - Basajew szykował zamach podczas
szczytu G-8 w Petersburgu.
Pod sztandarem proroka
Czeczeńscy separatyści przygotowywali jednak zamach dużo bliżej. Celem był
budynek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Inguszetii. Basajew zginął
niedaleko Nazrania. Udało mu się przeprowadzić ciężarówkę z materiałem
wybuchowym do inguszeckiej stolicy, gdzie teoretycznie kontrolowana jest
każda droga, pałac prezydenta i wszystkie ministerstwa. Basajew wielokrotnie
ośmieszał jednak rosyjską armię.
Tak było w Budionnowsku w 1995 r., gdy oddział Basajewa zajął miejscowy
szpital. Rosjanie zapewniali, że teren jest otoczony. Oddział przedostał się
jednak do Czeczenii. Śmiała akcja praktycznie zakończyła pierwszą wojnę
czeczeńską. Rosjanie wycofali wojska. - Pamiętam, jak z szacunkiem wymawiano
imię Szamila, był bohaterem większym niż Dudajew i Maschadow - opowiada
czeczeński dziennikarz Musa Muradow.
Mieszkańcy Czeczenii kochali Basajewa, jednak na prezydenta wybrali mniej
błyskotliwego, ale bardziej przewidywalnego Asłana Maschadowa. Basajew nigdy
się z tym nie pogodził. To przecież on był symbolem wojny o wyzwolenie
Czeczenii. Było tak nawet wtedy, gdy jego oddział zajął kilka wiosek w
sąsiednim Dagestanie w 1999 r. - Już wtedy Basajew nie myślał w kategoriach
wojny narodowej w Czeczenii, jego celem był islamski kalifat na Kaukazie, a
środkiem do osiągnięcia tego celu - rewolucja pod sztandarem proroka - uważa
Muradow. Jego zdaniem, Basajew uwierzył, że jest mężem opatrznościowym
muzułmanów Kaukazu.
Operacja Basajewa zakończyła się jednak całkowitą klęską. Ta akcja stała się
też dla Kremla pretekstem do rozpętania nowej wojny. Rosyjskie wojska weszły
do Czeczenii. Wybuchła druga wojna czeczeńska, która jako działania
partyzanckie trwa do dziś. Szamil Basajew przestał być bohaterem, ludzie ze
strachem i niechęcią patrzyli na czarne jeepy "brodaczy".
Niebezpieczne związki
W gazecie "Moskowskij Komsomolec" opublikowano zapis rozmowy telefonicznej
Basajewa z Borysem Bieriezowskim, biznesmenem i doradcą prezydenta Jelcyna.
Czeczeński komendant miał pretensję o to, że w Dagestanie oddział napotkał
opór. "Nie taka była umowa" - mówił. Na Kremlu zwycięska wojna była bardzo
potrzebna. Nowy kandydat na prezydenta, nikomu nie znany Władimir Putin,
potrzebował popularności. Nic nie mogło mu tego skuteczniej zapewnić
niż "zwycięska kampania antyterrorystyczna w Czeczenii", a nie mogło być
lepszego pretekstu niż to, co zrobił Basajew - uważa Łatynina.
To nie pierwsze dziwne związki czeczeńskiego dowódcy z Rosjanami. Świat
usłyszał o nim na początku lat 90. Basajew stał wtedy na czele oddziału
Konfederacji Narodów Kaukazu. Walczył z Abchazami przeciw Gruzji. Powstanie w
Abchazji, zbuntowanej gruzińskiej prowincji, popierała Moskwa. Istnieje
bardzo duże prawdopodobieństwo, że to Rosjanie sprowadzili Basajewa. Pewny
tego jest Musa Muradow. - Basajew - mówi - był wtedy agentem GRU, rosyjskiego
wywiadu wojskowego. Jego towarzysz broni Asłanbek Ismaiłow opowiadał, jak
Czeczeni byli szkoleni w tajnych bazach wywiadu.
Jaką grę prowadził Basajew, a jaką Kreml? Dla Moskwy Basajew był
przeciwnikiem idealnym. Gdy trzeba było udowodnić, że czeczeńscy separatyści
biorą dzieci jako zakładników, wystarczyło przypomnieć zajęcie szkoły
w Biesłanie, do którego przyznał się Basajew. Aby dowieść ich związków z Al-
Kaidą, przytaczano pochwały Basajewa pod adresem bin Ladena. Basajew przyznał
się do zamachów terrorystycznych w moskiewskim metrze i zajęcia teatru na
Dubrowce.
- Z bojownika o wolność stał się watażką, a później islamskim terrorystą i
jeśli nawet nie wszystkie zamachy, które mu przypisują, to jego dzieło, ma na
sumieniu wielu niewinnych ludzi - uważa Muradow. Basajew dbał o wizerunek
islamskiego terrorysty. Nazwał się emirem Kaukazu, używał imienia Abdullah
Szamil Abu-Idrys, podkreślał, że islamska rewolucja powinna się rozlać po
całym regionie a jego przeciwnikiem jest każdy Rosjanin, który tam się
znajduje.
Kaukaz po emirze
"Jeśli jest winny śmierci dzieci w Biesłanie, to dobrze się stało" -
skomentował śmierć Basajewa George W. Bush. Podobnie mogli pomyśleć
czeczeńscy separatyści. Dla władz Czeczenii Basajew od dawna stanowił kłopot.
Emisariusz na Zachodzie Ahmed Zakajew potępiał jego kolejne krwawe zamachy,
ale z drugiej strony Basajew do końca sprawował wysokie stanowiska w
czeczeńskim rządzie. Basajew jako jedyny dysponował realną siłą. Dzięki
ogromnym pieniądzom, brawurze i kontaktom był chyba jedyną osobą, która mogła
zorganizować dużą akcję zbrojną. Dlatego Maschadow oficjalnie go potępiał,
ale ściśle z nim współpracował. Pamiętano też Budionnowsk - na taką akcję
czekał pewnie też Maschadow.
Śmierć Basajewa osłabi separatystów, tym bardziej że wcześniej zginęli już
inni komendanci z pierwszego okresu walki o niepodległość. "Śmierć Basajewa
niewiele zmieni" - uważa Aleksiej Małaszenko z moskiewskiego Centrum
Carnegie. "Część ludzi Basajewa przejdzie na służbę prorosyjskich władz" -
dodaje.
Eksport islamskiej rewolucji, przynajmniej częściowo, Basajewowi się udał.
Dziś sytuacja w Dagestannie czy Inguszetii jest dużo bardziej niestabilna niż
w samej Czeczenii. Ostatnie wydarzenia w Nalczyku, stolicy Kabardyno-
Bałkarii, pokazują, że do antyrosyjskiego powstania może dojść w każdym
punkcie na Kaukazie.
CZARNA LEGENDA KOMENDANTA
CZERWIEC 1995 R.
najazd oddziału 150 bojowników Basajewa na Budionnowsk, zajęcie szpitala i
wzięcie do niewoli 1600 zakładników. W starciu ze szturmującymi wojskami
rosyjskimi zginęło 129 osób, a ponad 400 zostało rannych
2 LISTOPADA 2002 R.
Basajew bierze na siebie odpowiedzialność za atak na moskiewski Teatr Na
Dubrowce; zginęło około 50 terrorystów i 129 zakładników
9 MAJA 2004 R.
zamach na stadionie w Groznym. W wyniku wybuchu zginęli promoskiewski
prezydent Czeczenii Achmed Kadyrow i pięć innych osób
24 SIERPNIA 2004 R.
zamachy na dwa rosyjskie samoloty pasażerskie, 90 ofiar
31 SIERPNIA 2004 R.
zamach bombowy koło Dworca Ryskiego w Moskwie, dziesięciu zabitych
WRZESIEŃ 2004 R.
Basajew przyznaje się